Magdalena Jankowska - wiersze

 

Bruno Schulz
Bruno Schulz

 

 

 

PRZESYŁAM POZDROWIENIA

 

z zainteresowaniem przeczytałam

życzę dalszych postępów..

 

piszę jakbym cytowała list

sprzed trzydziestu lat

 

którego treść

dopiero teraz rozumiem

 

 

WIERSZE

 

wchodzą razem z autorem

który odbiera ode mnie

słowa uznania dla rozwiązań

napełniających mnie

podziwem

 

albo wchodzą same

zostają

 

ze mną

 

 

I TAKA JUŻ ZOSTANĘ

 

spowodował  tragiczny

w skutkach wypadek

 

w dzisiejszym skrócie informacji

dwudziestolatek

wczoraj w pełnym wydaniu

miał dopiero dziewiętnaście

 

jak szybko dojrzewa się

w nieszczęściu

 

pomyślałam

a nie że pomyłka

 

 

RÓŻA JERYCHOŃSKA

 

przemierzała pustynię

jak jej się zdawało

 

tryby roweru

zapychał piach

 

wiatr wiejący w oczy

nie rozwiewał rosnących

obaw

 

łańcuch spadł

kiedy na rękach miała

smar zaczął napędzać akcję

 

pustynia

podała jej chusteczkę

 

na wyciągniętej dłoni

poczuła krople

 

rozkwitła

 

 

WYBÓR

 

konflikt sumienia

kontra kłótnia z sąsiadką

 

jedną ręką nie podniesiesz

dwu arbuzów mawiają

zdaje się Gruzini

 

zasada się sprawdziła

w awanturze o gołębia

 

nie z wizerunku

Ducha Świętego

znaku pokoju

z zaproszeń ślubnych

 

tylko takiego co sra

na parapety i elewacje

 

w plebiscycie moich lęków

wygrał strach przed ludźmi

 

na balkon wleciał

fachowiec i okleił go kolcami

 

w zasiekach

stygnie jajko

 

symbol

odrodzenia

 

 

MYJNIA BEZDOTYKOWA

 

jakkolwiek nazwać to wewnętrzne

ja

 

ego jestestwo dusza psyche jaźń

 

wysoko

 

w strumieniach światła

ściekającego na kotlinę

 

staje się we mnie

czyste

 

 

GLOBALNE OCIEPLENIE

 

topniejące lody Antarktydy

mój sad

zważony majowym mrozem

 

próbuję zgłębić zależność

 

i udźwignąć całość

 

 

TAK BYŁO NA POCZĄTKU

 

kwiaty niepokaźne jakby miały być dziecięcą

tajemnicą biegły grzbietem zwisających

do ziemi witek - beżowy obok fioletowego

 

po owocach jego poznacie

kolcowój już chiński a nie pospolity

 

witamina c

zabiła w nich objawione mi

przesłanie

 

 

PRZED SPOTKANIEM

 

poszłam dzisiaj do fryzjera

bo

 

przeszywa ją dreszcz

wszystkich pierwszych spotkań?

 

Mówi „bo”

i nie kończy

 

ma dziewięćdziesiąt cztery lata

 

 

DLA MNIE

 

bez śladów przesuszenia, przelania i przenawożenia

czarnej zarazy szarej pleśni brunatnej zgnilizny

uszkodzeń mrozowych przypalenia słońcem

bez raka parcha zgorzeli mączniaka

 

wstaną

naraz wszystkie

 

Sąd Ostateczny

ogłosi abolicję

 

 

SZADŹ

 

w wystawowym oknie zimy

szare konary i czarne gawrony

 

duch wody błądzi między drzewami

czeka na wywołanie

 

dłonie mrozu zamykają krąg

przyjdź stań w koronie

drzew

 

drżyj

nietrwałe piękno

 --

 

 

Magdalena Jankowska -  poetka i recenzentka teatralna -autorka tomików; I co dalej?(1990), Kula i Skrzydło (1992), Zbiór otwarty (1994), Tak się składa (1998) , Już (2002), Salon mebli kuchennych (2006), Skrzyżowanie (2011), Dobierany (2014), książek prozatorskich: Billing (2001) i Gabion (2014) oraz wyboru recenzji teatralnych Tak, widziałam to. Tak to widziałam (2016) Jestem stałym współpracownikiem  „Akcentu”, a wcześniej byłam także lubelskiego kwartalnika „Kresy”. Należę do SPP. Mieszkam w Lublinie.

Pin It