Wiersze tygodnia - Marian Lech Bednarek

 

Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

 

Poezja

 

                 Jacksonowi Pollockowi,  Unii Europejskiej i wszystkim facetom

 

Dawno nie odczuwałem tak prawdziwej poezji w Katowicach,

wlazłem w ciemną bramę, a potem na ciemne podwórko,

gdzie pod ciemnym śmietnikiem tryskałem całym sobą.

Na białym śniegu powstawała nowa mapa świata,

świeży puszek  z nieba obsypywał mi twarz.

 

Co tam się działo,

rożne drzewa, dróżki , drożyny, ludzie  biegali i coś podrzucali

w górę, jakby jakieś święto było, wybuchały gwiazdy,

iskrzyło się życie, dopóki nie zapiąłem rozporek.

 

Cały czas się bałem, że mnie ktoś klepnie w ramię

i krzyknie  „Ręce do góry!!!  Jest pan aresztowany!!! za to bazgranie

pod naszymi oknami!!! „

 

Och jak ja się bałem w czasie powstawania tej nowej mapy świata,

tylko  jeden Bóg to wie.

 

 

Włosy

 

Lubię te wszystkie włosy jak gadają ze sobą

potężna nieprzebyta dżungla

chwaląca się fryzurami i wolnością

zwłaszcza przy dużych wiatrach

 

kiedy inaczej mówi się o włosach

co też bardzo lubię

ponieważ nic tu nie można ukryć

teatr ludzkiej biedy i bezradności na całego

rzekłbym bogactwo biedy

imponujące bogactwo

 

zwłaszcza jak się szarpią za włosy wściekłe kobietki

wyrywając je sobie

 

wtedy Wielki Grzebień unosi się nad Ziemią

grzebień miłości

i czeka

aż przestaną

by je uczesać

 

a przed nami żniwa

włosy zbóż też chcą być uczesane

by lepszy chlebek był

 

lubię te kudły

 

 

Szmaty

 

kocham szmaty

gdziekolwiek włóczą się czy leżą jak nieżywe

zawsze ta sama mądrość od nich bije

zupełnie obojętna jest im głupkowata ruchliwość

ich użytkowników którzy łapią się za szmaty z byle powodu

 

szmaty mają swoją klasę

ich autorytetu nie podważy nikt

więc „Nikt” jest eksploatowany w całej literaturze

światowej

z zemsty

z braku laku

a szmaty jak zawsze

szczere aż do bólu

zawstydzają złajdaczoną duszę ludzką

służą rękawem

kołnierzem

grzbiet nadstawiają jak trzeba

i z zaciśniętymi zębami czekają końca

 

szmaty wyprzedziły człowieka

 

 

Ogień

 

Ogień to właściwe okulary człowieka

wszystko inne to parada ślepców

 

Ogień był zawsze

jedynym porządnym facetem

który wiedział czego chce

 

dlatego kobiety

razem z Matką Boską

tak za nim szaleją

 

 

Maliny polskości

 

W malinowym chruśniaku tysiące malin się skrzyknęło

by ruszyć na wojnę z kim się da.

Różne naczynia ustawiły się jak do wystrzału

i dawaj sypało się to wszystko, sypało czerwone

aż ślinka ciekła.

 

Jasne pola dudniły od słońca,

a tu góry malinowej amunicji rosną,

przelatują nam przez palce różne szczyty

ambicji, wymierzone jak snajperskie pocałunki.

 

Komendy padają, losy wrogów na gałęziach

się kołyszą opłakane ciszą.

 

Wciąż wynurzają się z ciemności krzaków

nowe bataliony, by czmychnąwszy do butli

wystrzelić nalewką spirytusową

w łeb emigrantów .

 

Ach jakie słowa padają przy malinach,

nawet Putin i Trump nie rozgryzą tych szyfrów

wojennych, bo nie znasz dnia ani godziny

kiedy dopadną cię maliny.

 

 

Picie

 

drzewo ręki pochyliło się nad kieliszkiem

 

piję bo mi smakuje

bo takie gładkie to szkło

że mu wierzę

 

a wy rottweilery chropowatości

nie chce mi się z wami pić

 

 

O Eliocie przy stole – opis fotografii

 

1

każdy chce ocalić swój kawałek krzesła

podobnego troszkę do tronu

bo ręce tak jakby na wzgórzach oparte

u siebie by ocalić filiżankę niedopitej herbaty

te dwa łyki

które jeszcze w niej zostały

chyba najbardziej

bo to cała nasza przyszłość i nadzieja

te dwa łyki

nie ma co się czarować

i wbijać się w ten fotel

 

2

tryumf skrzyżowanych nóg z dłońmi jak stado

owiec wylegujących się

na kolanach

 

3

żałosne marne życie mówią jego oczy

możesz jedynie polepszyć

gdy założysz garnitur

białą koszulę

kamizelkę

i krawat

i oczywiście z górnej kieszonki musi wystawać

poszetka

 

i to jest święto dystansu

kiedy szczur podgryza ci stołek

na którym siedzisz

ale ty To masz gdzieś

 

4

dalszy opis fotografii

to kłębiąca się ciemność

tła

budująca szeroki świat

nie zdobyty jeszcze do końca

przez nasz głód

 

i choć ceny rosną

jutro chrzest mojej wnuczki

stół się będzie uginał

pod ciężarem otwartych bram

rzeczowników

 

niejedna pomyłka wyjaśni się w toalecie

i wróci do stołu jakby w aureoli

i tak można mnożyć te kroki posuwających się

dni i nocy

wyglądających na fotografii

jak zwykłe krzaki

 

5

można jeszcze mnie pozdrowić

jeśli ktoś chce

choć już dawno wyciągnąłem kopyta

wydrążonych  i  wypchanych

 

i zamieniłem się w trawę o którą walczyłem

zwłaszcza w kwietniu

dbajcie o trawę

mnie się zawsze podobały żółte mlecze

 

 

TOTYTAM

 

TOTYTAM

Jest Wyjściem

 

Wejściem

 

Boże daj siłę

do pokonania zwykłego progu

mojej chaty

 

bo ten który go robił

już się powiesił

w swoim warsztacie

może za dużo miał progów w sobie

do pokonania

 

za dużo zleceń

 

rozpisać na głosy anielskie

ten świst który po sobie pozostawił

między drzwiami

a progiem

 

to powinien być mój najlepszy prezent

dla ludzi

 

 

                             Marian Lech Bednarek


 

 Widowisko okladka

 

 

Marian Lech Bednarek ur. 1956r. w Zgierzu: poeta, prozaik, malarz, twórca teatralny.

Teatr Mariana Bednarka powstał w 1992 w Rybniku-Niedobczycach. Od 1996 działa przy Fundacji PGE Energia Ciepła. Autor tomików wierszy: Kawałek Życiorysu 1991, Notatki z Prowincji 1998, Granice Graniczki 2004, Kim Jestem? 2007, Obrazowiersze 2008, Rozmowa Z Ptakiem 2014, zbioru próz Sianoskręt 2012 i Zapiski 2016, Widowisko 2018. Publikował m.in. w: Czas Kultury, Fraza, Rita Baum, Nowa Okolica Poetów, Topos, PAL, Strony, Elewator, Wyspa, Miesięcznik Literacki, Okolice, Radar, Śląsk, Psi Vino (Czechy), Helikopter, Morska Latarnia, Migotania, w międzynarodowej Antologii „Przewodnik po zaminowanym terenie”, Wyd. Ośrodek Postaw Twórczych, Wrocław 2016, zrealizował 22 spektakle, 3 performance, 3 happeningi, 3 etiudy. Laureat 16 nagród teatralnych i 13 literackich. W 2007 nagrodzony Nagrodą Prezydenta Miasta Rybnika w dziedzinie kultury, oraz nagrodą „Nagroda Internautów – Człowiek Roku 2012. Rybnik.Com.Pl. „ Wystąpił na najważniejszych festiwalach teatru alternatywnego w kraju (poznańska MALTA, Krakowskie Reminiscencje Teatralne, Łódzkie Spotkania Teatralne), na Międzynarodowych festiwalach teatru ulicznego: Kraków, Jelenia Góra, Kalisz, Białowieża, w Teatrze Witkacego, oraz za granicą: Francja, Ukraina. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autor 27 wystaw indywidualnych, m.in.: Francja, Warszawa, Katowice, Łódź, Wrocław, Kraków. Uprawia malarstwo, rysunek, grafikę, instalację, poezję konkretną. Redaktor naczelny pisma artystycznego „Plama” w latach 1997-2005. Mieszka w Czernicy koło Rybnika.     e-mail:   Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Pin It