Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

 

W obronie innych wódek

 

w „Lekcji nieobecności” Aliny Świeściak

czytam że leżenie Świetlickiego

 

jest jego leżeniem

między Białoszewskim i Różewiczem

 

a ja nawet nie muszę leżeć żeby leżeć

mogę nawet leżeć siedząc

 

bo nie o leżenie tu idzie/leży?/

chyba że jestem ciemny jak tabaka w rogu (nie palę)

 

nawet Świetlicki mnie nie oświetlił

chociaż kupiłem jego „Wiersze”

 

bo chciałem być dobrze wychowany

w kwestii bardzo najlepszej poezji

 

kupiłem więc sobie  t e g o  Świetlickiego

i nic z tego! no, na półce dobrze wygląda ale

 

zanim zacząłem czytać tyle się nasłuchałem

że Świetlicki ważnym poetą jest aż

 

na konferencji w Poznaniu w 2013 okazało się

że jego nałogi są ważniejsze od moich

 

że on pije ważniejszą wódkę

no nie wiem, nie wiem

 

też macie poczucie że wasze wódki

są mniej ważne od innych?

 

bo w poezji to od wódki-Świetlicówki może

lepsza jest Gąsiorówka, Jerzynówka czy Ratoniówka

 

więc z tymi wódkami panie Marcinie lepiej

nie przesadzać bo to się różnie kończy. Koniec

 

 

Perfidnie zielony grajek

 

kazali mu śpiewać

o sobie

inaczej – powiedzieli- zostaniesz skazany

a następnie stracony

ponieważ Konstytucja Naszego Królestwa

nic o tobie nie mówi

 

i aby nie być gołosłownym

muszę powiedzieć

że istotnie tak było

 

grajek trzeźwo spojrzał

na zielony sznur

przygotowanej szubienicy

(kolor który bardzo lubił)

 

nie byłby sobą

gdyby uniknął przyjemności

upajania się niecierpliwością widzów

 

Mistrz ceremonii oddał mu głos

 

grajek wstał i powiedział

jestem anarchistą Konstytucja jest przeżytkiem

 

wspiął się na palce

włożył głowę w sznur

i odkopnął piedestał

 

podstawiono mu nowy

a w konstytucji znalazłem:

grajek – Społeczny Uwodziciel

 

 

z Celine’a

 

ten facet który chodzi cały czas

w porwanej marynarce

i co drugie słowo używa brzydkiego wyrazu na ka

(świeć Panie nad jego duszą)

 

prowadził – okazało się –

bardzo skrupulatny pamiętnik

 

większość szczegółów

nie budzi głębszego zainteresowania

 

pełno tam kwaśnej racji i złego gustu

a słowa zaludniają strony jak szczury

 

dopiero na końcu wielce interesująca myśl:

filozofia to jakby pies w kagańcu chciał szczekać

- tylko pisk i wycie

 

 

Czemu milczysz?

 

Jeszcze ci zostało

Tego piachu w palcach?

 

czemu milczysz milczewski

a byłeś taki Bruno

 

ja wiem, że poezja

najwspanialsza jest gdy niema

ale to jeszcze nie powód

 

w jednym tyglu ciebie smażą

ze Stachurą Bursą i innymi

a ty nic

 

śmierć jak ryba

tnie powietrze przy powiekach

a ty nic

 

w żywych mowie

nie ma na to głosu?

 

Czemu milczysz

Bruno

 

 

Słowo

 

słowo zapisane

słowo dane

złamane słowo

 

słowo

z kneblem

w ustach

 

słowo bite

aresztowane

słowo zdradzone

 

słowo

z pozrywanymi

ścięgnami

 

słowo wołające

o pomstę do nieba

ale nieba nie ma

 

nieba nie ma

ale są

jego sprzedawcy

 

niebo w spray’u!

niebo w aerozolu!

niebo po kawałku!

 

wołają w świątyniach

gazetach

na bilbordach

 

w sakwach mają

oprócz srebrników

gwoździe

 

będą przybijać słowa

do Krzyża Południa

i Gwiazdy Północy

 

ale nazwą to

nie ukrzyżowaniem

tylko reklamą!

 

 

Języki obce

 

nauczyć się francuskiego

dla Edith Piaf

 

angielskiego nauczyć się

dla Szekspira

 

nauczyć się niemieckiego

dla „Cierpień młodego Wertera”

 

a nie nauczyć się

dla „Mein Kampf”

 

nauczyć się dla dobrego filozofa

Martina Heideggera

 

a nie dla Heideggera

profesora nazistowskiego uniwersytetu

 

łapać po francusku

metafizyczne szczury Camusa

 

i zachwycać „Podróżą do kresu nocy”

żydożercy Celine’a

 

który był dobrym lekarzem

co nie bał się wojny

 

twierdząc że ożywia ona

zasuszone jajniki kobiet

 

nauczyć się czarnych liter

języków obcych

 

ociekających krwią

jak stygmaty

 

 

Stary człowiek patrzy na dziecko

 

stary człowiek patrzy na dziecko, ja patrzę na niego

dziecko nie patrzy nigdzie, ono pożera świat oczami

tworzymy – Boże, wybacz! – Boską Trójcę

 

stary człowiek jest mi bliższy

bo jest mną za chwilę, za rogiem kolejnej godziny

za słowami następnego nekrologu

 

stary człowiek patrzy na dziecko i mówi

chociaż wcale nie otwiera ust

wsłuchuję się w treść przejmującego bezsłowia

staram się złapać wszystkie wymiary niemej mowy

 

stary człowiek chce przekazać dziecku całą mądrość mijającego życia

tak widzi ostatnie zadanie które sam na siebie nałożył

gdy w niemym gapieniu się dziecka odgadł nigdy nie zadane pytanie:

czy masz dla mnie jakąś radę?

 

widzę jak przywołuje ostatnim wysiłkiem bruzd na czole

nadludzkim wytężeniem zmurszałej pamięci

wyblakłą wiedzą przeczytanych książek

i wyrzuca z siebie ku własnemu przerażeniu:

 

nie ma rad do udzielenia

nie ma losu do przepowiedzenia

konsultacja kosztuje trzydzieści srebrników

 

 

Jeżeli wiersz

 

Różewicz cytuje Hebbla

że „poezja jest samobójstwem”

i patrzy jak w ogrodzie gałęzie kolejnych lat

puszczają wiosną młode liście

 

tymczasem dosłowni hebbliści

Czycz Stachura Szymanowicz

od dawna już na łąkach Pegaza

pielęgnują poplątane korzenie słów

 

słuchając jak Różewicz

modli się ukradkiem

frazą z Janka Leończuka:

„dzięki Ci Boże za życiodajny lęk umierania”

 

 

Casanova

 

nikt nie widział starego Casanovy

 

kultura o nim zapomniała nie chcąc dopuścić

by mężczyzna próbujący zrealizować fantazję

o nigdy niewyczerpanej mocy fallicznej

nagle ją stracił

 

dlatego całe zastępy copywriterów

pracują nad wizerunkiem

silnych i muskularnych mężczyzn

trzymających usta zanurzone

w puszkach zimnego piwa

 

i nad wizerunkiem młodych kobiet

zrobionych z „duchowych karmelków”

używających mydła pończoch czy samochodów

by przechodnie zauważyli

że są kobietami

 

tak wykreowani ludzie są zbyt dobrze zrobieni

by byli prawdziwi - nic tu po nich

więc copywriterzy pracują i pracują

 

gdy tymczasem stary Casanova uśmiecha się

patrząc w lustro

 

nigdy nie miał dzieci reprodukował jedynie

samego siebie by podtrzymać fantazmat

o uszczęśliwiającym wszystkich

fallusie

 

a teraz widzi w lustrzanym odbiciu

coś czego zawsze najbardziej się obawiał:

twarze  kobiet które wcale go nie pożądały

 

to dla nich stał się wirtuozem uwodzenia

 

 

List cudem odnaleziony w pogorzelisku

                                   na liście nie znaleziono daty

                                   wstaw ją sobie sam

 

po wielu dniach dopłynęliśmy do brzegu

i postawiliśmy stopę na suchym lądzie

 

nieznaną ziemię potraktowaliśmy ogniem

od razu i bez zastanowienia

 

był naszym dobrem mieczem i tarczą

we wszelkich potrzebnych i niepotrzebnych staraniach

 

dzięki niemu powiększyliśmy królestwo

o niewyobrażalne obszary

 

nawet nie wiem czy potrzebujemy aż tyle

czy tyle udźwigniemy i po co

 

niewielu jednak podziela te obawy

rozkoszując się  nowymi zdobyczami

 

przestrzegałem żeby uważać z ogniem

i nie straszyć nim tubylców

 

nie wzbudziło to aplauzu czy zrozumienia

a spojrzenia ostrzegały abym raczej ja uważał

 

uznałem więc za roztropne zamilczeć

i pilnować ognia

 

dzisiaj bowiem odpowiadam za posiłek

dla całej drużyny - nie mogłem zawieść

 

a ogień przecież dawał ciepło

i nadzieję że będzie już tylko lepiej

------------

po wielu dniach dopłynęliśmy do brzegu

i postawiliśmy stopę na suchym lądzie

 

nieznaną ziemię potraktowaliśmy ogniem

od razu i bez zastanowienia…

 

 

Życie się zabliźnia

 

moje życie się zabliźnia

jak tężejąca krew zabliźnia ranę

przez którą coraz szybciej czas wycieka

taki los człowieka

 

pamięć w nas jak liście na drzewach

na krótko na  sezon ledwie

co miało być było i nic więcej

nim legniesz w trumience

 

potem już tylko sen czasami

przybliży bliskim twoją postać

jak fotografię w barwach sepi

śmierć nie krzepi

 

 

Andrzej Wołosewicz (rocznik 1958), współpracownik www.pisarze.pl, redaktor kwartalnika „Migotania”, zastępca red. naczelnego kwartalnika Aspekty Filozoficzno-Prozatorskie, zawodowo zajmuję się uczeniem etyki. (Tak na marginesie wszystkich naszych dyskusji o kulturze, co ciekawe wszystkie te inicjatywy, w których staram się uczestniczyć dzieją się wysiłkiem prywatnych osób, zdanych na własny wysiłek i pieniądze, warto o nich przypominać: Bohdan Wrocławski, www.pisarze.pl; Zbyszek Joachimiak, Migotania; Zdzisław Wichłacz, Aspekty Filozoficzno-Prozatorskie.)

Wierszy piszę stosunkowo mało, debiutowałem w „Radarze” w 1985 roku, a potem w „Twórczości” w roku 1989. Pierwszy tomik, „Zbytek”, wydałem dopiero w 2003 roku, w wieku 45 lat, więc chyba nie pcham się zbytnio na afisz. Hołduję zasadzie: lepiej mniej ale lepiej. Potem trochę przyśpieszyłem wydając książkę z recenzjami „Świat według poety” (2005) i tomiki poetyckie „Prawdziwą podróżą naszego życia jest podróż wewnętrzna’ (2007), „Monogram ze starych zegarów” (2010) i „Każdy Twój krok prowadzi nad Styks” (2014). Z rzeczy dla mnie ważnych jeszcze dwie: po czterech latach studiów doktoranckich skończyłem książkę „Krzysztof Gąsiorowski – biografia sensu. Poezja poza interpretacyjnymi oczywistościami” i przymierzam się do jej wydania oraz do wydania kolejnego tomiku, którego tytułu jeszcze nie zdradzę.

Pin It