Agnieszka Tomczyszyn - Harasymowicz - wiersze


Olga Boznańska
Olga Boznańska


Agnieszka Tomha (takie krótsze pseudo, bo jak wiesz, pojawiła się Agnieszka Tomczyszyn)

 

Z cyklu:

 

Wrócimy. Zawsze się powraca do punktu wyjścia. To taki

teatralny efekt. Nie chodzi o zaufanie, ale o to, by przeżyć,

a życie jest zmienną cielesności. Mówiłeś, że dotyk leczy

i pomaga szerzej otwierać oczy. Widok będzie zadziwiał,

jak fakt, że z tobą wszystko wydaje się nowe.

 

Wrócimy, może na czas, może bezmyślnie umarli. I będzie

nam się zdawało, że świata nie ma, a wszystko dzieje się w głowie.

Zastraszanie nic nie da, jeśli mamy nadzieję – do końca będziemy

poszukiwać. Szukanie daje poczucie zdobywania.

Nie wszystko się zmieni, ale na pewno wszystko minie.

 

 

 

Niepewności pomiarowe

 

(do Jerzy Harasymowicz, Mów mi, Prowadzona za rękę,

Dziewczyna, Liryka; Cyprian Norwid, Pielgrzym)

 

Kiedy zaniosłeś tę dziewczynę na stóg siana

i zapaliłeś pożądaniem – słoma wkradła się w twoje wersy

jak stara panna i papier skręca się i płonie.

 

Teraz wiem, że nie jestem jedyna w twoim wierszu,

nie dla mnie stawiasz namioty z wielbłądziej skóry,

ziemia pod stopą nie moja; na tulonych palcach rosną osty,

nie mogę mieszkać w tym liryku na wieki,

nawet na mgnienie motyli czystych jak tabula rasa.

 

 

 

 

 

Rzeczy zbyt mocno nazywane nie mają tytułu

 

3.

Na rampie świeci się od północy, słychać szczekanie psów i krzyki, nowy transport z biletami. Jareczka trzyma kurczowo rękę mamy, jakiś mężczyzna przyciąga ją do siebie, zaciąga do kolumny wrzeszczących dzieci. Ręka mamy znika w tłumie, dziecku pozostaje tylko kawałek chusteczki z jej zapachem, który przytula do twarzy i wybiega przed siebie.

Zwierzęta i dzieci czują się tak samo zaszczute; nawet Daniel wie, że przebywanie z lwami w klatce nie zabija – mordują ludzie. Nie ma czasu na uścisk dłoni, szereg trzyma mocno prowadząc w paszczę człowieka; psy nie chcą gryźć śmierdzących dzieci, nawet gdy uciekają za znikającą ręką matki. Zabawa w chowanego ma inne zasady:

1. wszyscy zaklepują uciekających,

2. chowanie odbywa się naprawdę,

3. pochówek nie wymaga obrządku.

Tu zapachy kłamią, nie można po nich szukać nawet siebie, jedynie psy wiedzą, co robić, dopędzają Jareczkę.

 

 

4.

Wieszanie ozdób choinkowych przed świętami ma jednak swój urok, a wieszanie ludzi – swoją cenę. Szarpnięcie porównuje się do bólów partych, kiedy wpada się w nowy świat, gdzie powietrze można dać lub zabrać. Na drzewku złocą się ciastkowe anioły z pękniętymi czaszkami; główki źle się wypiekają i dziurawią, pewniej wieszać za szyję, nie ma kłopotu z urwaniem łebka. Dzieci lubią, gdy piernikowe stworki straszą albo przypominają postacie z baśni, wtedy boją się

je zjadać, wołają rodzeństwo i roztaczają wizje uwolnienia z kłujących drutów. Delikatniejsze są łańcuchy, które nie wyrywają skóry, gdy się nimi stroi. I jeszcze ogień, zdobi gałązki suche z wygłodzenia oraz gwiazda Dawida wetknięta na szczyt choinki jako kuglarska ozdoba.

Nie wiadomo dlaczego rozkazano męczeństwo – przestrzeń publiczna okupowana jest przez towar, a towarowe pociągi są dowodem pożerania siebie. Upodlenie nie wymaga wymyślnych narzędzi, wystarczy niedobór albo nadmiar, co rokuje wolne zwijanie się w prenatalny płód. Obserwacja głodujących w Afryce budzi interakcje bogatych magazynów. Nie wiadomo, dlaczego zapomniano o lożach i braterstwie, a wszystkie dane można wyczytać z numerologii: Arbeit macht frei.


Pin It