{jcomments on}

Wiersze tygodnia – Elżbieta Bielska-Kajzer


Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

***

 

ci którzy kochają tulą do utraty tchu

żeby zniknąć

 

tracę ją jak Demeter Persefonę

tylko role odwrócone

bo to ja jestem córką

 

w dyscyplinie nieufności

w imię miłości do niego

odwraca się od świata

szarzeje szczupleje modli

 

dajcie wy mi wszyscy święty spokój

 

a ja jeszcze ze środka życiowego gwaru

czytam we śnie przesłanie

 

nie siły się uczmy lecz słabości

daru zapominania

 

                        Wrzesień, 2012

 

 

***

 

czuliśmy jak spełniają się marzenia

kiedy otwierał się dom

w którym trzeszczało od tajemnic

i białych pająków uwieszonych

pod sufitem piwniczki

 

wszystkie drzewa były na oścież

a ogródek maleńki jak na wyspie Robinsona

też się wspinał ku pierwszym ogórkom

 

będziesz do nas przyjeżdżać będziesz

pytałeś z niepokojem

 

a dokąd miałabym przyjeżdżać

jak nie tu gdzie się życie zaczyna w taki sposób

jakby się nigdy nie miało zakończyć

 

                        10.08.2013

 

 

***

 

lipa którą wycięto do cna

przez lata tak wrosła w mój umysł

że nawet nie zauważyłam

materialnego braku

jakby mniej był znaczący

mniej ważny

 

dół zasypią i zaklepią

posieją trawę

 

a tego drzewa we mnie

nie da się wykarczować

póki świadomości póki życia

w sobie przechowam jego obraz

 

a ktoś przechowa mnie

 

                        20.03.2013

 

 

***

 

on już do mnie nie dzwoni

ona już na mnie nie czeka

 

życie trąba powietrzna

może zabrać z każdego miejsca

przenieść w inne

czujesz wtedy mocno

jak się całym tobą

pisze ten scenariusz

 

rzeczywistość zdaje się być szorstka

pozornie nie sprzyja

lecz czuły pocałunek ze snu

wyznacza trakt podskórny

którego nie dostrzeżesz łatwo

 

przyjmuję przypadek jak swój

uznaję kierunek

jakakolwiek się jutro obudzę

czy się obudzę czy nie

 

                        31.10.2012

 

 

***

 

pilnuję ognia

zostawiam nikłe

jeszcze miękkie

ślady po sobie

 

małe szachrajstwa

niedomówienia

słowne falsyfikaty

które nijak się mają do rzeczy

wyrafinowane uniki

 

lekkie pantofle

wklepuję w piasek

przemierzam dni

na przednówku

starych marzeń

wańka-wstańka

dokładam do pieca

słucham jak strzelają boże iskry

wciąż w obiegu

 

uciekając przed kapsułą

szarości i zimna

która kłapie pożądliwie

nade mną

 

w niedoczekanie jej

wierzę

 

                        3.05.2013

***

 

co zrobić z nocą która chodzi po mieszkaniu

wygląda za parapet podziwia ciszę

i tak bardzo chce żeby sklep jubilera

po drugiej stronie ulicy który widać z podwórka

pozostał już do końca

 

niech się świeci ta wystawa na przekór

tylu miejscom które były z całą mocą

a teraz ich nie ma i co dalej

nie wiem

 

mijam łagodnie a księżyc przepływa

nad sklepem jubilera

który wyznacza mu drogę

 

ścielę jeszcze raz szerokie łoże

sen zapraszam

 

jeszcze raz od ściany do ściany

roztrzepotała się ćma

zanim zgaśnie

 

uchylam okno żeby świt wpadł do środka

w prawym kącie futryny majaczy różowy cień

i na to właśnie liczę na pastelową mgłę

z której wyłoni się przyszłość tak konkretna

że da się o niej mówić bez zająknięcia

 

pojąć w lot

 

pojąć lot

 

                        20.07.2013

 

 

***

 

doskonały dotyk jest bezwzględny

przeniknę ani się obejrzę

i będzie po wszystkim

 

zrobi się czysto

 

z lękiem za pan brat

i brakiem jak bratem

pójdę w poszycie przestrzeni

na pograniczu

dotrę do istoty

zamilknę wreszcie

 

póki co trzeba próbować

nie sprowadzać wszystkiego do siebie

ani do nikogo

 

wyprowadzać poza

 

                        20.09.2011

 

 

***

 

odpoczywam od myśli o tobie

bo to tylko myśli a uczucia

wpięte we mnie od lat

i gotowe do skoku

w rzeczywiste coraz bardziej możliwe

kochasz czy nie kochasz

chcesz czy nie chcesz

odnoszę się do ciebie

 

jesteś centrum

 

w wilgoci ciemności i cieple

marzenia jak szczeniaczki

budzą się

 

węszą

 

                        4.12.2012

 

 

***

 

opowiadasz mi historię niemożności

 

nie mów że żyję ładnie

jest we mnie opór brak

nieskładność

 

ja się tylko wydobywam

wymykam

 

biegam po trawie

chłonę światło tak gwałtownie

jakbym się nim żywiła

 

wchodzę do sklepu z butami

żeby się zabawić w tym czasie

niebo dostaje kolorów

gdy wychodzę olśniewa od progu

 

jak mam opowiedzieć zachwyt

 

 

***

 

tak czule i skrupulatnie

lekko dotykał moich warg

że unicestwił

 

nie było tego nigdy przedtem

ani potem nie usunął się świat

nie zaniemówiła przestrzeń

 

reszta to imadła strachu

i brak

 

                        09.02.2012








Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Elżbieta Bielska-Kajzer jest byłą nauczycielką, poetką i wciąż aktywną dziennikarką w Nowej Soli (woj. zielonogórskie). Jej felietony poświęcone miejscowemu życiu kulturalnemu (choć nie tylko) cieszą się od lat dużą poczytnością. Jej wiersze prezentowaliśmy już na naszej witrynie w marcu 2012 roku. To Autorka, która nie ugania się za publikacjami, a dobrze byłby czytać ją częściej... (lż)

Pin It