Zbigniew Kresowaty  

 

Z historii krakowskich JASZCZURÓW

wspomnienia są jako słodki pokarm

bawią, tumanią, często przestraszają”  

 

moja historia krakowskich jaszczurow

 

          Dostałem książkę i przyznam, bez kokieterii, to książka na którą jakbym czekał, od wczesnej młodości, przez całe życie. pt. „MOJA HISTORIA KRAKOWSKICH JASZCZCURÓW 1966 – 1968” - Pięknie wydana, na papierze kredowym, w twardej okładce z ikonografią i wspaniałymi portretami, wykonanymi ręcznie graficznie piórkiem przez Sławomira Golemca. Wydaną w Krakowie. Powtarzam każdemu - mówię, że to wydanie intuicyjnie wyczekiwane. Otóż, chcę jasno powiedzieć - to wspaniały zapis - dokument ZAPIŚNIK z życia Klubu „Pod Jaszczurami” w Krakowie, którą to metropolię często odwiedzam oraz interesuję się jej Bohemą..

       I chociaż w owym czasie nie byłem jeszcze studentem, to dużo już słyszałem od swoich przyjaciół o Klubie Pod Jaszczurami krakowskimi, kiedy odwiedzali mnie we Wrocławiu, komunikowaliśmy się aktualnościami np. pod Teatrem „Laboratorium”, bo zamieszkiwałem wówczas we Wrocławiu.

 

     - Otóż oczarowała mnie tak książka do łez i zdumiałem się na tak cenny prezent - zapis, opowieść, którą czyta się jednym tchem, bez kresu, choć zaledwie z dwóch lat dyrektorowania Krzysztofa Miklaszewskiego, którego zawsze cenię i darzę przyjaźnią... Jego obszerną opowieść, jako ciekawej osoby wręcz Koryfeusza Kultury zamieściłem także w swej książce pt. „Między mythos a sacrum” – wyd. dzięki „Samorządowi” Wrocławia w 2005 r., i wówczas otworzyły mi się szerzej oczy na tę ciekawą postać. Krzysztof opowiadał bardzo ciekawie, o swoim życiu od chwili poznania Karola Wojtyły, po różne działania sensu – stricte kulturalne nie tylko jako dokumentu filmowego, ale obszerniejsze np. o Teatrze Cricot -2, o sylwetce T. Kantora, etc. wcześniej o kontaktach z prof. Wyką i ciekawymi ludźmi, od których wiele zdobył wiedzy, te fakty zaintrygowały mnie bez reszty. Zatem określając wszelkie działania Krzysztofa Miklaszewskiego wg słów z wieszcza poety: „historia bawi, tumani, przestrasza”, wyraźnie określają go jako twórcę kronikarza Teatru Tadeusza Kantora „CRICOT -2”, filmowca, pisarza, wywodzącego się wyraźnie z opozycyjnych ruchów studentów i ich niezależnych działań w Krakowie, w latach 1966 – 1968r. Mówić tu można dziś jedynie historycznie, a powiedzieć należy wiele. Natomiast jeszcze więcej i dokładniej można dowiedzieć się z ostatniej książki autorskiej Krzysztofa Miklaszewskiego pt. „MOJA HISTORIA KRAKOWSKICH JASZCZURÓW 1966 – 1968”.

 

Miklaszewski portret Kresowaty

Portret Krzysztofa Miklaszewskiego, z duchem Kantora, wyk. Zbyszek Kresowaty - Krezbi

 

pięknie wydanej w 2018 roku w Krakowie. Jest to biograficzna opowieść pięknie wydana edytorsko, opatrzona wstępem i posłowiem autorskim, z obszernym i dokładnym zarysem wydarzeń Klubu „POD JASZCZURAMI”, z okresu 1966 – 1968 r., z ikonografią oraz portretami graficznymi rysownika Sławomira Golemca, (wykonanymi piórkiem) - to wręcz portretowisko bywalców z Polski i gwiazd nie tylko krakowskiej Bohemy, o których autor rozprawia w treści - stron 145. Książka o image i charakterach twórczych zapraszanych cyklicznie Gości na spotkania do Klubu, o ich klimacie w okresie tzw. totalitaryzmu w Polsce – Niektórzy z nich to konkretni byli przyjaciele Krzysztofa, jak: E. Axer, J. Grotowski, K. Swinarski, J. Pomianowski, W. Wirpsza, A. Słonimski, W. Dymny, Z. Cybulski, W. J. Has, J. Morgernstern, K. Wyka, S. Dygat, K. Puzyna, A. Hanuszkiewicz, A. Sandauer, J. Kawalec, K. Filipowicz, J. Zawiejski, Hoffman, T. Stańko, J. Błoński, W. Zin, Z. Hubner, i kilku innych. ...

        To poczet „najważniejszych” nazwisk, które odcisnęły swoje piętno w Kulturze Polskiej i na spotkaniach w Jaszczurach, za czasów dyrektorowania Krzysztofa Miklaszewskiego, które to nazwiska były hasłami wymawianymi z przytupem, bo wiadomo było - jest „Who is Who?”, czym się zajmował? - co tworzył, z którymi Krzysztof Miklaszewski umawiał się, czasami w trudnościach pozyskując ich do dyskusji w Jaszczurach o wartościach sztuki i kultury polskiej, czując ich twórczość, jak na owe czasy mogącą się w miarę reflektować z młodym pokoleniem studentów – Te ikonne, wówczas nazwiska, działały jako hasła, i miały często niebywały wpływ na Kulturę i Sztukę w Polsce, niektórzy czynnie zmagali się z cenzurą komunistyczną. Krzysztof Miklaszewski wtedy odbywał dużo spotkań, podróżował i do dziś podróżuje, wizytuje u przyjaciół, a wtedy czerpał bezpośrednio, a nawet się uczył (w pejoratywnym tego słowa znaczeniu). Krzysztof to obieżyświat - Jednego dnia jest w Warszawie - następnego w Londynie, (gdzie ma także swoje lokum), tam też z oddali pracuje... wciąż czynnie autorsko... Jak dobrze wiemy Klub POD JASZCZURAMI na krakowskim rynku, pełnił zawsze ważną rolę w dziejach kultury krakowskiej i szerzej polskiej. Autor książki, notabene bardzo ciekawych wspomnień i zagadnień, świadek burz i wszelkiej pogody „Pod Jaszczurami” - jako absolwent dwóch fakultetów Uniwersytetu Jagiellońskiego (filologia polska 1966) i historia sztuki (1970) tryskał wiedzą oraz intuicją i wyobraźnią, a więc miał podstawy, by zająć się tak oryginalną działalnością formą szefowania „Jaszczurów”, jak cykle spotkań. Autor pomysłu na cykle spotkań z koryfeuszami kultury. Dlatego - pewnie – tak wyraziście wspomina je i przypomina ich wagę w całym historycznym kontekście – tzn. i dzisiejszym tamte klimaty od czasu „rodzenia się” Klubu, bardzo ważnego, cennej kuźni poglądowej, gdzie bez szczególnych obaw dyskutowano o najważniejszych zagadnieniach dla wolnej Kultury, o wydarzeniach okresu 1966 do 1968. Miklaszewski ukończył był także podyplomowy kurs zawodowy na Studium Realizacji  PWSFTViT w Łodzi (1980), o ile pamiętam tam też jakiś czas wykładał o dokumencie filmowym... w późniejszym okresie zdokumentował Teatr Cricot – 2 , u Kantora grał na scenie i , jak mi opowiadał był „człowiekiem od wszystkiego”. Natomiast tu w Jaszczurach nie mógł wtedy wyczekiwać okazji, zapraszał do dyskusji, był też dyrektorem Teatru TV w Krakowie, ale to osobny rozdział.

     Jak pisze autor „WSZYSCY NAM ZAZDROŚCILI – POLOTU, FANTAZJI I KONSEKWENCJI w skuteczności kreowania takiego modelu „zagospodarowania” czasu wolnego młodego pokolenia inteligenta pierwszej połowy lat 60” – tak było!

     – Co ważne! – Krzysztof Miklaszewski przebywał też na Stypendium amerykańskim (State Department w Waszyngtonie, 1980), gdzie jak mi opowiadał spotkał Czesława Miłosza. Przebywał tez na Stypendium w brytyjskim Staffordshire Polytechnic Departament of Humanities 1990 i BBC London 1991r. Uważam jak zresztą wielu, i powtarzam - że to wybitny i oryginalny krytyk teatralny, filmowy i literacki, dziennikarz, pisarz, autor adaptacji scenicznych, scenarzysta, reżyser filmów oświatowych w tym dokumentu, wykładowca doktor – pedagog, czerpiący także z zewnątrz, znający obce języki.. - A pisze o nim inny krytyk tak: „Człowiek filmowiec, twórca o niespożytej żywotności i pracowitości, aktywny w rozmaitych dziedzinach kultury...” - Jak go znam i czytam oraz śledzę jego drogę twórczą, depcze po pietach jak Różewicz Baconowi, jest wielkim elokwentnym erudytą, mistrzem w posługiwaniu się słowem pisanym i mówionym. To także badacz, poszukiwacz reportaży, działający piórem, czasem kamerą w istotnych sprawach publicznych i społecznych. Zatem jest wiele oryginalnego w tej czynnej postaci – To OSOBOWOŚĆ bardzo oryginalna i jedyna...

   Natomiast książka nakreśla oczywiście ideologię Klubu i jak mówi autor: „warto jeszcze raz przypomnieć, iż zabytkowa kamienica, perła krakowskiego renesansu ( Kraków), Rynek Główny 8),w której mieści się do dziś Klub „Pod Jaszczurami”, była miejscem kilku znaczących wydarzeń w historii Polski. Dwa z nich – przynajmniej – warto zapamiętać, jak przytacza historycznie autor wspomnień: Pierwszy - to ślub Maryny (1588 – 1615), córki polskiego możnowładcy – wojewody sandomierskiego Jerzego Mniszecha (1548 – 1619). Maryna poślubiła tu bowiem Dymitra I Samozwańca (1581 – 1606), pozostając do dzisiaj jedyną w historii Rosji polską... carycą, a potem regentką do tronu moskiewskiego... Wydarzenie drugie, to fakt powołania do życia (20 kwietnia 1960 roku) – w tychże pomieszczeniach – przez grupę młodych gniewnych lewicowców z Grupy „Pomidor”, (czyli spod znaku antyZMP - owskiej schizmy) środowiskowego klubu studenckiego, nawiązującego w swej nazwie do kamienicznego godła... jaszczurki.”

   Miklaszewski w swych wspomnieniach przywołuje także byłe konkretne fakty - nie tylko osobiste, cele i drogę przy jakiej „kwitł” Klub „Jaszczury”, wytykając po przez swoich Gości i Ich Wielkich Adwersarzy, celnie i inteligentnie władzy ówczesnej błędy ideologiczne poprzez dyskusje, które przenikały z Jaszczurów na zewnątrz i świadomości polskiej inteligencji w okresie autorytarnych rządów, które nie tylko nie nadążały z całą swoją prymitywną ideologią co sprawiało, ze państwo polskie chyliło się ku upadkowi. Dlatego tak całkowitą fikcją okazywała się „nasza mała stabilizacja” (taka poetycka metafora Tadeusza Różewicza „towarzyszy szmaciaków” - kabaretowy termin Janusza Szpotańskiego, co oznaczało w Polsce zapewne „rządy ciemniaków” oraz felietonowa definicja Stefana Kisielewskiego). Dzięki i takiemu wrzącemu absurdem „kociołkowi - wielu kabareciarzy i artystów dostawało świeże paliwo, a niezależny Klub „Pod Jaszczurami” odreagowywał swoją działalnością na szykujące się dalsze zmiany w systemie rządzących „szmaciarzy”. Rozkręcał się karnawał anty-cenzuralny. Jak opowiadał mi swego czasu o niezależnym Klubie studentów w Warszawie Ziemowit Fedecki, „Warszawska Stodoła”- Klub Studencki, a którego był współzałożycielem, przeżywał kilkukrotne zamykania działalności „Stodoły”, gdzie droczono się z władzą w inny sposób, to znów otwierano scenę na nowo, tak w Krakowie nie odważyli się zamknąć Klubu „Pod Jaszczurami”, ale grozili, jedynie dozorowali EsBe-cją i „stupajkami”...

             Ale jak wspomina ówczesny dyrektor Jaszczurów: „nieszczęsnego” 1966 roku„fajerwerkami programowymi” Klubu stały się od razu dwie jego październikowe imprezy: a mianowicie recital gdańskiego barda opozycji Tadeusza Chyły ( 05.X. 1966r.) , ubranego w czarną pelerynę, którego „Ballada o cysarzu” zbłądziła dokładnie pod strzechy oraz drugie wydarzenie to wystawa „plastycznych dziwów” Juliana ( Julio) Antoniszczaka (07.X. 1966 r.), przyszłego rewolucjonisty polskiej animacji. (Portrety obu artystów znajdujemy w książce). Te obydwa spotkania wręcz przypomniały klimaty bohemy kształtowanej w Krakowie od lat kilku, zarówno przez „Piwnicę Pod Baranami”, jak i sąsiadującego z „Jaszczurami” „Teatru 38”, którego spektakle wprowadziły na scenę polską, wielu twórców europejskiej awangardy z Samuelem Becketem. Wśród zapraszanych gości tzw. „Dziwnej jesieni” (rok 1966, 12 X.) dziwnej z powodu Awangardy rodzącej się w Sztuce polskiej, i jak pisze Miklaszewski pojawił się kiedyś na scenie redaktor Władysław Machejek i to on – typowy komunistyczny propagandzista – tym razem jako autor prowokacyjnego artykułu, pomieszczonego na łamach prowadzonego przez niego artykułu „Życia Literackiego” w Krakowie, o dziwo sprowadził do klubu „Pod Jaszczurami” tłumy. Jego głośny na cały kraj artykuł miał ciekawe znamiona, dla rodzącej się opozycji, tytuł „Czy bunt przeciwko socjalizmowi?”. Sens w tym że zdanie - pytanie było retoryczne, dyskusja nad nim też prawdziwie rozgrzała salę. „Co ważne, młodzież studencka na chwilę uwierzyła, że zawarta w pytaniu sugestia jest naprawdę w Polsce Ludowej... możliwa.” – komentuje Krzysztof. Jednak Machejek, pryncypialnie usiłował pozbawić wszystkich złudzeń, za co dostało mu się w dyskusji i to bardzo potężnie, dodaje Krzysztof Miklaszewski ówczesny „rewizjoner” – otóż inauguruje (jakby na stałe) nowy cykl spotkań z luminarzami polskiej sceny pt. „Teatr jaki mógłby być”. Na rozpoczęcie udało mu się zaprosić twórców Teatru Ludowego w Nowej Hucie Krystynę Skuszankę i Jerzego Krasowskiego (portret K. Skuszanki w książce) Te spotkania o Teatrze i jego roli trwały często do późna nocy, spierano się na argumenty – Zapraszani bronili swoich tez i wartości będąc przecież pod presją władzy...

     W grudniu 1966 roku Jaszczury odwiedza następna para byłych krakauerów sceny, znanych wtedy już twórców – słynnego w całym świecie Teatru Laboratorium, zaraz po przeprowadzce z Opola do Wrocławia – Tu formalnie mała dygresja: jak wiemy od kilku lat w Opolu kształtowali Teatr 13 Rzędów – to Jerzy Grotowski i Ludwik Flaszen. Natomiast rok wstecz Grotowski stworzył głośne przedstawienie „Księcia Niezłomnego” i opublikował klasyczny (znany do dziś) zwany jako „biblia teatralnej awangardy” – zbiór esejów pt. „Ku teatrowi ubogiemu” – Jerzy Grotowski, (który później został przyjacielem Krzysztofa Miklaszewskiego) zajął się w „Jaszczurach” problemem   d u c h o w o ś c i  swoich aktorów, którą w przeciwieństwie do teatrów tradycyjnych – które kształtuje konserwatyzm, a może konserwatywizm(?), wraz z aktorami. Mówił jak to po przez lata wspólnych treningów dochodzi sie do sedna tej duchowości po przez ciało.... Jak nadmienia Krzysztof – „myśl tę rozwinął Ludwik Flaszen” - można się jedynie domyślać, że było to wspaniałe, gorące, a tym samym ciekawe spotkanie dwóch tzw. „duchownych rewolucjonistów” sceny. (Portret Grotowskiego jest także w książce). - W tej wspaniałej opowieści wspomnieniowej Krzysztofa Miklaszewskiego znalazło się wiele cennych aspektów, także o Erwinie Axerze. Jak mówi Krzysztof wypowiedział On w trakcie spotkania takie słowa, hasło? : „Starożytni uważali, że esencja rzeczy nie mieści się w słowach” czuł i chciał dostrzec, tak samo jak prowadzący Krzysztof Miklaszewski, że na sali jest kilku UsBeków, którzy udawali zainteresowanych studentów i zapisywali w swoich kajecikach jakieś zdania. Po czasie Axser legendarny twórcza warszawskiego Teatru Współczesnego dobrze zorientował się że na sali jest jednak Ubecja, dodał: „... samowolnych uczniów, pragnących za wszelką cenę wiedzieć co to jest prawda, zbywali przypowieściami i szyderstwem.” – Bywali dość często na Sali „Pod Jaszczurami” inni ciekawi goście, jak: Konrad Swinarski, czy Lidia Zamkow, Jerzy Pomianowski, Witold Wirpsza, a nawet Julian Stryjkowski, rozprawiający o żydostwie, choć nie był w Izraelu, żeby wspomnieć bliżej tego pisarza, odwołuję do mej książki pt. Między Logos a Mythos”- to I tom moich „rozmów artystycznych” ze spotkań z koryfeuszami Sztuki, wyd. w 2005 roku, gdzie pisarz wyznaje swoje credo, mówi o komuniźmie i fascynacji nim oraz nakreśla cały cykl twórczy...

       Jak się dowiadujemy, z książki, gośćmi „Pod Jaszczurami” byli także ; Antoni Słonimski, który powrócił do kraju w latach 50., natomiast do Klubu przyprowadzony konspiracyjnie, przez swego wieloletniego, sprawdzonego w bojach z władzą ludową, przyjaciela Karola Estreichera, znakomitego historyka sztuki i twórcę Muzeum UJ (w Colegium Maius) – ( portret Antoniego Słonimskiego w książce jest obecny). Otóż omówiłem zaledwie skrótowo jeden rozdział w tym bardzo ciekawym Zapiśniku, a jest ich trzy: Pierwszy rozdział - Rok 1966: „Dziwna Jesień”, Rozdział II – Rok 1967: „Dwa miesiące zimy i kwartał jesieni”, Rozdział III. Rok 1968: „Zima (trochę) nasza, wiosna (jednak) wasza, IV, to dokładne: „Kalendarium Jaszczurowych imprez”, za dyrekcji i prowadzenia Jaszczurów przez Krzysztofa Miklaszewskiego (z wyjątkiem tzw. „imprez narzuconych” w latach 01.X.1966 – 31.V.1968).

Wracając do poszczególnych rozdziałów autor pisze dalej: „Zestaw imprez roku 1966 – stanowił wyrazisty dowód, że nie ma przesady w stwierdzeniu, że w Jaszczurach – za naszych czasów obowiązywała programowa „n a d a k t w n oś ć, mimo że rok 1967 był jeszcze bardziej ponury od poprzednika. Był to bowiem w Polsce – jak to kiedyś dosadnie określiłem, kolejny rok narodowej komunistycznej smuty w z mętną wodą wydarzeń, bez żadnego znaczenia za wyjątkiem kolejnych „byków” przekonanej o słuszności swoich bezsensownych posunięć władzy, w dodatku tak głupio zapatrzonej w siebie”. Wyszczególnieni Goście oraz wspomnienia o nich to: Wiesław Dymny, Zbigniew Cybulski, Wojciech Jerzy Has, Janusz Morgenstern, Władysław Ślesicki, Kazimierz Wyka ( autor wspaniałych książek o Norwidzie pt. „Poeta Sztukmistrz” w 1948 roku, „Norwid w Krakowie” ( 1967) , następnie – Wojciech Siemion, Henryk Markiewicz, Stanisław Dygat, Marek Roztworowski, Konstanty Puzyna, Adam Hanuszkiewicz, Artur Sandauer...

     W Rozdziale III, postaci równie ciekawe: Jerzy Hoffman, Tomasz Stańko, Jan Błoński, Zygmunt Hubner, Wiktor Zin, Jerzy Szacki, Urszula Kozioł, Julian Kawalec...

       Dostrzegam jeszcze w rozdziale FOTOGRAFIA takie postaci jak: Andrzej Wajda na specjalnym pokazie pierwszej wersji filmu „Wszystko na sprzedaż” – 30.V.1968r. Foto ze spotkania Rady Programowej Jaszczurów 15.IX, 1985 r., Prof. dr Karol Estreicher – stały bywalec Klubu i prelegent, Krzysztof Miklaszewski w rozmowie z Tadeuszem Śliwiakiem, po spotkaniu autorskim w dniu 25.II. 1968, dalsze fotografie – Krzysztof Miklaszewski w rozmowie ze Stanisławem Lemem i Kazimierzem Korytowskim, po futurystycznej dyskusji – 29.XII.1967 r., Krzysztof Miklaszewski ze Stefanem Kisielewskim, w czasie Jego krytycznych rozważań zasad muzyki aleatorycznej Johna Cagela – 19.X.1967, dalej – K. Miklaszewski z Władysławem Machejkiem w czasie dyskusji pt. „Czy bunt przeciwko socjalizmowi” z cyklu „Jacy jesteśmy”- 12.X.1966, foto – Jonasza Kofty w recitalu towarzyszącym „V Festiwalowi Piosenkarzy Studenckich” – 26XI. 1966., zdjęcie Tadeusza Kantora jako niesforny gość z cyklu „Dyskusja nad jednym Dziełem Sztuki” – 12.IV.1968., inne fotografie - Jazz Band z Janem Kydykiem i Janem Bobą kontynuując wielkie tradycje jazzu w Jaszczurach, kapela wierna Klubowi „Pod Jaszczurami”, jest w książce kilka historycznych fotografii z Marca 1968 w Krakowie na ulicach, co nie ominęło Jaszczurów.

   Otóż, te fotografie ukazują nader bujne życie Klubu „Pod Jaszczurami” w Krakowie, tych gości było więcej, (niewymienieni powyżej) obecni są na fotografiach, byli równie ważni, byli inni, jako bywalcy, jako członkowie i sympatycy Klubu, powstawał wówczas kult Jaszczurów w Krakowie, ściągała bohema, outsaiderzy, do tego magicznego miejsca, bo działo się tutaj ciekawie, jedynie w swoim rodzaju. Były poszczególne ciekawe cykle spotkań dyskursywnych, które wciąż tworzył Krzysztof. Było gorąco... Była muzyka, spotkania, towarzyszące dyskusjom recitale, spotkania autorskie z poetami i twórcami filmowymi i aktorami, którzy byli podskórnymi opozycjonistami i odsłaniali swoje oblicze właśnie w tym miejscu, wobec młodych... Reasumując: książka Miklaszewskiego – to prawdziwe jest kompendium wiedzy i wartościowy podręcznik do nauki, o życiu teatralnym i budzącej się AWANGARDY, jest zapisem o tym – jakich warunkach powstawał opór inteligencji wobec ignoranckiej władzy, tzw. „szmaciarzy” i jej cenzury. Ta książka to kopalnia konkretnych charakterów ludzi i Koryfeuszy kultury ukazywanych w innym świetle, jest to zapis „na żywo” (przez zaledwie dwa lata), kiedy to autor, jako „świadek naoczny”, zawiadywał Klubem „Pod Jaszczurami”, o czym słyszało się KIEDYŚ – a wtedy głośno w Całej Polsce. Tutaj (tzn. w książce) zostało to dokładnie udokumentowane.      

Promocja ksiazki Miklaszewskiego

Krzysztof Miklaszewski na promocji swojej książki w domu E. Gepperta we Wrocławiu.

 

- Bardzo polecam to wydanie wszystkim żyjącym z Kulturą, polecam przede wszystkim studentom i tym co uczą się dziś o Kulturze Współczesnej. Osobom, które „za pan brat” cieszą się i tworzą Niezleżną Sztukę i Kulturę, a przede wszystkim twórczym OUTSAIDEROM, bez których rozwój myśli ludzkiej byłby... niemożliwy.  

Zbigniew Kresowaty - KreZbi

 

Pin It