Wiesław Łuka                            

 

 Chopin w konfrontacji z gigantami

 

leszczynski

 

 Wiesław Łuka rozmawia ze Stanisławem Leszczyńskim, dyrektorem  dorocznego festiwalu muzycznego Chopin i jego Europa  o  balladowości Chopina, o bezkresnym oceanie piękna, o przymusie bycia pianistą, o mało znanych twórcach polskich oper.

W trzynastce – bo to już 13-ta edycja - szukam przysłowiowej dziury w całym i nie mogę znaleźć. Czy w przeszłych edycjach wakacyjnej, a wielkiej imprezy muzycznej było coś nietrafionego, co należało wyeliminować w tym roku?  Inaczej mówiąc – czy czuje się Pan spełniony?

Andrzej Walter

 

Kraj, gdzie nigdy się nie umiera

 

AWA 0528   Niewiele jest spraw na tym świecie, które smakują tak jak wędrówki po bałkańskich bezdrożach. Odnajdziemy tam wielokulturową mozaikę, ludzi o ogromnych sercach oraz jakże niezbędną melancholię, pozwalającą spojrzeć na całokształt spraw z właściwego dystansu, z kojącego oddalenia i niejako z głębi wewnętrznego pokoju duszy. Choć zapewniam, że o spokój na Bałkanach nadal niełatwo. To wciąż jest miejsce utajonego, umorzonego niejako konfliktu, ścierania się wielkich narodowych namiętności, zakamarków tętniącej życiem religii oraz społecznie skomplikowanych i mocno odrębnych bytów. To nadal zarzewie sporu: zarówno o przeszłość, jak i o przyszłość oraz, co najważniejsze, o jakże fascynującą teraźniejszość. Ten spór nie wygasł, tak jak wygasają wulkany, które potrzebują przecież bardzo wiele czasu, aby zamilknąć na wieki. Niestety nie znajdziemy jednej, oczywistej i wyraźnej odpowiedzi na pytanie dlaczego. Bałkański tygiel taki już jest. To świat pomostu pomiędzy Wschodem i Zachodem i jako taki ma swoje unikalne prawidła oraz wciąż żywe, nadal pociągające i nieodkryte zawiłości i tajemnice.

Jan Stanisław Kiczor

 

Helena Zboińska  -  wielki sopran, wielki talent, wielki pedagog.

 

zboinska1

Autor fotografii nieznany, lata 20. XX w., własność: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa

 

Helena Zboińska – primo voto Ruszkowska, duo voto Seeligerowa.

    Urodziła się we Lwowie 23 kwietnia 1877 roku. Ojciec - Marceli Zboiński to znany w tamtych latach aktor i reżyser teatralny, matka  zaś, z domu Woleńska, była siostrą Władysława Woleńskiego, także  cenionego  aktora wielu ówczesnych scen. Gdy zorientowano się, że młodziutka Helena przejawia talent wokalny, posłano ją na pensję z nauką śpiewu, po ukończeniu której dalej kształciła głos u Walerego Wysockiego (wielkiego pedagoga i wychowawcy całej plejady światowej sławy śpiewaków) w Lwowskim Konserwatorium. Studia wokalne uzupełniała później niemal do końca swej kariery, zarówno w kraju (m.in. u Stefana Wołoszki w Warszawie), jak i u sławnych pedagogów za granicą (w Wiedniu, Mediolanie, Madrycie).

Jan Stanisław Kiczor

 

Teresa Wojtaszek-Kubiak  - sopranistka spontaniczna

 

 

tkubiak1

Create websites with  Album & Turtle

 

 

    Takie Teresy (póki co) są dwie. Jedna to Teresa Żylis-Gara, druga (jak skromnie sama o sobie mówi)  – Teresa Wojtaszek-Kubiak.

    Jak zwykle jednak, trzeba zacząć opowieść od początku, A początek ów, to miejscowość Ldzań koło Pabianic i data: 26 grudnia 1937 rok. Wtedy to właśnie, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, w domu Państwa Wojtaszków, przyszła na świat dziewczynka, której dano na imię Teresa. Zatem w domu były trzy panienki Wojtaszkówny: Teresa, Anna i Barbara. Teresa nauki pobierała i zrobiła maturę w Pabianicach, często swoim głosem dając popisy wśród rodziny i przyjaciół.  Pięcioletni program średniej szkoły muzycznej ukończyła w trzy lata (uczyła się śpiewu u prof. Julii Gorzechowskiej)  i zdała do Wyższej Szkoły Muzycznej w Łodzi, studiując w klasie prof. Olgi Olginy. Jako studentka wielce utalentowana, wzięła udział w kilku konkursach krajowych (m.in. w Katowicach (1960 r.) i międzynarodowych (Monachium, Tuluza, Moskwa, Helsinki).  Tak sama o tych zdarzeniach opowiada: "Pierwszą nagrodę zdobyłam na konkursie w Katowicach w 1960 roku, a pierwszą zagraniczną, w rok później w Helsinkach, gdzie pojechałam z okazji Międzynarodowego Zjazdu Młodzieży. Tam po raz pierwszy otarłam się o wielki świat muzyki; jurorami byli światowej sławy wiolonczelista Mścisław Roztropowicz i śpiewaczka rosyjska Kalina Wiśniewska. Później, będąc w czwartym miesiącu ciąży, wyśpiewałam medal w Tuluzie (1963) we Francji".

Z IRENĄ LASKOWSKĄ rozmawia Krzysztof Lubczyński.

 

Ryszard Tomczyk

 

 

Gorzki smak sukcesu

Pani najbliższa rodzina związana jest ze sztuką filmową. Brat, Jan, wybitny operator filmowy, drugi brat, Jerzy, kierownik produkcji filmowej, mąż Mieczysław Piotrowski wybitny malarz, grafik, rysownik i dramaturg, no i Pani aktorka…

 Nie da się ukryć, że dane mi było mieć do czynienia z ciekawymi mężczyznami. Miałam wspaniałego męża. Niedawno wyszedł zbiór jego dramatów, jako klasyka dramatu powojennego. Ktoś je docenił, jednak jego dramaty były trudne, hermetyczne, więc na scenę się nie przebiły. To był intelektualista, człowiek głęboki, szkoda że jego twórczość pisarska jest zapomniana. Przyjaźnił się z wieloma intelektualistami, twórcami, takimi jak Henio Bereza, którego portret widzi pan na ścianie. A ci z pozostałych portretów też już nie żyją.