Adam Ochwanowski - Trzy wiersze




      Pochwała sowy


No i co z tego, że się puszy

stroszy pióra

nie boi się ciemności

firmuje mądrość filozofów

i akademików

wydawcy książek wpychają ją

na okładki  podręczników

a zarozumiali rodzice

podają za przykład roztropnej wiedzy

kiedy cierpi na samotność

bo tam, gdzie dwóch sie bije

trzeci, czwarty i piąty

dostaje po ryju

i trudno pogodzić wielość racji

na których opiera się 

zbiorowa mądrość narodu...
 

 

     Pochwała wróbla

 

Najbardziej rezolutna i wesoła szarość

byle co zje

byle gdzie poleci

wiosną, latem, jesienią czy zimą

jednakowo ćwierka

tęskni za ciepłem strzech

majowym śpiewaniem

odwzajemnianą miłością do ludzi

nie wzbija się ponad chmury

ze strachu przed szaleństwem

bezczelnie zagląda do okien

strofując z ptasią troskliwością

nerwowych mieszkańców

nie ma pretensji do poetów

piszących o albatrosach, łabędziach i mewach

nie gniewa się na architektów

burzących domowe gniazda

nie zazdrości słowikom śpiewu

przywłaszczonego przez polityków

żyje w polnych skibach

na kwiecistych łąkach

w koronach samotnych drzew

głosi pochwałę ziemi

chłopskiego trudu

i świętego spokoju

pomimo wszystko

i wbrew wszystkiemu...

     Pochwała orła

 

Orle, orle biały

który szybujesz nad Tatrami

pilnujesz śpiących rycerzy

pijesz wodę ze źródeł Wisły

królowej rzek

bez namacalnego królestwa

dusisz się na sztandarach

i w ramkach oficjalnych portretów

pełno cię na emblematach

koszulkach

w niewyśpiewanych pieśniach

legendach o początkach wielkości

i ograniczonych spełnieniach

twoje gniazda żyją w sercach

ornitologów, badaczy historii

oraz w przewodzie pokarmowym

cierpiącego na manię wielkości

czterdziestomilionowego narodu

chroń nas przed małostkowością

chwalebnym wyuzdaniem

przed ślepym marszem

na glinianych nogach

nie przekraczaj obcych granic

z nadzieją na lepsze jutro

Orle, orle biały

który szybujesz

nad lotnymi myślami

nie pozwól

aby szare komórki

i domowe śpiżarnie

zamieniły się w komory gazowe

a święte znaki odchodziły w niepamięć...



caption
Mieczysław Czychowski

Pin It