{jcomments on}

Wiersze tygodnia – Wojciech Sobecki


Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Nowa sukienka Sophie

 

chciałbym zamieszkać pod twoja nową sukienką

gdzie niebo błękitne owoców pełne drzewa

młyn tartak pasieka wszystko w zasięgu ręki

starczy zamknąć oczy frykasów kielich czeka

 

chciałbym zamieszkać pod twoją czarną sukienką

tam ciało bez bielizny balsam i olejki

z czułością przytulać listki jaśminu mięty

gubić się bez pamięci w łona słodkiej głębi


 

chciałbym zamieszkać pod twoją mini sukienką

wśród żaru prerii zdobionej pieprzyków wstęgą

przemierzać wąską kibić atłasową ścieżką


 

bawić w chowanego w zakazanych dolinach

odrzucić przemijanie zegary zatrzymać

wygodnie zasypiać na piersi zeppelinach

 

                            10.04.2007

 


Bezdomni


 

odkurzali swój ulubiony pokój

z widokiem na garaże zieleń parkan

za którym sklep ze świeżymi bułkami

a kilka przecznic dalej miejski basen


 

posiadali ulubiony nóż kubek

krzesło program na dziewiątym kanale

radość gdy słońce przebijało story

psa służącego wiernie i lojalnie


 

teraz z braku alternatywy wszystko

jest ulubione albo unikalne

ocalmy Ich wspomnienia póki trwają

ratujmy marzenia jeśli brak wspomnień


 

wybierają odpady z kontenerów

proszą o pieniądze (tylko niektórzy

kupują za to dostępny alkohol)

lub chociaż zniżkowy kredyt pamięci


 

módlmy się o znośną pogodę by nie

zamarzli nie przemokli nie skonali

módlmy się o wypasione cokolwiek

to taki stwór lepszy od beznadziei


 

o nasze sumienia też się pomódlmy


 

                            12.05.2007

 


Życie po życiu


 

                   Dajcie mi jeszcze jedno życie, a będę śpiewał

                        w kawiarni „Rafaella”

                            Josif Brodski

 


prawdopodobnie zamieszkam na

półce w tekturowej okładce

raz na kwartał kurz ze mnie strząsną

gdy ścierpnę do pionu przywrócą

 


zaryzykuję stwierdzenie że

przeżyję was niechybnie nawet

mój byt może być potem dużo

łatwiejszy i ekscytujący

 


młode kobiety będą przy mnie

bezwstydnie się rozbierały a

potem zabierały do łóżka

pieściły nieznajomym ciałem

 


będę podróżował pociągiem

statkiem samolotem stał obok

znakomitości tego świata

w blasku gwiazd albo kandelabru

 


prawdopodobnie zamieszkam na

półce w kolorowej okładce

niestety z czasem będę płowieć

niestety z czasem będę żółknąć

 


                            7.07.2007

 


Najgorsza cecha

 


najgorszą cechą śmierci jest ostateczność

że już przenigdy nic więcej koniec kropka

więc nie okrutność bolesność gruboskórność

cynizm zgorzknienie oziębłość czy zgrzytliwość

 


najgorszą cechą śmierci jest nieuchronność

że nawet choćby nie wiem kto co – brak zmiany

więc nie krwiożerczość brutalność rozpacz obcość

antypatyczność drastyczność lub bezkarność

 


najgorszą cechą śmierci jest niezbywalność

że za żadne skarby pod żadnym pozorem

więc nie drapieżność ponurość chmurność męka

 aseksualność bezduszność ani tragizm

 


                            22.07.2007


 

W poezji liczą się ludzie nieszczęśliwi


 

                   Widziałem lotne w powietrzu bociany

                        Długim szeregiem…

                               Juliusz Słowacki

 


w poezji liczą się ludzie nieszczęśliwi

im bardziej pogmatwane życie tym lepiej

im więcej kłujących cierni tym korzystniej

trzeba być wdzięcznym taśmowym przeciwnościom


 

w poezji szczególnie liczą się cierpiący

jak Kochanowski któremu współczujemy

straty ukochanej córeczki Urszulki

czy Słowacki co tęsknił za swoim krajem


 

w poezji zachwyt budzą nawet przegrani

pokrzywdzeni zranieni niezrozumiani

podejmujący wciąż z wiatrakami walkę

z góry skazani na smak niepowodzenia


 

 

                            5.08.2007



 

Kiedy zabiorą mnie ostatni raz



 

kiedy wyjdę z pokoju ostatni

raz powinien w nim zostać zgiełk tumult

niepokój złość tęsknota zaduma


 

broń Boże cisza w przeciwnym razie

właśnie umarłem czy to rozumiesz


 

kiedy zabiorą mnie ostatni raz

z pokoju z całą górnolotnością

powagą podniosłością powinno

w nim zostać życie które począłem

słowami w przeciwnym razie jestem

tylko rozkładającym się trupem


 

 

                            23.08.2007



 

***


 

ławice ptaków tańczą w ogryzku słońca

na złość na przekór twojej niemocy

krwawicy gorczycy

ławice ptaków

kto je wykarmi zimą

kto je ogrzeje nocą

kto je napoi wodą miodem winem


 

ławice ptaków tańczą w ogryzku słońca

siadają na dachu wieżowca

to znowu zrywają się do lotu

żegnaj błękicie nieba witaj karminie piekła

precz smutku niewymowny zapraszam

ławice ptaków co tańczą w ogryzku

słońca


 

                            21.12.2007



 

List VIII do Boga z pretensją


 

nie chcę być okropnym starcem cynicznym

złośliwym niesympatycznym polotu

zero fantazji powykręcanym przez

reumatyzm nerwicą rozkołysanym


 

nie chcę być potwornym starcem niezjadłym

marudnym o spojrzeniu bazyliszka

zdrętwiałym toczonym przez Alzheimera

oczekującym na transfuzję zastrzyk


 

nie chcę być bezwolnym starcem zastygłym

jak woskowa figura nie czującym

palcami ni papieru ni kobiety


 

bez przerwy na respiratora łasce

dlatego sorry Boże nie możesz mnie

skazywać na żywot głupiej rośliny


 

 

                            28.04.2007



 

List X do Boga nieokiełznany


 

Boże odkryj przed nami swa tajemnicę

dlaczego świat dziwacznie skonstruowany

tyle niewinnych istot codziennie ginie

niesprawiedliwość wszędzie triumfy świętuje


 

odwiedzasz rzadko próg zarósł pajęczyną

straszysz grzechem karą ostatecznym sądem

królestwo swe wciąż dopieszczać nakazujesz

i widzieć nas chcesz na kolanach proszących


 

Boże odkryj chociaż tajemnicy rąbek

objaw się wytłumacz postaw do raportu

wyrzuć grymas pelerynę kominiarkę

rękawiczki w których planowałeś zbrodnię


 

udajesz głodnego lub niewidomego

poza to przyznaję wygodna nad wyraz

człek zepchnięty w otchłań nie radzi już sobie

to wiek nowego potopu się zbliża


 

 

                            09.05.2007



 

List XI do Boga z prośbą


 

zaproponowałeś w końcu kijki i wózek

inwalidzki a ja wolałbym deskorolkę

zaproponowałeś życie w zwolnionym tempie

zamiast zmieniających się ciągle krajobrazów


 

gdy jestem głodny nie starcza świętego chleba

gdy chcę otworzyć bramę nie posiadam klucza

gdy chcę wypowiedzieć zdanie brak audytorium

gdy jestem senny nie ma wolnego marzenia


 

zaproponowałeś odmienny byt nie sposób

było odmówić wszystko rzekomo od Ciebie

tylko dlaczego tak nierówno wolałbym stać


 

się teraz astronautą lub beztroskim ptakiem

w zaistniałej sytuacji proszę o wsparcie

daj siłę na pokonanie każdej przeszkody

 


 

                            09.06.2007



 

List XII do Boga ze śladem skruchy


 

Boże co krok misterium chwili od

rana Fryderyk (Nietzsche)zwodzi mnie

brawurowymi rozważaniami

zachęca do poznawania tego

czego Ty zabraniasz opisuje

i podziwia człowieka silnego

odważnego umiejącego swą

wolę narzucić innym Fryderyk

przekonuje że taki nadczłowiek

nie boi się nawet Ciebie wybacz

Boże że trochę uległem jego

immoralizmowi w którym nie ma

pojęć takich jak wina kara czy

zbawienie ani kryterium dobra

i zła Fryderyk głosi natomiast

niewinność stawania się inaczej

żywiołowe przemiany wolne od

potępień to dość zachęcające


 

 

                            20.06.2007



 

Węgliszek 2008


 

przybywam z innego świata


 

kto jeszcze pamięta mnie który

biegał po schodach

chodził


 

przybywam doprawdy tylko na

chwilę w

ramach przepustki między

silnymi wybuchami

wystawowych witryn gość honorowy

o których

czytałem

podziwiałem

podpatrywałem

przyjaciół znajomych i

nieznajomych

(ci ostatni niech najważniejsi –

poznajmy się)


 

przybywam z innego świata


 

specjalnie dla was z

naręczem

poezji


 

                            23.01.2008





Pin It