{jcomments on}

Wiersze tygodnia – Krystyna Wulert


Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


 

Bezsilność

 

Zatrzymałam szept

 

niepewnie odwracam się

dotykam

naszą przeszłą bliskość

czy jeszcze potrafimy

odnaleźć siebie

nie słuchając

paplaniny potoków

i szumu

pogiętych drzew

 

 

Ostateczność

 

Ona

przyjdzie niespodziewanie

nawet nie zdążysz zrobić uniku

wypić łyk ulubionej kawy

przekroczyć próg domu

zamknąć za sobą drzwi

ona przyjdzie

bez fanfar dzwonów blichtru

i przytulenia

z nieskończoną ciszą

 

 

Niebo poetów

 

                   Pamięci Zbigniewa Jerzyny

                        i Krzysztofa Gąsiorowskiego

 

 

         Tylu ich odeszło

w dobrą ciszę

gdzie nie ma mroku

tam

         słowa nie ranią

 

         bliskość

         z rozpaczy

         oddalenia

tam

         odrzucenia nie ma

 

 

Przypomnienie

 

Puste krzesła

oczekiwały was

 

parasole

nie ochroniły

przed niemym krzykiem

który

upomniał się

o prawdę

 

niebo spowite mgłą

stało się mleczną drogą

 

zostali wezwani

 

 

Wciąż jesteś

 

Oddalasz

od siebie

ciszę

 

zakamarki chwil

nie dla mnie

 

przytulenie

nie pamięta

bliskości

 

niewypowiedziane słowa

spełniają się

 

niedomówieniem

 

 

 

Dotyk

 

Krzyk

objawiony

w oczach kloszardów

 

bełkot

pochylonych

 

obłudnych bogaczy

 

w śmiesznych

powłokach dobroci

 

dotyk prawdy

 

 

Oddalenie

 

Moja niepewność

ma twoją twarz

 

dotykam

 

znika

by pojawić się

 

zbyt krótkie rozmowy

pośpiech

bez przytulenia

 

podobno ludzie mówią

wino

im starsze tym lepsze

 

ale

czas nigdy młodszy

 

 

***

 

Zatrzymałam szept

niepewnie

odwracam się

dotykam

naszą przeszłą bliskość

czy jeszcze potrafimy

odnaleźć siebie

nie słuchając

paplaniny potoków

i szumu

pogiętych drzew


Ile jeszcze

 

Nie potrafiłeś

wypełnić mnie sobą

 

wypełniłeś

 

twoja szorstkość

przeplatana z czułością

wewnętrzny krzyk

zamykał mnie

 

ile jeszcze ciebie

 

 

***

 

Podaj

mi w swych dłoniach

ptaka z marzeń

nie odfrunę

popłynę w Ciebie

niczym strumień

rozkołyszę się w tobie

nieustannym tańcem

w oceanie nocy

zatrzymaj

mnie w sobie

zatrzymaj

niech niebo

zejdzie

do naszych

stóp

 

 

 

***

 

Jak dotyk

anioła

na piersiach

pocałunki

wiatr mnie

odradza

 

 

Dopełnienie

 

 

Gdy

do Twoich drzwi

zapuka ostatni gość

zaproś go na wieczerzę

niech nic nie zmąci

chwili

 

rozmowa

przytulenie

ostatni oddech

 

cisza

wie

dokąd

powędrujemy

 

 

Modlitwa

 

Panie

 

ofiarowałeś mi siebie

a ja nieustannie

potykam się o kolejne kamienie

 

ktoś poda chusteczkę

obmyje rany

inny

uda że nie widzi

mojego upadku

 

a Ty

czekasz

 

 

Za nami

 

Odchodzimy

od stołu

 

gdzie chleb i wino

 

a z nami gwar

tańczące lalki

 

aż tyle

 

i tylko tyle?!

 

 

***

 

Pozwól mi

dotknąć

nieba

 

nie umiem być wierna

 

ani tobie

ani sobie

 

zbyt często chmurom

nie pozwalam odpłynąć

w inną stronę

 

 

Przemijanie

 

                   Pamięci Andrzeja Rosiaka

 

Jesteś tam

 

jak mały chłopiec

biegasz beztrosko

po zboczach chmur

niczym kozica

z pierwszymi promieniami

jesiennego słońca

z krzykiem parowozów

i nieustającym

sygnałem karetek

 

nam

na przebudzenie

 

 

Ostatnia spowiedź

 

                   Pamięci Mamy

 

Dwa oddechy

i nagle

z twojej twarzy

zniknął ból

a ja wciąż szeptałam Ci

do ucha

 

a ty

z głębokości czasu

wysłuchałaś mnie

 

odeszłaś



Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Pin It