Kalina Izabela Zioła - Wiersze

gdybyś

 

gdybyś tylko mógł

zasypiać przy mnie

i razem ze mną

witać wstający dzień

 

gdybyś trzymał mnie

za rękę na ulicy

siadywał na ławce w parku

patrząc mi w oczy

 

gdybyś tańczył ze mną

na pełnym ludzi chodniku

gdy uliczny grajek

wydobywa z saksofonu

szepty i namiętny krzyk

 

wszystko byłoby inne

gdybyś tylko mógł

 

 

Prawda

 

prawda

to biały kwiat w dłoni kobiety

nierozważne słowa

i płonąca w mroku

szkarłatna suknia

 

prawda

to niespokojny sen

zranionego mężczyzny

czułość dotyku

i zieloność spojrzenia

 

prawda

to wiersz którego nikt nie czyta

dłonie których nikt nie całuje

usta które milczą

i samotność

której nikt

nie pragnie już przerwać

 

 

Nocne listy

 

cicho i ciemno

drzewa otulają miękkim listowiem

usypiające ptaki

zmęczone domy zamykają okna

przysłaniają je żaluzjami

 

o takiej nocnej godzinie

damy w jedwabnym negliżu

siadały przy biureczkach

z różanego drzewa

i na welinowym papierze

pisały piękne listy

o tym co się wydarzyło

w ciągu długiego dnia

i że tęskniły bardzo

 

chowały te listy

w pachnących kopertach

i wysyłały ukradkiem

przez posłańców

 

świat niewiele się zmienił

 

o takiej nocnej godzinie

ja w jedwabnym negliżu

siadam przed świecącym

ekranem komputera

i piszę do ciebie

 


Kiedy całujesz moje stopy

 

lubię

kiedy całujesz moje stopy

 

gdy muskasz dłonią skórę

językiem obrysowujesz

owal pięty

ogrzewasz

obłoczkiem oddechu

 

teraz wiem

dlaczego anioły chodzą boso

po śniegu

 


Znowu jakieś jutro

 

znów będzie jakieś jutro

wyostrzone zmysły

chłoną ciepło słońca

na przymkniętych powiekach

 

zapach kwitnącej jabłoni

śpiew ptaka przełamujący noc

 

znów będzie jakieś jutro

palce gorączkowo szukają

ciepła jej dłoni

usta próbują warg

wiosenna ciemność

rozpada się

na tysiące gwiazd

 

znów będzie jakieś jutro

 

 


W obcym mieście  

 

na wąskich ulicach

latarnie rozwieszają złote zasłony

skrzypi śnieg

 

nic jeszcze o sobie nie wiemy

wszystko może się zdarzyć

 

nad stolikiem jak ćmy

krążą słowa uśmiechy

przypadkowe dotknięcia rąk

 

miasto przytula nas mrokiem

 

czy kiedyś

gdy wrócę tu sama

ulice będą mnie witać

znajomym szumem drzew

 

z kim wypiję gorącą cafe latte

kto będzie mi szeptał

historię swojego życia

 

obce miasta wieczorem

zawsze są pełne tajemnic




Przypływ

 

podczas przypływu

wszystko jest możliwe

 

falochrony słów

nie dopuszczają myśli

wyciszają fale wspomnień

zatrzymują na chwilę czas

 

piasek słów pod stopami

pulsuje namiętnością

pieści i obiecuje

 

chmura kłamstw

różowieje po brzegach

jest tak przejrzysta

że trudno ją zauważyć

 

pusta kartka

nie ma znaczenia

 

podczas przypływu uczuć

wszystko jest możliwe

 

 

 

Rozmowa

 

na krótką chwilę

wplotłam ci księżyc we włosy

a ty zapaliłeś

gwiazdy nad naszymi głowami

noc uśmiechała się sennie zza szyby

a reflektory

wytyczały jasne drogi donikąd

 

słowa słowa

mówiliśmy o czymś

a nasze splecione palce

toczyły własne sekretne rozmowy


 Bohdan Urbankowski

 

Wiersze w kolorach pięknej, dojrzałej jesieni

 

            Poezja miłosna została sterroryzowana przez młodość. Normy wyznacza Julia i niedojrzały Romeo. Julia ma lat 14, Romeo niewiele więcej. Dla Balzaca dziewczyna po 30 – ce była już … kobietą w wieku balzakowskim.

I tak jest do dzisiaj.

Starsi panowie wybierający się na podboje miłosne ubierają się w dżinsy. Panie udają, że wierzą, iż kołacze się tam jakaś młodość. W poezji zamiast uczuć obowiązuje obłuda. Keep smiling.

            Kalina Izabela Zioła, poetka z Poznania, postanowiła zerwać z tą manierą. Przełamuje obowiązujące tabu i pisze o miłości ludzi dojrzałych.

            Zanim powiem coś więcej o treści jej wierszy - najpierw parę słów na temat formy. Jej poezja to rodzaj poetyckiego dziennika pisanego niemal na bieżąco. I jak w dzienniku odnotowujemy dni bardziej kolorowe i te szare, tak i w jej książkach znajdziemy wiersze o wydarzeniach barwnych i wiersze o zdarzeniach banalnych.

 

            Niektórzy poeci nie chcą pogodzić się z tym, że wiersz powstaje dopiero na papierze, a może dopiero na ekranie komputera - podobnie jak film powstaje dopiero na stole montażowym. Montowanie, przykrawanie i upiększanie scen wydaje im się odchodzeniem od prawdy. Inni uważają, że celem jest nie prawda a piękno; montują, upiększają, mnożą metafory i efekty. Zbytnie zbliżenie do piękna oznacza odejście od prawdy, wierność prawdzie – rezygnację z piękna. Jak ten problem rozwiązać, jak pisać, by i prawda i piękno znalazły się w wierszu – od tysięcy lat nie ma recept. Możemy odnotować tylko, że poeci są tacy i tacy i że Kalina Izabela wybrała drogę bliższą prawdy. Jej wiersze bliskie są mowie zwierzenia, mowie listu. Są w pewien sposób oczywiste, wręcz konieczne. Pisze normalnie, pisze tak, jak oddycha. Jej wiersze chyba w ogóle nie potrafią kłamać.

            Poetka odważnie, niemal prowokacyjnie oświadcza, że ludzie dojrzali mają prawo do miłości fizycznej i że może ona być piękna. Może nie jako pokaz gimnastyczny, ale jako najgłębsze, najpełniejsze przeżycie. Miłość to nie tylko estetyka; nie jest pełna, gdy brak w niej prawdy i dobra, gdy nie jest sztuką życia, to znaczy gdy nie jest życiem, które osiąga doskonałość sztuki.

            Barwy drzew najpiękniejsze są jesienią. Jest w nich i - nie zawsze dojrzała - radość wiosny, i pamięć upalnego, czasem nawet za upalnego lata, ale jest też coś więcej, są kolory nieoczekiwane, wręcz nieprawdopodobne, ma najwięcej kolorów. Miłość jesienna także. Nie są jej obce lęki,nie obca jest jej złość, nie jest jej obca zazdrość.

Bez tych smutniejszych kolorów byłaby po prostu mniej prawdziwa. Ta miłość daje rozkosz nie mniejszą niż wiosenne igraszki, ale bogatszą o wszystko, czego młodość nie zdążyła przeżyć. Czasem smaku dodaje jej gorycz tęsknoty, czasem słona kropelka, która bierze się nie wiadomo skąd. I dopiero ta miłość jest synonimem bliskości, oznaką przekroczenia własnego egoizmu, własnej skóry- - . Miłość łączy nawet na największą odległość.

 

 

 

 

Kalina Izabela Zioła urodziła się i mieszka w Poznaniu

Debiutowała na łamach „Życia Literackiego” w 1970 roku.

Wydała cztery książki poetyckie:  „Srebrny Motyl”,  „Przez chwilę” ,  „Kwaśne winogrona”,  „Okno niepamięci”.

Wiersze jej publikowane były w wielu czasopismach kulturalnych i literackich oraz w antologiach i almanachach.

Część jej wierszy została przetłumaczona na język niemiecki, serbski, rosyjski, ukrański, angielski, macedoński, węgierski, esperanto, ormiański, bułgarski i szwedzki.

Jeden z wierszy przetłumaczonych na język serbski znalazł się wśród wierszy – laureatów, wyłonionych w konkursie „Garavi Sokak” w Serbii i został później opublikowany w almanachu pokonkursowym.

 

Pisze również felietony, eseje  i recenzje, publikowane w czasopismach kulturalnych i e-tygodniku Pisarze.pl, którego jest stałym współpracownikiem.

W 2012 roku ukazała się płyta zatytułowana „Magia”, zawierająca 16 piosenek z jej tekstami. Muzykę do tej poezji śpiewanej skomponował Tomasz Bateńczuk.

Wiersze Kaliny Izabeli prezentowane są na antenie Radia Emaus i w telewizji ONTV. Nagrana została też audycja radiowa „Choć przez chwilę” - miłosny dialog z jej tekstami

i piosenkami..

 

W 2012 roku przyznano jej Nagrodę Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej za tom „Kwaśne winogrona”.

 

Tom „Okno niepamięci” został wyróżniony w Konkursie na Najlepszą Książkę Poetycką Roku 2013 podczas XXXVI Międzynarodowego Listopada Poetyckiego oraz otrzymał Nagrodę Ryszarda Milczewskiego – Bruna w 2013 roku.

 

Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego roku przyznało jej w 2013 Srebrny Medal „Labor Omnia Vincit”.

 

Międzynarodowe Stowarzyszenie Artystów Autorów Dziennikarzy i Prawników Virtualia ART w Brukseli przyznało jej w 2014 roku podczas I Światowego UNISINO Poetycko-Literackiego w Belgii „Złote Pióro” za całokształt twórczości poetyckiej, krytycznoliterackiej oraz za propagowanie kultury polskiej w świecie.

 

Jest Asystentem Zarządu Związku Literatów Polskich Oddział w Poznaniu.

 

Pin It