Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

 

SIEDZĘ  NA TARASIE  I  CZYTAM  KACPRA  PŁUSĘ

 

siedzę na tarasie i czytam kacpra płusę.

przelatujący gawron kreśli czarne refleksy liter

na żółtych kartkach. w krzaku hortensji skryła się frida kahlo.

uciekła ze strony numer 51 i maluje obraz ze sobą w tle

rimbaud jak zwykle pijany bawi się statkiem jak małe dziecko

w oceanie piaskownicy. jakiś mężczyzna

tłumaczy mi że on też ma żółte papiery

na których jednak nikt nie odważył się napisać wiersza.

gromadzą się tłumy. przechodzę przez ich blizny

do kolejnych domów wariatów. piszę z nich listy uciekam

wracam po raz kolejny by zrozumieć że jest to dom bez wyjścia.

kacper wyciąga następnego papierosa. spalam się powoli. i tak pozostanie

 

tylko popiół

 

 

KRAJOBRAZ  PRZED  BITWĄ  A  MOŻE  WOJNĄ

 

siedzę przy biurku i piję kolejną kawę. spoglądam na czystą

kartkę na której za chwilę może przysiądzie zbłąkany

wiersz. nie myślę o nadchodzącej wojnie ani

o planowanej bitwie. zapasy nie przygotowane schrony

niezabezpieczone mundur czeka na wyprasowanie. siedzę

przy kawie jakby nigdy nic a wokół biegają komunikaty

spłoszone lub groźne na przemian. radio wyłączone – nie słucham

w telewizji ślinią się politycy – nie oglądam. jakiś wojskowy

przebiegł przez pokój wypił dwie setki i pobiegł dalej na kolejne

stanowisko. a tu wódka się kończy zapasy niezrobione

 

i te ciągłe komunikaty…

 

 

 

NIE  MÓW  MI  O  JUTRZE

 

nie mów mi o jutrze. to taka umowna data

wymyślona na potrzeby chwili. wciąż trwa dzisiaj. jeszcze

ciągle mogę nie oglądać telewizji i liczyć spadające

z drzew liście. mam czas do zimy czyli kilka miesięcy.

później mogą odłączyć prąd. elektroencefalogram pokaże prostą

po której należy przebiec na drugą stronę.

 

a co jeśli jutra nie będzie i pozostanę z wielkim znakiem zapytania

z wiecznie otwartymi z przerażenia ustami?  teraz mów do mnie jeszcze

oczyma dotykiem dłoni muśnięciem włosów po policzku. słowa tetmajera

mieszają się z kroplami potu na czole. coraz bliżej

do zimy. liście przykryje biała niepamięć w którą

skryją się razem z moją mrówką. noszę ją w sercu

jak talizman chroniący mnie przed sobą.

 

o północy zatrzymał się zegar i nie wiem po której jestem stronie

 

 

WYOBRAŹNIA

 

ktoś zapytał mnie kiedyś czym jest wyobraźnia. zaprowadziłem

go pod wielką górą i na jej szczycie pokazałem krzyż którego

wcale tam nie było a na nim Chrystusa który właśnie schodził

z sąsiedniej góry. człowiek ukląkł i zaczął się modlić

do ukrzyżowanego. wtedy Bóg mu zamachał ze szczytu

 

obok . uwierzył wówczas w siłę wyobraźni.

 

 

ŚLEPY  TOMASZ

 

tomasz jest ślepo zapatrzony w Boga. od dziesięciu lat

gdy stracił wzrok czyta w jego myślach alfabetem braille’a.

delikatnie przesuwa koniuszkami palców po skroni. dotyka

zwojów mózgowych. uśmiecha się przy tym jak małe

dziecko gładzące ojca po twarzy. tomasz nie jest niewiernym

tomaszem. jego wiara nie wynika z poznania

ale z samej siebie i pozwala mu ujrzeć rzeczy niewidzialne

dla innych ludzi. dostrzec w nich ukryte piękno i dobro.

 

zapatrzony ślepo a widzący więcej

 

 

DZIECKO

 

dziecko na lekcji religii próbuje nauczyć się Boga. zna

już księgę rodzaju i wyjścia. nauczyło się na pamięć

wszystkich przykazań. po nocach studiuje partytury

chórów anielskich . z wiekiem staje się znawcą

boskich strojów i fryzur. zna porę kiedy Bóg jada śniadanie

kiedy obiad. z kim się spotyka  wieczorem. zaplanowało

już nowy dom na jego powrót.

wie już o nim prawie wszystko. tylko

 

przestało wierzyć w jego przyjście

 

 

KOLEJNE  FURTKI

 

ceruję usta milczeniem jak stary sweter trzymany

w szafie na pamiątkę lat chłopięcych. zamykam

za sobą kolejne furtki którymi kiedyś wymykałem się

w dorosłość. skrzypiące na wietrze  

już mnie przed niczym nie chronią. zapomniani strażnicy

pierwszych zauroczeń papierosów i biletów na filmy

dla dorosłych dzisiaj murszeją razem ze mną. chciałbym

wrócić na drugą stronę do ciszy malw pod płotem

ale nie ma powrotu. a dzieciństwo  

 

bawi się z moimi wnukami w chowanego.

 

 

ROZWAŻANIA  O  STAROŚCI

 

zaczynam coraz bardziej bać się starości. omijam ją

z daleka starając się nie spojrzeć przypadkiem  w oczy. ignoruję

jakby wcale jej nie było. zdejmuję ze ścian

lustra żeby nie mogła się w nich dwoić. troję się

aby jak najwięcej ocalić z dzieciństwa ale ono coraz bardziej

płowieje w albumach. czasem chciałbym już pozostać

 

wiecznie jeszcze nie starym.

 

 

ZABAWY  Z  OGNIEM

 

                                                  Pamięci Miszy Gajdy

 

coraz częściej staję się ostatnim przystankiem na drodze

dla umarłych. zjawiają się z plecakami ze spakowanym

życiem i siadają obok mego ogniska. czasem

nie wiedzą że to ich ostatnia baza. obiecują powrócić

z nowymi wrażeniami. częściej jednak spalamy się razem

i patrzymy czyj dym uniesie się pierwszy do góry. zawsze

 

pozostawałem tym który pilnuje ogniska.

 

 

WIARA  W  BAJKI

 

jestem dzieckiem. siedzę w domu którego dawno

już nie ma. w ogrodzie białe czapy śniegu zasłaniają uszy

jabłonkom. zające podkradają się przez siatkę i przeglądają

w oknach. mam dziesięć lat i nie myślę o tym co będzie

za pięćdziesiąt. czytam historię potopu według sienkiewicza .

jeszcze wierzę w andersena i w dobre wróżki

które potrafią naprawić świat jak zepsutą zabawkę.

dorosłem. na fundamentach domu

bawią się inne dzieci starsze od moich wnuków.

 

nie potrafię już wierzyć w bajki.

 

 

Pin It