Agnieszka Syska - Wiersze

 

Artur Markowicz
Artur Markowicz



boso dom

 

twardniał jak chleb

na kamień

dom

 

szły trzy sierpy

siekiery

 

ostrzyć siec ostrzyć kamień

dom

 

szli z trzema sierpami

zarzucone na plecy

siekiery

 

jakby chleb nieśli

sierpniowy

skwar

 

ułomki z trzema sierpami z trzema ostatecznymi szlifami

 

chleb nieśli

skwar

 

kamień rzeczny

sierpniowy

napęczniał jak chleb wypiętrzył krznę

 

weszli suchą bosą

w dom

 

malwy

przy drohickiej

 

jakie one wybujałe

 

przy drohickiej

 

wystąpiła na podwórko

rzeka

 

krzna w jej odbiciu trzy sierpy jak lustra

 

rzeka

 

bosa stopa

 

w domu skrzypi jak podłoga

 

malwy zgięte w pół

w lustrach

 

leżymy nadzy bezbronni z ustami na ustach 

 

w lustrach

 

idą sierpy sierpniowe siec i ostrzyć nasze połowy przez pół

 

malwy

w pół

 

złapane w lustrach nagie oczy

 

pół

 

05.IX 2013

Cytat: Tadeusz Różewicz „Miłość 1944”

 

 

 

 

Gotyk 2013

 

Bóg

jeż niebieski

nabity na tysiąc iglic wież

katedr banków

ocieka krwią

 

biegnę za nim

iglica wieży drzewa wieży

 

wierzę

jesteś panem stworzenia

drzewa wieży

 

iglica z worem złota u szyi

 

złoto się świeci święci świeci w ikonie panem stworzenia

 

z worem złota u szyi

 

wiszę ci u szyi

jak złoto

 

ciągnę niebo

w dół

 

świecę się wyświecony aksamit nieba

 

w dół

 

spada

 

płachta aksamitna

świeci się w czerni 

aksamitna

 

aksamitko

przy deptaku

 

spadam i idę z nieba dworca kolejowego ze stacji międzyrzec

 

aksamitko

 

wszystkie aksamitki

byczycie się

 

śmierdzicie bykiem niebem

 

byk bodzie niebo

krzny

 

rogami pcha jej zastygłe

 

byczycie się

 

spadam i idę na drohicką

 

na iglicy

domu

 

bóg

jeż niebieski

ocieka krwią

 

śmierdzi kant domu jak banknot w banku

 

ocieka krwią

 

ocieram się jak kot

o kant domu

 

jak złoto świecę oczami w nocy

 

jak kot

 

gdy ty jesteś jeżem

ja kotem

 

aksamitko zaświadcz panu stworzenia

 

kotem

 

na stacji międzyrzec

zwijam

 

aksamitko płachtę co się czerni i święci jak ikona

 

zwijam

 

na iglicy 

katedra nieba

na iglicy

 

dom rósł jak drzewo młody bóg 

 

 25. VIII 2013

 

Cytaty: Tadeusz Różewicz „Król”, „Gotyk 1954”.

 

 

siał wiatr

 

Widziałem go

siał wiatr

 

łamie się w suchej krtani

jak trzcina

 

najpierw sieje

potem łamie

 

pole krwi jak suchą krtań

bez wody

 

spękane spiekota ptak dziób jak drzwi na oścież

wargi

 

siał

i otwierał wiatr

 

siał mak jak kobieta wiedział

 

wiatr

 

wargi

 

ptak

 

nadłamane

trzciny skrzydła

 

skrzydlą się nad polem

 

makówki

na polu krew dom stoi otwarty na oścież   

makówki

 

nad polem

 

skrzydła

 

nie wjeżdżaj w dzieci furmanką

 

nie czyń krwi

 

nie w dzieci

 

międzyrzec jak kobieta wraca

od studni

 

krzyk

 

w wiadrze

krew na dzieci krzyczy jak woda kamień w wiadrze

w wiadrze

 

wraca

od studni

 

kołysze biodrami studnia czarna

chusta

 

woda idzie pod las zawraca czas i głowę

 

chusta

 

do domu

z pola wraca krew otwarta na oścież

do domu

 

kogo zobaczy

kobieta

 

gdy będzie zawracała czas i głowę

 

siał wiatr gdy nadłamany jak trzcina byłem skrzydłami

 

czas i głowę

makówkę

 

i ptak jak koń wracał w uprzęży

 

21.VIII 2013

 

Cytaty: Tadeusz Różewicz „Zielone róże poety”, „Nie śmiem”.

     

 

 

 

ubojnie

 

sprzedawała owoce

 

jej słowa

otwarte na mnie granat

 

i poprosiłam

aby go otwarła

 

otwierała słowa granaty słowa jedno po drugim

 

grono przechodziło w granat

nabierało mocy

 

i pustego oddechu

 

oddech na wiatr

nie powiewa słowo

 

rzucone

 

usta jak kiście wiszą

na wiatr

 

granat na samej górze

nieba 

 

sprzedawała owoce jak mięso 

w dole ciało

 

kazało z międzyrzeca podlaskiego winobój

 

w dole ciało

 

usta jak kiście wiszą

na wiatr

 

przechodzą w wiatr nad krzną

 

nad krzną

krznę i wiatr sprzedają

jak owoce

 

sprzedaj mi swoje mięso otwarte na mnie oczy

 

nad krzną

 

batożenie rzeki

żeby się choć poruszyła od wiatru

rzeki

 

rzeki otwórzcie mięsa

 

Inspiracje: Rzeka Krzna w Międzyrzecu Podlaskim.

 

 

 

nie ma słów

 

Rubens złota

pszczoła

w otwartej róży

 

męski kolec

 

biała róża nie potrzebuje rubensa

nie szuka witolda wojtkiewicza

porwania królewny

 

męski koniec * żądło zabiera biel * przyprawia czerń  

 

uprowadzenia uwiedzenia w donikąd

 

przyprawia czerń

 

starych satyrów

biała satyra na różową

nie jest białym pierrotem czarnych czcionek * satrapów * czcionek * satyryczka

satyrów

 

nie jest białym pierrotem czarnych arlekinów * satyryczka

satyrów

 

giulietta

 

Satyr zapładniający

białą różę

rzeki płynące

mlekiem i miodem

 

masina

 

mówi z opóźnieniem

w zwolnionym tempie

 

czarnooka

 

mleko na twarzy miód na oczach w filmie czarnobiałych

 

białooka

 

mówi

 

obraz Rubensa

malowany

trupim jadem

 

mówi

 

oczy nie płowieją jak obrazy

 

płótna czarne zawinięte w mleka i miody płynące ociekające

 

oczy obrazy

 

jesteś jak malowana

 

róża

 

malowana

 

mleczno biała

commedia dell’ arte all’ italiana w filmie felliniego  

czarna

 

porwana z obrazu wymalowana

 

oczy ci spływają ociekają jakimś gorzkim miodem

 

królewno

 

satyr przemalowuje róże

 

podpisuje róża wykole ci oczy

 

Satyr

 

róża jak mleko

w mleku złota pszczoła

 

słodka obietnica wyjmuje żądło

 

róża jak mleko

miód

 

Rubens

 

12.IV 2012

 

niebo naprzeciwko

 

Ziemia jest jak kość

i drze lecące zasłony śniegu

 

leci przez ręce

jak zasłona

 

rozdziera się

 

Niebo bóg z naprzeciwka czarny człowiek

 

rozdziera się

jak zasłona

 

oddaj poły

śniegu

sople

 

ciernia niech powiewają na wylot

sople

 

kość

czarnego człowieka jest kością nie jest człowiekiem

kość

 

kość

Nieba choćby kość białego

kość

 

na wylot

przeszedł mnie bóg

na wylot

 

jak zasłona

śniegu

 

przeszło przeze mnie Niebo

śniegu

 

jestem białym

człowiekiem

lód

 

pokrywa roztopy czerni

 

sople przechodzą moje ręce 

lód

 

zimny

pot marznący

na czole

 

w białej jerozolimie

ten lód się czerni jak cyrena

na czole

 

jak bóg

biały

 

płaszcz śniegu leciałem z nóg jak z dachu

 

bóg

 

 

 

stanę

 

zostały resztki języka

ale butwienie obejmowało

podniebienie

 

pada jak kłoda

bóg

 

na resztki języka

próżna woda

drzewo

 

zaplątał się w siekierę do pnia przyłożoną

jak baran w zarośla

drzewo

 

słońce spada

do pierwszej krwi

miłości

 

jak to drewno łaknie

natrząsają się z nagiego

wzgórza

 

szarpią szatę nieba

w ustach

 

pęcznieje jak topielec pytanie rodziła się i gniła w nim miłość

w ustach

wzgórze

 

do pierwszej krwi

łaknie

baran

 

baranek obejmuje

czule dobrodusznie

baranek

 

z zarośli

nieba

 

podniebienie się rąbie gładkie jak woda

nieba

 

 

 

jerozolimo

odbudowana

 

na olejku nardowym ciekłym jak trzy dni

odbudowana

 

w ustach

twoich stanę jak słońce czuły

w ustach

 

zapadam się

kamień w tobie

 

ociekam jak mur gładkie jak woda łaknienie płynne słońce bóg pierwszej krwi

 

zapadam w tobie

 

Cytaty: Tadeusz Różewicz*** [drze się miękko], Streszczenie

 

 

 

nić

 

matka czarna

srebrną głowę niesie

w rękach

 

wyjęta z wiersza

daje się tak wyciągać wyrywać wyciągać jak kartka

 

przez ręce przewieszone niebo

wyjęta z wiersza

 

zgięta zagięta zgięta wpół jak róg

księżyca

 

ma dwie głowy w rękach i na plecach

księżyca

 

słońce w lisiej czapie

jak księżyc

 

przyświecam zgiętym wpół

księżyc

 

co tak poczerniałaś

kartko

 

jak węgiel na pakowym

papierze

 

srebrna głowo 

na

papierze

 

rozłóż ręce

głowa opadanie swobodne

ręce

 

w ręce

włożę ci srebrną nić

żebyś zaczęła wić niebo na ziemi

w ręce

 

włożę ci czarną noc

dla słońca które świeciło w tobie

noc  

 

 

dokąd się niesiesz

srebrna

niesiesz

 

ten blok

na mieszkanie

rysunki

się kobieto

na mieszkanie

 

słońce pada na blok rysunkowy

kontury w czerni zapisana kartka biały jak papier

słońce

 

 

 

 

krwawienie

 

Powoli ostrożnie

trzeba zdejmować słowa

 

obraz nie jest bogiem

zdejmowaniem

 

rozbierać obraz z obrazu myślę o małym bogu krwawiącym obraz z boga biel

z krwawienia obnażony obraz dla obrazu

zdejmowaniem

 

dziecko rozbiera się

mały bóg krwawiący

 

dla zabawy

dorosły rozbiera się

 

bóg krwawiący

dla myśli

 

dorosły rozbiera odziera rozbiera

 

dziecko

do niczego

 

biała wodo przezroczysta

do wszystkiego

 

wodo przezroczysta przejrzystości moja

małego boga

 

krwawienie po cichu

 

krzyża przechodzenie w krew gęstnienie tężenie gęstnienie

boga

 

z szat obnażenie odarcie

w ziemię krwawienie pod krzyżem

odarcie

 

naga jak szata

ziemia

 

przyjmuje krwawego czystego krwawego krew chowa jak szatę przed sobą

ziemia

 

Powoli ostrożnie trzeba

zdejmować słowa

 

jak ręce z białych chust dzieciństwa

ostrożnie

 

ziemia poematów

nie przyjmuje chowa ciemności krew z wody przeistoczenia powiewania wody

poematów

 

11.VII2012, Belgrad

 

 

 

 

mięso

 

dotykają

rany

na czole

 

obrazy odpadają

od myśli

mięso od kości

 

rozchylają się wargi w tamtym boku I wyszedłszy gorzko zapłakał

na czole

 

mięso od kości

nie rusz

duszy

 

masz jedynie ciało

duszy

 

oczy ci wyszły z orbit

tego

świata na tamten

z orbit

 

orbitalne mimo

chody w mgnieniu oka w zaświatach

mimo

 

przeszedłeś

drzwi

świata nie ma cię w duszy jak więc mimo ciała

przeszedłeś

drzwi

 

ściany przezroczyste

negatywy w ciemni

przezroczyste

 

ściany

pozytywy jaśni

ściany

 

pośród mnie

jesteś jak ogród bez ścian

mnie

 

 

zapłakałeś

mimo przejścia prędkiego

zapłakałeś

 

w boku

jak w przezroczu odbijają się usta

usta chowają oczy

w boku

 

jestem ciało z przyciąganiem

ziemskim

 

orbita wokół mnie jak rój pszczół

z przyciąganiem

ziemskim

 

jestem

kobietą

 

mięsem w ogrodzie 

 

w rozchyleniu ciemni rój pszczół pszczelą się wokół światła

w ogrodzie

 

Cytaty: Tadeusz Różewicz „To jednak, co trwa ustanowione jest przez poetów”,

 „Sobowtór”

Pin It