MIKOŁAJ MELANOWICZ

 

     Współczesna literatura japońska. Przypomnienie sprzed półwiecza (2)

 

Mikołaj Melanowicz   Bohaterem pierwszej części przypomnianego tutaj artykułu jest wybitny i ceniony na świecie pisarz Endō Shūsaku (1923-1996), którego po raz ostatni spotkałem w Tokio wkrótce po ukazaniu się w Japonii powieści Głęboka rzeka (Fukai kawa, 1994). Po operacji nerek (1993) i dializach czuł się już bardzo słabo, więc rozmowa w lobby hotelu Mi.ya.ko była krótka i dotyczyła głównie zgody na wydanie w Polsce powieści Fukai kawa. W pamięci pozostała sylwetka człowieka już jakby nieobecnego, wychodzącego z hotelu i wsiadającego do taksówki. Zaledwie rok później otrzymałem list od pani Junko, żony Endō, informującej o śmieci męża, a dla mnie autora wzruszającej Głębokiej rzeki i opowieści historycznej Samuraj (pol. wyd. 1987 ). A w kwietniu 1996 roku żegnały go tłumy czytelników, wypełniające nie tylko kościół pod wezwaniem Świętego Ignacego, lecz także sąsiadujące ulice Kōjimachi w Tokio. Cztery lata później, w miejscu akcji powieści Milczenie, na półwyspie Nishisonogi w okolicy Nagasaki otwarto Muzeum Literatury Endō

 

   Należy również przypomnieć, że Endō Shūsaku odwiedził Polskę - z okazji przyznanej mu przez Stowarzyszenie PAX Nagrody Imienia Włodzimierza Pietrzaka - i spotkał się ze studentami japonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Później słuchałem jego wykładu w 1991 roku w Kioto. Zachowałem też w pamięci rozmowę na temat jego powieści Samuraj podczas lunchu w chińskiej restauracji w Harajuku w Tokio, w której pobliżu miał tzw. shigotobeya, czyli gabinet pozwalający na całkowitą izolację na czas intensywnej pracy pisarskiej. Wtedy spotykał się tylko z redaktorem wydawnictwa, dla którego w tym czasie coś pisał.

   Przytoczony fragment artykułu z roku 1983 dotyczy wczesnych lat twórczości Endō, znanej w Polsce dzięki tłumaczeniom Izabeli Denysenko, tzn. powieści Milczenie (Chinmoku, 1966, pol.1971), Szalenc? (Obaka-san, 1959 pol. 1976) oraz Morze i trucizna (Umi to dokuyaku, 1958, pol. 1974).

     WSPÓŁCZESNA LITERATURA JAPOŃSKA

W literaturze japońskiej XX wieku wyłonić można wyraźny nurt chrześcijański. Po II wojnie światowej nastąpił nowy etap w oddziaływaniu chrześcijaństwa na literaturę w Japonii, znacznie głębszy, autentyczny. W tym okresie kryzysu wartości, rozpadu dawnych norm i braku nowych — w pierwszych latach powojennych wielu pisarzy szuka ratunku od udręki nihilizmu w wierze lub filozofii chrześcijańskiej, jak np. Rinzo Shiina (1911-1973) X/

W tym artykule z 1983 roku imiona występują przed nazwiskami zgodnie z porządkiem europejskim, nie uwzględniono tez znaku długości sylab

, przedstawiciel sengoha („szkoły powojennej”), przyjmuje chrzest w 1948 r. i odtąd wiele uwagi poświęca chrześcijaństwu w swych utworach. Wierzącym pisarzem jest m. in. Toshio Shimao (ur. 1917), były członek oddziałów samobójczych kamikaze, a także Shumon Miura (ur. 1925) i dramatopisarka Sumie Tanaka (ur. 1908). W rodzinnym środowisku chrześcijańskim wychowali się Shusaku Endo (ur. 1923), autor „Milczenia” i Ayako Sono (ur. 1931) autorka powieści „Cud” (1973) o o. Kolbem w Oświęcimiu oraz dramaturg Chikao Tanaka (ur. 1903), rozważający m. in. problem grzechu pierworodnego jako źródła zła na ziemi. Spośród wymienionych tu pisarzy miano „chrześcijańskich” otrzymali przede wszystkim Shusaku Endo, Ayako Sono i Ayako Miura.

   Kilka powieści Shusaku Endo znają czytelnicy polscy, bowiem Instytut Wydawniczy PAX opublikował „Milczenie” , „Morze i truciznę”, „Szaleńca?” i „Kobietę, którą porzuciłem”. Jego utwory są na ogół zrozumiałe poza Japonią i nie wymagają dodatkowych uzasadnień. „Milczenie” czy „Morze i trucizna” przemawiają do nas, nawet jeśli nie znamy obyczajów i historii Japonii, chociaż znajomość spraw tego kraju jest również w tym wypadku bardzo pożyteczna. W twórczości Shusaku Endo w mniejszym stopniu chodzi o zewnętrzne przejawy chrześcijaństwa i jego historię w Japonii. Pisarza obchodzi głównie moralność wykształcona w łonie nurtu chrześcijańskiego, koncepcje wartości oraz rodzące się konflikty w zetknięciu się wartości pochodzących z różnych kręgów kulturowych.

Od debiutu powieściowego i Nagrody im. Akutagawy za książkę „Biały człowiek” minęło ponad dziesięć lat do chwili zainteresowania się nim zagranicznych krytyków, to znaczy do ogłoszenia „Milczenia”. Nie były to jednak lata bezpłodne. Wypełniła je praca nad takimi utworami, jak: „Żółty człowiek”, „Zielone małe winogrona”, „Morze i trucizna”, „Szaleniec?”, „Wulkan”. Jednak dopiero od sukcesu i rozgłosu „Milczenia” na każdy nowy utwór tego pisarza czekano z dużym zainteresowaniem. Nowej ocenie uległy też wcześniejsze dzieła Endo i znalazły również swych wydawców za granicą. Niecodzienny temat powieści „Milczenie”, o początkach chrześcijaństwa w Japonii, a przede wszystkim problem tzw. milczenia Boga w sytuacji ostatecznego zagrożenia bohatera, a ponadto wrogość miejscowego Kościoła wobec tej powieści zaintrygowały krytyków europejskich i amerykańskich.

   Sława przyszła do Endo więc dość nagle. Zaczęto go nazywać japońskim Grahamem Greenem. Większe zainteresowanie wzbudziły jednak jego utwory o tematyce chrześcijańskiej — szybciej je tłumaczono i wydawano w Europie: „Milczenie” w trzy lata od publikacji oryginału, „Złoty kraj” — w cztery łata później, „Być matką”, „Życie Chrystusa” — również w cztery lata później. Inne utwory musiały na tłumaczy czekać trochę dłużej, jak np. „Morze i trucizna” - piętnaście lat, „Wulkan” — dwadzieścia lat, ale „Kiedy gwiżdżę”, wydano w języku angielskim za granicą w pięć tylko lat później.

   Niewątpliwie uwaga krytyków, a także wydawców, skupiała się na problemach japonizacji chrześcijaństwa. Jednak czytelnik dzieł Endo na pewno zauważył, że ten pisarz nie zajmuje się dyskusjami na temat teologii chrześcijańskiej, ponieważ pasjonuje go przede wszystkim człowiek i jego poczucie harmonii lub konfliktu z Bogiem, lub kultury, w jakiej żyje. Być może rację mają ci (np. F. Mathy), którzy twierdzą, że pierwotnym i podstawowym motorem działania bohaterów Endo jest miłość. Oczywiście, Endo jest świadom tego, że rola miłości w świecie dzisiejszym jest poważnie ograniczona przez egoizm i obojętność ludzi. W tej sytuacji, gdy życie w obojętności na sprawy innych bywa łatwiejsze, miłość musi oznaczać również poświęcenie i rezygnację z własnych wygód.

Endo jednak jest zwykle po stronie cierpiących i uciskanych, z głębokim zrozumieniem pokazuje ludzi błądzących i grzeszników, jakby chciał powiedzieć, że do dobroci i prawdziwej miłości droga wiedzie tylko przez zło i cierpienie. To właśnie takich ludzi, wcale nie kryształowych ani altruistycznych, lecz dochodzących do poznania autentycznych wartości poprzez błądzenie, nazwał Endo po prostu baka, czyli głupcami. Ale ten głupi, czy głupiec, w wydaniu Endo nie jest tym samym, co „idiota”. „Głupiec” Endo działa, a nie tylko myśli o działaniu, nie unika odpowiedzialności za siebie i innych, za własne błędy płaci sam.

Takim najbardziej znanym przykładem „głupca”, w tym rozumieniu jest Gaston Bonaparte z powieści „Okaka-san” wydanej w Polsce jako... Szaleniec?”, a także niektóre postaci z „Kiedy gwiżdżę” i innych utworów. Jego „głupiec” działa jakby instynktownie i nie musi mieć poczucia wypełniania jakiejś misji. Czasem jego zachowanie wydaje się irracjonalne, naiwne, dziecinnie nierozumne. Budzi więc zdziwienie, zniecierpliwienie, znaczący uśmieszek u innych. Ci „inni” należą do kresu określanego przez Endo jako numa, czyli bagno. .W tym właśnie kręgu wegetują ludzie nie mający dość silnego instynktu walki i nie będący w stanie wyrwać się z ograniczeń egoizmu. Może tylko jakiś niebanalny czyn, niesłychany w tym kręgu numa, jest zdolny potrząsnąć człowiekiem z kręgu numa i stworzyć gotowość do przyjęcia lub dania miłości. W takim ujęciu nie byłoby z gruntu złych bohaterów w dziełach Endo. Są tylko tacy, którzy żyją w grzechu, bo nie znają dobra, lub popełniają zło, ponieważ są słabi. Wszyscy oni zasługują na miłość, a nie potępienie.

Niezdolność do walki, poddanie się destruktywnym działaniom zdarzeń, przyznanie się do klęski przed rozpoczęciem walki cechuje wielu bohaterów powieści Endo. Na przykład lekarz Suguro w „Morzu i truciźnie” nie potrafi się przeciwstawić, zbuntować, zaprotestować czynnie przeciw eksperymentom wiwisekcji podejmowanym na jeńcach amerykańskich w czasie wojny. Lekarz Toda zaś jest bardziej zdecydowany. Wie, że czyni źle, ale całą odpowiedzialnością za to obarcza złe społeczeństwo. W ten sposób czuje się rozgrzeszony. Uważa bowiem, że ci, którzy będą ich sądzić, nie postąpiliby w tej sytuacji inaczej niż on i jego współpracownicy lekarze.

Często lęk przed osądem społeczeństwa działa ograniczająco na bohatera. Na przykład Suda, główna postać w powieści „Wulkan”, wciąż żyje w poczuciu najrozmaitszych ograniczeń, narzuconych przez społeczeństwo. Nie myśli o nich w kategoriach dobra i zła, lecz konieczności. Stara się więc, by nie być w sprzeczności z regułami społecznymi. Z tego powodu w końcu wyobcowuje się nawet z własnej rodziny. Dopiero gdy zorientował się, że pozostał zupełnie sam, zaczął poważniej zastanawiać się nad własnym życiem. I zrozumiał, że wbrew przekonaniu o własnej dobroci, nikogo nie kochał naprawdę, i nikt go również nie kochał. Żona przyznaje, że wolałaby już, iżby ją zdradził, gdyby dzięki temu mogła się dowiedzieć, że jest on zdolny kogokolwiek kochać. Właśnie Suda z tej powieści o starości i frustracji jest typowym przykładem mieszkańca z kręgu „bagna”.

Idealnym miejscem służącym analizie ludzkiej podłości jest dla Endo szpital (może dlatego, że dobrze poznał życie szpitalne chorując na gruźlicę). Nie tylko w „Morzu i truciźnie”, lecz także w „Wulkanie” jego bohater przebywa w szpitalu, podobnie jak w „Być matką” i innych utworach. Poprzez stosunki między pacjentami, a także między chorymi i ich rodzinami, a także między lekarzami, przedstawia warunki życia społecznego poza bramą szpitalną w sposób wyostrzony. W szpitalu widać też najostrzej prawdę o tym, że wszyscy ludzie są równi wobec cierpienia, ale nie wszyscy są jednakowo traktowani. W tym świecie nie miłość przejawia się najczęściej, lecz cynizm i wyrachowanie. W powieści „Kiedy gwiżdżę” spotykamy młodego lekarza, który gotów jest zniszczyć każdego, kto stanie na drodze jego kariery. Całe szczęście, że są na świecie również ludzie kochający z otwartą prostotą, ufający innym, nawet jeśli są oszukiwani i zdradzani, a nazywa się ich „głupcami”.

W jakim stopniu taka ocena ludzi w twórczości Endo wywodzi się z humanizmu chrześcijańskiego, a w jakim - z humanistycznych nurtów rodzimych? Trudno orzec jednoznacznie. Zresztą w wielu utworach Endo przewija się natarczywie pytanie o sposób czy stopień rozumienia założeń chrześcijaństwa przez Japończyków w procesie asymilacji religii i kultury chrześcijańskiej. Zastanawia się Endo, na przykład nad tym, czy koncepcję Boga przejęli Japończycy zgodnie z intencją misjonarzy. A także, czy rozumienie dobra, zła i grzechu było zgodne z koncepcjami chrześcijańskimi. Czy czasem chrześcijaństwo, jakie dał Zachód Japonii, nie było niedopasowanym lub źle skrojonym ubraniem? Na to pytanie próbuje dać odpowiedź w licznych esejach i powieściach pisarz, dzięki któremu problemy chrześcijaństwa stały się w Japonii ostatniego ćwierćwiecza bliższe również buddystom i sintoistom. Czytają go bowiem nie tylko chrześcijanie, lecz wszyscy miłośnicy dobrej literatury.

                                   „Kierunki” nr 4(1372), 23 stycznia 1983

 

Pin It