Stanisław Grabowski

 

PISAĆ PRAGNĘŁA OD ZAWSZE

 

 

klumowa kol

 

 

            17 czerwca br., w niedzielę zmarła JOANNA KULMOWA, wielka dama polskiej literatury, jedna z najznamienitszych liryczek dla dzieci, nazywana polską Astrid Lingren. Pisała opowiadania, powieści, sztuki teatralne, libretta operowe, ale sądzę, iż w liryce dla małych czytelników nie miała w sobie równych, wyobraźnią przerastała wszystkich zajmujących się poezją dziecięcą, a jest w tej dziedzinie kilka nie byle jakich nazwisk. Znałem p. Joannę. Pozwalała mi korzystać ze swojej twórczości, co czyniłem jako redaktor pisma „Poezja i Dziecko”. Z okazji 90. rocznicy Jej urodzin, w niedzielę, 25 marca br. w warszawskim Domu Literatury miała się odbyć, podobnie jak dziesięć lat wcześniej, prezentacja programu Sercem narodu jest jego kultura. Niestety, w przeddzień uroczystości odwołano ją. Co nie wróżyło niczego dobrego. I rzeczywiście….

 

            Joanna Kulmowa, która urodziła się 25 marca 1928 roku w Łodzi, wiersze pisać pragnęła od zawsze. I to jej się udało. Była jedną z najbardziej interesujących poetek współczesnych, jeśli chodzi o lirykę dla dorosłych, w poezji dla dzieci, jak napisałem wyżej, nie miała sobie równych. Pewnie pomógł jej długi okres terminowania. Tak o tym wspominała: „Kiedy wybuchła wojna, tak jak większość moich rówieśników – musiałam z dziecka stać się dorosłym człowiekiem. Żeby zdobyć pieniądze na jakie takie utrzymanie podejmowałam się różnych prac, między innymi pisałam książeczki dla dzieci. Rysowałam obrazki i układałam do nich wierszyki” („Filipinka” 1971, nr 17).

            Prapraprawnuczka doktora Hiszpana z fraszki Kochanowskiego (naprawdę nazywał się Colahorr) sposobiła się na artystkę w każdym calu i takąż też została. Aktorka, reżyserka, dramaturg, prozaik, poetka... Długa lista zawodów i długa lista osiągnięć artystycznych. Jeszcze nie potrafiła czytać a już, jak napisała „[...] umiem już wszystko na pamięć – i »Tuż nad Bugiem, z lewej strony, stoi wielki bór zielony«, i »W szczerym polu, w złotym zbożu żyły sobie małe szczurki«”, i »Szła Żydówka po ulicy, niosła Icka w rękawicy, a Icek się śmiał, śmiał, pejsikami chwiał, chwiał...«”. A kiedy się nauczyła samodzielnie składać literki to: „Czytam co popadnie; podpisy pod reprodukcjami w albumie Kossaka, tytuły w pociętych na kawałki gazetach w klozecie, reklamy na łódzkich ulicach i mrugające neony, ach i o Janku Wędrowniczku, i o Tomciu Paluchu, i o dziadku do orzechów, i o świniarku, i królewnie, choć najbardziej lubię bajki pogodne, jak ta o dzieciach pana majstra albo o Kreciku i Szczurku, i panu Ropuchu. Nienawidzę Jachowicza za jego morały, a tłumaczone z niemieckiego bajki o niegrzecznych dzieciach porastają kurzem na mojej półce. Alicja w krainie czarów przeraża mnie trochę, za to szybko odkrywam wdzięk »Słówek« Boya” (Topografia myślenia, 2001).

            Ze Słownika literatury dziecięcej i młodzieżowej pod hasłem Kulmowa dowiadujemy się, iż debiutowała w 1954 roku, co nie jest prawdą. Debiutowała w roku 1945 w wieku 17 lat, dwa lata przed maturą, publikując wiersze w czasopismach łódzkich. Ponadto w tymże 1945 roku jej Historyjka cała jak muszka w polewce pływała („napisana w roku czterdziestym pierwszym albo w czterdziestym drugim”) ozdobiła „inauguracyjny numer »Przyjaciela« z pięknie zilustrowaną przez panią Olgę Siemaszkową Historyjką na okładce” (Ciułanie siebie, 1995).

            W 1948 roku jej sztukę dla dzieci Katar Świętego Mikołaja wystawili studenci Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej w Łodzi. Po szczegóły odsyłam do Joanna Kulmowa. Biobibliografia (1993). I to pozorne zepchnięcie do kącika z literaturą dziecięcą (o czym świadczy brak jej nazwiska m.in. w pracy Marty Fik Kultura polska po Jałcie. Kronika lat 1944–1981), nie zaszkodziło pisarce, a wręcz odwrotnie, pozwoliło rozwinąć skrzydła, umożliwiło swobodę, oraz sprzeciw czy też polemikę z ówczesnymi autorytetami w literaturze dla najmłodszych. Już jej pierwszy tomik Co piszczy w trawie (1961) udowodnił, że w poezji dla dzieci pojawiła się osobowość oryginalna i niezwykle utalentowana. Tomik nie znalazł wówczas recenzentów, lecz w literaturze dla dzieci i młodzieży to rzecz normalna. Reakcja rodziców i wychowawców była jednak pozytywna. Autorka nie tylko debiutowała w tamtym roku tą poetycką książeczką, ale i podjęła niezwykle ważną decyzję, wyprowadziła się z Warszawy. Wyjechała wraz z mężem do Strumian, do starej leśniczówki na skraju Puszczy Goleniowskiej, by tam hodować psy i koty, i pisać, pisać, ponadto reżyserować, tłumaczyć.

            W książce Haliny Pytel-Kapanowskiej Zakon we dwoje czytamy: „Swoją samotność we dwoje zamienili na samotność indywidualną. Widywali się tylko podczas posiłków. Jeśli drugie chciało wejść, musiało pukać”. I gdyby nie wielka ferma norek w pobliżu ich domu z pewnością w 1996 roku nie wróciliby do Warszawy. Strumiańskie lata przyniosły poezję dla dzieci, ale i prozę tak ważną, jak Wio, Leokadio (1965); Stacja Nigdy w Życiu (1967), Różne rzeczy Hilarego (1973); ponadto sztuki lalkowe i dramatyczne, słuchowiska radiowe, widowiska telewizyjne (w swoim czasie tytuł Katar świętego Mikołaja zamieniono w TVP na Katar Dziadka Mroza!), przeróbki i adaptacje, tłumaczenia, piosenki. Jedną z piosenek Kulmowej pt. Kiedy wszystko zgaśnie miała w swoim repertuarze Anna German.

            Wróćmy do poezji. Oto tytuły zbiorków liryk dla małych czytelników: Co piszczy w trawie; Lokomotywiątko; Deszczowa muzyka; Kameleon; Śpiew lasu; Zimowe słowiki; Młode listki; Gdyby...; Wiersze dla Kaji; Zasypianki; Kolory; Krześlaki z rozwianą głową; Moje próżnowanie; Zasypianki nowe; Rzeczy niepotrzebne; Niebo nad miastem; Kto?; Zagapienie; Błękit, Zagubione światełko; Garbata modlitwa; Dębołki... Wiele z tych tomików, co się nieczęsto zdarza, otrzymało różnego rodzaju nagrody. Zyskiwały też pozytywne oceny.

            „Kulmowa jest mistrzynią liryzmu – jej wiersze, w przeciwieństwie do nurtu tworzonego przez Brzechwę i Tuwima oraz rzesze ich naśladowców i spadkobierców, skłaniają do refleksji, poetyckiej zadumy, pokazują świat bliski dziecku, silnie związany z jego własnymi przeżyciami, odczuciami. Wiersze te to swoista liryka świata dziecięcego, odwołująca się wprost do dziecięcego myślenia, dziecięcej wrażliwości”. To opinia z 1999 roku. W późniejszej prof. Zofia Ożóg-Winiarska pisze: „Nową drogę postrzegania świata, człowieka i natury ukazała […] poetka, Joanna Kulmowa w niezwykłym tomiku wierszy Błękit. Może on być przeznaczony dla dzieci i dorosłych. Może on być współsłowem – dialogowym czy intertekstualnym – z tomikami dla dzieci i poezją współczesnego mistrza liryki polskiej, ks. Jana Twardowskiego”.

            Znakomitą książkę poświęciła Kulmowej prof. Urszula Chęcińska. Nosi tytuł Poetka i paidia (2006).

            A jakie pisarka stosowała środki poetyckie? Prof. Konrad Górski w recenzji jej tomu Trefnisiem będąc napisał: „Czytałem te utwory z prawdziwym podziwem dla umiejętności operowania tzw. czwartym systemem [...], system ten operuje pewnymi całościami składniowo-intonacyjnymi, które weszły na miejsce dawnego metrycznego wiersza. Wielu dzisiejszych poetów [...] nie ma pojęcia, jak to robić. Ich »wiersze« są przypadkowo podzielonymi na linijki częściami tekstu, który napisany w sposób ciągły niczym nie różniłby się od prozy [...] Niezmiernie dyskretnie i subtelnie podkreśla Pani niekiedy zakończenie wierszowe za pomocą rymu lub asonansu, łącząc w ten sposób »czwarty system« z tradycją dawnej wersyfikacji” (Ciułanie siebie 1995). I to samo można byłoby napisać o jej poezji dla dzieci, której poetka nigdy nie traktowała lekceważąco, nie uważała za coś gorszego od literatury dla dorosłych.

            Trudno też nie podkreślić lirycznego charakteru jej prozy dla młodych odbiorców, każde nawet drobne opowiadanie jest do końca wycyzelowane, każde, a na ogół nie są one łatwe w odbiorze, to przedsionek do literatury dorosłej, pomoc w swobodnym przejściu małych czytelników do wielkich autorów i wielkich dzieł.

            Kto ciekawy nie tylko jej dzieła, ale i biografii temu polecamy napisane przez Kulmową książki: Ciułanie siebie, Strumiańskie wędrowanie i Topografia myślenia.

            Pisarka od lat regularnie zbierała nagrody. W 75. rocznicę urodzin, jako pierwsza otrzymała ogólnopolską nagrodę artystyczną – LAUR Izabeli Elżbiety z Poniatowskich Branickiej. W 2005 roku uzyskała nagrodę Prezydenta RP za twórczość dla dzieci i młodzieży „Sztuka Młodym”. Prezydent Komorowski wręczył jej Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Jest kawalerem Orderu Uśmiechu, laureatką Nagrody IBBY, czyli „Małego Nobla”. Także doktorem h.c. Uniwersytetu Szczecińskiego, Honorowym Obywatelem Miasta Szczecina. W gmachu Biblioteki Głównej Uniwersytetu Szczecińskiego Kulmowej poświęcono salę. Szkoła Podstawowa w Komarowie nosi imię Poetki…

            Gdybym pisał laudację na cześć poetki Joanny Kulmowej miałbym prawdziwy kłopot, co zacytować np. z jej liryki. W 2017 roku „Iskry” wydały jej tomik Moje żarty. Z niego wybieram wiersz, wcześniej zamieszczony w zbiorze Kłamstwo gołębie (1987):

 

                        Po omacku

                        zaplątane w zdartych sztandarach

                        idą ślepe obie:

                        SPRAWIEDLOWOŚĆ

                        WIARA.

 

                        My za nimi –

                        czujny tłum naprawiaczy –

                        zachwianym śladem kaczym.

 

 

 

Pin It