Bohdan Wrocławski - jeden wiersz (Ból)

 

 wroclawski fot walter
 
 

 

Ból

 

Ponieważ nadal jesteś w tym miejscu

z którego powracają wszystkie listy

 

a ich niebieskie serca wciąż pompują czerwoną krew

głęboko aż po sam horyzont

próbuję dotknąć cię jednym z moich snów - to obojętne jakim

 

może tym w którym wyschnięta ziemia twarda jak mięsień atlety

wypina się w nieskazitelnej czystości górskiego śniegu

 

a potem dziecinniejąc

w śmiechu spada wodospadem

 

aż po czubki naszych warg

 

znów towarzyszy jej ból

 

właściwie mógłbyś się z nim polubić

zaakceptować jego człowieczeństwo

istnienie w septycznej bieli szpitala tam gdzie przy pomocy wenflonów

stara się zgłębić najskrytsze zakamarki ciała

 

albo wtedy kiedy nurkując

między fioletowymi falami twoich przyzwyczajeń

namawia cię ustawicznie do najdalszej podróży

 

pewnego dnia ulegasz mu

 

przypinacie sobie wielkie skrzydła

i lecicie gdzieś w nieznane geograficznie okolice

 

słońce prowadzi was do ogromnej bramy

na której widnieją wycyzelowane inskrypcje najczystszych

ludzkich intencji

 

ktoś schowany wewnątrz

ruchem pełnym zawodowej obojętności uchyla skrzydła bramy

w smudze jasnego promienia próbujecie podróżować dalej

 

ty i twoje onieśmielenie

 

słyszysz krzyk jakby z innej strony słońca

to protestuje twój ból

pełen trwogi będący na zewnątrz ciała które przestało istnieć

 

zapamiętujesz ten moment w którym ciężkie wrota bramy

zamykają przed nim każdy fragment twojej obecności

 

zaczynasz go podziwiać i żałować

ale nie starasz się zrozumieć dlaczego został

 

tam

w ciemnych chmurach kosmosu

 

pozbawiony oddechu i grawitacji

 

 

Pin It