Jan Stanisław Kiczor

 

Aleksandra Kurzak  - „Pan Bóg mnie dłużej potrzymał w rękach”

 


Aleksandra Kurzak / PWM / fot. Górajka Foto Studio

 

    Dla małżeństwa Jolanty Żmurko i Ryszarda Kurzaka to był zaiste piękny dzień. W Brzegu Dolnym (miejsce urodzenia m.in. Tadeusza Drozdy, Cezarego Żaka). Tam właśnie 7 sierpnia 1977 roku, przyszła na świat Aleksandra. Jedynaczka, ale (jak sama o sobie opowiada) „nie rozkapryszona, bo wychowywano mnie męską ręką. Rodzice podzielili się obowiązkami, to tato chodził na wywiadówki,  pilnował ćwiczeń na skrzypcach. Robił śniadania, gdy mama spała”.

Z Markiem Ławrynowiczem rozmawia Krzysztof Lubczyński

 

lawrynowicz-paceSpodobało mi się jedno z określeń odnoszących się do Pana opowieści „Mundur” – że to rzecz o tym, jak inteligent, człowiek myślący nie mieści się duchem i ciałem w opresyjnej strukturze wojska. Czy w Pana odczuciu to dobra definicja tej Pana prozy?

 

Zgadzam się, z tym, że chętnie bym to nieco rozszerzył, ponieważ wojsko jest symbolem każdej totalitarnej struktury społecznej. Bohaterowie muszą w niej egzystować fizycznie, ale duchowo robią wszystko by w niej nie uczestniczyć. Skazani na czyszczenie kibla rozmawiają o Kafce, Becketcie, wspominają Mozarta, słowem pozostają nadal w obszarze wysokiej kultury, która jest ich naturalnym środowiskiem. Nie uskarżają się na swój los, nie próbują go zmienić, bo w ich odczuciu wszystko w koszarach jest dla nich nie do zaakceptowania, więc nie ma żadnego znaczenia, co tam robią. Ważne jest by przetrwać czas, który muszą tam spędzić minimalizując duchowe straty. Ich celem jest ocalić siebie jako inteligentów, nie dać się zastraszyć, zagonić, zdemoralizować tak jak to się przydarza niektórym ich kolegom.

Andrzej Walter



Jak kamienie karmi się … arogancją

 


 

   Jak przekształcić dość słaby tekst w wyrafinowaną artystycznie sztukę?

 

Marian Bogusz   Oto jest pytanie. Nie z gatunku „być albo nie być”, o nie. Nie jest to pytanie tak przyziemne jak wszystkie egzystencjonalne pytania tego świata, nie jest to pytanie tak mało istotne, błahe i banalne jak pytania o sens życia i śmierci zadawane przez wszystkich filozofów tego padołu. To takie nudne, to już było, to dla prostaczków – czyli, nas wszystkich. Ale może warto też zapytać – „jak nas oszukać?”…, ale, ale … o tym za moment.

Jan Stanisław Kiczor

 


Ada Sari  - wybitna „maestra”, pedagog, Człowiek.


 

Ada Sari    Położone w zachodniej części na Pogórzu Śląskim, w części południowej w Beskidzie Małym, nad rzeką Skawą  - Wadowice, to powiatowe miasto w województwie małopolskim, liczące obecnie ok. 20.000 mieszkańców, lecz z tradycjami: pierwsza wzmianka już  27 lutego 1327 roku, w akcie hołdu lennego - Wadowicz), znane jako Frauenstadt (z okresu lokacji miasta). Tyle o mieście, bo wydało: w 1567 roku Marcina Wadowitę (Martinus Vadovius) – księdza, pisarza, filozofa, rektora Alma Mater i wieloletniego jej profesora, w 1920 roku – Karola Wojtyłę (objaśnienia zbędne), a wcześniej (34 lata przed Karolem Wojtyłą), 29 czerwca 1886 roku, tu właśnie przyszła na świat Jadwiga Leontyna Schener. Co prawda w wieku trzech lat już nazywała się Szayer (ojciec i rodzina zmienili nazwisko) zaś świat poznał ją i do dzisiaj pamięta jako Adę Sari (to właściwie na potrzeby sceniczne).

 machowski


„Dziecięce marzenia to nie wszystko”

Z KRZYSZTOFEM MACHOWSKIM rozmawia Krzysztof Lubczyński.

 

Przez lata siedemdziesiąte i na początku osiemdziesiątych byłeś mocno obecny w teatrze, kinie, telewizji, a potem zniknąłeś na lata. Co się stało?

  I jak się okazuje, zniknąłem ostatecznie. Na zbyt długi czas mieszkając w Monachium znalazłem się poza tym biznesem. Sporadyczne występy w produkcjach filmowych i teatralnych podczas moich krótkich pobytów w kraju  po roku 2005 nie były w stanie zmienić tego faktu.