{jcomments on}

Wiersze tygodnia – Marek Czuku


 

Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


 

Byliśmy

 

dmuchawce latawce wiatr

rozsłonecznione niebo

banalny obrazek

z tobą i mną

w centrum świata

 

do dziś nie mogę oddać

tej beztroski czasu

opowieści bez końca

o codzienności

która stała się wiecznością

 

byliśmy wtedy

przeraźliwie młodzi

i zupełnie

nie zdawaliśmy sobie

z tego sprawy

 

 

Metafizyka / melika

 

zadzwoniłem na komórkę

zmarłego przed rokiem kuzyna

abonent jest poza zasięgiem

powiedział anielski głos

 

w tym miejscu powinienem

ten wiersz przerwać ale

on nie może mieć końca

ani tym bardziej początku

 

bo stał się niespodziewanie

wygrywaną na okrągło

nieziemską melodią

żywym pulsem tego

 

głuchego telefonu

 

 

Cichy zabójca

 

cholesterol zabija

ale powoli

narkotyki szybciej

na ekranie i w realu

czynią przemoc

mafia i politycy

 

make love not war

jesteś stworzony do pokoju

powieści z happy endem

spokojnych osiedli

na których tylko psy

szczekają więc

 

nie bądź głupi

nie daj się zabić

nie zachodź jak dorian gray

o jeden most za daleko

by nie dopadł cię

ten cichy zabójca

 

czas

 

 

Dom

Ten dom ma już

trzydzieści lat.


Mieszkańcy mijają się

uprzejmie, mijają drzewa,

mijają lata, wyprowadzają

psy, wyprowadzają się

na tamten świat.

Tamten świat ma

trzydzieści lat.

 

Cienie

czy to twój cień

czy dym z papierosa

czy to noc czy dzień

miłość czy sen


czyj sen

czyj cień

czyj cierń


czy to ty czy ja

kto to ty kto ja

my to my

dym

***

 

kielich cierpkiego wina

gorzka kawa w eleganckiej

białej filiżance długi stół

przykryty białym obrusem

i ta utrwalona chwila

której przecież

nigdy nie było

 

nie zatrzymuj się

idź dalej tam gdzie

jeszcze ciebie nie ma

kręte uliczki

zaprowadzą cię

do wyśnionego domu

wiecznego teraz

 

nie zatrzymuj się

idź

 

 

Pod prąd

 

na podniebnej łące

dwie dziewczyny tańczą

biała i czarna róża

leśny leśmian się zieleni

 

dwie dziewczyny

dobra i zła

ta od staffa

i ta od leśmiana

 

muzyka płynie

pod prąd

dochodzi jasny śpiew

ciemnego świerszcza

 

poza czasem

ponad borem i lasem

dwie bezcielesne róże

pozbawione kolców

 

a w słońcu łąka

się leśmiani

a wokół tańczą

kościotrupy

 

 

Wszystko

 

bóg się nie mieści w głowie

ani na łebku od szpilki

on ma mieszkanie w sercu

świata który stworzył

 

bóg się zaczyna jak sen

a kończy jak przebudzenie

on się filozofom przyśnił

w gwiaździstym atomie nieba

 

z początku pytamy o finał

nie wiemy co począć w końcu

możemy przecież stracić

wszystko czyli nic

 

 

ARS POETICA (śmietnik)

 

1. tak się nie pisze

 

nie chcę uprawiać

czystej poezji

na śmietniku

 

nie jestem

hamletem różewiczem

ani psem pawłowa

 

jestem zmęczony

historią rozkładu

jazdy ludzkości

 

nie jestem poetą

nie wykreślę wszystkich

brudnych słów



2. tak się pisze

 

chcę pisać poezję

śmietników jestem

hamletem herbertem

 

psem pluto

nie paraliżuje mnie

niemoc ani dekonstrukcja

 

jestem wierszopisem

wypluję wszystkie

jasne słowa

 


3. forma

 

panie tadeuszu

my wszyscy z pana

i nawet jeśli

 

dzieli nas wszystko

to zawdzięczamy panu

dobrą formę

Marek Czuku (1960), autor dziesięciu tomików wierszy, z wykształcenia fizyk i polonista; życiowe motto: „I wanna hold your hand”. Więcej na stronie: www.czuku.net.

Pin It