Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

OPĘTANIE

 

jaka szalona magia 
drzemie w pytaniu 

 

co słychać?

 

że nawet w środku nocy 
facebookowe macki

 

ciasno aż do utraty tchu 
oplatają naszą ziemską łupinę 

 

tablety aifony smartfony 
szturmem do lamusa zapędziły 

 

opasłe komputery osobiste 
nihil novi mruczy pod nosem

 

pieczętując lajka pod wpisem 
Znajomego dzisiejszy Sarmata

 

nawet w poście konwulsyjnie 
trwa karnawałowe szaleństwo

 

wymiany intymnych danych
szerzy się ślepo po świecie

 

niczym kolejna plaga świata
internetowe silva rerum

 

 

SKAZA

rozdarci między ziemią i niebem

rozpłatani przez bogów na pół

 

obleczeni w światło ślepi w ciemności

sobiepańscy lub stadni dla odmiany

 

czasem z uśmiechem na ustach

zatrzymani w kadrze

 

tyle zabiegów dla życia godziwego

a ile wędrownych szlaków

 

czy chcemy czy nie

w tym samym kierunku zmierzamy

 

udajemy młodych i zdrowych

przepędzamy zwiastuny starości

 

nasłuchujemy – nie skrada się

 

tylko skąd ten uporczywy lęk

coraz bliżej chłód i ciemność ziemi

 

z każdym nierozważnym krokiem

ciszej w żyłach szumi krew

 

napiętnowani stratą w mądrości

szukamy przebłysku przetrwania

 

z dnia na dzień ubywa nas

nie łudźmy się

 

przed wyrokiem losu nie chronią

zaszczyty pieniądze i sława

 

nieubłagana Ananke

bezlitośnie ściga swoje ofiary

 

choć niektórzy zbłądziwszy biegnąc do niej

prawie gubią buty

 

 

(U)CZUCIA

 

choćbym się opierała

 

ze wszystkich sił

i szła w zaparte

 

to zupełnie niemożliwe

żeby tak nic a nic nie poczuć

 

znienacka przybiegają jak

fale pieszczotliwie łaszą się

 

do stóp lub z huraganową

mocą uderzają o burtę serca

 

równie szybko odchodzą

oswojoną tęsknotę radość

 

przepędza – gdy już do niej

przywykam – smutku witaj

 

na logikę odporne

 

szybsze niż opamiętanie

wywody słowne i dedukcje

 

nie pytają o zgodę

zasysając w wirze szaleństwa

 

bezbronne ciało

gotowe wgryźć się do szpiku

 

odurzona gwałtem dryfuję

jak śnięta ryba do brzegu

 

sól mi oczy chciwie wyżera

nie chcę umierać

 

jeszcze nie teraz

 

świat morzem uczuć pulsuje

jestem dopóki życie czuję

 

 

INTERFERENCJE

 

„W takiej ciszy – tak ucho natężam ciekawie,

Że słyszałbym głos z Litwy. – Jedźmy, nikt nie woła!”

Adam Mickiewicz „Stepy akermańskie”

 

nadrzeczna łąka emanuje spokojem 
nikt tu już dawno bydła nie wypasa

 

znudzony spacerowicz rzadko się pojawia
legendarnej niespodzianki że

 

z jasnego nieba grzmotem meteoryt 
wprost pod nogi spadnie

 

prawdopodobieństwo prawie żadne 
choć bolidy migotliwsze niż księżyce

 

zdaje się jednak przy dłuższym pobycie 
że spokój w tym rzecznym zakolu

 

jakiś taki pozorny coś się czai skrada
narasta – dręczyć zaczyna ciszę

 

gdy wiatr drzewami kołysze 
monotonnie – poskręcane pnie

 

tuuk-tuk trach-traach trą się o siebie
(za)trzeszczała gałązka (za)kwiliła wilga

 

kwiat wilczego łyka na pokrzywę łypie
starzy mówią po wsiach zabobonnie:

 

strach ma wielkie oczy może nawet 
wyłupiaste gdy kto (s)tchórzy

 

młodzi z miasta – w niezmąconej ciszy
własne lęki i fobie wbrew sobie (u)słyszysz

 

 

KONKLUZJA

 

budzik wybrzmiał i znów zapadł w drzemkę
po zmianie czasu na zimowy

 

na dworze listopadowa szarówka
przymrozek i mżawka-gadzina

 

radio muli jakiś rzewny kawałek
poza kołdrą nieprzychylne światy

 

te wszystkie plagi i kataklizmy
z innej strefy czasowej które

 

już się stały – nie odstaną – 
ich zdeformowane szkielety zawisną

 

na pierwszych stronach gazet
te które dopiero mają nadejść

 

jeszcze tuczą swoje tłuste tyłki
do czasu aż zjawią się dziennikarze

 

korzystający z dnia mawiają:
nie spiesz się robota nie zając nie ucieknie

 

zapobiegliwi zrzędzą: ale piętrzy się
niebezpiecznie jak kra na przedwiośniu

 

wnioskiem – tego – no nie –
trzeba będzie zapoznać pirotechnika

 

 

PODEJRZENIA

 

podejrzewam że:
odważne spojrzenie w oczy peszy wielu

 

nawiązać i podtrzymać kontakt wzrokowy 
to jak złożyć przysięgę na wierność

 

nikt nie lubi zobowiązań wobec obcych
przyjmujemy tylko księdza po kolędzie

 

bezpardonowe gapienie się na aktorów 
telenowel ma wszak jedną dobrą stronę

 

nie wyjdą z ekranu z wyciągniętymi rękoma
nie będą marudzić o pożyczkę lub datek

 

na ruchliwej ulicy najbezpieczniej patrzeć 
ukradkiem spod łba lub zza rzęs

 

podejrzewam że:
odważne spojrzenie w oczy może być

 

w obcym kraju odebrane jako prowokacja
a przecież głupio śmiać się bez przerwy

 

w jednym grymasie szczerząc zęby 
żeby świat widział dobre intencje

 

 

PRYNCYPIA

 

nie stwarza ich obcy świat ni bóg

pięść sędziego zaciśnięta na paragrafie zmysłów 

 

rządzi światem bez precedensu i sumienia

kto mu się przeciwstawi – ten wróg

 

ten nieprzewidujący kiep

choć prawo nie działa wstecz

 

zawsze się jakiś hak na życiorysie pod żebro znajdzie

mocny rzemień do skatowania 

 

sznur do zaciśnięcia pętli na szyi pretekst do debaty

w odwecie marsze protestacyjne

 

człowiek mocny nie musi być 
silny tylko sprytny a sprytny

 

nie musi być mądry tylko 
rozgarnięty

 

resztę załatwi instynkt głodu życia

 

 

OBSERWACJE

 

dziś złowić sensację to gorzej niż
obwieścić cud w średniowieczu

 

nie że zjawisko nietypowe niespotykane
tak samo na wiarę musi być przyjęte

 

bo nie ma z definicji przedmiotu sensacji
jak nie ma inwentarza rzeczy niemożliwych

 

sensacja dla wydawcy to kura co znosi
złote jaja rzadziej byk co się cielić ośmieli

 

powód skutek nieistotny liczy się
fakt multiplikacje kolejnych faktów

 

podpatrzonych wprost zza krzaka czy
krzywo na rogu w ukryciu na piętrze

 

zupełnie nieważne sprostowanie zawsze
można podać w następnym numerze

 

-----------------------------------------

 

najczęściej to z palca wyssany suchy
suchar o który można ząb połamać

 

gdy ziarno prawdy chce się wyłuskać
nie budząc zdziwienia grymasu

 

-----------------------------------------

 

konfabulować każdy głupi potrafi 
nie każdy na łamy prasy od razu…

 

takich kodeksów trzyma się dziennikarz –
Boże uchowaj – lepiej niech nas nie zna

 

mieć dobrą prasę z cudem graniczy gdy
świat na skandalach tylko się opiera

 

że nawet Syzyf nie mógłby spokojnie
pod górę taszczyć swojego kamienia

 

co rusz o jakiś romans posądzany
jak prasa węszy nawet wiatr ustaje

 

-----------------------------------------

 

sensacyjny czyli nietuzinkowy
nienudny atrakcyjny wprawdzie

 

więc czemu tak mi trudno
pogodzić się z tym faktem?

 

 

INFORMATORKA

 

ciągle tym samym przenikliwym spojrzeniem
spogląda z portretu od ponad dwustu lat

 

na kolejne pokolenia; kolejne pokolenia
przyglądają jej się uważnie; głowią się –

 

czy miłość do ludzi czy nienawiść 
do rewolucji zawiodła ją do Paryża;

 

niezłomna wiara w niewinność przyjaciół
czy też apoteoza honoru z dramatów dziadka 

 

wepchnęła Charlotte Corday nóż do ręki 
i skąd odwagi tyle w młodej dziewczynie;

 

czy znów potwierdziło się przysłowie: 
gdzie diabeł nie może tam babę pośle?

 

wszak bezlitosny Marat dla zwalczanych 
katolików sam był diabłem wcielonym; 

 

ironia losu ma jeszcze drugie ukryte dno
oprócz żałosnej śmierci rewolucjonisty

 

we własnej wannie

 

Marat chytry na news o spisku w Caen 
do kolejnego wydania swojej gazety

 

zlekceważył niebezpieczeństwo i
dał się zaszlachtować z prowincji

 

przebiegłej pannie 

 

------------------------------------

 

zanim zarzucisz mi czytelniku
że łatwo osądzam i tak niezgrabnie

 

o pazerności współczesnych mediów 
pomyśl – ty też zaplątany w intrygę

 

wbrew sobie skołowany honorem i sławą 
możesz zostać koronnym świadkiem

 

a nawet wykreowanym mordercą
(zanim cię w sprostowaniu przeproszą)

 

z pierwszych stron gazet – 
co wcale nie jest zabawne!

 

 

ZAMACHY LIPCOWE

 

tegoroczny maturzysta może 
być zagrożeń nieświadom za to 
jego babka pamięć ma doskonałą

 

mówiąc sezon ogórkowy w pełni
kpi sobie z tego i owego
omijając wyprzedaże i riwiery

 

pamięta dziennikarski slang 

 

sezon ogórkowy to zupełna
posucha na newsy brak urodzaju 
sufitowa katusza czyli wymyślanie

 

tego co ślina na język przyniesie
lub mordercza gonitwa w upał
za jakimgdziebądźtematem

 

temacikiem żartem żarcikiem
ale nigdy dramatem ani żadną 
międzynarodową aferą 

 

pamięta każdy ogórkowy sezon 

 

kanikuła to niepisany obyczaj
dyplomacji - wolność od intryg 
to czas rozejmów i festiwali 

 

chyba że nagle demon zemsty
(bez odniesień do żadnej religii)
właśnie terrorystów naśle!

 

 

 

NOTKA BIOGRAFICZNA

Magdalena Węgrzynowicz-Plichta - poetka, socjolog, pedagog, redaktor, wydawca; urodzona w 1959 r. w Warszawie, mieszka w Krakowie; absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego; od 1999 r. do chwili obecnej redaktor naczelny Wydawnictwa IDEA; od 2004 r. prowadzi własne Wydawnictwo SIGNO, w którym wydała ponad osiemdziesiąt tytułów z literatury pięknej; redaktor kwartalnika literacko-kulturalnego LiryDram (www.lirydram.pl) i portalu literackiego Horyzont (www.horyzontmedia.eu).

Autorka siedmiu tomów wierszy: „Doznania” (1998), „Anemony” (2003), „Łaptaki” (2005), „Kalkomanie” (2007), „Pokolenia” (2009), „Miraże” (2014), „Artefakty” (2015); w przygotowaniu „Imponderabilia” (2017), „Safoniana” (2018). Współtwórczyni pięciu spektakli poetycko-muzycznych: „Wyspy zaczarowane” (2008) na podstawie poematu z Wojciechem Węcławem i Maciejem Busiem (ballada irlandzka, gra na flażolecie i kościach),  „Pieśni miłosne Mantyli i Kapelusza” (2013) – dialog erotyczny wierszami, inspirowany folklorem hiszpańskim, wspólnie z poetką Anną Pituch-Noworolską i muzyką w wykonaniu Adama Hliniaka (gitara klasyczna, flamenco) – premiera: VIII Festiwal Sentir Flamenco w Krakowie, „A może jestem jak Safona” (2014) spektakl inspirowany liryką Safony z Agnieszką Kuk (sopran) i Adamem Kuk (kompozycja), „A ja powsinoga” (2015) spektakl inspirowany folklorem polskim z Barbarą Leśniak (śpiew i kompozycja), „Kółko graniaste” (2017) spektakl inspirowany muzyczno-ruchowymi zabawami dziecięcymi i folklorem polskim z Barbarą Leśniak (śpiew i kompozycja). Od 2010 r. Agnieszka Dulny śpiewa z debiutanckiego tomu Doznania (nakład wyczerpany) osiem wybranych wierszy, do których także skomponowała muzykę.

Od debiutu w 1998 r. pisze i publikuje poezję oraz prozę, ma na swoim koncie także opracowania redakcyjne, wywiady i omówienia krytyczne, m.in. zbiór esejów o najnowszej poezji „Poetyckie światy. Między Parnasem a Giewontem” (2016), bierze udział w antologiach i almanachach okolicznościowych. Swoje utwory prezentowała w czasie festiwali literackich w Warszawie, Londynie, Wilnie i Wiedniu. Jej utwory tłumaczone były na język angielski, niemiecki, rosyjski i rumuński. Wcześniej laureatka wielu konkursów literackich, obecnie zasiada jako juror. Animatorka kultury, która nie stroni od pracy społecznej na rzecz środowisk literackich, promując poezję stale współpracuje ze Śródmiejskim Ośrodkiem Kultury i Klubem Dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie. W Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie prowadzi „Warsztaty twórczego pisania”.

W 1996 r. związała się z „Formacją Szesnaście”, działającą przy Dworku Białoprądnickim w Krakowie i nieformalną literacką grupą „Każdy rodzi się poetą”, działającą przy Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie, która została założona przez redaktora Ryszarda Rodzika w 1995 r.; wspólnie z dziennikarką i poetką Anną Kajtochową opracowała i w Wydawnictwie SIGNO wydała dwa rocznicowe almanachy tej grupy „Każdy rodzi się poetą”, „Każdy rodzi się poetą. Na jubileusz”; od marca 2011 r. do października 2013 r. prowadziła cykliczne miesięczne warsztaty literackie tej Grupy. W latach 2003-2016 należała do Związku Literatów Polskich, w latach 2011-2014 była Prezesem Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Obecnie należy do Stowarzyszenia Promocji Polskiej Twórczości, Stowarzyszenia Academia Europaea Sarbieviana, Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza i jest Honorowym Członkiem Janowskiego Klubu Literackiego.

Pin It