Juliusz Erazm Bolek - wiersze


Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska



NA ANTYPODACH

 

emigranci przeważnie

biorą się z nikąd

ich przeszłość

jest zbytecznym bagażem

przytroczonym jak

kamień do szyi

 

emigranci wśród obcych

zagryzają zęby prawdy

walczą z samotnością

znajdują pracę

na wysypisku śmieci

traktują to jako zwycięstwo

ucieczka ma być

nową szansą daną bogu

ale bóg nie zawsze chce

z tego skorzystać

 

samotność osacza

czai się w pustym pokoju

i w ciszy nocy

i ulicznym hałasie

tymczasem na wysypisku śmieci

rosną kwiaty



LINIA FORNTU

linia frontu

przechodzi

przez twoje miasto

twoją ulicę

twoje podwórko

twój dom

twoją głowę

twoje myśli

twoje serce

zaczynasz rozumieć

po obu stronach

są ludzie

jesteś

po obydwu stronach

jeśli musisz

kogoś nienawidzić

to zawsze

będziesz

również nienawidzić

siebie

jeśli będziesz strzelać

zostaniesz

sam na sam

z własnym sumieniem

możesz

też strzelać

do własnego sumienia

choć będziesz

strzelać do siebie

nikt nie nazwie

ciebie samobójcą

zabijając

dokonasz wyboru

na własny rachunek

możesz zostać

bankrutem

jesteś

jednocześnie

wcieleniem

dobra i zła

wyzwalając

ból

i

rozpacz

 

NIEPOLICZALNE

 

liczy się każdy dzień

można powiedzieć

że jest nie do przeliczenia

to ciągłe odliczanie

i przeliczanie według kursu

można też powiedzieć

że liczy się każda noc

każda godzina

każda minuta

każda chwila

życie choć matematyczne

matematyką nie jest

myślimy o tych chwilach

o których nie potrafimy zapomnieć

lecz aby do nich doszło

zawsze jest mnóstwo chwil

których nie tylko nie pamiętamy

ale nawet nie zauważamy

GRA LOSOWA


złudzenie dawnego życia

może tylko halucynacja

wokół wszystko się wali

boże miej litość

 

nie ma prądu

nie ma wody

nie ma pomocy

boże miej litość

 

zostali tylko fanatycy

i zdeklarowani bandyci

jest nienawiść

jest strach

boże miej litość

 

końca wojny nie widać

śmierć stała się tłem

chlebem powszednim

jest dookoła

boże miej litość

 

od rana

ostrzeliwują miasto

miasto niewinne

miasto które

nie wie dlaczego

boże miej litość

 

pociski niosą strach

dobre pociski

rozrywają się w powietrzu

po chwili dają radość

złe pociski są ślepe

ale dosięgają celu

przynoszą

ból albo śmierć

boże miej litość

 

życie stało się

grą losową

kule latają w powietrzu

jak deszcz

każda chce zabić

żaden deszcz

nie jest tak okrutny

taki morderczy

boże miej litość

 

obie strony strzelają

do wszystkiego

co daje oznaki życia

przeżyć cały dzień

i jeszcze noc

to prawdziwa sztuka

wciąż nie ma zwycięzców

przegranymi są cywile

boże miej litość

 

bóg ma litość

brakuje jej ludziom

stworzonym 

na jego podobieństwo

a może

na podobieństwo szatana

boże spraw

żeby to się wreszcie skończyło

boże miej litość



LINIA FORNTU

 

linia frontu

przechodzi

przez twoje miasto

twoją ulicę

twoje podwórko

twój dom

twoją głowę

twoje myśli

twoje serce

zaczynasz rozumieć

po obu stronach

są ludzie

jesteś

po obydwu stronach

jeśli musisz

kogoś nienawidzić

to zawsze

będziesz

również nienawidzić

siebie

jeśli będziesz strzelać

zostaniesz

sam na sam

z własnym sumieniem

możesz

też strzelać

do własnego sumienia

choć będziesz

strzelać do siebie

nikt nie nazwie

ciebie samobójcą

zabijając

dokonasz wyboru

na własny rachunek

możesz zostać

bankrutem

jesteś

jednocześnie

wcieleniem

dobra i zła

wyzwalając

ból

i

rozpacz

Pin It