Andrzej Warzecha - wiersze




MARTWA NASZA NATURA

Prawdziwe ptaki

To nie żadne tam wróble

Ani bociany

Tylko ptaki Piotra Breughla


Ciągle lecące na północ

Prawdziwe światło

To światło Rembrandta

Chiński lampion

W ciemnym kosmosie


Prawdziwy śnieg

Nie taje


MONOLOG


Nie pochylaj się

Nade mną


Ostrzega ziemia


Nie dam ci wody

Opisałeś źródła

Piękniejsze od moich

Niech cię one

Napoją


Nie urodzę ci

Trawy ani ziół

Malowałeś łąki

 Wspanialsze

Wstydzę się


To prawda

Byłam twoją matką

Lecz teraz

Tyś mi ojcem


PANIKA

 

Szybciej

Prędzej

Przynieście leksykony

Święte księgi

Kodeksy i traktaty

Bieguny ideologii

Przytknijcie do języka


Przywiedźcie wróżkę

Przywołajcie różdżkarza

Sprowadźcie astrologa


Umierający

Chce znać prawdę

Umierający

Chce wiedzieć


BÓG LICZBY


Jakże niepodobny

Do innych bogów

Jest bóg liczby


Wszystko co ludzkie

Jest mu obce

Wszystko co obce

W nim jeszcze


ARCHEOLOGIA

 

Ten mały chłopiec

Na pożółkłym zdjęciu

To niby ja

Osoba historyczna

Miniona

Kopalna


THE DAY AFTER

Albo ostatnia modlitwa


O Panie!

Nie daj pogrzebać się z nami

Ktoś przecież musi czuwać

Nad deszczem

Wiatrem

Nad uśpionymi

Cmentarzami


Z ZAWIĄZANYMI OCZAMI


To był pierwszy dzień jego życia

Ale on nie mógł  o tym wiedzieć

Pośród złotych myśli


Złych przeczuć i płonnych nadziei

Był to fakt mało ważny

Świat wrzał po prostu

Palił w piecu diabeł


To była połowa jego życia

Z dokładnością do pół sekundy

Można to dzisiaj obliczyć

Ale on nie mógł o tym wiedzieć

Astronauci pozdrawiali ziemian

Pokazując kosmiczne sztuczki

Wybuchały przeżarte rdzą poniżenia

Granaty rewolucji

Wydawało mu się przez chwilę

Że dostrzegł niewyraźny cień prawdy


To był ostatni dzień jego życia

Ale on nie mógł przeczytać o tym

W porannych gazetach

Wpuścił do pokoju pierwszy promień słońca

Światu i sobie życząc pomyślności


PYTANIE


Co razem z nami

Zmartwychwstanie

Wiosenna łąka

Biały kamień


I czy nam wtedy

Będzie wolno

Iść poprzez zboża

Drogą polną


BŁĄD


Dwa i dwa jest pięć, pomyślał

Powiedział, napisał i stało się, i zaistniało

I jest. Co z tego, że nieprawdziwe, nielogiczne

Że nieroztropne, kiedy pięć.


POPRAWKA Z BIOLOGII


Pokazywali mi go mówiąc:

Oto człowiek dziki.

Widzisz:

To jest jego maczuga

To są skóry

Na których spał

To są skóry

 W które się odziewał


Patrzyłem

W dzikie oczy

Jak w zapomnianą studnię

Głaskałem dzika brodę

Jak wyschnięty mech

Mój umysł

Napawał się dumą


TWARZ MATKI

Na skraju maja

Śród kaczeńców

Wciąż się uśmiecha

Mimo kadzideł

Mimo wieńców


RĘCZNA ROBOTA

Gdzież jest

To piękne ubóstwo

Z perłą twarzy

Wieńczącą lichy tułów


Złote głowy królów

Pochylały się

Przed nim

Tyrani szturmowali

Wątłą wieżę ciała


Żadne pióro

Nie oblewało

Jego losu

Litościwymi

Łzami porównań


Piękne ubóstwo

Mozolne rękodzieło duszy

Oglądało się

Jak kometę

Z dawna zapowiadaną


BAJKA DLA DOROS ŁYCH


Wieki szedł nienarodzony

Ciemnym korytarzem możliwości

Dlatego nazbyt serio przyjął słowa

JESTEŚ WOLNY

Którymi powitała go

Jasno oświetlona ziemia


ZIELONY RYZYKANT

 

Objawił się liść

na drzewie

ciekawy rzeczy

świata


skąd ci przyszedł

mój maleńki do głowy

ten wiek

miesiąc

 ta data


NIBY NIC


Dziecko kopie kamień

Starszy od niego

O ładnych parę wieków


Niby nic


A jednak kamień

Uderza o kamień

I wszechświat

Zaczyna się

Od nowa


ŚCIŚLE TAJNE


Tak naprawdę

To nie idzie

O ten skrawek

Ziemi

O większe niebo

Nad nami


Idzie oto

By gonić

Zabić

I nie wyjść

Z wprawy


KONFERENCJA POKOJOWA

 

Temat był jasny

Pytanie rzeczowe:

Co robić

Aby w czasach trwałego pokoju

Nie było wojen?


NA NASZYCH OCZACH


Na naszych oczach

Umierał za sprawę

A przecież

Czynne były muzea

Czytano ewangelię

Sądzono złodzieja

I Hamlet

Rozmawiał

Z ojcem


Stało się obok

Stało się mimo


Na naszych oczach

Lecz w sprawie

Nie naszej

Choć przyznajemy

Że słusznej


POD LASEM


Samotny ognik

Gdzieś pod krzyżem

Polnej mogiły

Mąci ciszę


POKUSA LICZB


Czyż nie lepiej nazywać się dziesięć albo sto

Albo milion? Ukryj się w nas dumna jedynko

A twoja odwaga zmieni się w siłę, i ból twój

Między siebie podzielimy równo.


BIEGACZKA


Przez chwilę

Czuła się piękna

Była pierwsza


PRZEGRANY


On wie najlepiej

Czym jest zwycięstwo

Jest przecież cichą

Zwycięstwa częścią


STAŁY WIATR


Ty śpisz

Ty się kochasz

A wojna ciągle

Trwa


Pomiędzy

Obok

 I w nas


Wieje

Jak wieczny

Wiatr



Andrzej Warzecha urodził się w roku 1946 w Nowym Sączu, gdzie spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Podejmując pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, tym samym związał się na stałe z krakowskim środowiskiem artystycznym. Po ukończeniu Filologii polskiej rozpoczął pracę w krakowskim „Dzienniku Polskim”, gdzie, jako publicysta przepracował prawie 40-lat zajmując się szeroko rozumianą publicystyką kulturalną,w szczególności twórczością i problematyką krakowskich artystów plastyków.

 Debiutował, jako poeta w roku 1968 na łamach „Głosu Młodzieży Wiejskiej” oraz tygodniku „Życie Literackie”. Publikował swoje utwory w większości pism literackich lat 1970-200. Wraz z Jerzym Gizellą, Wiesławem Kolarzem i Andrzejem K. Torbusem w roku 1969 był założycielem grupy literackiej „Tylicz”, do której należeli także Franciszek Brataniec i Adam Ziemianin oraz pod koniec działalności ugrupowania także Marian Czepiec.

W roku 1975 krakowska oficyna wydawnicza „Wydawnictwo Literackie” wydała jego debiutancki zbiorek wierszy „Biały paszport”. W latach 1977-1982 nakładem „WL” ukazały się trzy kolejne tomiki krakowskiego autora. Wydany w roku 1982 „Błędny ognik” przyniósł poecie nagrodę im. Stanisława Piętaka. W roku 1986 „WL” przedstawiło polskiemu czytelnikowi pierwszy wybór wierszy A. Warzechy „Diabelski koło”.

Krakowska oficyna wydawnicza „Miniatura” - prócz kilku innych pozycji książkowych Warzechy - w roku 2005 wydała jego wiersze zebrane „Z zawiązanymi oczami” opatrzone posłowiem prof. Stanisława Burkota, a w roku 2008 monografię twórczości poety pióra Rafała Mostowika „Wyprawa w nieznane”.  Rok 2010 to „Poezje wybrane” wydane przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą w serii „Biblioteka poetów XX- wieku” z wnikliwym wstępem warszawskiego poety, krytyka i wydawcy Janusza Drzewuckiego. W latach 90-tych ub. wieku Fundacja Kultury Polskiej wyróżniła poetę „Dyplomem mistrza sztuki.”

Wiersze Andrzeja Warzechy tłumaczone były na kilka języków. W roku 2000 bułgarskie wydawnictwo „Awangard Print” wydało obszerny wybór wierszy poety „Zalest na weka” w tłumaczeniu wybitnego poety bułgarskiego Zdarvko Kisjowa. Warzecha wydał 16 zbiorków wierszy( licząc kilka ich wyborów), bibliografia dotycząca jego twórczości to około 100-tu recenzji i literackich analiz.

 

Pin It