Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

 

wczorajszy monolog

 

wplątałam się w sidła dygresji

aby pretensji uniknąć

do świata że taki podły

 

zakręcony jak tubki farby

chcące pokolorować wszystko wkoło

napięty

 

a czas pęknięć zaklęty w bańce mydlanej

rozsypywany sekunda po sekundzie

w gruncie rzeczy

 

 

mróz

 

parzył jak igiełki kaktusa

w zesztywniałe policzki

wbijał się śmiało

znieczulał zimnem

 

a jednak bolało

 

 

dotknięcia

po to by poczuć

zaangażowanie niezbędne

między okładkami

czyste strony

zapisane karty

w chronologii

odnajdują wspólne linie

porozumienia

 

papilarne stanowią dowód

 

 

Meteory

 

są takie miejsca na styku nieba i ziemi

gdzie dotyku doświadczasz

tak samo jak mowy

 

niemi

 

gdzie codzienność u podnóża

jawi się jak kpina

wobec maczug ogromu

 

wiszących w słońcu ogrodów

i skalnych klasztornych domów

 

 

jest taki kraj

 

na Jamajce pozostała jedyna

plaża dla zwyczajnych ludzi

taki raj budzi pożądanie

ocean gorące studzi myśli

a w słońcu poezja jak złota plama

wilgoci wchłanianej przez piasek

i rum w knajpce przy brzegu

co nie zmienia smaku

nie nakłada masek

 

 

nostalgia

 

znów nie wymyślę prochu

śnieg stopnieje

albo jak co roku spadnie

temperatura

poniżej zera zaskoczenie

wielkie mecyje syrena

jedna za drugą wyje jak wilk

japoński na skraju zapomnienia

pory roku zmieszane w ulicznym błocie

przylgną do śladów podobnie

krople niczym łapy kocie

czarno-białe

fortepianowe ćwierćnuty

przejdą w pauzę

by wrócić

osnute nostalgią

 

 

nie jestem książką

 

nie jestem książką

dosłownie nie odczytuj

nie przewracaj

kratek zabraknie ci

koncepcji i podejrzeń nie będzie

warto szukać argumentów

aby udowodnić tezę

przecież nie mam kartoteki

nie leżę nawet

nie przynależę do żadnego gatunku

celulozopodobnych

choćbym grubą skórą okładała

jak obwolutą myśli

nie będę bardziej otwarta

nie sylabizuj nie literuj

bądź tylko - uważny

wyzeruj emocje

 

 

amerykański sen Celiny

 

wiatr dmie nad oceanem

tsunami we śnie targa

nami nikt

się nie interesuje czasami

tylko mylą jeszcze

poglądy

demokraty z autokratą

nic nie łączy

oprócz świata pełnego

pnączy gwiazd

rozgwiazd

i rozłamów

niczym rowy tektoniczne

 

 

 

Irena Tetlak urodziła się w Radzyniu Podlaskim. Z wykształcenia ekonomistka i menadżerka. Studia odbywała w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz na Uniwersytecie Warszawskim.

Autorka książek Lilak ( 2013) ,Wnętrza ( 2015) oraz Pod tym samym niebem (2016). Jej wiersze publikowane są głownie na łamach Gazety Kulturalnej oraz w wydawnictwie Pisarze.pl. Publikuje także w Internecie m.in. na portalach poezja-polska.pl, Pisarze.pl oraz wiersze.kobieta.pl. Prowadzi również własny blog ( irenatetlak.blogspot.pl) oraz fanpage na Facebooku. Organizuje i prowadzi spotkania poetyckie w ramach autorskiego projektu Poezja Art.&Cafe. Mieszka, pracuje i tworzy w Warszawie.

 

 

Pin It