Jan Stanisław Kiczor - wiersze wielkanocne 2017

 

wielk2017

 

 

Wielkanocny tryptyk

 

                              A miało być jak w dniu każdym;

Rogalik, kawa poranna,

A tu się dzwon rozkołysał

I wkoło słychać – Hosanna.

 

Ruszają procesje z kościołów

Tych w miastach, tych na prowincji

zaś w pieśni wieść się rozchodzi,

że Chrystus, Chrystus jest vincit.

 

Wtem słyszę do drzwi pukanie,

Dziwnego widzę człowieka:

- to może wspólnie tę kawę?

Na więcej przyjdzie poczekać…

 

Co całkiem w tobie zmartwiało

W końcu się może obudzić;

Ja tylko niosę nadzieję

I szukam ludzi wśród ludzi.

 

 

***

 

Chciałbym wraz z Tobą, śpiewać Hosanna,

Lecz nie potrafię

Wszystko uśpione, okryte chłodem

A w sercu kamień.

 

Z niezrozumienia gdzieś zamotało

się życie całe.

Wiem, przychodziłeś i chciałeś pomóc

Lecz ja nie chciałem.

 

Może to strach był, czy zadufanie,

może przekora?

Więc jak dziś mogę śpiewać radośnie

Chwalebny chorał?

 

 

***

 

Wyśpiewują Hosanna, nucą Alleluja

Idą w wielkiej procesji, poważni czy śmieszni,

Dzwon się w swojej dzwonnicy na dobre rozbujał

Idą święci – nieświęci, co jeden to grzesznik.

 

A to wszystko się dzieje zgodnie z wielkim planem

Że jest Ten co zwycięży, zaprzaństwo wybaczy;

Panie – będą mu śpiewać, choć nie chce być panem,

Lecz chciałby w nas choć trochę miłości zobaczyć.

 

                              Więc wychodzi naprzeciw i wiosnę rozdaje,

Głaszcze dusze sczerniałe i prostuje ścieżki

Pochyli się nad czyimś obolałym ciałem

I nadzieję da taką, o której nikt nie śnił.

 

Pin It