Andrzej Żarnecki - wiersze

Aktor, dziś w stanie spoczynku... Andrzej Żarnecki to historia powojennego teatru i filmu. Grał swoje wspaniałe role m.in. na warszawskich deskach Teatru Narodowego i Teatru Polskiego. Występował m.in. w inscenizacjach Kazimierza Dejmka. Oglądaliśmy go także w takich filmach, jak m.in. „Rysopis”, „Struktura kryształu”, „Ćma”, „Zaklęty Dwór”, „Brat naszego Boga”... Pamiętamy go z wielu pięknych piosenek... Obecnie mieszka w Nałęczowie...

 

 


Poloniusz

 

Co to jest polityka, dziecko nie rozumie,

– Czy wiosną wianki splata, czy śmiga rapierem,

Jak poprzez politykę zostać pierwszym w tłumie,

Jak roztropnie, po cichu gruntować karierę.

Być pierwszym nie na pokaz, mądrze nie przez własne

Przemawiać usta, rządzić istotnie, choć skrycie.

W kieszeni trzymać godność. Ściemniać, co jest jasne.

Rozumieć rzeczy tajne. Dbać o swoje życie

I rodziny. Najwyższy to cel, a uświęca

Wszystkie środki wiodące do niego. Hamleta

Naiwność usidlona zostanie dziecięca,

Teść następcy być musi dziadem króla... Nie tak!

         Na po!... Moc przeznaczenia?... Nieporozumienie...

         Jak Brutus... Szczur to nie ja!... Reszta jest milczeniem.

 

 

Ofelia

 

Dlaczego nie śpiewacie?... Posłał do klasztoru,

a ojca nie oszczędził. Miałam zostać żoną.

Dałam znak, że nas słyszą, nie miałam wyboru.

Bezpowrotnego losu drogę wytyczono.

Brat wróci i zabije. Nie wstrzymam, nie zmienię.

Kwiatów na grobie zbrakło ode mnie i brata.

Grobu zbrakło. Królowie, gdzie wasze sumienie?

Czy, żem posłuszna, taka za wszystko zapłata?

Zerwałam. Tak rozkazał. Sama porzucona.

Jakiż to chleb wam wyrósł! Sową być nie chciałam

Choć rozumiem za dużo. A moja korona –

to wianek. Wiem, żałosną rolę odegrałam.

         Wiecie, jak to jest nie mieć nic, poza marzeniem,

         co nigdy się nie spełni?... Reszta jest milczeniem.

 

 

Klaudiusz

 

Wojna, nie wojna – silnej sprawdzają się rządy

ręki. Jak twardy korzeń wrastam w Danii skałę.

Mądrala niech dla siebie chowa swe poglądy.

Spadnie, nim mnie dostanie, w przepaść każdy śmiałek.

Przekleństwo ściga ludzi rosnących nad miarę

przeciętną, czy w umyśle, czy w sile osoby.

Zasady im za ciasne, a prawo za stare.

Lecz by obejść przeszkody znajdują sposoby.

Polityka nie bywa pieszczotą słowiczą.

Słodkie słowa nie zwiodą tego, co ocalić

chce łeb na karku. Słabi w tej grze się nie liczą.

Psy szczekają, a idzie karawana dalej.

         Ponoć każdego da się kupić, problem w cenie.

         W targu z wariatem – reszta może być milczeniem.

 

 

Hamlet

 

W ostatnim oka mgnieniu życie wstecz ucieka

Galopem. Ach, pęd jaki! Wstrzymać choć na chwilę

Tych kilka zdarzeń dobrych. Spojrzeć, choć z daleka

Na tych, co mi sprzyjali. Skąd złych wspomnień tyle?

Tylu wrogów zajadłych. Cóż im przyszło z tego?

Czy pamięć o nich przetrwa, tak jak moje imię?

Choć błędy dzisiaj inne – tyle samo złego,

Co wczoraj i przedwczoraj. Głupota nie ginie.

Wiedziałem przecież zawsze i próżne złudzenia,

Ku poprawie nie zmierza dostępny nam świat.

Gdy czasem wierzysz, że masz coś do powiedzenia,

Jak groch o ścianę, rzucasz swe słowa na wiatr.

         Już? Horacy nie mówi nic. Dlaczego milczy?

         Reszta będzie milczeniem... Jakiż sen w tej ciszy?..

 

 

Aktor

 

Najgłupszy zawód świata i kłamstwem podszyty:

Na niby król morduje niewinność udaną.

Zwierciadło mówi prawdę? – Z bajek stare chwyty.

Już wszystkiego na świecie dawno dokonano.

Najgłupszy zawód świata: jak rozpacz Hekuby

(Co komu do niej?) – wzrusza i łzy w oczach stawia?

Czy może przedstawienie prowadzić do zguby?

Dlaczego los Gonzagi kogoś zaciekawia?

Najgłupszy zawód świata. Jego tajemnica

Ta sama na jarmarku, co obok ołtarza.

Jak blask słońca odbija się w twarzy księżyca,

Tak aktor swoje życie na scenie powtarza.

         Lecz nie wie, gdzie jest pełnia. W życiu, czy na scenie?

         To także tajemnica. Reszta jest milczeniem.

 

                            Łódź, 30 stycznia 2003 roku

 

 

Noc Listopadowa

 

Historia naciągnęła kolejnego wieszcza

na grę w znaczone karty. Żadna nie wygrywa.

„Dopóki my giniemy, Ona jeszcze żywa!..”

Olimp drgnął marmurowy i oczy wytrzeszcza.

 

Bo jak czyn, to chybiony. Jak myśl, to złowieszcza.

Jak nadzieja, to złudna. Jak ból, to przeszywa.

Zdrada, lub śmierć męczeńska – to alternatywa.

Co Bóg ześle w zasługach, wieszcz w księgę umieszcza.

 

I taki los zwyczajny jest polskich mocarzy.

Im nawet brat – cios w plecy, nawet wiatr – wprost w oczy.

W brzęku kajdan widm pochód w blask jutrzenki kroczy,

 

półdziewice odwagi w niespełnionym męstwie.

Łatwiej zginąć, niż wiedzieć, gdzie pójść po zwycięstwie.

Wiecznie walczą o wszystko, mają, co się zdarzy.

 

 

Wesele

 

Byle głośno i z przytupem, tańcujta, kto w Boga wierzy!

Nasza wiara, nasza sprawa. Polska – właśnie tutaj puka.

Tylko trza się mocno trzymać, by nie poszła w las nauka,

bo, co wzejść ma jutrznią złotą, jako ciemne ziarno leży.

 

Zmięta twarz inteligenta poci się z nadmiaru ruchu.

Życie, jak je Pan Bóg stworzył, nie rozumie gry pozorów.

W pustosłowiu, pustogłowiu znawców, zbawców i doktorów,

albo nie chcą chcieć rodacy, albo obśmiewają w duchu.

 

Karły lęgną swe widziadła, gdy w wielkości są potrzebie.

A zbawca na białym koniu zjawia się w ostatniej chwili.

Chochoł wszystkim gra do tańca, choć go o to nie prosili.

Gra, jak tańczą, czy odwrotnie?... Od stu lat nikt tego nie wie.

 

– Miałeś, chamie, coś sam stracił! – od stu lat im w ucho szepce.

I od stu lat nikt z Polaków wziąć do siebie tego nie chce.

 

 

Sen o teatrze

 

przeżyłem sen o teatrze

 

dobro było dobrem

zło złem

teatr był tajemnicą

człowiek był ludziom

aktor był pracy

Kuśpitowski był by rozumiał

 

zespół był teatrowi

teatr był najważniejszy

teatr był widowni

widz był najważniejszy

w górze uśmiechała się Polska bez chamstwa

 

piękno było pięknem

brud był brudem

ciemnota była ciemnotą

mądrość mądrością

dobroć była

 

cztery miesiące temu

umarł Kazimierz Dejmek

obudziłem się w świecie

nienawiści i głupoty

 

Teatr Nowy, 30 kwietnia 2003 roku

Pin It