Bohdan Wrocławski - jeden wiersz (Pejzaż z rybakami na łodzi)

 

wroclawski fot walter

 

Na łodzi jest ich dwóch

pierwszy na rufie

trzyma w dłoni rumpel

 

Drugi wypina twarz pod wiatr

jest oszołomiony jego wilgotną konsystencją

I tym że światło odchodzącego księżyca

zagląda w głąb

jego sumienia

 

w lornetce widzę

wszystkie ich nadzieje

 

Rozkwitają

niczym wybuchająca raca

 

Fale unerwiają je

w żółknącym przedświcie

horyzontu

 

Być może dostrzegli już

 

samotność dna morskiego

Być może

Ale teraz rani mnie

odchodzenie tej łodzi

w głąb

pojęć nie do odszyfrowania

 

To zbyt daleko dla moich pragnień

i uskrzydlonych lęków

 

Zaczynam rozumieć

 

jesień odpływa

zima

znów zastaje mnie

samotnego

na tym samym brzegu

 

na którym ciemniejący piasek plaży

zamyka

przenikanie światła do żył

 

Zacierają się

wszystkie skondensowane

w nim nadzieje

 

I odchodzą niczym porozrywane porankiem

sny

 

Zapewne przeniknęły tak głęboko

do środka ziemi

ż nikt nie potrafi ich odczytać

 

W milczeniu

podejmuję próbę ucieczki

 

Wiedząc

że ci dwaj na łodzi

pozbawieni

mojej wyobraźni

 

nigdy już tu nie wrócą

 

Pin It