Barbara Anna Dominiak - Wiersze

Filip Wrocławski
Filip Wrocławski


Nemezis I

 

We śnie

była Tildą Swinton

miała białe włosy

i  wargi

umazane krwią

 

na języku

wspomnienie

nieistniejącego

kochanka

który nie zdążył spełnić obietnicy

 

gdy nastał poranek

wydłubała z zębów

resztki

jego nieświeżych włókien

 

miały dziwny posmak

cytrynowej trawy

i przegrzebków

z mórz południa i północy

które

gdy tylko mógł

od wschodu do zachodu

z wielkim nabożeństwem

czcił wargami.


 

Nemezis II

 

Wsłuchuję się uważnie

w twoje

mocne frazy

gdy milczysz

 

wtedy mówisz najgłośniej

wzmagasz

czujność

i apetyt na krew

 

słyszę

jak zielone oczy

śpiewają

arie

tysiąca grzesznych świtów

 

nie bój się mnie

podnieś głowę

 

już kołują

nad nami

białe pióra

jej przetrąconych skrzydeł.


 

Nemezis III

 

Nieogrzane stopy

będą zawsze wspomnieniem

tego dnia

 

gdy w liściach

tańczyła

swoje szczęście

 

nie wiedząc, że

ukradła ramiona ptakom

 

wzleciała za wysoko

zaufała niebu

uwierzyła, że pióra

będą ją niosły

 

zdradliwe słońce

oślepiło

głodne błękitu

oczy

upadła nisko

 

lepi ze strzępów

spalonych rzęs

swoje nowe

ciało.

Tadż mahal

 

Zapisz tę chwilę

która rozlewa się nad nami

ciężka jak amarant wschodnich zasłon

pachnąca jak zielony pieprz

połyskująca starym złotem

skrzydeł umarłych ważek

 

niech nie odchodzi

do księgi tysiąca baśni

po których tylko

zgnieciony rachunek

za egzotyczny smak

masala chai.


 

Gdy oddawałam ci ukradzione zapiski

 

Gdy oddałam ci

zeszycik w twardej okładce

przyniosłam wąski kawałek szkła

żebyś skaleczył słabe nadgarstki

na białym obrusie

napisał krwią akt oskarżenia

za kradzież czasu

zapisanego szlachetnym piórem

 

w ten wieczór wśród modrzewi

gdy wszystko jeszcze mogło nam się stać

i cisza zawisła

a wiatr był daleko

jedliśmy śledzie

spoglądając na bezlitosne wskazówki

 

to nic, że

nazwałeś mnie złodziejką

przebraną w siostrę miłosierdzia

dałeś mi wtedy życie

po raz setny

 

wyrzuciłeś szkło

a wyrok

zawiesiłeś na bezczas.

 

 

Włoski sen

 

 

Gdyby tak nazwać tę chwilę

brzmiałaby: włoski sen

 

w podziemiach dawnego miasta

chłodzi nas spokój murów

w półmroku widzę

ostre krawędzie

twoich źrenic

jakbyś chciał

zabić ładną kelnerkę

bo nigdy nie będzie twoja

(mówisz: zapomniała o cytrynie)

 

dziewczyna

smukłą dłonią

kładzie przed nami talerze.

Na nich muszle

korale i perły.

 

W twoich ustach

migotliwe precjoza

 

w moich

tylko

gorycz cykorii.


 

xxx

 

W szczytach

płuc

rośnie

nie zasypia

igła

przytrzymujesz ją

w sprawnych ustach

 

gładkie palce

przymierzasz do noża

oczy kładziesz na równinie

tkanki

 

pod nią krew

przyspiesza


filip wroclawski noworodek
Filip Wrocławski

 


Barbara Anna Dominiak (1972) – polonistka, recenzenta literacka, poetka. Do niedawna, razem  ze znanym w Lubuskim poetą – księdzem Markiem Grewlingiem

zajmowali się adeptami poezji w średnich szkołach Świebodzina, teraz prowadzi zajęcia sama.

Jej świetnie napisane recenzje książek poetyckich można przeczytać w „Pegazie Lubuskim” – czasopiśmie literackim wydawanym przez ZLP Oddział Gorzowski i WiMBP w tymże mieście. A od dwóch numerów także wiersze. To poezja, moim zdaniem, ciekawa i autonomiczna. W pewien sposób autokreacyjna, będąca zapisem przeżyć własnych, stająca się przez to sposobem na ucieczkę od  normalnego, rzeczywistego świata. Tego, co w nim złe, ponure. Autorkę poznałem osobiście kilka tygodni wstecz i  wiem z rozmów, że Jej pisanie jest bardzo świadome. Ona chce pisać. Ma potrzebę opowiadania świata wierszami. Sądzę, że wie, jak to się „robi”, a przede wszystkim ma w sobie pokłady emocji, doznań, przeżyć, które chce wierszami pokazać.

Z. Marek Piechocki

Pin It