Jan Stanisław Kiczor

 

Wiesław Ochman – wybitny śpiewak, malarz, społecznik

 

ochman1

Wiesław Ochman,
fot. Piotr Fotek/Reporter/East News

 

 Urodził się 6 lutego 1937 roku w Warszawie, na Pradze. Jego dzieciństwo, związane było z domem na ulicy Ząbkowskiej 48. Jak sam o sobie mówi: „Na naszej ulicy wychowywałem się wśród ludzi nieskomplikowanych. Był to też czas, kiedy nie mogło być mowy o chuchaniu na dziecko. Ząbkowska, Markowska i okolice Bazaru Różyckiego - to obszar, który wówczas był nie tylko szkołą życia, ale i przeżycia”.

 

    Wojna bardzo mocno zapisała się w pamięci kilkuletniego chłopca, ale - jak sam powiada

- dzięki zapobiegliwości matki przeżył ją w miarę spokojnie (ojca zamordowali hitlerowcy)

    Dlatego też na początku przytoczę obszerny fragment z wywiadu, jakiego (mając 73 lata) udzielił „Super Ekspresowi” (marzec  2010 r.), a w którym odnosi się do swojego dzieciństwa i wczesnej młodości:

-  „Nie było u nas hrabiów, wszyscy mieliśmy po równo, czyli nic. Z bratem mieliśmy jedną dopinaną do butów łyżwę i rower bez pedałów. Wychowywałem się wśród chuligaństwa, małego i większego. Urodziłem się na przedwojennej Pradze przy Ząbkowskiej 48. Mieliśmy tam takiego Gienia, który zajmował się złodziejstwem. Nosił pistolet wycięty z dykty, napadał na papownię i żądał wydania 20 rolek papy. I jeszcze mówił, że rabuje w imię ojczyzny. Był niesamowity. Jak zabierali ludzi do Auschwitz, w tym mojego ojca, to wszyscy go prosili, żeby poszedł z nimi. Ludzie wiedzieli, że wróci i przyniesie o tamtych wiadomość najbliższym. I on, ten 16-letni chłopak poszedł! A potem uciekł z tego Oświęcimia. Ale ja do jego paczki nie należałem, bo byłem za mały.

    Mam takie zdjęcie, mam 4 lata, stoję w ogrodzie i jestem taki zadowolony. Ten ogród do dziś wydaje mi się wspaniały, choć pewnie był zwyczajny. Rosły w nim kasztany, bez, dzikie róże. Obok był "labor", duży pusty plac, na którym biliśmy się. Potem był płot, za nim tartak i Dworzec Wschodni. A dalej to już nie chodziłem. Dla mnie, 4-latka, wojna była gdzieś daleko, choć oczywiście wiedziałem, że jest.

    Byłem niezłym gagatkiem, jak większość kolegów. W suterenie mieliśmy bednarza, który robił balie, beczki. Gotowe wystawiał do ogrodu, by wyschły. I my na tych beczkach jeździliśmy. On zawsze mówił mojej mamie: "Pani Ochmanowa, z tych dzieciaków nic nie będzie. To są łobuzy, beczki mi zabierają". Ale pewnego razu... zebrał nas, sześciu chłopców, kupił lody i powiedział: "Słuchajcie, ludzka praca to jest to, że wy możecie żyć, jesteście ubrani. Wyobraźcie sobie, że to samo robicie waszemu tatusiowi". I myśmy to zrozumieli, więcej, zaczęliśmy mu te beczki pomagać wynosić.

    Był u nas taki pan S., który ciągle był zalany. Bo Niemcy, by zniszczyć społeczeństwo, wypłacali ludziom deputat w alkoholu. Któregoś dnia sąsiadki zrobiły zebranie i poradziły jego żonie, by z nim zawsze trochę się napiła, to wtedy on przestanie. Po latach, jak już śpiewałem w operze, spotkałem pana S. Pytam go: "A jak tam żona?". A on: "Panie, tak się rozpiła, że ja przestałem pić".

    Pierwsze moje występy oczywiście były na Ząbkowskiej. Stawiano mnie na stołku, ja śpiewałem "Chryzantemy złociste uśmiechnijcie się do mnie". Wszystkie sąsiadki płakały.

    Kiedy już śpiewałem w Teatrze Wielkim, spotkałem naszego dozorcę, który oznajmił mi: "Słuchałem cię w radiu, to było piękne, ale tak jak śpiewałeś, mając 4 lata, to już nie dasz rady zaśpiewać". Bo mimo wszystko to było fajne miejsce, wielu miło wspomina je.

    A wracając do Gienia. Stała się rzecz nieprawdopodobna. Po latach dowiedziałem się, że ktoś posądził go, że oszukuje w kartach. Gienio zarzekał się na wszystkie świętości, że to nieprawda, że nie, ale nie uwierzono mu. To wbił sobie nóż w wątrobę i wykrwawił się. Który hazardzista dziś ma taki honor?”

   Jako trzynastolatek opuścił Warszawę i wyjechał do szkoły ceramicznej w Bolkowie, na Dolnym Śląsku. Tam też próbował gry na instrumentach (akordeon, perkusja), nadto uprawiał sporty (był kapitanem szkolnej drużyny piłki nożnej), a nawet zdobył mistrzostwo szkół technicznych całego powiatu w boksie (waga papierowa).

    W październiku 1954 roku rozpoczął studia na Wydziale Ceramiki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.  To dobra decyzja. Kraków „odwdzięczył” się młodemu studentowi. Tu poznał Krystynę Więckowską, późniejszą żonę, tu trafił też do klasy śpiewu profesora Gustawa Serafina, gdzie zaczął swoją edukację wokalną. W 1958 roku wygrał Krakowski Konkurs Śpiewaczy, organizowany przez „Echo Krakowa” pod tytułem „Szukamy młodych talentów”.

ochman2

Wiesław Ochman  foto: Andrzej Świetlik

 

    W lutym 1960 roku z wynikiem bardzo dobrym, ukończył studia, lecz mimo propozycji podjęcia pracy na uczelni, namówiony przez prof. Serafina, wysłał listy z prośbą o przesłuchanie do kilku teatrów operowych, co zaowocowało tym, że od maja 1960 roku, zastał zaangażowany do Opery Śląskiej w Bytomiu na etat solisty. Mimo etatu (i uznania) nadal się szkolił. W Bytomiu, w latach 1960 -63, pod kierunkiem prof. Marii Szłapak.

    Opera Śląska w Bytomiu, do której zespołu należy Ochman, przypomina (na Jego siedemdziesięciopięciolecie) fakty z biografii artysty:

    W 1960 r. Ochman zadebiutował na scenie Opery Śląskiej partią Muezina w "Casanovie" Ludomira Różyckiego, później kreował rolę Edgara w "Łucji z Lammermoor" Gaetano Donizettiego. W następnym sezonie śpiewał m.in. partie Stefana w "Strasznym dworze" Stanisława Moniuszki, Nadira w "Poławiaczach pereł" Georgesa Bizeta, Lionela w "Marcie" Friedricha Flotowa i Maksa w "Wolnym strzelcu" Carla Marii von Webera. W sezonie 1963/64 związany był z Operą Krakowską, do swego repertuaru włączył partie Cavaradossiego w "Tosce" Giacomo Pucciniego i Młodego Króla w "Hagith" Karola Szymanowskiego. W 1964 r., zaangażowany do Teatru Wielkiego w Warszawie, występował m.in. jako Jontek w "Halce" Stanisława Moniuszki i Don Jose w "Carmen".

 

ochman3

Wiesław Ochman   foto: PAP/Andrzej Rybczyński

 

     Karierę międzynarodową rozpoczął w 1967 od Opery w Berlinie, następnie występował w Monachium i Hamburgu. Odniósł też pierwsze sukcesy na festiwalach w Glyndebourne oraz Salzburgu. W 1972 występował w Operze Paryskiej, następnie w Chicago i San Francisco. W 1975 partią Arriga w operze Nieszpory sycylijskie  Verdiego zadebiutował na scenie nowojorskiej Metropolitan Opera.

    Występował na największych scenach operowych i estradach świata, w towarzystwie największych gwiazd operowych, m.in. w mediolańskiej La Scali (1982), Barcelonie, Buenos Aires, Madrycie, Moskwie, Rzymie, Sewilli i Wiedniu. Uczestniczył w najbardziej prestiżowych festiwalach muzycznych, z udziałem najsłynniejszych zespołów, łącznie z Wiener Philharmoniker i Berliner Philharmoniker pod dyrekcją Herberta von Karajana i Karla Böhma. Po 1999 Wiesław Ochman zajął się też reżyserią, wystawiając w Operze Śląskiej w Bytomiu Don Giovanniego W.A. Mozarta, Traviatę Verdiego oraz Carewicza Ferenca Lehára. Osobną dziedziną artystyczną działalności Ochmana była muzyka oratoryjna. Nagrał wiele płyt dla najpoważniejszych firm fonograficznych, jak Deutsche Grammophon, Polydor, EMI, Decca, Supraphon i polska Muza. W latach 70. XX wieku nagrał 2 polskie płyty z ariami operowymi i z ariami operetkowymi z akompaniamentem Orkiestry Polskiego Radia i Telewizji pod dyrekcją Zdzisława Górzyńskiego. Kawaler Orderu Uśmiechu.

    Ważnym elementem działalności Ochmana stała się działalność charytatywna na rzecz wspierania kultury i na stypendia. Rokrocznie organizuje aukcje obrazów w konsulacie polskim w Nowym Jorku, z których dochód wspiera częstochowską kulturę.

    Kolejnym nurtem działalności Wiesława Ochmana jest malarstwo (głównie plenery), które było pokazywane na wielu wystawach autorskich (pragnął zostać malarzem, po szkole podstawowej uczył się w Liceum Plastycznym w Bolkowie, a później w Technikum Zdobnictwa Ceramicznego w Szczawnie-Zdroju na Dolnym Śląsku). Artysta ma w dorobku około 80  indywidualnych wystaw.

    Swoją pasję społecznikowską realizuje od roku 1993 także jako szef artystyczny i uczestnik dorocznych koncertów pt.: "Wiesław Ochman i Jego Goście" w Zawierciu, z których dochód przeznaczony jest na wspieranie Fundacji Pomocy dla Szpitala w Zawierciu "Auxilium". 

 

Korzystałem z:

1. Wacław Panek – „Maestro”  - WIESŁAW OCHMAN - próba zapisu otwartego

1. Dziennik Zachodni – Sławny śpiewak operowy – Wiesław Ochman, kończy 75 lat   

1. Wikipedia

4. SE.pl - Wiesław Ochman: O mało nie wyrosłem na chuligana – autor „ih”.

5. Liczne krótkie, okolicznościowe, wzmianki z prasy polskiej, papierowej jak i  elektronicznej.

 

Pin It