Bohdan Wrocławski - jeden wiersz (To co już nie jest istotne) 

 

wroclawski fot walter

 

 

Kiedy wyjeżdżam z szutrowej

drogi prowadzącej przez las

otwiera mnie

kilka wymijanych rzeczywistości

 

Nie wszystkie zdążyła przetworzyć historia

ich ułomność drażni pejzaż

 

A szczegóły

potrafią zamknąć się w teatralnej wyobraźni

kiepskiego reżysera

 

Jest w tym szaleństwo młodej poezji

próbującej wędrować po nieboskłonie wraz z słońcem

bardziej wzniosłym i i dojrzałym

 

Tak gromadzi się w nas

niecierpliwość

stuka do drzwi nieśmiało z obawą

 

starego domokrążcy

 

Wcześniej czy później przypadkowo błądząc wzdłuż

rozłożystych krzewów promenady

odnajdziesz ją zmiętą w blaszanym koszu na śmieci

 

Będzie nadal przesuwać się w tobie

na małym barokowym stoliku w cieniu

rzucanym przez  lampkę nocną

na klawiaturę

starego laptopa

 

Odnotowujesz ten moment

w którym powieki

opadają w dół

fraza za frazą uciekają wzdłuż nadbrzeżnego klifu

 

Mogłeś wcześniej schować się w głąb dębowej szuflady

 

Ale nie

uparłeś się

 

Uparłeś się czytając Lowella

dyskutując z Freudem

kłócąc się z Charlesem Bukowskim

w pokoju wypełnionym dymem papierosowym

wyrzucanym co chwila z ust Alana Ginsberga

pijącego wino z Jankiem Himilsbachem

 

I słyszałeś ten głos

który dochodził do ciebie

z dalekiej młodości

a być może jeszcze  wcześniej

z zupełnie bliskiego średniowiecza

goszczącego w nas

ucywilizowanych słowem i gestem

 

Punktem zwrotnym w poszarpanej nadziejami

chęci bycia

 

I słyszałeś ten głos

Który atakował ciebie przez lata

kolorowe wargi  ślinę strzyknięta

w cudownie żółty piasek plaży

 

Znów wróciłeś

przycumowałeś łódź przy samych trzcinach

przestałeś się bać

ciemnej wody Zalewu Wiślnego

 

Jego krótkiej fali

 

Zrozumiałeś

już jest późne popołudnie

słowa odchodzą i przychodzą

jest w nich ból fizyczność najbliższych fal

zdarzeń dotykających burt łodzi

 

porządek narodzin

życie i śmierć

 

najcieńsza

najbardziej kolorowa linia  patosu

 

Na pokładzie piłeś słabo posłodzoną herbatę

obserwowałeś słońce

znikające

za krawędzią

nieodległego od brzegu lasu

 

i wszystko to

co dziś już przestało być istotne

 

 

Pin It