Łukasz Trzebiński - wiersze 


Jan Lebenstein
Jan Lebenstein



11 października z  nieokreślonym rokiem  w kalendarzu

 

szósta trzydzieści poniedziałek deszcz płynie

jak łzy z policzków czarnej Madonny

zamierzam wyjść na ludzi

ubrany w łachmany jak żebrak

rzucam ostentacyjnie wzrok na pusty zielony słoiczek

który stracił zawartość znaków  wodnych

 

karetki pogotowia są wściekłe  tego dnia

niczym nadzorcy w Birkenau

przejeżdżają na czerwonym świetle

nie będzie reanimacji  ciała

dźwięk rozsypanego szkła milknie 


(autor: Łukasz Trzebiński)




Zdradziłeś mnie jak Kain zdradził Abla

w twoim ogrodzie rozmawialiśmy o Wszechświecie

ciemnych kartach Biblii teoriach Woltera i tanich kobietach

pijąc mocne wino na znak Nowego Przymierza

 

Po drugiej stronie ściany ktoś umierał –

chwytając się słów wielkiego Tomasza z Akwinu

ktoś jeszcze inny wyciągnął nóż

zamiast ręki na znak pokoju

i zaczął rozdawać sprawiedliwość

 

(autor: Łukasz Trzebiński)

 

 

chwila przed apokalipsą

 

noc ciemna jak szkarłat  środek miasta

komunikacja miejska umarła

ruch jednostajny zatrzymał się  jak czyjeś serce

z dłoni wypadają odłamki różańca

 

betonowe ogrody toną

od zapachu woskowych świec

ptaki powracają z drzewa życia

świat wraca do początku

ogień podpala ziemię

 

(autor: Łukasz Trzebiński)

 

 

***

za oknem zostały  tylko  ślady stóp.  

słońce zmieniło kolor skóry. planety martwe jak zwierzęta

rozkładają szczątki snu.  niebo przybrało barwy wojny

gdy w ustach miałem Twój rozcięty palec. krew wyznacza nowy rytm.

 

wiesz że już umarłem. gdy rzeka w myślach  zalewała miasto

życie ginęło z lądu i powietrza. nie było Arki Noego

świat ratował się sam. noc pękła jak szkło

 

(autor: Łukasz Trzebiński)

 

 

 

                                                   ***

                                

                                Przyjdź łaski pełny do miasta

którym mnie skazałeś oddal nieprzyjaciół

rzuć śmiech na przechodniów

pozwól usłyszeć głos echa z nad Jordanu

 

zejdź z królestwa swego

do miasta którym mnie skazałeś

złóż ciała ptaków w centrum katafalku

                                   Ty wiesz co to znaczy śmierć

                                          (autor: Łukasz Trzebiński)  

                                       

 

Dałem Ci wszystko teraz zabijam w głowie

 

życie w tym miejscu jest jak bombardowane miasto

w ziemi za domem łopatką z plastiku zakopałem

wszystkie rany cięte  by odeszła pamięć 

 

dzień jest dla mnie światłem tobie banknotem

który obracasz w dłoni z należytym szacunkiem

 

 wyrzuć przez okno na którym zatrzymały się nasze dłonie

 wspólne książki  paciorki modlitwy  i resztki śliny

 

 nic Tobie pomnie

 

 

                                          (autor: Łukasz Trzebiński)  

 

 

 

                                                    ***

miasto pokryte popiołem leniwie przeciąga granice

wysyła wiadomość do przypadkowego adresata z datą  śmierci

mówi się w nim językami ludzi ale nie aniołów lub wypowiada się słowa modlitwy Eloi Eloi Lema Sabachtani

 

miasto zamyka w pośpiechu źrenice w walce ulicznych psów

krew zostawia ślady na asfalcie jak odciski palców w miejscu

przestępstwa ktoś puka do drzwi światło na klatce schodowej gaśnie

bóg prosi o chleb

 

                                          (autor: Łukasz Trzebiński) 

 

 

 

 

 

***

zimne miasto zabija nadzieję. dworzec

przemyca przeszłość. zamyka karty przestrzeni.

pasażer w pustym pociągu ma dziwną twarz i

dłonie ułożone w kierunku wieży ciśnień. gubi kierunek toru.

 

Bóg zmęczony od ciężaru modlitw.

przysypia na ulicy.  gdzie wokół wesołego miasteczka

padają niekontrolowane strzały. z dziecięcych ust.  

na okolicznych plantach dym z papierosów unosi się w górę.

jakby chciał sięgnąć nieba. martwy krajobraz zamyka się sam.

 

                                          (autor: Łukasz Trzebiński)  

 

 

 


***

pamiętasz ubiegłe lato płakało krwią

każdego dnia oddawaliśmy sobie to co w nas najlepsze

i karmiliśmy żebracze stada ptaków

deszcz zatrzymywał się szybko na szybach samochodów

rankiem budzili nas pracownicy służb publicznych

rozbijali szkło i plastik na odpady

ktoś strzelał do bezdomnych kotów tak by zabić

w ustach czułem smak palonej kawy

 

 

                                          (autor: Łukasz Trzebiński)  

 

 

 

 

***

Miasto ja w nim.  tutaj nigdy nie będzie cudu jak w  Kafarnaum.

tylko zimny oddech i ciepła krew. miastoginie na mapach samochodowych i  szkolnych atlasach geograficznych. traci wiarę każdego dnia  i ja tracę wiarę w miasto. nie ma tu orientalnych kobiet.     jedynie podają na wynos ciepłe ciało kebabu

 

                                          (autor: Łukasz Trzebiński)  

 


Łukasz Trzebiński Urodził się 1985 r. w Białej Podlaskiej. Absolwent Państwowej Szkoły Wyższej na wydziale turystyki. Publicysta, regionalista. Poeta, autor tekstów muzycznych (wykonywanych przez różnych muzyków zarówno w rodzinnym mieście jak i w Polsce) , organizator happeningów poetyckich,  organizator i prowadzący cykliczne spotkania autorskie m.in. z Beatą P. Klary, Leszkiem Żulińskim, Kamilem Sipowiczem.  Laureat ogólnopolskich konkursów literackich m.in. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Białej Podlaskiej ( 2010r, 2012r),  Tadeusza Strimera w Poznaniu (2014r.)  i wielu innych. Juror w lokalnych konkursach młodzieżowych. Publikował wiersze w czasopismach: „Pryzmat” „Akant”  stronie internetowej: www.poecipolscy.pl  w Almanachu Dużego Formatu „Lustra”, antologii „Akantu” Przed debiutem książkowym. Członek Grupy Literycznej Na Krechę. Tłumaczony na język serbski. Jego wiersze były prezentowane podczas „wierszystawki” grupy Literycznej „Na Krechę” w bibliotekach uniwersyteckich im. Adam Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.


Pin It