milewski zbigniew

 

 

szmaciane klucze

zerwane na wiatr
krakanie z huśtawek drzew
czerń chorągiewek

 

 

łopot za oknem

cienie ptaków powroty
kluczy na niebie

 

 

 zatacza się rok

uczta śniegu w opłatkach
na języku wiersz

 

 

pochylają się

drzewa od gniazd jemioły
schną dla Kolędy

 

 

od bieli widno

w chatkach zaspach zmarzluchy
wyłączono prąd

 

 

Wielkanocnie


Grób zmienia w gniazdo
Uskrzydlonych pisanek
Słowo w zajączkach

 

 

kolęda

 

Czerni się wieprzom
coraz bardziej szczecina.
pasterze nikną

z pastwisk. U szyi
bydląt i owiec tańczą
niebieskie dzwonki:

In terra pax et
gloria in altissimis
Deo. Pan z nami!


 

w tłumie zabawek

dziewczynka stwierdza życie
ładniejsze niż sen 

 

 

Tatkowie i córki

 

* * *

brawo Salome !
i ma urwanie głowy
na talerzu psalm


* * *
sztukmistrz otwiera łzę
przebita mieczem śpi
w magicznym pudle



 

 

ps:

 

krótki list do świętego Mikołaja bez listu

książeczka reklam w tym najważniejsze z marzeń

dziecka sklep z zabawkami gdzie jest wszystko

 

ale dopisuję ze niedobrze będzie spełnić to

życzenie na dzisiaj i święty nie udźwignie

sklepu a dla jutra przekładanie na półkach

zabawek z magazynów

 

i poprawiają dorośli dziecięce literki w listach

 

 

kiedy bogowie mają weekend

 

czasem i prawem rządził śpioszek
bogów nie było aż do dnia
kiedy powiedziała tati
zaprenumerujmy egipt

dzisiaj od bogów mamy długi weekend
bez mądrości totha i stwórcy ptaha
na półce z lalkami czekają 
na swój czas w zabawie

bo bogowie z wiekiem i wielkością
dopasowują się do potrzeb dziecka
człowieka który udźwignie ich trony

 

 

jedyneczka

 

dziewczyny rządzą a Tati udaje Greka
jest ustalone jak urodzi chłopczyka
to będzie sobie rządził ale nie urodzi

Tati zamknij oczy i otwórz kogo widzisz
ten wygrywa i pcham cię z tego miejsca
bo to jest moje miejsce a nawet jak twoje
to cię wypcham bo to ja jestem twoja
ukochana jedynaczka jest ustalone

jedynka na kościach zawsze wygrywam
Tati zamknij oczy i otwórz zobacz 
na każdej kości we wszystkich kubeczkach
są same jedynki a tu twoja liczba sam
mówiłeś że to twoje przeznaczenie od Boga
zobacz też dwie jedynki więc nie mów
żadne jedenaście i daj do zabawy tego
małego siedzącego Tati tu do łóżeczka 

i nie udawaj Greka że nie wiesz która lalka
o tobie mówię Tati do zabawy

 

 

Hi, hi

Pod drzewem leży pijany starzec. Mijam
go podglądając z pekaesu. To golas,
chociaż jest kimś ważnym. Nauczyciel.

Wkoło niego śmieją się małe uczennice,
przykładają paluszki do penisa i mierzą.
A miejscowe ciotki są bardzo zgorszone.

Hi, hi podskakują na siedzeniach. Umawiają się
na sumę, ciekawe co na to proboszcz. Hi, hi
w niedzielę jest czytanie o córkach Lota



W mitenkach

Nie lubię tego miasteczka!
Tu ludzie udają, że są.
Na stacji pociągi stoją dłużej,
czekają na podróżnych i miejscowych, by zdążyli.

Tu ludzie udają że są!
Dziewczyny znikają w pobliskich domkach,
czekają na podróżnych i miejscowych, by zdążyli
z nimi - jak Róża Pe. z lokalnej legendy.

Dziewczyny znikają w pobliskich domkach,
niewidocznych jak one. Zostawiają ślady w pamięci,
z nimi jak Róża Pe. z lokalnej legendy,
jestem dla przyjezdnych,

niewidocznych jak one. Zostawiają ślady w pamięci!
Nie lubię tego miasteczka!
Jestem dla przyjezdnych,
gdzie na stacji pociągi stoją dłużej!




Przy torach

To nie jest samobójca. Płynie z niego krew,
nie woda. Ma przypisaną liczbę słońca 5,
a tacy są pod opieką nieba. Kuba od dziecka
lubił pociągi. Nad przepaściami projektował
i budował mosty dla ciągnących wagony,
coraz dłuższe. W głowie słyszał ich śpiewy.
Para z komina lokomotyw łączyła się z chmurami.

Dziś jest motorniczym. W nocy miał widzenie.
Był wielkim parowozem. z wagonami pełnymi
skrzydlatych pasażerów. Zanim wjechał w tunel
Bóg wykoleił mu tory i ułożył wygodnie

przy szynach. -Jeszcze nie czas Kuba na Twoją drabinę.
Ty sobie odpocznij na prawym boku, by nie przeciążyć
serca. Niedługo na sygnale przyjadę po Ciebie.




* * *

 

wiewiórki nie są takie głupie, zadzierają

z mrozem. koniec w futerkach głosząc pędzą zgrają

 

wiewiórki nie są takie głupie, zadzierają
rudziejące ogony na mrozie. wesoło gonią się
po skostniałych do rdzenia trzaskających gałęziach.

już zwietrzyły, że robić trzeba swoje chociaż
drzewa kładą się za nimi na alejkach,
by rozsypać w bieli dziuple pełne lodu.

 

nikt nie wierzy w kolejne dzięcioły i orzeszki

 

 

Odwrócenie

Markowi

takie Narodzenie nie może się powtarzać
zwłaszcza dla śmierci. rozchodzimy się, odwracasz
głowę, jakby Narodzenie było karą 

dla nas. Znaki Słowa nie dają się zniszczyć, zaprawdę 
powiadam te powtarzane, święte się nie dają,
pojedyncze- to nie jest problem. ale tu o tym,
co łączy we wspólnotę choć mnie trudno, mnie bliżej

rozproszenia. wyjąć ćwieki, zabijane
w stygmaty Słowa, i celowane w Jego miejsce
by zabić na finał: oto ty, z uśmiechem i drwiną,

choć było w płaczu, tam na wierzchu z radością, w śpiewie
kolędy - zapowiedź żałoby. Znak powtarzać się musi.


 

 

piekłem jest historia?  bardziej jej zmyślanie

zwłaszcza kiedy prawdę stwarza wirtualnie

 

piekłem jest historia?  bardziej jej zmyślanie,

by zapomnieć bliznę, chociaż to malina

odciśnięta czule. pisał na kolanie,

 

zrobił dziurę w kartce, spodniach, zbyt brutalnie,

w plam czerwieni zapis, jeszcze w równych liniach

„piekłem jest historia? bardziej jej zmyślanie”.

 

późno na przedwiośnie, które już nie dla mnie

z przyjemnością chłopca. nie przeminie zima

odciśnięta czule. pisał na kolanie

 

list na do widzenia.  głupi zasmarkaniec

uciekł, nie zadzwoni, nawet już go nie ma

piekłem jest historia? bardziej jej zmyślanie

 

wśród znajomych, rodzin, w pieśniach. w sercu na dnie

został ślad miłosny, inna wiersz przeczyta

odciśnięta czule. pisał na kolanie

 

różne dedykacje Magdalenie, Annie

puste jak w orzeszek szeptana modlitwa

piekłem jest historia? bardziej jej zmyślnie!

 

odciśnięta czule. pisał na kolanie

 

 

 

najgorsze są zakręty, zwłaszcza nad urwiskiem

przed oczami masz historie swoje wszystkie


najgorsze są zakręty, zwłaszcza nad urwiskiem,
takie jak ten praski obok „kurwidołów”,
gdzie spotykają się męty bez forsy na hostel:

azjatyckie dziwki, małolaty… . śmieci
wyrzucają tam z limuzyn, często po cichu,
czasem zwłoki z bagażników. są też zadźgani

na miejscu. wydeptane ścieżki znają mroczne
historyjki ludzi bez przyszłości, z przeszłością
podobną do tych dołów pełnych różnych wraków.

zna to miejsce od dawna. kiedyś w czasie studiów
dowiedział się, że najwięcej stamtąd jest truposzy
nazywanych na lekcjach sekcji zwłok „enenki”,

 

bez tożsamości do krojenia przez studentów,

ciekawe przypadki zatruć i uduszeń. tu znalazł
wyrzucone z samochodu ciało bez twarzy,

poparzone strasznie, ale jeszcze żywe,
w sam raz do kolejnej próby odtwarzania

rysów w ramach praktykowanej chirurgii plastycznej.

 

ciało harmonijne bliskie ideału

pójdzie w świat jak wiersze z wymyśloną twarzą

 

 

Pin It