Fotoreportaż Filipa Wrocławskiego:

Smoleńsk 2010, Warszawa 2011


 

Krzysztof Lubczyński rozmawia z GABRIELEM MICHALIKIEM, autorem książki „Hamlet w stanie spoczynku. Rzecz o Skolimowie”


Polskiemu środowisku aktorskiemu przypadła w udziale w wieku XX szczególna rola, wykraczająca poza rzemieślnicze, a nawet artystyczne ramy zawodu. Los postawił ich przed wyborami politycznymi i za czasów Wojciecha Bogusławskiego, i za okupacji i później, w burzliwych latach 80. Postawił ich zawód w obliczu kryteriów moralnych czy narodowych, uczynił depozytariuszami tzw. wyższych wartości, ich misjonarzami. Jak Pan sądzi, czy to było na miarę poziomu środowiska czy może na wyrost?

Roman Soroczyński

Teatralna akcja

 

Tak się szczęśliwie złożyło, że w minioną niedzielę, 27. marca 2011 r., świętowaliśmy Międzynarodowy Dzień Teatru. Dlaczego święto wypada akurat tego dnia? Jest to rocznica otwarcia Teatru Narodów w Paryżu /1957 r./. Na pamiątkę tego wydarzenia - podczas IX Światowego Kongresu International Theatre Institute (ITI) - ustanowiono Dzień Teatru. Każdego roku jakiś wybitny człowiek teatru formułuje swoje przemyślenia na tematy związane z tą dziedziną sztuki.

Roman Soroczyński

Muzyczne obrazy

 

 

Jan StępieńO większości miejscowości leżących obok większych miast zwykło mówić się, że są one sypialniami tychże aglomeracji. Często zdarza się, że ich mieszkańcy pracują w dużym mieście, korzystają w nim z dostępnych dóbr kulturalnych, robią tam zakupy, zaś do siebie wracają tylko po to, aby przespać się.

Mam wrażenie, że ta prawidłowość nie dotyczy podwarszawskich Ząbek. Już w 1912 roku architekt Tadeusz Tołwiński opracował projekt miasta-ogrodu. Projekt ten realizowano w okresie międzywojennym. Jedną z cennych pamiątek po tamtych latach jest wybudowana w 1919 r. willa „Alina”, której właścicielem w latach dwudziestych XX w. był generał Władysław Sikorski. W tejże willi mieści się obecnie Miejski Ośrodek Kultury w Ząbkach, kierowany przez pana Sławomira Skotnickiego.

Krystyna Lenkowska


Milczący na złotej kładce

Bogumiła WrocławskaNiemal codziennie wydaje się w Polsce przynajmniej jeden tomik z wierszami, ale tylko niektóre z nich są Poezją. Wiele z nich to zwykła blaga, jak pisał w latach 70-tych Julian Rogoziński w jednej ze swoich recenzji literackich poświęconych poecie, Wiesławowi Kulikowskiemu, stawiając go na antypodach literackiej nieuczciwości.  Myślę, że i dziś, po 25-ciu latach, ten znakomity  tłumacz i krytyk literacki mógłby, gdyby żył, napisać podobne słowa odnosząc się do obecnego rynku poetyckiego oraz stawiając tego samego poetę za przykład przeciwwagi. I znów miałby rację.