Bohdan Wrocławski - jeden wiersz (W moim alfabecie)

 

 wroclawski fot walter
 
 
 

W moim alfabecie

 

Zupełnie przypadkowo zobaczyłem

że między wersami jest coraz mniej światła

 

to nieprzyjemny widok – ściśnięte obok siebie litery

niczym słońce gubiące swój oddech wśród chmur

 

lęk który nam odwiecznie towarzyszy

 

który się kocha i nienawidzi

 

jest to zbyt atawistyczne

próbujące kreować nas w zwierzęcość

sierść pożogi krew jaskinie pozbawione drobin światła

 

i wszelkiej nadziei

 

czytam jakiś przypadkowy wiersz Audena

coś wyjątkowo umykającego

pozbawianego tła i horyzontu

 

staczającego się do zagłady

w głąb swojej pogmatwanej historii

 

zapewne są w tym fragmenty naszej niezależności

starości

pełnej woskowych prześwitów

ciągłego dramatu

którym się gardzi

i podziwia

 

Obok mnie przechodzą rewolucje

 

kilku pętaków wychodzi na trybuny

kilku pętaków odchodzi w niesławie

 

to dziwactwa pełne szału i entuzjazmu tłumów

 

pełne ich wzgardzonej miłości

I wiary

 

mojej miłości do rewolucyjnych wierszy Audena

 

tymczasem słońce zapadło się

za ostateczną zachodnią grań horyzontu

przez moment czułem jego suchy oddech

na moich policzkach

 

ochrypły głos muezina wzywający do modlitwy

cichnący spiżowy dźwięk dzwonów kościelnych

 

klątwy tych

którzy zagubieni

biegną od jednego zaułka do drugiego

 

potykają się

 

szukają jakiegokolwiek sensu

drogowskazu

 

Pewnego dnia zobaczyłem

że między wersami jest coraz mniej tego

 

co nauczono mnie odczytywać

w alfabecie mojej cywilizacji

 

Pin It