Bez przylepności nie ma literatury!

Z Romanem Lisem rozmawia Andrzej Śnioszek

 

W latach 70. i 80. był Pan aktywnym uczestnikiem życia literackiego. Jak po latach interpretuje Pan skalę zamieszania wokół „prozy nowych nazwisk”? Większość debiutujących wówczas autorów to dziś nazwiska całkiem zapomniane.

 

Lis Roman

© Bogdan Konopka, 1983

 

Ja właściwie przez długi czas nie rozumiałem, co oznaczał termin „rewolucja” w tym kontekście. Jakoś z rozpędu uważałem, że weszło w życie pokolenie powojenne, do którego należałem (1947) i zaczynamy mówić każdy po swojemu. Właściwie byłem z wszystkimi skłócony, a znałem osobiście prawie wszystkich. Skłócenie wynikało głównie z tego, że nie byłem wykształcony w sensie akademickim, natomiast posiadałem instynktowne rozumienie, do czego literatura służy i jak ma wyglądać. Pamiętam jak podczas oficjalnej dużej dyskusji literackiej (nie pamiętam gdzie, w drugiej połowie lat 70.) z udziałem Berezy, Myśliwskiego i kilku znanych starszych pisarzy, gdy bardzo podkreślano potrzebę zapisu języka tej rzeczywistości – gloryfikując tę ogólną tendencję Berezowską – przeciwstawiłem się wszystkim pytaniem „w jakim celu?”. Nie rozumiałem, dlaczego tak ważna jest wierność wobec czasu (teraz myślę trochę inaczej). Oczywiście nie szło mi o formę, bo było dla mnie jasne, że forma jest indywidualną i wręcz prywatną sprawą pisarza. Dla mnie brzmiało to jak zachęta do niczym nieograniczonego bełkotu! Wśród dyskutantów na sali była tylko jedna osoba, która miała podobne zdanie, Ewa Rode (ówczesna żona Krzysztofa Gąsiorowskiego).

 

KRYSTYNA KONECKA

 

Śladami Ignacego Paderewskiego

 

W KĄŚNEJ DOLNEJ I DALEJ…

 

Paderewski k1

 Paderewski - kompozytor i pianista. Współczesny portret autorstwa M. Machaj, wg fotografii z 1900 roku. Kąśna Dolna

 

 Stanisław Grabowski

 

Kalendarium Niepodległości (19)

 

Powitanie Józefa Piłsudskiego na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie 12.XI.1916.

 

 

 

1 października 1918

Wiceadmirał Kazimierz Porębski założył pierwsze w Polsce Stowarzyszenie Pracowników na Polu Rozwoju Żeglugi „Bandera Polska”. To z tej organizacji wywodziła się Liga Morska i Kolonialna licząca ok. pół miliona członków. K. Porębski (1872 –1933) to postać niezwykła, pomijając jego służbę w marynarce rosyjskiej, warto choć pokrótce napisać, że to on przejmował od Niemców urządzenia techniczne na Wiśle. Na początku 1919 powołano go w skład Rady Wojskowej oraz wyznaczono szefem Sekcji Marynarki (od połowy 1919 Departament dla Spraw Morskich) w Ministerstwie Spraw Wojskowych. W 1920 towarzyszył gen. bryg. Józefowi Hallerowi podczas zaślubin Polski z morzem. W czasie wojny polsko-bolszewickiej dowodził odcinkiem „Zegrze-Dębe" oraz kierował żeglugą wojenną na Wiśle. Na początku 1922 został wyznaczony na stanowisko szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej, utworzonego w miejsce Departamentu dla Spraw Morskich. W 1920 zainicjował utworzenie polskiej Marynarki Handlowej oraz Szkoły Morskiej. Był autorem programu rozbudowy floty wojennej, wspierał budowę portu w Gdyni oraz tworzył Oficerską Szkołę Marynarki Wojennej i lotnictwa morskiego w Tczewie. W 1921 pełnił funkcję przewodniczącego Komisji ds. Żeglugi Morskiej. Był prezesem Ligi Morskiej i Rzecznej oraz współzałożycielem Yacht Klubu Polskiego, itd. itp.

________________________

W Warszawie urodził się Mieczysław Szymkowiak, polski piłkarz, trener piłkarski, dziennikarz sportowy. Podczas wojny brał udział w konspiracyjnych mistrzostwach Warszawy. Był więźniem KL Auschwitz. W l. 1949–1952 wiceprezes PZPN. Później zajmował się dziennikarstwem. Opublikował jako współautor m.in. Na stadionach piłkarskichPiłka nożna 1919–1979, ludzie, drużyny i mecze. Zmarł 20 listopada 2009.

____________________________

4 rocznicę urodzin obchodził Maciej Maciejewski, przyszły wybitny aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Zmarł 17 V 2018 w Warszawie. Przeżył takie gwiazdy jak Solski, Ćwiklińska czy Szaflarska. Można rzec, że był jednym z ostatnich żywych i autentycznych świadków rodzącej się polskiej państwowości. Urodził się w Suwałkach, czyli własnymi oczyma oglądał wydarzenia w tym mieście związane z tzw. Tarybą czy powstaniem sejneńskim. „Brał udział w licznych audycjach radiowych. Występował w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze Telewizji. Grywał w filmach i serialach telewizyjnych. Dubbingował filmy. Miał piękne i długie życie. Był prawym i szlachetnym człowiekiem. Na zawsze wszedł do historii”. (Witold Sadowy)

 

W sztucznym cieniu

Z Markiem Sołtysikiem rozmawia Andrzej Śnioszek

 

soltysik marek 9242 2

Wiosna 2016 r. Marek Sołtysik na dziedzińcu XVII-wiecznej poklasztornej kamienicy na styku Kazimierza i Krakowa. Przed czterdziestu latu w pracowni na piętrze (widać rower) malował tam obrazy i w ciągu roku napisał powieść "Domiar złego". (Fot. Marek Bałata).

 

 

RZEŹBIĆ WIEDZĘ I JEJ SIŁĘ

„rozmowa artystyczna” z prof. Marianem Molendą – art. rzeźbiarzem

 

mol kres1

Artysta rzeźbiarz profesor Marian Molenda i Zbigniew Kresowaty w rozmowie artystycznej – rys. Z. Kresowaty

 

         Z.K. Profesorze i Przyjacielu Marianie - wybacz ten zwrot oraz wstępne pytanie retoryczne: Co cię przygnało z Baranowa Lubelskiego w strony nyskie? - a była to przecież droga edukacyjna przez Gdańsk, gdzie kończyłeś studia na PWSSP u profesora Franciszka Duszeńki – Co ważne! Dyplom z wyróżnieniem Marian Molenda otrzymał z wyróżnieniem w roku 1983. Przytoczę zatem kilka ważnych informacji z biografii dla lepszego poznania twej sylwetki, czego zresztą nie braknie w tej naszej „rozmowie artystycznej”: Otóż, dziś finalnie, jak wiem, bodaj 27 lat, wykładasz na uniwerku w Opolu, na Wydziale Sztuki w Pracowni Rzeźby. Nie tak dawno w styczniu minęło 35 lat twej autorskiej działalności twórczej, wykładałeś także w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, PLSP w Nałęczowie, a także Ognisku Plastycznym w Nysie. Ale jak spojrzeć posiadasz imponujący, wspaniały dorobek artystyczny, wiele realizacji, w tym poza granicami Polski: w Niemczech, Czechach, USA, Francji, Rosji, Węgrzech, a nawet w Chinach! - Głównie to rzeźby tzw. portretowe, ale nie tylko, które przyniosły wiele nagród artystycznych i wysokie uznanie krytyki i sztuki... co sie pomnaża.