Limeryki z „Seksu w pewnym mieście, Antologii limeryków kosmatych” 
w wyborze i pod redakcją Mariusza Parlickiego, Wydawnictwo Pisarze.pl, Warszawa 2016.

 

Peter Paul Rubens

 

 

KRZYSZTOF SMYK

 

 

* * *

Pewien major (chyba z Bilbao)

Bab zaliczył co najmniej baon.

Chociaż jego podwładne

Czasem były nieładne,

W zaliczaniu sukcesy ma on.

 

* * *

Jest miasteczko gdzieś w Niemczech – Koblencja.

W nim panienki. Gnam szybko tam więc ja.

Lecz zawiodłem się srodze,

Trzy radary po drodze…

W międzyczasie opadła potencja.

 

* * *

Na pielgrzymkę jechał pan do Rzymu

W tej intencji: jeszcze kiedyś, by mu

Częściej stało

Niż wisiało

I działał mu gluteus maximus.

 

* * *

Onanista, co mieszkał w Chartumie

Chłodził jajka na wietrze – samumie.

Chciały wspomóc go panie,

On nie patrzył się na nie,

Zaspokoić się bowiem sam umie.

 

* * *

Rzecz się działa na zamku gdzieś w Gniewie

Pani pana zabiła tam w gniewie,

Bo z krzyżowej wyprawy

Wrócił jakiś niemrawy.

Seks czy kasa? Tego nikt nie wie.

 

* * *

Obywatel, co w gminie żył Kęty

Na panienek tak cnotę był cięty,

Że w połowie lutego

On czas cały tentego.

Jego imię? Zgadnijcie...Walenty.

 

* * *

A ksiądz proboszcz z parafii w Ostrowie

Ministranta pogłaskał po głowie.

Czy to siła ciążenia?

Ręka mu od niechcenia

Wędrowała...Gdzie? Więcej nie powiem.

 

* * *

Nie był pewien pan pewien z Ochoty

Czy czas tracić na seks też w soboty.

Za to z Woli jest żona,

Nie ma w związku z tym ona

Na seks z mężem najmniejszej ochoty.

 

* * *

Pewien Niemiec rzucił się w Łabę,

Bo nie chciała żyć Wanda ze Szwabem.

Może ktoś mi tu powie,

Że to ona, w Krakowie.

Ale! Da liegt der Schwanz begraben.

 

* * *

Żył w trójkącie: Nielisz-Cyców-Niemce

Pewien rolnik. Miał dwie lewe ręce.

Gdy z rana i wieczora,

On ora(ł) i labora(ł)

Ciągle myślał o, z TiVi, panience.

 

* * *

Casanova-smakosz w Dunkierce

Na kolację jadł jedno z pań serce.

Różnych próbował dań

Lecz najlepsze jest dlań,

Gdy podane jest w cnoty panierce.

 

* * *

Kusząc wiankiem dziewica na Rusi,

Siała rutę w ogródku mamusi.

Ułan stuknął w okienko,

Krzyknął: „Otwórz panienko”.

Teraz panna nie ma czym kusić.

 

* * *

Mieszka para pod Biłgorajem.

Dość udana (tak mi się zdaje).

Taka jest ich umowa,

Że choć boli ją głowa,

Gdy on zechce, ona mu daje.

 

* * *

A dziewica, co pochodzi z Wirek,

Cnotę miała. Wtem powiał zefirek…

Tego dnia, gdzieś pod płotem,

Panna straciła cnotę

I zmieniła się w paskudną zdzirę.

 

* * *

A mężatka, co mieszka aż w Wirach,

Chciała Smyka po plecach posmyrać.

Nie wiedziała podwika,

Że by Smyka posmykać

Trzeba skoczyć z nim najpierw do wyra.

 

 

PAWEŁ SZCZECIŃSKI

 

 

Nowatorski

Rolnik-nowator z Ararat

Miał plony większe niż „Marat”

Każdą roślinę

W nocną godzinę

Dmuchał w szparkowy aparat

 

W stylu Balucha i Balbusa

Pewien stary zagończyk znad Obry

Wielkim chujem przegania wciąż bobry

Żeremia i tamy psuje

A wszystko wyłącznie chujem

Bobry mówią mu „Chuju dzień dobry!”

 

O feministce

Feministce we wsi Bujny Księże

Się po nocach olbrzymie śnią węże

Pośród leśnej zaś głuszy

Wzdycha stary koniuszy

„Jeszcze raz i se go nadwyrężę!”

 

Rycerz Mściwój

Rycerz Mściwój (trwał bój o Legnicę)

Podniesioną miał srebrną przyłbicę

I gdy tylko on zdołał

Zajść od tyłu Mongoła

Wnet go rżnął jak dojrzałą pszenicę.

 

Lampa Alladyna

Podniecona studentka z Olsztyna

Z całych sił lampę trze Aladyna

Dżinn wystawia już główkę

I powiada: Dam stówkę!

Tylko trzeć nie przestawaj Grażyna!

 

Popieprzony

Rudy Maciek (osiedle Podgrodzie)

Się podobał od zawsze Jagodzie

Zaprosiła go zatem

W noc czerwcową na chatę

A on pieprzył non stop ...o pogodzie.

 

Babie lato

W babie lato, w uroczym Żabinie,

Czas leniwie jak płoć w Narwi płynie.

Ale kiedy Malwina

Się opalać zaczyna

O tym czasie czas zmienić opinię.

 

Wnet uśpiony mu włącza się napęd

I gna jak InterCity PKP.

Milkną wróble i świerszcze,

Ja kolejny wers pieszczę,

Zaś za płotem pan sąsiad już sapie.

 

Ach, jak pragnie on czapki niewidki,

Gdy do suchej przemaka golf nitki.

Ściera pot dłonią drżącą,

Tak Malwina kusząco

Krem nanosi na stopy i łydki.

 

Gdy go z tubki wyciska na rękę

Sąsiad z ziemi podnosi swą szczękę.

Drobnych dłoni ruch śledzi

I wie dobrze już, że dziś176

Do snu droga wieść będzie przez mękę.

 

Ta dziewczyna, poetów natchnienie,

Co spojrzeniem rozbudza serc drżenie,

Wciera krem magią ruchów

W skórę ud i na brzuchu.

Bo to między pominę milczeniem.

 

Widok ten jest cudowny zaiste,

Sąsiad wciąga powietrze ze świstem.

Stygnie w niemym zdumieniu,

Zaś kwarc w piasku w jej cieniu

Wrze i stapia się w kryształ. O, Chryste!

 

Gdy zatacza tak kręgi nad pępkiem,

Sąsiad zmysłów i nerwów jest zlepkiem.

Chce dać sycić się oczom,

Myśli wolno się toczą,

Bowiem jak miód są gęste i lepkie.

 

Kosmyk włosów na palec nawija.

Ach, jak cudna i krucha jej szyja!

Trwam w nabożnym bezruchu,

Co sił modląc się w duchu,

Niechaj chwili tej czar nie przemija!

 

Wdech i wydech, falują jej piersi,

Sąsiad marzy o małej dywersji.

I jest szczęścia promyczek,

Bo wiatr zsuwa staniczek.

Ja w zachwycie trwam i szepczę „Merci!”

 

Pożądanie wypełnia źrenice,

Krew próbuje rozsadzić tętnice.

Ale wtedy Malwina

Się ubierać zaczyna.

Ech! Czasami okrutne jest życie!

 

 

MAREK SZTARBOWSKI

 

 

* * *

Rybak (miejsce urodzin: Unieście)

W przyjezdnej się zadurzył niewieście.

Cały połów ze środy

Wrzucił w czwartek do wody,

W piątek ślubną zaś, krzycząc: – Nareszcie!

 

* * *

Kochaś, słynny z wstępnej gry w Łazach,

U pań kończył żywot w obrazach.

T o wernisaż wprost cały -

A jak go malowały,

Stoi do dziś w pierwszych wyrazach.

 

* * *

Pewien święty, co żył w San Francisco,

Do przesady aż miał święte wszystko:

Pępek, pachy i piętę,

Przyrodzenie, nos – święte,

Tylko żonę to on miał kur….

 

* * *

Oprócz kasy, szejk pewien w Jemenie

Tym zasłynął, że kochał się w hienie

I w miłosnym amoku

Miał z nią dzieci po roku -

Hi!(politka), Hi!(larka), Hi!(enię).

 

* * *

Łowił raz wędkarz ryby w Prypeci

Nie na robaka, a „eci-peci”.

Sprawdziłem, więc powiem,

Bo także już to wiem:

Na „eci-peci” każda poleci.

 

* * *

Choć wielkiemu – artyście z Łodzi

Absolutnie nic nie wychodzi.

Próżno groźbą i prośbą

Nęka często to coś, bo

W taki sposób dziecka nie spłodzi.

 

* * *

Rzekł mąż do żony: Aldono,

Znudziło mnie twoje łono!

Dziś całkiem mile

Wspomina chwile,

Gdy został sam. Czyjąś żoną.

 

* * *

Mąż mówił do żony w San Remo:

– Ireno, Ireno, Ireno…

I znaczyło to wszystko,

Że jest on bigamistą,

A nie, że kłopoty ma z tremą.

 

* * *

Kasjerka z mięsnego w Małkini

Przychodziła do pracy w mini

I, by szedł interes,

Przeżywała wciąż stres

Z powodu niejednej tam świni.

 

* * *

Mieszka śliczna panienka w Pile,

Która pachnie bardzo niemile.

Raz jej dziwny przypadek

Zbadał w nocy prof. Tadek

I rzekł tak: – To nie są żonkile!

 

* * *

Fetyszysta na plaży w Miami

Się podniecał żeńskimi stopami,

Zaś na męskie wręcz pluł,

Aż go w końcu ktoś skuł

I po gębie i anapestami.

 

* * *

Raz oświadczyć się chciał w Muszynie

Ryży nerwus rudej dziewczynie,

Lecz przez całą noc dzięcioł

Rozsierdzając go pień ciął,

Więc zapomniał i mu nie minie.

 

* * *

Kobiecie pewnej koło Sadek

Lotnik wraz z lotnią wbił się w zadek

I zaginął bez wieści.

Nam się w głowie nie mieści,

A zwykły to dla niej przypadek.

 

* * *

Raz wdówka na Bródnie w Warszawie

Przy grobie szlochała na trawie.

Gdy ją cuci teściowa,

Nagle słyszy te słowa:

– Po wacku łkam, a nie Wacławie!

 

* * *

Poderwał raz w Rabce (Zaryte)

kuracjusz kelnereczkę Ritę,

lecz że był po trzech głębszych,

niech ciekawość powiększy -

chciał ją brać, gdzie pole tak zryte.

 

* * *

Ma pretensje zoofil z Harlemu,

Że on emu a zaś emu nie mu

I że tak w słońca blasku,

Choćby i z głową w piasku,

To jak mówi ksiądz – nie po bożemu.

 

* * *

Przystojniak jest w Łebie,

Co chętnie pogrzebie...

– Hola, Panie,

Nie tam! Tam nie!

– Mowa o pogrzebie.

 

* * *

Pewna dama spod znaku Barana

Czuła się niedowartościowana:

– To czyste są kpiny -

Obiecać rubiny,

Aby z kwitkiem odprawić mnie z rana!

 

* * *

Kiedy się wydało, że w ZOO

Osły mogą kryć się w koło... o,

Nie tylko posłanka

Do męża od ranka -

Takie oczy robiła: O.O.

 

* * *

Krewkiej turystyce we wsi Siemiany

Na drabinie się chciało odmiany

I wrzeszczała, gdy spadła:

– Nie przejmuj się, do diabła,

Powyłamywanymi nogami!

 

* * *

Zasłynął pewien prezes w Warce

Z tego, że w nocy raz po „Starce”

Przesadził zdziebeczko.

– Zmajstrował on dziecko

Automatycznej sekretarce.

 

* * *

Pewien fakir z okolic Kalkuty

Sto lat temu zdjął spodnie i buty...

Czy dlatego wiek żyje,

Ktoś się pyta? – Mecyje...

Lubi bzykać, więc żyje dopóty!

 

* * *

Pewien lotnik spadł na Czukotce,

By wpaść w oko stamtąd ślicznotce.

Bojąc się Czukczy, Czukczę

Nocą tę (puk puk...) czę -

Sto brał razy w samej pilotce.

 

 

ALICJA SZYMANIAK

 

 

Odmiana wskazana

Ćwiczy na rurze Roxana w Darfurze,

robi to często, w każdej aurze,

czasem pręży się już z rana,

bo marzy jej się odmiana,

a mąż tylko klasycznie, na górze.

 

Ujarzmić stanikiem

Dzisiaj puszysta mieszkanka Rybnika

na spacer wyszła bez swego stanika,

lecz ten nie dał za wygraną

i biegł ciągle krzycząc za nią:

–Załóż, bo każdy z osobna ci bryka!

 

Zimne?- niekoniecznie

Raz Bonifacy w parku w Muszynie,

chciał się rozgrzać przy chętnej dziewczynie,

aż tu trafiła się Zosia,

zimna, przy tym samosia,

więc sam musiał pomóc swej ptaszynie.

 

Reklama

Raz pewien pan pod Warką

żonglował swą fujarką.

Widziały to panie,

więc większe miał branie

i odtąd znaną był marką.

 

Wianek przeszkodą

Anastazja – jelczowianka,

nie chce wcale swego wianka,

bardzo ją uwiera,

straszy jak cholera,

więc trudno znaleźć kochanka.

 

Luz to podstawa

Pulchniutka panienka z Kraśnika

nie lubi zakładać stanika,

więc gdy założy bluzeczkę,

to jej dyndają troszeczkę.

Wzroku panów wtedy unika.

 

Samowystarczalny

Martwił się Marian – ten spod Olkusza,

że mu się w spodniach rzadko porusza,

lecz odkąd walczy dzielnie

rękami, naprzemiennie,

cieszy się... i bywa, że się wzrusza.

 

Siła przyzwyczajenia

Kierowca, a teraz biznesmen z Potoku

las lubi nadal, ale tylko o zmroku.

Choć dziś majętny,

to wciąż jest chętny

na rusałki te przy lesie, tak z doskoku.

 

Nieskuteczny

Wkurzył się złodziej gdy w sklepie Gapa

ukradł wibrator, a że był ciapa

nie sprawdził i dał żonie,

a ona we łzach tonie,

chce użyć, a to zwykła atrapa.

 

Nie kupuj kota w worku

Sfrustrowana Celina (wieś Bieliny)

celowała w robieniu chętnej miny,

gdy usłyszała głos chłopa,

bo męża miała jołopa,

co choć chciał, to wciąż bał się jej waginy.

 

Miejsce też ważne

Raz młoda para na ławce w Ornecie

ćwiczyła gry i zabawy w duecie,

szybko się uwijali,

by ich nie przyłapali,

nim westchnęła było po...chyba wiecie.

 

Cena reguluje popyt

Mania nad rzeką Kania

spotkała kiedyś drania,

co ją brał,

ile chciał,

bo była bardzo tania.

 

Nieśmiały

Pewien maszynista co jeździł do Tworek

nagminnie obawiał się pań konduktorek.

Z natury był nieśmiały,

więc gdy się pojawiały,

tracił głowę a i pęczniał mu rozporek.

 

Mamisynek

Pewna panienka kiedyś w Atlancie

się zakochała w takim dewiancie,

co ssał wciąż jej cycusie.

Więcej nie chciało mu się,

bo zbyt przypominała mu mamcię.

 

Trening czyni mistrza

Hela, panienka znana w Międzyzdrojach

cała golusieńka, w pobliskich powojach

trenuje z Romanem,

bo właśnie z tym panem

uczestniczy konkursowo w wielobojach.

 

Cierpiący

Jan Samowystarczalny (gmina Ostrołęka)

cierpi strasznie, bo boli go wciąż prawa ręka.

Masując zwierza

z prawdą się zderza,

że przyjemność to może być także udręka.

 

Oczarowana Mozartem

Namiętna melomanka z miejscowości Warta

lubiła się kochać przy utworach Mozarta,

bo sprawiała muzyka,

że hamulec gdzieś znikał

i nie czuła się wtedy wewnętrznie rozdarta.

 

Mimowolna

Namiętna żona, chyba z Końskowoli,

gdy nie ma męża, to często swawoli

z przygodnymi panami,

kobietami. parami

Mówi, że robi to tak mimo woli.

 

Pracoholiczka

Rozwiązła dziewucha ze wsi Biełucha

śmiała się zawsze od ucha do ucha,

sprzedając swe ciało,

wciąż jej było mało,

więc kiedyś w pracy wyzionęła ducha.

 

Charakter też ważny

Puszysta Marylka ze Swarzędza

cycki ma wielkie, lecz reszta nędza.

Chociaż chodzi bez stanika,

każdy chłop przed nią umyka,

odważnych wciąż brak, bo straszna jędza.

 

Jeleń

Raz pewien dziadek w mieście Przysucha

liczył, że dzisiaj żonkę wydmucha,

lecz ta nazwała go jeleniem,

bo inny raczy ją swym rdzeniem,

więc jemu teraz grozi posucha.

 

Mistrzyni

Słynie z tego pewna kobietka z Nieszawy,

że doszła drogą ćwiczeń do takiej wprawy,

iż w ciągu godziny

panów dwa tuziny

pozalicza i złapie... busa do Warszawy.

 

Spragniona

Spragniona kuracjuszka w ośrodku „Ksantypa”

wdziękami swymi kusi niejednego typa,

choć nie są w jej typie,

okiem na nich łypie

bo turnus bez seksu to przecież straszna lipa.

 

 

Krzysztof SMYK – urodził się pięć dni po oddaniu do użytku Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Prawie w jego cieniu, bo na ul. Koszykowej. Według legendy rodzinnej Ojciec wsadził go kilka dni po urodzeniu do kabiny samolotu Ił-28, żeby kontynuował tradycje lotnicze (Ojciec był pilotem wojskowym). Paradoksem jest to, że po latach Krzysztof został przeciwlotnikiem, a jego syn – Michał – lotniarzem. Nasz autor limeryków pierwszy mundur założył w Technikum Leśnym w Rogozińcu. Tam zaczął przygodę z poezją współredagując szkolne pismo literackie „Efemerydy”. Te zainteresowania spowodowały, że po maturze zdał na filologię polską (UMCS w Lublinie), po czym, po Szkole Oficerów Rezerwy, został podporucznikiem i przez 23 lata robił karierę wojskową aż do stopnia majora. W tym czasie pisał incydentalnie (głównie przemówienia dla swoich dowódców). Do poezji wrócił w 2013r. Przypadkowo odkrywając na Facebook-u stronę Probierczyka. Tam wypatrzyło go oko administratorki strony Fabryka Limeryka, gdzie pisuje do dzisiaj. Limeryki zawarte w tej Antologii są krótkim przeglądem jego działalności w Fabryce. W czerwcu 2016 r. współorganizował I Limeriadę w Izabelinie – spotkanie grupy poetów piszących w Fabryce Limeryka. Zapalony turysta z tytułem „Starego Bieszczadnika”.

 

Paweł SZCZECIŃSKI – układaniem przeróżnych form literackich (abecadliki, lepieje, limeryki, moskaliki, palindromy, pangramy) zajmuję się od 2008 roku. Jest amatorem i status ten mu odpowiada. Prawdopodobnie dzierży rekord w liczbie ułożonych pangramów (przynajmniej wśród polskich autorów). Od czasu do czasu jury przyznaje mu wyróżnienia lub nagrody w konkursach satyrycznych. Ogólnie: woli czytać. Innych. Szczegółowo: fantastyka. Ta fantastyczna, pełna humoru, i ta głęboko osadzona w historii. Wójtowicz, Brzezińska, Miszczuk, Lem, Pacyński, Pawlak, Pilipiuk, Foryś, Komuda, Piekara, Przechrzta, Gromyko, Rudazow i Bielanin. Lubi czytać polskie (bo dobre) kryminały. Krajewski, Czubaj, Wroński, Rychter. I do tego rock and roll. Uwielbia!

 

Marek SZTARBOWSKI – laureat Nagrody Głównej „Złotego Klucza” i Honorowy Obywatel „Zamku Świdwińskiego”- w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej w Świdwinie w 2003 r., zdobył III nagrodę i wyróżnienie w 2004 r. w I Ogólnopolskim Konkursie Poezji im. Zbigniewa Herberta w Otwocku i liczne nagrody w konkursach, między innymi za wiersz „Kruk” w Krakowie, czy „Ten sonet” w Turnieju Jednego Wiersza na Nadnyskich Spotkaniach Literackich w Zgorzelcu w 2003 r. Jego debiutem jest tomik wierszy „Zwierzę ci się” wydany w 2008 r. w Krakowie przez Bogdana Zdanowicza z ilustracjami Michaliny Grodzkiej (Wrocław), oraz „Poszukiwacz luster” wydany w 2011 roku wspólnie z poetką Joanną Oxyvią Jankowską. Utwory Marka można przeczytać w Ogólnopolskim Kwartalniku Artystyczno-Naukowym ZNAJ. Pisze lirykę, wiersze humorystyczne, opowiadania i prozę satyryczną.

 

Alicja SZYMANIAK – urodzona w 1953 r., pochodzi z Pionek, od 26 lat mieszka w Pruszkowie (mazowieckie). Pisze od niespełna 2 lat, wypełniając wolny czas po przejściu na emeryturę. Swoje teksty publikuje na facebooku w grupach „Peron literacki – wiersze życiem i sercem pisane”, „Pod parasolem słów”, „Poezja przy kawie” i „Ogród poetów”. W maju br. roku jej wiersze ukazały się w obszernym wydaniu pt. „Peron literacki – antologia”. Bawi się również pisaniem limeryków w grupie „Ulica limeryków” i „Hermantyczna grupa limeryczna”. Interesuje się również fotografią, głównie pięknem natury.

 

Pin It