Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

Niebo

 

Niebo jest trochę dalej

niż widzą twoje oczy.

Trochę dalej

niż sięgają twoje myśli.

O wiele dalej

niż twój cień.

Ale nie myśl sobie,

że aż na końcu świata.

 

Tam jest jedynie zamrożony błękit oraz

łagodne dusze chmur.

Tam są opuszczone fotografie

i ślady obecności.

 

Niebo jest zawsze pod ręką.

W narodzinach wiosny,

w ptasich zalotach

i w mruczeniu

kota.

 

W gęstwinie

ukojenia.

 

Nie szukaj nigdy nieba

na końcu świata.

Trafisz tam

bezwiednie.

Pomimo nocy, pomimo snów i pomimo

tajemnic.

Pomimo znużenia.

 

Niebo jest

luźną kartką, na której utrwalasz

recepty swoich

tęsknot

i żar

swoich zachwytów.

 

 

Ogień

 

Wyrywam się w ogień,

który już nie płonie.

Spadają gwiazdy z gniazd,

a ptaki budują obszerne

kamienne jaskinie.

Jest nów. Wszystko co nazwałem

jest inne.

Rozpoznane

kryje się w wyprzedaży

naszych lęków.

Opisane

traci moc i znaczenie.

Ukochane

odzyskuje swoją szpetotę, a wszechświat

kładzie się na powiekach

i nie pozwala

zapomnieć

 

Znów płonie

tęsknota. Serce zamarza

na klucz.

 

 

Zdumienie

 

Przecieram oczy z mgły. Rosa na rzęsach pilnuje mnie

a rano, świat pęka w nabrzmiałych planach

taktycznej gry

o nic.

 

Budzę się,

choć lepiej być gdzie indziej, lepiej śnić,

lepiej płynąć pod prąd

niczym ocean do źródeł.

 

Każdy gest kona jak wiersz pisany pod poduszką.

Każdy głos odbija się od światła i umiera zanim

coś powiem.

W szufladzie bałagan, w sercu chaos,

w namiętnościach

topię się rozpaczliwie wołając kogoś

kogo już nie ma.

 

A jeszcze niedawno stał tutaj, nad brzegiem,

wyciągał dłoń i wołał

jeszcze raz, spróbuj to

jeszcze raz.

 

Przecieram oczy ze snu.

Sprzedałem swoje zdumienie

za parę kłamstw.

 

 

Żar

 

Uczę się milczeć i zasypiać

przy kołysance twoich

myśli.

 

Milczeć całym ciałem

a jednak niedostrzegalnie drżeć

kiedy wsuwasz

ciepłą dłoń

w moją dłoń.

 

Uczę się też powoli obumierać

aby bardziej żyć.

 

Aby żyć całym ciałem

twoimi oczami

dotykiem

i odrobiną nicości.

 

Nawet tam wszystkie pory roku

będą nosić Twoje imię

 

 

Pożegnanie

 

To było dla żywych.

Ksiądz, przemówienia, kwiaty.

Wracaliśmy brudni od słów.

Słowa kładły się u stóp w kopce liści

wyczekując płomieni.

A kiedy zatliły się wspomnienia

było po wszystkim.

 

Wracaliśmy jeszcze ciepli

otuleni wiatrem

i wulkanem samotni,

jeszcze niepewni

spojrzeń z krzyża,

na którym wisiał

łotr.

 

Żywi,

którym znów odebrano

żyjących, żywi, którym wykreślono

przeszłość.

 

 

Budzik

 

Kochać Cię to

tęsknić.

Tęsknić

gdy jesteś obok,

tęsknić,

gdy wracasz po chwili,

tęsknić,

nawet

gdy pijesz kawę.

 

Dotykać,

gdy dotyk wydaje się

zbrodnią i bywa

ciosem

albo milczeć,

gdy cios przeistacza się w lęk

i mówić,

że już jutro

będzie lepiej.

 

Kochać Cię

to jedyny powód

do życia.

I jedyna szansa

na nieśmiertelność.

 

To

budzik czułości

nocą i dniem

i bez zbędnego

jutra.

 

 

Przedwieczność

 

Trzeba ocalić naiwność. Ratować dzieci spod kół rozpędzonych

ciężarówek i nasycać sobą trakty, gdzie dobrze się bawią

poławiacze rzeczywistości. Ratować sny przed marą

i cieniem oraz kluczyć w labiryntach mutacji masowych

złudzeń.

Trzeba być.

Aby żyć.

Być Lestrygonem i Cyklopem, i gniewnym Posejdonem, i owieczką

prowadzoną do krematoriów i mieć Itakę,

namiastkę przypływu. Słowo „nigdy”

oprawić w ramki

i powiesić obok krzyża.

I patrzeć jak dziecko

nazywa wszechświat

drogą

i ścieżką w nieznane,

a potem być Ikarem, który

...doleci.

 

W pałacach entropii

trzeba nieść swoje metamorfozy,

trzeba być

nieprzemakalnym.

 

 

Nibylandia

 

I

 

To było prawie wczoraj.

Wyspy budziły się z letargu.

Jechałem pociągiem z miasta N,

lodowiec topniał,

biel rozpływała się w błękicie.

Wierzyłem fotografiom,

tylko one

nie uwierzyły we mnie.

 

Nadal tęsknię

do tego wczoraj

sprzed tysięcy lat.

Nadal wierzę

fotografiom.

Są jakby monolitem

cięższym od snów.

Są nibylandią

roztrwonionych marzeń.

 

                                   II

 

Czy ukryła się w łodzi dzieciństwa,

która dryfuje daleko od radości.

Może przychodzi nocami jak zjawa,

kiedy jest dobrze, cicho i zmysłowo.

Tuli gorączkę do plastikowych poduszek…

A może jej nie ma. Choć wyczuwam

dojrzewanie poziomek, narodziny wiosen

oraz spokój jesieni.

Pamiętam każdy żar, pielęgnuję światła.

O świcie zdejmuję maskę, aby dźwignąć

świat.

 

Choć to zbyt wiele jak na słabeusza. Mylą mi się

kroki, mieszają nazwy i krzepnie spojrzenie. Wiem.

Ukryła się w goryczy

nadużytego leku.

Zapomniałem dziś zażyć.

Dlatego jeszcze

żyję.

 

 

III

 

Kim jestem.

Na co czekam,

na kogo ...

Świat piękny świat pyszny świat poziomkowy

wiruje ze Słońcem

swym apetycznym światłem kształtując cienie, Księżyc tańczy

z gwiazdami. Natura oddycha.

Niepokój kradną sny

spadające z oczu.

 

Przyszedłem tu kochać,

ale dano mi tylko

czas. Podstępny wymiar

oraz lęk

przed rozstaniem.

 

Przyszedłem tu śnić, ale sen

rozwiał się na twoim ciele,

pełnym pokuszeń

i zmysłów.

 

Budzę się. Oto kolejny dzień, który warto przeżyć

pomimo wszystko

 

 

 

walter051Andrzej Walter – określa swoje miejsca: „moje Gliwice” i „mój Kraków. Urodzony w 1969 roku poeta, publicysta i fotografik. Opublikował sześć tomów poezji: album poetyczno-fotograficzny „Paryż” (Wyd.Fineko, 2003), album poetycko-fotograficzny „Miłość” (Wyd. Fineko, 2007), „Tam, gdzie zebrałem poziomki” (Tow. Słowaków w Polsce, 2010), „Punkt rzeczy znalezionych” (Tow. Słowaków w Polsce, 2011), „Śmierć bogów” (Tow. Słowaków w Polsce, 2012), „Pesel” (Wyd. Pisarze.Pl, 2013) oraz wybór wierszy z lat 2002-2014 zatytułowany „Niepokój horyzontu” (Wyd. Adam Marszałek, 2014).

Członek Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, członek Komisji Kwalifikacyjnej do Związku Literatów Polskich przy Zarządzie Głównym Związku. Redaktor warszawskiego E-Tygodnika Literackiego Pisarze.Pl oraz Członek Kapituły Nagrody Złotej Róży imienia Jarosława Zielińskiego dla najlepszego tomu poetyckiego roku dedykowanego autorom do lat 41.

Szczegółowe informacje o autorze na stronie www.andrzejwalter.pl oraz w Wikipedii

 

 

Pin It