Kamil Bałyniec

 

Muzyczne koło

 

August von Brandis
August von Brandis
            Człowiek jako jedyna istota myśląca na świecie ma wpisaną w naturę modyfikację oraz rozwijanie swojego otoczenia oraz wszystkiego co jest w nim zawarte. Jedną z takich dziedzin jest kultura, a dokładnie muzyka. Twórczość muzyczna ludzi pierwotnych nie jest znana, choć zapewne istniała. Wraz z rozwojem hominidów utwory muzyczne zaczęły się również rozwijać służąc zarówno rozrywce, jak i oprawie obrzędów religijnych oraz jako pieśni wojenne. Słowem lub pieśnią były też przenoszone różnorakie historie czy opowiadania, które po całym świecie rozśpiewali bardowie.

 

            Ja chciałbym skupić się na okresie od renesansu do zjawiska, które stało się sławne kilka lat temu. W renesansie rozpoczęły tworzenie swoich dzieł lutniczych takie rody jak: Stradivari, Guarneri, Amati czy przedstawiciele wysoko ocenianej wtedy polskiej szkoły lutniczej, np. Baltazar Dankwart czy Marcin Groblicz. Można było wtedy zaobserwować profesjonalizację branży - zarówno rzemieślników jak i samych muzyków. Instrumenty zaczęły stawać się dziełami sztuki, wykształcenie muzyków kosztowało, więc występy też zaczęły drożeć stając się rozrywką elitarną, niedostępną dla przeciętnego człowieka. Tak narodziła się muzyka poważna. Występy orkiestr symfonicznych, bądź znanych mniejszych zespołów lub solistów nawet dzisiaj nie są tanie oraz nie oszukujmy się trudne w odbiorze dla zwykłego śmiertelnika. Jak już wcześniej wspomniałem człowiek jest istotą kreatyną i w związku z tym dążył do zmiany tej sytuacji. Wraz z niewolnikami afrykańskimi, którzy byli „eksportowani” do obu Ameryk przybyła też ich muzyka. Początkowo z racji, że byli niewolnikami nikt nie zwracał na nich uwagi, lecz po zniesieniu niewolnictwa po wojnie secesyjnej w Stanach Zjednoczonych doszło do wymieszania się muzyki ex niewolników z muzyką białych ludzi. Różne instrumenty zaczęło się łączyć w grupy, których brzmienie było różne, ale wśród tej mieszaniny wykrystalizowało się coś co polubił prosty Kowalski albo Smith. Były to początki muzyki rozrywkowej, która w różnych gatunkach opanowała cały świat i dotarła do wszystkich ludzi na naszej planecie. Pop, jazz, blues, rythm ‘n blues, soul, rock, metal. Te wszystkie gatunki, z których wyróżniamy po klika podgatunków to spuścizna po podwalinach muzyki rozrywkowej, które w końcu XIXw. i na początku XXw.  postawiły amatorskie grupy. Chciałbym się skupić na rocku i metalu oraz ich odmianach, ponieważ w mojej ocenie stanowią one najbardziej rozbudowane nurty współczesnej muzyki. Ich powstanie było możliwe dzięki rozwojowi elektrotechniki, która miała znaczący wpływ na branżę. Stworzenie różnych odmian gitar czy innych instrumentów zasilanych elektrycznie pozwoliło na: wyostrzenie dźwięków, podniesienie poziomu głośności –dzięki temu kilkadziesiąt tysięcy ludzi może słuchać koncertów na stadionach, co dawniej nie było możliwe – czy fascynujące reefy, w których brzmieniu prześcigają się gitarzyści. Dodatkowo w latach 70-tych dzięki zespołowi KISS wprowadzono na estrady oprawy świetlne i pirotechniczne. Wszystko to sprawiło, że muzyka „dla ludu” stała się widowiskowa. Oczywiście była to też zasługa samych muzyków i zespołów, którzy stali się kultowi. Black Sabbath z Ozzym Osbourne’m, Motorhead z Lennym, AC/DC z braćmi Young i Bonem Scottem, a później Brianem Johnsonem czy najbardziej znany narkoman na świecie czyli lider Nirvany Kurt Cobain tworzyli nowe nurty, obecnie rozpoznawalne na całym świecie. Modyfikowali znane już nurty dodając coś od siebie: tonację głosu, konfigurację instrumentów czy ich brzmienie nadając utworom indywidualny charakter, jednak cały czas, od początku XXw. do lat 80 – tych, możemy mówić o rozwoju podyktowanym potrzebami odbiorców i postępem technologicznym. Czy w związku z tym jest możliwe trafienie do odbiorców poprzez powrót do przeszłości? Okazuje się, że tak. A dowód temu dał  duet 2Cellos. Tworzą go chorwaccy wiolonczeliści: Luka Sulić i Stjepan Hauser. Duet zajmuje się wykonywaniem tak zwanego classical crossover. Korzystając z wiolonczel (klasycznych lub elektrycznych) wykonują wariacje utworów innych zespołów. AC/DC na wiolonczeli, ktoś może zapytać? Jak? Kto nie usłyszy może nie uwierzyć, ale brzmi to dobrze, a uszy nie mają powodów do cierpień. Być może jest za to odpowiedzialny rodowód haed rocka, a może umiejętności wykonawców. Luka Sulić jest uznawany za współczesnego wirtuoza wiolonczeli. Urodzony w słoweńskim Mariborze chłopak, pochodzi z muzycznej rodziny. Jego ojciec – również wiolonczelista – pochodzi z Dubrovnika, a mama jest Słowenką. Naukę rozpoczął w wieku 5 lat w swojej rodzinnej miejscowości. Kiedy miał 15 lat stał się uczniem Akademii Muzycznej w Zagrzebiu. Następnie kontynuował edukację we Wiedniu, a w 2011r. ukończył Królewską Akademię Muzyczną w Londynie. W czasie nauki zdobył wiele prestiżowych nagród m. in. pierwszą nagrodę oraz specjalną nagrodę w trakcie Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. Ponadto cały czas występował na estradach na całym świecie. Po ukończeniu akademii w Londynie połączył siły ze swym konkurentem i przyjacielem jednocześnie – Stjepanem Hauserem. Mimo, że to Luka jest uznawany za mistrza w swojej dziedzinie to jego partner nie ustępuje mu talentem i osiągnięciami. Stjepan również w 2011r. ukończył Royal Collage of Music w Manchesterze. Współpracował z kilkoma światowej sławy artystami, jak choćby Mstislav Rostropovich. Dwukrotnie występował dla księcia Karola w pałacu Buckingham i św. Jakuba. Ponadto zdobył ponad dwadzieścia nagród krajowych i międzynarodowych. Jednak światowy rozgłos przyniosło dopiero połączenie sił przez tych dwóch muzyków. Z takich składników w 2011r. utworzono zespół 2Cellos. Ich pierwszy cover ”Smooth Criminal” Michaela Jacksona wywołał prawdziwą burzę. Doprowadziło to do podpisania kontraktu z Sony Masterworks oraz zaproszenia przez sir Eltona Johna jako suport na jego trasę koncertową. Nagrywali kolejne covery zespołów i solistów takich jak: Guns ‘n Roses, Nirvana, Coldplay, Sting, Muse, AC/DC, Zucherro, Paula i Lindy McCartney, The Prodigy czy wspomnianego już Eltona Johna tworząc trzy albumy i udostępniając teledyski na You Tube. Ilość wyświetleń oraz recenzje były i są bardzo pozytywne.  Zespół dostał motywacyjnego kopa i w bieżącym roku stworzył kolejny album z przeróbkami ścieżek dźwiękowych z filmów i seriali. Pomimo sukcesu internetowego zespół cały czas woli występować na żywo. Wyprzedano bilety na trasę po USA, Ameryce Południowej, Europie, Australii i Japonii. Wystąpili również na jubileuszu królowej Elżbiety II i 25. rocznicy śmierci Freddiego Mercury, na który stworzyli swoją wersję „Show must go on”. Otrzymali zaproszenia od Jaya Leno do jego programu „Tonight Show”, zagrali na finale Ligi Mistrzów UEFA oraz chińskich obchodach nowego roku w 2015r. dla ponad miliarda ludzi. Z kolei w Japonii ustanowiono 20 stycznia „Dniem 2Cellos” w uznaniu za ich drugi album „In2ition” za który otrzymali Złotą Płytę.

            Wydaje się, że oprawiony w kreatywność i talent powrót do przeszłości może się podobać. W mojej opinii zespół trafił we właściwy okres, ponieważ kultura sprzed kilkudziesięciu lat przeżywa teraz rozkwit. Może to oznaczać, iż czasem warto powrócić do korzeni co nierzadko sprawia więcej przyjemności niż nowinki.

Pin It