Wiersze grupy Alternatywni z Elbląga

 

Ryszard  Tomczyk
Ryszard Tomczyk

 

 

Anna Swoińska

 

Nie myśl o starości

 

jeszcze dużo masz przed sobą

 

kilka błędów do popełnienia
kilka dziewcząt i kobiet
do ogarnięcia grzesznym spojrzeniem
kilka nowych ścieżek do wydeptania
kilka groszy do wtrącenia
kilka wędrówek do miejsc
w których prochy tych
co odeszli

 

jeszcze przed sobą masz mnie
kobietę
wyciągającą dłoń na powitanie z myślą
byś zatrzymał ją na dłużej

 

 

Wojciech Bladoszewski

 

Castrop

 

mimo starań
wysoko nie znaczy wzniośle

 

długa droga
od sztywnego nowicjusza
do rozmazanego filozofa

 

(a przecież zawsze chodzi o kobiety

 

nawet gdy występują w postaci chłopca
ze skośnymi oczami)

 

na nic się nie zdają światopoglądowe spory

 

rozdarty między
samozwańczymi nauczycielami
naciąganymi autorytetami
nie umiesz wybrać

 

koniec pływania w rozlanym czasie
wracaj na równinę

 

Kamila Łyłka

 

tytus i ja

 

przepijaliśmy pierwsze lata po dwudziestce na ławce
przed lasem pieniądze się nas nie trzymały
ręce też mieliśmy gotowe języki
plątały się między palcami

 

słowa których nie potrafiliśmy wymówić

 

za dużo wtedy czytaliśmy i słuchaliśmy muzyki
każdy szanowany przez nas artysta był ćpunem
nie dopuszczaliśmy myśli że możemy kiedyś
przestać

 

przepijać pieniądze rodziców

 

codziennie jedliśmy smażone ziemniaki z cebulą
i tak pachniała wtedy rzeczywistość
szczęście wynikało z nieświadomości że jeszcze
nie potrzebujemy dotykać brudnymi rękami
skrępowanych światłem bladych ciał

 

potrzebowaliśmy zazwyczaj tylko dziesięciu złotych
żeby jakoś przeżyć do jutra

 

 

Małgorzata Jędrzejewska

 

Decyzja

 

wojna skończona puzzle znalezione pod szafą
wpadły na swoje miejsce pokiereszowane
trochę ale mocniejsze Ja i ja i ja chcemy
tego przywołujemy zapach smak dotyk dźwięk obraz
emocje dojrzalej patrzą w przyszłość
jedźmy zanim będzie za późno na
powroty

 

 

Rafał Nowakowski

 

***
piękny deszczowy dzień
tramwaj zgrzyta po szynach

 

ludzie pędzą do celu bez celu
zwolenniczka dobrej zmiany
grzecznie łaja młokosa
za brak kultury i obycia

 

fajno jest

 

inna z chrześcijańską dobrocią
wrzuca cukierek w wózek kalekiego dziecka
dobra zmiana

 

cudnie
kurwa
cudnie

 

 

Anna Peplińska

 

Mikołaj


spotkałam go w parku
niósł worek na barku
pokaż co tam masz
a on - rozpiął płaszcz

 

 

Jagoda Falarz

 

Czy to była miłość

 

wciąż od nowa kartkuje
stare kalendarze
szukając ważnych dat
i zapisków kreślonych ołówkiem

 

chociaż dawno starła z ust pocałunki
a jej pobladłe oczy
beznamiętnie patrzą
na stare fotografie

 

jak to możliwe
że teraz już nic nie czuje

 

czas tajemną mocą sprawił
że odnalazła spokój
i niech tak zostanie
bo więcej blizn nie zniesie.

 

 

Dominika Lewicka-Klucznik

 

Kiedyś

 

Annie Nawrockiej

 

Kiedyś wszystko było prostsze.
Galaretkę robiło się z soku nie z proszku,
miłość może się czuło, a nie oznaczało
w statusie. Nawet pralka polar miała tylko
dwa programy. A brudy prało się w domu.

 

 

Arco Van Ieperen

 

Inferno

cisza zapada wśród łóżek

 

palony po kryjomu papieros
podgrzewa atmosferę do czerwoności

 

iskry tańczą w drewnianych ściankach
głodne płomienie zachęcają
do tanga ze śmiercią

 

po dwóch tygodniach
wszystko wraca do normy
choć puste ławki zaprzeczają milczeniu

 

na korytarzach zabrzmi echo
niewypowiedzianych pożegnań

 

 

Bogumiła Salmonowicz

 

Elbląskie klimaty

 

nie znam innego takiego miejsca
gdzie wiatr
woda i ziemia
jak ludzie
wciąż mają zajęte myśli
wśród wierzb

 

tylko tu można doświadczyć
ostrożnego układania stóp miasta w depresji
kiedy głowa sięga wzgórz
a ramiona rozpościerają się hen
od Zalewu po ptasie rezerwaty na Drużnie

 

wśród wierzb
nie ma innego takiego miejsca
gdzie wiatr
woda i ziemia
jak ludzie
wciąż mają zajęte dłonie

 

od wiosny trzeba pilnować łopotania żagli
zimą zawracać bojery
ślepo mknące ku morskiej latarni
zachęcać płatki śniegu
by otulały Chrobrego

 

na wszelką nadzieję
trzeba naoliwić mosty w sercu miasta
Truso przywrócić
dawną świetność pochylniom
statkom życie

 

nie ma innego takiego miejsca

 

 

Jacek Żukowski

 

Dla Kamili Łyłki

 

Dziecięcy gadżet

 

Pani Rzeplińska znalazła dziecko
na wyprzedaży
używane więc gorzej chodziło
miało już kilka wad od nowości
mówili że tanie w eksploatacji

 

Pani Rzeplińska wymieniła klocki
podała też płyny
na końcu wstawiła nowe świece
Używany bał się ciemności
dusił się nawet przy zapalaniu

 

Pani Rzeplińska lubiła zabawy
najbardziej w zbijaka
gdy nowy nabytek tonął we łzach
ostatnią grą była ta w chowanego
liczyła do miliona gdy w piwnicy spał

 

Pani Rzeplińska czasem tęskni
za swoją używką
dziś jest tam gdzie pies pogrzebany
a ona lubi opowiadać cherlawym kotkom
historię o chłopcu w pasiastej pidżamie

 

 

Artur Janusz Miścicki

 

poeci

 

bycie poetą nie uszlachetnia
nie czyni nas bohaterami
poeta zwykłe opadanie liści zamieni
w mistyczne poszukiwanie graala
a zgrzybiałą starość
w piękną jesień życia

 

wszystko to nieprawda
pisanie polega wyłącznie
na wykreślaniu
zbędnych słów

 

 

Zuzanna Gajewska

 

Coming out

 

Dlaczego w książkach wszystkie marynarki są tweedowe? Ubrałam cię w aksamit i boję się opublikować. Te trzy drinki wypijane codziennie po pracy nie czynią cię podręcznikowym bohaterem. Ani nawet alkoholikiem. Sprawę trochę ratują tabletki, które łykasz co rano, by wstać z łóżka. Jednak to wciąż za mało. Zdrady, jednostronnie otwarty związek - to droga, która wiedzie między wersy. Próbowałam cię rozwieść, a ty wciąż nosisz obrączkę. I ten twój mąż uparł się na romantyzm i umarł. Właśnie mąż. Nie jesteś nawet facetem. Tyle niedociągnięć. Musisz zrozumieć, że to nie twój czas, za mało przeszłaś. Cierpliwości, jeszcze wyjdziesz z szuflady. Kiedyś cię stworzę, naprawdę. Na razie musisz ustąpić miejsca postom na blogu.

 

Ewa Krefft-Bladoszewska

 

Nocami

 

myśli plączą się z sensami. Nocami

piekło odkrywa iskry pomiędzy dłońmi.

Zagubiony poza słowem i rajem

 

czas nocami przeplata uskrzydlone sny,

umyka od gniazd. Nie chcemy prawdy,

zamroczenie lepkimi marami wypełnia

przesenne doby, przedsenne dni.

 

Somnambulicy za dnia tylko nocami

oczyszczeni mogą wreszcie -

            oddychać.

Pin It