Jacek Świerk – ur. 1981. Wydał jedną książkę poetycką „Relacje na nieżywo” (Miniatura, Kraków 2017). Wiersze publikował: Fraza, Wyspa, Pogranicza, Odra (pocztówki internetowe KM), Portal Latarnia Morska, Dwutygodnik.com, Szafa, Krytyka Literacka, Strona Fundacji im. T. Karpowicza, Pisarze.pl, Dziennik Polski. Mieszka we wsi Blizne (Podkarpackie).


 

Stanisław Dłuski 

 

 

POETA KRYTYCZNY

 

relacje na niezywoChciałem polecić debiutancki tomik Jacka Świerka z Bliznego (Podkarpackie), który wyróżnia się n i e p o d o b i e ń s t w e m do tego, co tworzy się obecnie w młodej polskiej liryce: oryginalna wyobraźnia, odległe skojarzenia, niezwykły słuch językowy, czułość dla człowieka, dla istnienia w ogóle, subtelna ironia, która czasami przechodzi w gorzki sarkazm, ostra świadomość i autoświadomość swojego miejsca w egzystencji. Porusza mnie też w tych wierszach pokora wobec tajemnicy istnienia.

Wiersze Świerka przenika pasja moralna, nie należy jej mylić z pustym i patetycznym moralizatorstwem, którego przecież pełno w mediach i w naszym parlamencie, poeta buntuje się przeciwko światu zakłamania i hipokryzji, niszczy on autentyczne relacje międzyludzkie, to wołanie przede wszystkim o dobro i prawdę, ale też obrona piękna wolnego od kiczu i tanich, jarmarcznych ozdób. Poeta wykorzystując lirykę roli i maski zachowuje mądry dystans do samego siebie, do wybujałego ego, którego nie brakuje przecież również w światku artystycznym, ma świadomość, że prawda o nas boli, musi boleć, byśmy przejrzeli się w tych wierszach jak w lustrze i zapytali o naszą wiarę/ niewiarę, miłość/nienawiść, nadzieję i brak nadziei.

Relacje na nieżywo ukazują mroczny świat współczesnego człowieka; rozpadają się więzi rodzinne, które zastępuje telewizja i jałowe dyskusje o polityce, autentyczną wiarę w osobowego Boga zastępuje religia, powiedziałbym, użyteczna i użytkowa, bo brak w niej uczuć metafizycznych, sprawiedliwość społeczna ginie w postkomunistycznym i skorumpowanym świecie, człowiek pogodzony z fałszem i hipokryzją tylko udaje, że żyje naprawdę, jesteśmy wygodni i oddani mamonie pieniądza, konsumpcja niszczy wszelką wrażliwość moralną na bliźniego. Dobrobyt to droga do katastrofy duchowej.

Z tych gorzkich i ciemnych relacji wyprowadzić nas może tylko słowo, słowo uczciwe, wierne prawdzie, wierne elementarnym doświadczeniom; mnie osobiście cieszy, że młody człowiek ma odwagę pisać wiersze zaangażowane w Sprawę, ale to nie jest poezja okolicznościowa, jej uniwersalizm wyraża się w odkłamywaniu Rzeczywistości, w wołaniu o pełnego człowieka, wielowymiarowego, metafizycznego, pokornego wobec „nieobjętej Ziemi”, oddanego Dobru, które w postnowoczesnym świecie staje się bezcenne; te wiersze przypominają o godności człowieka i powołaniu do wyższych rzeczy, bo szkoda naszego czasu na małostkowość i drobnomieszczańskie gry na salonach.

Stanisław Dłuski

__________________________

Wystąpienie na promocji tomiku Jacka Świerka: Relacje na nieżywo, Wyd. Miniatura, Kraków 2017, w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rzeszowie, 11 stycznia 2018 r.

 

 

 

 

 

Głos Wołającej Na Wysypisku Dzieci

 

Usuwanie ciąży

mi… Najwygodniej jest stanąć na milcz-nicy

i wyciągać z kapelusza

gołębie pokoju i króliki, a nie

kawałek po kawałku, glut po glucie,

miazga po miazdze,

mięsno-kostne wnioski

z rozczłonkowanych dusz

pośród łowców słów,

którzy się bawią w przeciąganie winy,

w zamiatanie gaf pod dywan na punkty, na czas,

w rzut zyskiem, oszczerstwem,

i w bieg przez plotki,

bo mnie, a nie im – mój Boże! –

usuwanie ciąży

i zgorzel.

 

 

UFO

 

Po każdej wiosce globalnej

pałęta się jakiś świr. Właśnie

wszedł do szafy (zwierzeń) jeden taki,

po to, by miejscowych uwolnić

od drwin. Dlatego założył kitel i stetoskop

i ze współczuciem

odgoni muchę

i popuka się trzy raz w czoło,

żeby miejscowi mogli,

ławka za ławką, pchać się gęsiego

po Niebo, i z dłonią na sercu,

i po przyklęknięciu, komunikować

 

się z UFO.

 

 

Traktat o modlitwie

 

Koszty rozmowy z BOGIEM – 0 zł.

Nie ma kar pieniężnych

za zerwanie umowy.

Baterię ładuje się za darmo

i bezprzewodowo.

 

Możesz gadać bez limitu do Wszystkich Świętych.

 

Zdarza się, że na wsi są aż dwa serwisy.

W stolicy są prawie na każdej ulicy.

Nasza Firma nigdy nie zbankrutuje,

nawet wtedy, kiedy

zmniejszy się ilość siedzib i abonentów.

 

Bądź ostrożny! Konkurencja łże

– w żywe jeszcze lub już w martwe oczy –

że BÓG ma numer zastrzeżony,

że ciągle: Nagraj się po usłyszeniu sygnału!,

że non-stop zajęte lub cały czas jest poza zasięgiem,

albo, że ma pupili i sprawy pilniejsze,

że złośliwie nie odbiera etc.

 

Nie bój się. Ten OPERATOR

nie uznaje podstępu i przymusu. Cierpliwie poczeka

aż dojrzejesz do JEGO usług.

 

Ciesz się najlepszą telefonią –

wybierz sieć piotrową.

Nie bądź zrzęda i smutas. Przejdź

 

do JEZUSA CHRYSTUSA

 

 

Wizja: świnia na Pegazie

 

Mili Państwo! Witam serdecznie

w KUŹNI KARIER BEZ BARIER

Uprzejmie proszę o założenie masek gazowych

lub podłączenie się do butli tlenowych.

Wytrawni nurkowie mogą wynurzać się do okien.

A pracownicy obór, chlewni, oczyszczalń,

wysypisk, fryzjerki specjalizujące się

w robieniu trwałej ondulacji,

ogólnie rzecz biorąc, wszelkie

szambo-nurki, mogą odetchnąć z ulgi.

 

Powitajmy oklaskami Wacka Knura,

naszego śmiałka wieczoru.

Dziś zaprezentuje swoje najnowsze arcydzieło,

owoc swoich wieloletnich eksperymentów

  1. lirykę z ekskrementów.

Lecz zanim to nastąpi, zaprezentuje swój esej

o bardzo nośnym tytule:

Moja sieczka się czka tylko zoilom i zawistnikom.

 

Po części oficjalnej tego spotkania    

ten znerwicowany obserwator świata,

ten twórca prekursorskich pieśni,

każdemu z osobna

podpisze środkowym palcem darmowy egzemplarz

swojego nowego, genialnego

rozbioru wierszy pt. Papież poezji pierdzi!

 

 

Żywot Człowieka Pokornego

 

Wszyscy naokoło mu słodzą.

Dzień w dzień dostaje paczki pocztą:

Worki z cukrowni, słodycze, likiery,

Listy miłosne w cukrze pudrze;

Lecz na początku kariery –

Buraki cukrowe i trzcinę, a od cioć – jabłecznik.

 

Nikt mu nie soli, nie pieprzy, ani nie chrzani.

Każdy mu cukrzy. Zgagę ma od tego. Roztył się.

Spróchniały mu zęby. Wszczepili sztuczne.

Cukiernicy otaczają go, czerpiąc zeń

Pomysły, dochody, prestiż.

 

Żyje na tak wysokiej stopie cukrzycowej,

Że zawistnicy knują amputację. Po to właśnie

Cukrują mu we wszystkie otwory

Do tego zdatne. Prywatnie nigdy sobie nie słodzi.

Odstawił pierogi, bo to węglowodany,

Ale nikt nie daje temu wiary.

 

Złośliwi piszą: Biała śmierć go czeka.

A cukrownie ogłaszają, że stał się

Postacią legendarną.

Od paru lat cierpi na cukrzycę.

Miernikowi cukru we krwi

Nie staje skali. Wszędzie częstują go słodzonym.

Postawili mu pomnik z waty cukrowej.

 

Przez to przerzucił się na słone.

Pije wodę morską. Wcina solone fistaszki.

Spędza wakacje w kopalni soli. Kąpie się w solance.

Niedługo znajdą go w hotelu.

Przyczyna zgonu: Denat zjadł beczkę soli

Sam ze sobą i popił to

Wodą z ogórków kiszonych.

 

 

Pin It