Bohdan Wrocławski - jeden wiersz (But z Wołynia)

 

 wroclawski fot walter

 

 

But z Wołynia

 

W roku sześćdziesiątym trzecim profesor B. dał mi fragment buta

kawałek nieoczyszczonej skóry której geografia

wytrzeszczała się do świata oderwaną zelówką

 

z znakiem tak tajemnym że nie mogły jej oświetlić

wszystkie dostępne wówczas podręczniki

 

i moja znikoma wiedza zagubiona w najciemniejszych zaułkach

braku chęci poszukiwań

wątpliwości

 

tak żyją królowie stojąc przed szafotem

i nie mając nic co mogłoby zastąpić ich wyobraźnię

 

pełen zdziwień odbierałem ten prezent

odczytywałem na zelówce skaleczenie struktury

które

wyciągało dłonie w głąb mapy

pełnej blizn poznaczonej tysiącami wątpliwości

 

Jestem pewien jej krwioobieg zatrzymał się na sekundy

a potem spiętrzony szalonym strumieniem

rozczesywał bolesną falą przysiółki wioski

fragmenty pól

 

już wiem zgaduję

że księżyc w tych dniach starał się zasłonić

swoje oczy wątłymi chmurami

i

oczekiwał rychłego nadejścia dnia

 

tak jakby chciał uciec z książki

której okładki drżące od strachu

 

zamykały jego wyobraźnię

na dziesiątki lat

 

Dziś wiem - każdy umiera sam

 

i ten którego serce pęka na granicy wszechświata

 

i ta

która zasłania głowę dzieci przed uderzeniem siekiery

 

w ostatniej chwili odczytując wykrzywioną twarz rezuna

 

i nic nie znaczący przecież ból

jaki w ułamku sekundy przesunął się przez cały horyzont

niczym

kolorowe szkiełka w kalejdoskopie

 

nawet wtedy

kiedy jest to lipiec z sadami pełnymi dojrzewających wiśni

których rozłupana na pół czerwień

plami swą szlachetnością cały horyzont

 

tak trwają w nas niewygaszone ognie

trzask polan

szkła pękającego pod wpływem temperatury

w fragmentach którego

potrafimy odczytać to co najbardziej bolesne z wczoraj

 

milczymy zasłonięci murami miast nowoczesności

ciągle jednak ci sami

milczymy zagubieni gdzieś na polnej drodze

gdzie jakiś krzyż opowieść otwierają szeroko drzwi

i wchodzimy do miejsc pełnych szaleństwa, śmierci, upokorzeń

 

wiemy zgadujemy nadal są w nas

fragmenty fundamentów porośnięte mchami

 

but z literą Ł nad którym siedział szewc z Łucka

przywieźli go furmanką do Przeobraża

razem z tym który już nigdy w nim nie będzie chodził

 

trafił do mnie w sześćdziesiątym trzecim

z mapą pełną zakłóceń nieczytelności

 

Profesor B. powiedział mi

że tego dnia Święty Piotr polecił otworzyć

jak najszerzej bramy nieba

 

 

Pin It