Z JERZYM JOGAŁŁĄ, aktorem filmowym,

rozmawia Krzysztof Lubczyński


Jest Pan znany wielu widzom dawnego polskiego kina, głównie z czasów sprzed 1989 wystąpił Pan w kilkudziesięciu znanych filmach, u znanych reżyserów, w rolach na ogół drugoplanowych. Od lat jest Pan jednak w gronie tych aktorów, którzy zniknęli z zawodu, którzy nie byli tak wytrwali, jak n.p. Ryszard Kotys, mistrz drugiego planu, który występuje w filmach nieprzerwanie od ponad pięćdziesięciu lat. Dlaczego?

Andrzej K. Waśkiewicz

 

JERZEGO KOPERSKIEGO  -  wiersze ostatnie

 

Prócz pierwszego, debiutanckiego, zbioru redagowałem wszystkie książki poetyckie Jurka. Procedura była niezmienna. Najpierw Jurek zapowiadał, że tomik przygotuje lada dzień. Potem okazywało się, że wiersze gdzieś się zawieruszyły, niewykluczone, że je podarł. Odnajdywałem więc wśród listów jakieś wcześniejsze wersje. Przepisywałem te, które były drukowane w naszych wydawnictwach i w innych czasopismach. I wreszcie, gdy zbiór był prawie gotowy, Jurek ustalał ostateczne wersje. Czasami, jak w przypadku tomu z serii „Generacje” trwało to dość długo...

Z  reżyserem TADEUSZEM CHMIELEWSKIM - twórcą popularnych komedii filmowych "Ewa chce spać", "Jak rozpętałem drugą  wojnę światową" i "Nie lubię poniedziałku", tegorocznym  laureatem medalu Gloria Artis -  rozmawiał Krzysztof Lubczyński


GDY WIDZ NIE CHCIAŁ SPAĆ…

TADEUSZ CHMIELEWSKI o realistycznym komizmie w swych filmach…


--------------------------------------------------------------

- Zadebiutował Pan w 1958 roku słynną komedią "Ewa chce spać", groteskową, absurdalną, co nie było w nurcie humoru filmowego typowego dla tamtych czasów. Skąd taki pomysł?

- Uznałem, że jeśli mam robić coś w niezgodzie ze sobą, kłamać lawirować, to wolę zrobić film, w którym będę wolny od takich problemów. Wydawało mi się, że najłatwiej będzie to zrobić w komedii. To był czas słynnego gdańskiego kabaretu Bim-Bom z Kobielą, Cybulskim i Wojtychem, który pokazał, że można w sposób śmieszny, niepoważny, a nawet liryczny mówić o rzeczach poważnych. Zależało mi na tym, żeby zrobić komedię niezbyt realistyczną, omijającą ten brud, szarość i biedę, które nas otaczały.

Krzysztof Lubczyński

ŚCIEMA czyli DYMOKRACJA…

(od zadymiania rzeczywistości przez PO przed wyborami…)

 

Filip WrocławskiPojawił się nieomylny znak, że idą wybory. Oto - słuchajcie, słuchajcie!!! - rządząca Platforma Obywatelska okazała zainteresowanie kulturą i zawarła pakt z artystami!  Jest to gest godny uznania, gdyż zmusił trampkarzy oraz grillowców Platformy do oderwania się na chwilę od murawy boiska…, od skwierczących rusztów…  i do wejścia na terra incognita czyli w obcy im świat sztuki i myśli. „Sorry Winnetou, ale biznes is biznes” – powiedziała Platforma i w imię nadrzędnego celu, jakim jest utrzymanie władzy, zdecydowała się zająć materią z gruntu sobie obcą i bez wątpienia przykrą…

Leszek Żuliński

Piękny Instalator

 

Ten obraz namalował Jerzy Duda-Gracz w 1977 roku. Kiedy go pierwszy raz zobaczyłem, dostałem kopniaka. Ten instalator wpisuje się – à rebours – w poetykę Giocondy. W galeriach całego świata wiszą portrety pięknych, wysoko postawionych szlachcianek czy dam lub ich dostojnych pleni titulo małżonków i nagle okazało się, że na podobny obraz zasługuje sobie zwykły plebejusz bez korony i gronostajów, nieogolony, niezbyt wypielęgnowany, na dodatek chyba hydraulik, a więc ktoś bliski żelastwa, smarów, rdzy, szamba i podłej pracy. Parweniusz. Robol. Nikt.