Mieczysław Czychowski

(ur. 26 maja 1931 w Dzbeninie, zm. 23 stycznia 1996) - polski malarz, rysownik, rzeźbiarz i poeta. Absolwent wydziału malarstwa sztalugowego w pracowni prof. Juliusza Studnickiego i prof. Krystyny Łady-Studnickiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku (obecnie: Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku), dyplom w 1958 r. Jego debiutem poetyckim była publikacja w 1954 w Głosie Wybrzeża. Publikował także w pismach Kontrasty, Litery, Rejsy. Opublikowano 6 tomików jego poezji, jako pierwszy Miejsca wydrążone w 1960 nakładem Wydawnictwa Morskiego.

Laureat konkursów poetyckich: "Czerwonej Róży" oraz Orderu Stańczyka. Był przywiązany do ziemi kurpiowskiej, w swej twórczości literackiej i malarskiej często nawiązywał do swej małej ojczyzny. W 2006 nadano jego imię Szkole Podstawowej w Dzbeninie, miejscu urodzenia artysty.

 

 

Napiętnowana

Kobieta bierze kąpiel.
Dziecko zbiegło do snu.
Cóż mi tu ze mnie, po mnie.
Tam byłem - a jestem tu.

Mówią: rzecz ma dwie strony.
Ma ich o wiele więcej.
Jestem niepocieszony.
Ż życia zrobiono klęcznik.

No to przyklęknij sobie -
mówią - lub - nie bądź głupi.
I tak w jednej osobie
jestem tu. Chcę się upić.

Zycie plwociną gardło
zarasta; Zmienia się w żużel.
Napiętnowana pogardą -
milcząc - stoi przy murze.

Palenie w piecu

Pozbierałem rozrzucone:

rozrzuciłem obumarłe.

Ile trzeba się natrudzić,

żeby zlepić z prochów - garnek.

Garnek w domu - rzecz potrzebna,

na miód pszczeli i gorczycę.

Siedzę teraz. W piecu palę.

I u ręki palce liczę.

Liczyć palce - rzecz okrutna.

Łatwa. I ogromnie smutna.

Rozmilczanie
Mietkowi

to o czym pogadamy?
o chmurach misce barszczu czy ot po prostu
pomilczymy kolejny wiersz i obraz
a może jak się napijemy okowity
uzdrowi nasze milczenie gibkość języków
tych dam rozwiązłych
wtedy ty stukając drewnianą dłonią w kratę
ceraty zasłanej talarami cebuli
zarecytujesz swoje palce
a ja się pokiwam obejmując
ramionami twojego smutku

- o czym pomilczymy przy zapalonych
spirytusowych zniczach?
- pomilczmy zatem o jutro

milczeć jutro - rzecz okrutna
straszna. i ogromnie smutna


jakoś to będzie
- nie będzie - powiadasz
nie będzie bo było...
Pin It