Aneta Włodarczyk – Wiersze


Franciszek Starowieyski
Franciszek Starowieyski


Bajki

 

 

Mówiłeś mi że dorośli są dziecinni bo

wierzą w przesądy zabraniają spoglądać

za siebie i panicznie boją się stłuczonych luster

 

Słuchałam twoich rad zapełniałeś nimi

nieznośne odstępy pomiędzy kolejnymi

bajkami czytanymi do snu który zjawiał się

zanim zdążyłam policzyć zmarszczki na twojej twarzy

 

Dobrze że dorosłość przyszła wrześniowym popołudniem

uczyłeś mnie że o tej porze roku odlatują skowronki a w zamian

dzień pięknieje czerwienią winobluszczu

 

Dzięki tobie nie jestem przesądna

Nie boję się spoglądać za siebie

Widzę jak

 

Dorastając zaczynamy wierzyć że Alicja

z krainy czarów to bajka dla dzieci

a świat ma tylko jedną stronę lustra

 

 

Śnię o moim mieście

 

zapada zmrok wzrasta

ku nocy każda kamienica miasto

jak kochająca matka przytula do łona

z kamienia i cegły obce odrzucone imię

ktoś zwielokrotnił na murze gwiazdę dawida

 

w ciemnych zaułkach hymny

z przepitych gardeł wypływają

chórem rzężącym

na kształt falistej blachy cisza się karbuje

miasto dialogu zamknięte

w micie czterech kultur

obrazy istnieją tylko poprzez słowa

szepty bękartów zepchniętych do przytułku

 

przez pory ścian jak śpiew przenika

stęchlizna ołowianych wyziewów

oddycham nią

nie duszę się

o brzasku myśli spełzają

jak ścieki

w szczeliny chodnika

 

 

 

Gra w szczerość czy odwaga

 

''Chodzenie po gruncie Księżyca, obmacywanie jego kamyków, doświadczanie trwogi i wspaniałości tego wydarzenia, odczuwanie oderwania się od Ziemi - to wszystko składa się na najbardziej romantyczne doznania odkrywcy''

Nabokov

 

 

najbezpieczniej jest marzyć o niebieskich

ciałach zawieszonych nad nami jak ręką Boga

rozrzucone po niebie trofea dla wielkich i odważnych

 

upchnięte w ich ciasnych kapsułach

wystrzelonych poza orbity

wędrują ambicje całej ludzkości

 

wygodny fotel przed odbiornikiem wynagrodzi

wrażenia z drugiej ręki i niepewność

 

istnienia odpowiedzi po które nawiedzeni

mędrcy płynęli do samej delty obłędu

 

ja też się boję że spiker zada te pytania

wyłączam telewizor i patrzę przez okno

na nieme gwiazdy

 

 

już nie

 

nie otwieraj mnie słowami wiem

jeszcze wczoraj płaciłeś nimi za gładkość

noszoną na skórze kobiet zbyt pięknych

by prasowały ci koszule

 

nie zamykaj drzwi mówiąc

że czas szybko ucieka zostaw uchylone

by cień nieprzespanych nocy którymi

przedłużałam życie mógł wyjść razem z tobą

 

„Krótki wiersz o niedokończonym umieraniu”

widziałem postacie

o chwiejnej kondycji

prosiły do tańca

nie o modlitwę

 

ta utrzymuje w stanie pośrednim

zwłoki ociągające się

przed nieuchronnym rozkładem

ale zbyt mocno cuchnące

by przyznano im prawo do świata żywych

 

ja już umarłem

chyba milczę

kim jest mój niemy trup?

chwieję się jeszcze nie tańczę

nie dokończyłaś swojej modlitwy

 

„rozrzedzanie oddechu”

każdego lata ostentacyjnie

odgarniałaś kosmyk włosów

– a ja wiedziałem

że nie muszę się martwić

o zapas tlenu na przyszły rok

 

wczoraj w twoich włosach

zagnieździła się śmierć

 

wyrywa je po cichu

jeden po drugim

– a ja widzę

pozostałości twoich uśmiechów

skłębione w szczotce i spinkach

 

w łazience odkręcasz mocniej wodę

– a  ja słyszę

jak przez odpływ w wannie

wraz z bólem

przesączasz się

rano znowu będzie cię mniej

 

 

 

Z rubryki pt. dział wynalazków


Miasto jest pełne aniołów

na jednego przechodnia przypada kilku

stróżów w ciasnych portierniach z monitoringiem 

Chińskie skrzydła szybko się zużywają

nikt nie uwzględnia reklamacji

chwała Bogu! - markety pod wezwaniem

są na każdym rogu

 

Matka Joanna przeszła na emeryturę

(pomimo usilnych starań egzorcyzmy się nie powiodły)

jedyna nadzieja w inżynierach z Massachusetts

kończą pracować nad wysoko wyspecjalizowanymi

pilotami zdalnego patronowania

 

Chcieliśmy zdążyć


Mówiłeś że bez końca można jechać przed siebie

bo najważniejszy jest wiatr. chciałeś by rysował wolność

na naszych twarzach widzę mapy wszystkich tras przebytych

opon przebitych i zerwanych łańcuchów trzask  - przymusowe postoje

pokoje hotelów tak tanich że życie skraplało się na ścianach - wspominam

 

Mówiłeś że nie można czekać bo świat się kurczy o miejsca

coraz uboższe w tlen zachłannie zużywany przez pazernych turystów

stragany terrorystów z pamiątkami śmierdzącymi wczorajszym malowaniem

omijaliśmy polnymi ścieżkami. dodawaliśmy do zapachu świeżo ściętego zboża

akcenty bezbożnego seksu - po wszystkim w pośpiechu zbieraliśmy ubrania

do dzisiaj szukam spinek które wtedy zgubiłam…

 


Aneta Włodarczyk, łodzianka, studentka antropologii kulturowej. Kocha podróże, ale najbardziej kocha - jak Pisał Tuwim w swoim wierszu - "urodę złą" swojego miasta. Prezentowane wiersze są owocem niedawno - 2 miesiące temu - zapoczątkowanej przygody z poezją.

 

Pin It