Jolanta Zarębska - Wiersze

 

zarebska

 

 

My, gołębie, taras i czas

 

kiedy staraliśmy się o siebie,

świty budziły dom uroczyście.

za oknem gruchał świat jak gołębie

a wiatr z tarasu sam sprzątał liście.

 

gdy się zdobyliśmy w spólnym niebie,

dzień nam wybuchał tak zamaszyście,

że ze zdumienia cichły gołębie,

taras się stroił w zielone liście.

 

kiedy się stało tak, nawet nie wiem,

że dzień się za dniem toczył kuliście,

dom omijały nawet gołębie,

taras porastał w brązowe liście.

 

minęły lata, z dala od siebie

żyjemy bardziej już rzeczywiście.

w okna się tłuką wściekłe gołębie,

taras połknęły sczerniałe liście.

 

 

2.11.2016.

 

 

Cicerone i begonie

 

mój cicerone z przyprószoną skronią

podlewa kwiaty. jest przy tym troskliwy.

i nic go pewnie prócz kwiatów nie zdziwi,

bo wie, jak światy się godzą i stronią.

 

tymczasem one, tęczowe begonie,

tak chimeryczne jak róże lub bardziej,

wiecznie coś mają ogrodnikom za złe.

takie są przy tym prapodobne do mnie.

 

ukorzeniają się - nie od korzeni.

lubią być w słońcu - ale nie zbyt mocno.

gdy nadmiar wody -  marudzą, że mokną,

brak wody zmienia je w cienie ich cieni.

 

mój cicerone ma świętą cierpliwość

dla histerycznych begonii w ogrodzie.

- lato się może skończyć jutro, co dzień.

cierpliwy umiar – hodować tę miłość.

 

7.08.2015.

 

 

Antyfona

 

Polsko Bucików Malowanych Wilbrą.

(ojciec czarował zdrowotki, wycięte

z trzewiczków starszych braci,

bo w inteligenckiej rodzinie nie starczało

na nowe).

 

Kuchnio Szpinaku z Pokrzywy.

(matka zaklinała zebraną z dzikiej łąki za miastem).

 

Alejo Kolorowych Sadów

(babcia otwierała co roku ten

z morelami, antonówkami i wiśniami

czerwonymi, jak nasze policzki

rumiane tylko latem).

 

Dziedzino Poniemieckich Folwarków,

z których wyprzedano za grosze

białe trema, srebrne srebra i rzeźbione

w smoki nogi trójgłowych stołów.

 

Patronko Włosa Dzielonego na Pięcioro.

 

Matko Naiwnej Wiary

w odżywczą moc zrzutów cioteczki UNRY,

nadziei na sytość.

 

 

***

 

Muzo Baczyńskiego, Macocho Tuwima, Gombrowicza, Hłaski, Miłosza,

Wujenki Eli i mojego brata, co z doktoratami pod pachą

przygarnięci  – jedni na Greenpoincie,

inni w ogrodach kwitnącego kapryfolium.

 

mam ci tyle za złe. kolczasta, straszna do dziś,

jak biel krochmalonych prześcieradeł na mapie,

czerwień comiesięcznej mojej bolesnej krwi.

 

Mitrężna Drogo Krzyżowa,

karo za grzech, że nie odleciałam

dwadzieścia lat temu na zieloną kartę

do gościnnej Australii.

 

tak mi z tobą mlecznie i krwawo.

i z tobą, i w tobie -  do gruntu polsko.

 

13.09.2015.

 

 

Dafne w drzewo

 

dziś postawiła torebkę na podłodze.

zawsze przesądna

do śmieszności guzików na widok kominiarza,

koloru kwiatów ślubnych i pogrzebowych.

 

(czarne koty  przynoszą nieszczęście.

nigdy nie przechodź pod drabiną).

 

zawsze wstawała prawą nogą,

godziła modlitwę

ze spluwaniem przez lewe ramię.

każdej koniczynie dzieliła liść na czworo.

 

niby dla żartu – wielokrotnie przydeptywała

scenariusz, gdy spadł na podłogę.

 

każdej pannie młodej przypominała:

something new, somethig old, somethig borrowed.

i żeby nie kalie, i bez pereł.

i nie przez próg.

 

niemowlakom i kociętom - czerwone kokardki.

(zaprzyjaźniła się z wróżką na sto złotych miesięcznie).

 

wczoraj stłukła lustro do malowania uśmiechu.

(jeszcze siedem lat albo siedem miesięcy).

i nie podpisała zgody na chemię.

 

9.05.2013.

 

 

Adagio

 

czy też tak masz,

że chodzisz z melodią w głowie,

i nie daje ci spokoju?

przepytujesz znajomych, nucisz fragment,

dopowiadasz, że kiedyś to śpiewali Skaldowie,

a każdy z nagabywanych patrzy jak na wariata?

 

na pewno tak masz.

aż do dnia,

kiedy ją wreszcie usłyszysz. i to jest

Albinoni. i najpiękniejsze Adagio Świata.

 

i już wiesz, że utkwiło w tobie,

bo przy jego dźwiękach umierał Józef K.

i cała cywilizacja,

związana z odwagą wolnej wypowiedzi.

 

na pewno tak masz.

 

ilekroć wskrzeszam ich w sobie,

jestem jedną z nich.

 

na pewno tak masz.

 

23.06.2015.

 

 

Podróż sentymentalna

(moim braciom)

 

znajome okna a jakieś obce, za duże, wytrzeszczone

w plastikowych ramach, jak sztucznych rzęsach.

przeglądam się w nich po latach, by zobaczyć wzajemnie odmieniony

obraz.

odchodziłam tym szpalerem za las kukurydzy autostradą

polnej ścieżki, mostem Odry, miejscowego Nilu dla dzieci.

ile ubyło wody, tyle nadziei.

 

wlewam resztki w dzbany - kolorowe wróżby

rodem z Ogrodowej. jak Eliza z baśni o dzikich łabędziach,

 

Savannah z Księcia przypływów.

 

9.05.2014.

 

 

Inna

(do cyklu Imiona)

 

jak mam ci wytłumaczyć,

że zawsze dzieliły was sokratesy,

mallarme’y i czarne kreski na powiekach,

 - tylko kurwy się malują, skandowałaś,

tłukąc jej głową o marmurowy parapet.

 

przypomnieć, że życzyłaś jej kresowym obyczajem:

- żebyś tak konała w płomieniach i nie mogła skonać.

 

opieka nad tobą to jeszcze jeden krzyż.

tak bardzo nie chce być podobna,

niech szlag trafi genetykę.

 

kiedy doktor alzheimer wyleczył cię z pamięci,

stara się jak umie,

 

i nie umie.

 

23.08.2016.

 

 

Pamięci Andrzeja Wajdy

 

światu zdarzają się artyści, o których powiedzieć

non omnis moriar to mało.

przychodzą z nieba i tam wracają.

 

w tak zwanym międzyczasie przez bez mała wiek

piszą historie narodów i kultur bez zadęcia,

bez sformułowań:

Prawdziwa Historia,

Prawdziwy Naród.

 

w tworzywie trwalszym niźli spiże

rozliczają nas z człowieczeństwa.

haniebnych i heroicznych czynów,

bo wszystkie w ich sztuce mają sens.

 

któregoś dnia po prostu

jakby wyszli na chwilę do sklepu,

do czytelni największej z możliwych bibliotek,

zatrzaskując drzwi gabinetów,

przechodzą w inny wymiar.

 

i tam już niezniszczalni, stamtąd - nieusuwalni.

bo zanieśli z sobą Prawdę.

 

20.10.2016. data pogrzebu A.W.

 

 

Lokalizacja strachu

 

ponoć jesteśmy niesymetryczni.

przyglądam się tej prawdzie i stwierdzam: prawda.

(odchodzisz tą samą stroną co przybyłeś,

zostawiając ból dwa razy po tej samej).

 

mocniejsza jest prawa ręka

a przymierzamy lewy but.

 

(lewy profil mam mniej fotogeniczny

- mówię, ustawiając się do fotografii).

 

wątrobę - po przeciwnej stronie od serca.

a strach – niezmiennie pośrodku.

 

jak punkt ciężkości.

 

26.03.2014.

 

 

Widok z murów

 

to miasto, zbudowane w nas jak złogi z marzeń,

niestrawionych tęsknot o Troi

przed zburzeniem, doskonałości

złotych ulic, skwerów z brylantowymi fontannami,

katedr, surrealistycznie przebijających nieba,

musiało runąć, kochany.

 

z miłości do wszystkiego i wszystkich

wpuściliśmy tam dar fałszywych Achajów,

szczury same znalazły sobie kanały

w liniach papilarnych – podziemnych arteriach

metropolii wytrzeszczonych wieżowców.

 

w oczodołach kamienic

jeszcze widać krople krwi.

 

 

29.04.2016.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jolanta Zarębska, filolog po Uniwersytecie Wrocławskim, recenzentka i poetka Portalu Pisarskiego, absolwentka Reżyserii Teatru Dzieci i Młodzieży w PWST we Wrocławiu. Wydała w oficynie Miniatura tom wierszy pt. Śpiewam i milczę (2012), jej wiersze znalazły się w naszej Antologii Poetów Polskich 2016.

 

Pin It