Z OLGIERDEM ŁUKASZEWICZEM, aktorem i animatorem kultury, rozmawia Krzysztof Lubczyński


Jest Pan aktorem, byłym prezesem ZASP, ale także zapewne widzem i czytelnikiem. Czy bardzo uważnie śledzi Pan to, co się dzieje w tej dziedzinie? Jak ocenia Pan dzisiejszy stan kultury w Polsce?

- Dzieje się tak dużo, tak obficie, że nie jestem w stanie śledzić tego wszystkiego na tyle uważnie, by zająć jakieś stanowisko. W ciągu ostatniego półtora roku widzę jednak charakterystyczne zjawisko:  powrót  publiczności do teatru, w ogóle powrót  do zjawisk artystycznych, do „na żywo” tworzonej kultury, także w małych ośrodkach, a zarazem trochę odwrót od telewizji.

ALEKSANDER NAWROCKI

Festiwale poezji


Festiwale poezji są ważne z wielu względów. Po pierwsze integrują środowiska literackie, krajowe i międzynarodowe. Po drugie powodują  wymianę licencji poetyckich wśród twórców. Po trzecie – przyciągają odbiorców kultury o innej, niż proponowana nieustannie przez media, wrażliwości. I oczywiście przypomnienie o nieustannej wartości książki.

Andrzej Wołosewicz

Myśliwskiego katalog spraw, sposobów i wątków

Filip Wrocławski, 2009„Traktat o łuskaniu fasoli”. Czy w ogóle można zrecenzować traktat? Traktat to traktat. Że o fasoli, mniejsza. Ale coś trzeba z nim zrobić choćby dlatego, że na okładce jakiś mądrala z wydawnictwa poszedł na łatwiznę i napisał, że to wielka powieść metafizyczna, której mądrość polega na tym, że Myśliwski drążąc Tajemnicę nie szuka łatwych rozwiązań ani pocieszenia. Myśliwski nie, ale autor słów z okładki książki wyraźnie tak. Wystarczy napisać Tajemnica z dużej litery, dodać słowo metafizyka i że przypadek, przeznaczenie i poszukiwane sensu i pójdzie. Ale ja tyle już traktatów się naczytałem , że nie pójdzie. Nijak nie idzie.
Dlatego chcę  w y ł u s k a ć  z Myśliwskiego coś więcej. Spróbujmy zatem.

Andrzej Wołosewicz kontra Janusz Termer o Kuncewiczu

Andrzej Wołosewicz

Łyżka dziegciu w beczce miodu.

 

Nie do końca zgadzam się z peanami na cześć Piotra Kuncewicza wygłoszanymi tu i ówdzie, choćby przez Janusza Termera pod koniec jego tekstu „Literatura polska według Piotra Kuncewicza”. Chcę pokazać „dziury” kuncewiczowego myślenia na przykładzie  ”Legendy Europy” (MUZA S.A., Warszawa 2005), książki wyróżnionej tytułem Warszawskiej Premiery Literackiej października owego roku. „Legenda Europy” jest książką złą, a książką złą jest dlatego, że jest książką słabą a słabą jest na własne życzenie, dokładniej: na życzenie autora. Autor zareagował (jak pisze w rozpoczynającym książkę rozdziale „Racje Legendy”) na odbiorczą potrzebę i postanowił sprostać czytelniczemu oczekiwaniu na „zupełnie inny rodzaj argumentacji, odwołujący się nie tylko do kieszeni” (s.7).

Andrzej Wołosewicz

POKOLENIE, KTÓRE ODCHODZI

 

Filip WrocławskiKiedy coś nas dopada? A kiedy dopada nas śmierć? Byłem na spotkaniu poetyckim w jesienny listopadowy wieczór. Spotkanie jak spotkanie, ale utkwiły mi słowa Bohdana Urbankowskiego dotyczące mojego wiersza „Przyjaciele, przyjaźnie, ich śmierci”. Powiedział, że wiersz jest bliski niektórym, nostalgicznie bliski, bo też są w wieku, kiedy śmierć staje się naszym bratem, podszewką życia.