Jan Stanisław Kiczor

Reszkowie  – bardzo nietypowa rodzina – część III

Edward August Reszke – „Grand seigneur” - bas

reszkowie cz2 1

Edward August Reszke

    Urodził się 22 grudnia 1853 roku w Warszawie jako drugi syn w rodzinie państwa Emilii i Jana Reszków. Początkowo podjął w Niemczech studia rolnicze, ale niebawem z nich zrezygnował i za namową starszego brata wybrał się do Włoch, by dalej kształcić głos, początkowo formowany w warszawskim Instytucie Muzycznym pod kierunkiem włoskiego pedagoga, Francesco Ciaffeiego. We Włoszech uczył się u Stollera i Colettiego, a po przyjeździe do Paryża w 1876 roku znalazł się pod opieką wokalną pedagoga, który również skierował na właściwą drogę jego starszego brata, Jana; był nim profesor Giovanni Battista Sbriglia.

Wszystkiego najlepszego z okazji


świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku 2017


- Życzy Redakcja Pisarze.pl


szopka-bielanska1 

Jedyna Szopka Permanentna

znajduje się przy Kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Lesie Bielańskim w Warszawie, ul Dewajtis. Jest eksponowana przez cały rok. W 2002 r. Józef Wilkoń urządził przy kościele karuzelę. Miał ją napędzać osiołek Franciszek. Bez powodzenia.
Franciszka próbowano sprzedać na Allegro. Nie udało się.
Józef Wilkoń dorobił więc do osiołka szopkę.
Została wyrzeźbiona w 2004 r. jako dar dla fundacji Ewy Błaszczyk "Akogo".
W roku 2006 była eksponowana przed warszawską Zachętą. Iluminację ufundowała firma "Multidekor" Grzegorza Podogrockiego z Piastowa.

STANISŁAW GRABOWSKI


 

„Nie zestarzałaś się kolędo”



nuty koleda

 


            U Juliana Przybosia w jego Jabłoneczce (Antologii polskiej pieśni ludowej) próżno szukać tekstów kolęd. Po raz pierwszy ukazała się u nas w czasie najgorszym, bo w 1953 roku. Tych antologii wychodziło wówczas sporo, aleć temat kolęd  był zakazany. W pierwszym zdaniu przedmowy do Jabłoneczki czytamy: „Polska Ludowa przywraca ludowi jego dawną pieśń”, jak się okazało, niepełną, bo zubożoną o kolędę, o pastorałkę.

            Trochę czasu trzeba było poczekać, żeby mogły się bez kłopotu ukazywać książki z kolędami poza kościelnymi oficynami. Jeszcze w Księdze cytatów z polskiej literatury pięknej (1975) na słowo kolęda natykamy się tylko raz. I to w cytacie z Mikołaja Reja: A dam li dobrą kolędę, / Że z nogami w niebie będę.

Jan Stanisław Kiczor

 

Świątecznie  -  świat opery, muzyki w anegdotach, ciekawostkach i dowcipach




Jan Kiepura

 

kie ki1

 

 

W 1924 roku Jan Kiepura stoi u progu sławy. Ma 22 lata i wyjątkowo piękny głos. Nie co dzień jednak znany artysta staje przed sądem oskarżony przez prokuratora o gwałt. W dodatku na mężczyźnie! Sam tytuł byłby sensacją i zanim czytelnik doczytałby, o co naprawdę chodzi, cały nakład by się na pniu sprzedał. Jak doszło do tego procesu przed sosnowieckim sądem? Szczegóły podaje publikacja "Sosnowiec, retro kryminały" [Dikappa 2012].

Ryszard Tomczyk
 

 

W dwudziestą rocznicę śmierci Stanisława Filipowicza

 

Ryszard Tomczyk            Znałem go od schyłku lat siedemdziesiątych. Związany był z pobliskim Dzierzgoniem, gdzie pełnił funkcje kierownika miejscowego Domu Kultury. Był filarem elbląskiego Klubu Literackiego funkcjonującego pod auspicjami ETK. Miał już dość bogatą biografię literacką (wszak debiutował w r. 1968 na  łamach gdańskich „Liter” opowiadaniem pt. Powiedz, jaka jest prawda) w tym wiele tomików poetyckich i nagród (w tym prestiżowych). Odwiedzał mnie jako prezesa ETK, redaktora „Tygla” i po prostu przyjaciela 4 do 5 razy w roku. Najczęściej z maszynopisami  utworów do „Tygla”, przygotowanymi składami wierszy do wglądu i oceny, zawsze zaś pełen planów na przyszłość. Zaraz po wycieczce do Wilna (gdzie urodził się w 1934 r.), ściśle zaś po wydrukowaniu powstałego na gruncie tej wyprawy tomiku pt. Etiudy wileńskie, (Elbląg 1993) urządziłem mu w Elblągu spotkanie ze środowiskiem  ETK oraz postarałem się o sprzedanie znacznej części nakładu Etiud…młodzieży licealnej. Staszek był pod wrażeniem niektórych  serii moich prac malarskich, wpadł też na pomysł edycji wspólnej, złożonej z jego wierszy i reprodukcji moich obrazów. Byłem już przyzwyczajony do dłuższych jego nieobecności powodowanych chorobą i leczeniem szpitalnym. Tej „mimozowatości” jego organizmu zdawał się zaprzeczać słuszny wzrost i atletyczna budowa ciała, będąca np. znamieniem sportowców, bo przecież Staszek od lat pracował w klubach sportowych jako trener lekkiej atletyki. Stąd też i niedomogów, na które się uskarżał, jakoś nie brałem, tzn. nie braliśmy całkiem serio.