Béatrice Libert

w przekładach Krystyny Rodowskiej[1]

 

 

rodowska krystyna

 

 

                                         Podszewka

 

                 Każdego ranka mówię sobie do widzenia,

                 wychodzę z siebie i przekręcam klucz w zamku.

                 Ta, która rusza przed siebie, ciężka, niespokojna,

                 Nie ma nic wspólnego z tą , która zostaje, pogodna, wyniosła.

                 Po upływie godzin, odnajdują się obie,

                 nie będą miały sobie nic do powiedzenia, zjedzą

                 wspólnie kolację, pójdą spać do jednego łózka.

                 Jeśli pamięć dopisze, a ręka pomoże,

                 między nimi ułoży się wiersz.

 

 

 

 

 

 

 

                   Marginesy

 

              Zostaw ślad wiersza na marginesach nocy

              Nie martw się, ani tym dokąd pójdzie,

              ani jakim krokiem On zna drogę.

 

 

 

 

 

                                    Modlitwa do śniegu

 

                    Śniegu, który padasz.

                    Śniegu, który się śnieżysz

                    lekko i dostojnie,

                    opowiedz nam niebo,

                    przychodzące do naszych stóp.

 

                     Uwolnij nas od zgiełku,

                     kłamstw i bruzd na twarzy.

 

                    Przeczysty, użycz nam

                    swoich nieskazitelnych stronic,

                   by opowiedzieć nam o naszym życiu.

 

 

 

 

 

                                      

                               Tajemnice

 

                  Ten wieczór nie przejdzie w noc.

                   Dzień we mnie trzyma się nieźle.

                  Zarządza jasność na zewnątrz i wewnątrz.

                   Wycisza czarne kroki ze zjeżoną sierścią.

                   Nikt o tym wszystkim nie wie.

                   Żyję sama z własną tajemnicą

                   obok ruin,

                     sztucznych ogrodów.

                     Gdzieś tam czeka na mnie huragan.

 

                 Z tomu Le Rameur sans rivages( Wiosłowanie  bezbrzeżne), 1999

 

 

 

 

 

                                                  *

 

                      Nieśpiesznie rzeźbię moje ciało

                      na miarę twojego pożądania

                    Niedoskonałość nie wchodzi w grę

 

                   Zobacz  dotknij  odetchnij  weź

 

                  Urodziłam się dzisiaj rano z nadmiaru radości

                  Dotykiem zmierzyłam długość labiryntu

                  który razem będziemy przemierzać

 

                   Zapaliłam się od twojej nieobecności

                                           Nawodniłam marzenia

                   Dotknęłam ziemi krzykiem który zaniósł ptak

                                           w dziobie na szczyt chwili

                    Zaczerpnęłam powietrza z twojego oddechu

 

 

 

 

                                                *

 

 

                        Spójrz        Jestem bardziej naga niż na początku

                        Sięgasz we mnie dalej niż po horyzont słów

                                            napiętych od milczenia

 

                         Rozerwij wszelkie granice

                                     Wejdź we mnie na tysiąc sposobów

                        Niech się stanę mnogością wspólnych ścieżek

                        Wszystkimi brzegami pragnień

                                       Wszelką bramą tajemnicy

 

                        Czy zapuszczę korzenie w twych ramionach?

                        Tłumaczyłoby to moją skłonność

                                                 do myślenia o liściach

                                                 wyłącznie w związku z nami

 

 

 

 

                                                        *

 

                         Jakiego słowa ci zabrakło pod koniec wieczoru?

                         Takiego, które daje oparcie?

                         Zażegnuje noc?

                         Drzemie w tobie jama, której nie wypełniło słowo.

                         Niczego nie zapomniałaś? Nakarmiłaś kotkę?

                         Podlałaś jukę?

                         pod koniec wieczoru, o którym nic nie wiesz?

                        Na próżno krążysz wokół,

                        Czekasz, cierpliwie jak trawa.

                        Nie przychodzi. Trzeba będzie zasnąć samotnie, odgadujesz.

                        Domyślasz się, że  łatwo ci to nie przyjdzie.

                        Że będzie ci jeszcze bardziej zimno.

 

 

 

 

 

 

                                                *

 

                     Co się kryje za tobą, gdy droga niepewna?

                     Jaki szlak się przybliża, którego nie znasz

                     ni w blasku ni w cieniu?

                     Czas odciska się na słowie, na zdaniu,

                     upomina o marzenie,

                     które jeszcze nie zakiełkowało

                     Które mogło ciebie odrodzić

                     Walizka jest ciężka: nie sposób

                     wszystko z niej wyrzucić

                     Ciało także jest ciężkie. Jak bardzo pragnie

                     rozprostować kości! Nowe niebo oprawiłoby je

                     w nową skórę. Co się kryje za tobą,

                     gdy droga niepewna?

                        

                              Z tomu Le bonheur inconsolé ( Szczęście niepocieszone, 1997)

 

 

 

 

                                                     *

 

                     Każdy dzień jest ptakiem;

                     drżę widząc jak znika

                     niczym wyspa

                     pochłonięta przez wstrząs sejsmiczny

                    i nie przestaje kołować

                    w mojej pamięci

 

 

 

 

                                            *

 

                  Patrzysz na nią

                  z zewnątrz

                 od wewnątrz

                Jej ciało

               odciska się na twoim

               Jesteś jej kochankiem

              Jesteś jej ojcem

             Wygrywasz w ten sposób

              i przegrywasz

              całe swoje życie

              Patrzysz na nią

             jak nikt

            Na próżno

           chcesz ją przeniknąć

           Ona przecież

          żyje w tobie

 

 

 

                               *

 

Któregoś dnia spocznę

na twoim czerwonym fotelu

na piasku nadrzecznym

tam gdzie namalowałeś Marie-Thérèse

Będę miała kwiaty wiosenne

zamiast serca

 

 

 

 

                              *

 

Kochany stary wariacie

Wiesz ze ugryzła cię śmierć

jak przejrzały owoc

I krzyczysz ze wszystkich sil bieli

potępionych dusz

 

 

           Z tomu Le passant fabuleux ( Fantastyczny przechodzień, 2003)

 

 

 

 

                          NOTA

 

  BEATRICE LIBERT ur. 1952 w Amay-sur-Meuse, w Belgii. Poetka, eseistka, krytyk literacki, autorka opowiadań dla młodzieży. Z zawodu wykładowca literatury .Mieszka w Liège. Współpracuje ściśle z Międzynarodowym Biennale Poezji w Liège. Jest autorką kilkunastu tomów wierszy, m. in. Le bonheur inconsolé, 1997 ( Szczęście niepocieszone), Le rameur sans rivages, 1999, ( Wiosłowanie bezbrzeżne), Petit bréviare amoureux, 2OO2 ( Mały brewiarz miłosny), Le Passant fabuleux, 2OO3, (Fantastyczny przechodzień), dedykowany postaci Pabla Picasso, Alphabet blanc, 2OO4 , ( Biały alfabet). Współpracuje z malarzami i muzykami, uprawia także krytykę sztuki. Wiersze jej zostały przetłumaczone na wiele języków: angielski, niemiecki, hiszpański, włoski, łotewski, rumuński, rosyjski, węgierski i albański. Garść jej wierszy przełożyła uprzednio na język polski Patrycja Twardecka. W 2OOO r. została zaproszona jako “ visiting profesor” na uniwersytet Denison, w stanie Ohio ( Stany Zjednoczone). W grudniu 2OO6 przyjechała po raz pierwszy do Warszawy , na zaproszenie Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, odbyła dwa spotkania autorskie i wygłosiła wykład na UW, w Instytucie Filologii Romańskiej, o twórczości współczesnych poetek belgijskich.

Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Belgijskich i PEN-clubu.

                 

 

 

 

 

 



[1]              Pierwodruk większości wierszy w nr 22-23 ( 3-4/2006) „ Nowej Okolicy Poetów”, Rzeszów

Pin It