Limeryki z „Seksu w pewnym mieście, Antologii limeryków kosmatych”
w wyborze i pod redakcją Mariusza Parlickiego, Wydawnictwo Pisarze.pl, Warszawa 2016.

 

Peter Paul Rubens

 

RYSZARD KRAUZE

 

* * *

W kuwejckim haremie jest kastrat,

gdy pań go otacza hałastra,

to wzdycha do siebie czasem,

cicho, falsetem, nie basem

- ach, per asperma ad astra…

* * *

Żyła pewna pani w Jabłonkach,

co lubiła męskie nasionka

- gdy tylko okazję miała,

to ssała, ssała i ssała,

i była nietknięta jej błonka.

* * *

Plantator spod Ułan Bator

zakupił raz depilator…

Instrukcji się nie czytało,

no to mu teraz zostało

łabędzie falsetto cantato.

* * *

Rogacz z Kutna dorwał się do viagry

no i żonę swoją teraz tak rypie,

że przechodzą ciarki!...

Cieszą się aptekarki,

bo po viagrę przychodzą też szwagry.

* * *

Rokrocznie rolnik z Odessy

namiętnie orał swe lessy,

żonę też chętnie by orał,

ale jej nie miał, więc zmora

dręczyła go, no i stressy.

* * *

Młodziutka Inez (Barcelona)

nieustający ma świąd łona.

Niesie się wieść po chłopakach,

że ciągle szuka drapaka,

choć pług byłby lepszy lub brona.

* * *

Raz Ali spod Trypolisu

miał syndrom ciągłego zwisu.

Po prostu nie chciał mu stać,

nie pomógł tatko ni mać.

tylko wkład od długopisu

* * *

Prawiczek spod Ostrołęki

wstydził się nawet swej ręki.

Ech niepojęty obyczaj,

by swój interes za życia

pakować do trumienki.

* * *

Raz tokijczyk on-line na fejsbuku

postanowił popełnić seppuku

ręka mu się omsknęła

i choć krew popłynęła

to nie ten flak się znalazł na bruku

* * *

Pewien Arab jakiś tam Ali

na owcę się w Tatrach napalił,

ale gdy gacie zdjął,

baca z tyłu go wziął

i tak do wieczora igrali

* * *

Listonosz z Nashville, ech, artysta,

narobił dzieci tysiąc trzysta...

Wyglądał jak Johnny Cash,

więc słyszał wciąż: bierz mnie, bierz!

- no to z okazji korzystał.

* * *

Raz pewien stepowy Mongoł

namiętnie grał w Pokemon GO

na żonie, z prąciem w łonie,

wtem żona krzyczy: O NIE!

- Ty zajmij się baja-bongo!

 

ANNA KULIG

 

* * *

Pewna dama żyjąca w Pasłęku

miała wiele urody i wdzięku.

Ile – nie wie nikt z racji

braku weryfikacji,

bo lubiła tylko po ciemku.

* * *

Chciała gzić się Jagna w Chałupach

z kulturystą zalanym w trupa

– na nic siana aromat,

chyba zawiódł automat,

bo miast Jagny atleta rżnął głupa.

* * *

W noc polarną Eskimos w swym igloo

wyuzdanym oddawał się figlom.

Gdy polarny wstał ranek

lubą swą poił tranem

by poprawić co nieco jej wygląd.

* * *

Drży pan młody w mieście Sonora

z podniecenia – do ślubu już pora!

Chociaż nieco go gryzie

jeden punkt w intercyzie:

„Bara bara na Bora Bora”

* * *

Niepozorny dość chłop pod Przeworskiem

gladiatora miał biceps i tors, kiedy

widział panienki,

choć był płaski i cienki,

lecz miał, bestia, zdolności aktorskie.

* * *

Zdziwił bardzo się raz gbur z Zakopanego,

nagle w zad dostawszy kopa,

bowiem czytał gazetę

posiadając kobietę

a nie wiedział dotąd, że to faux pas.

* * *

Elegancka madame w Wołkowysku

jednak leje chłopa po pysku

i wyzywa go:” Ty sku ...!”,

gdy w miłosnym uścisku

zwracać się do niej śmie po nazwisku.

* * *

Młodociany wędkarz pod Niskiem

z seksualnym się spotkał wyzyskiem;

panie tak są zawzięte

na tę jego przynętę,

że się musi opędzać wędziskiem.

* * *

Zawiedziony w miłości pan z Mościsk

ma z zazdrości przewlekły szczękościsk,

bowiem wszystko, co kocha:

tak C2H5OH,

jak i Zocha – wciąż bez wzajemności.

* * *

Masochista zawzięty z Lublina

preferował zbliżenia w jeżynach.

Seks – jak seks, różnie bywa,

ale rozkosz prawdziwa,

gdy się kolce wyciągać zaczyna.

* * *

Zapalony meloman ze Wschowy

muzykować jest zawsze gotowy,

od wieczora do rana

lubi grać na organach,

i tu trzeba uściślić: na płciowych.

* * *

Na bezkresnym stepie nad Donem

pewna jejmość chce kupczyć swym łonem,

mimo chęci i wiary

klapa – gdyż te obszary

dosyć słabo są zaludnione

* * *

Podstarzały lowelas znad Dźwiny

lubi tylko duuuuże dziewczyny,

sam postury pajęczej

mawia: trochę się męczę,

ale lubię się piąć na wyżyny.

* * *

Dość niechlujny macho znad Drwęcy

już na oko sam w sobie był encyklopedycznym

przykładem,

że na damy, jak żaden

działa urok (i odór) zwierzęcy.

* * *

Gacha z żoną zastawszy pan w Jałcie

czyn potępił ich w całokształcie,

jednak ego zranione

sprawia, że prosi żonę:

Powiedz, skarbie, że gwałtem on miał cię!

* * *

Po Ustrzykach Dolnych i Górnych

gania duszek swawolny a jurny.

Panny, wdowy, mężatki

szczypie w cyc i pośladki,

proponując śniadanie do urny...

* * *

Wciąż zgryzotę ma pani w Tuapse,

bo ma męża mięczaka i płaksę

a jej marzy się macho,

co się czochra pod pachą

i co rusz w żartach karci ją klapsem.

* * *

Bywał dość nieciekawy gość w Kolnie

nagabywan przez panie namolnie,

dziwne to, bo odgórnie

był matołem i durniem,

lecz oddolnie był pełen uzdolnień.

* * *

Pewien Karol w Zachodnim Tyrolu

seks uprawiał z babą na polu

gdy w kamienne podłoże

trafiał czasem, niebożę,

to jodłował pięknie w d-mollu.

* * *

Podstarzały macho nad Bzurą

wierzy ciągle w zwierzęcy swój urok,

puszy się, pręży mięśnie

a gdy mięsień mu wklęśnie,

epatuje damy rupturą.

* * *

Jedna panna niewinna z Wałbrzycha

obdarzyła uczuciem swym Zdzicha,

ale z racji swej tuszy

wpierw go musi ogłuszyć,

potem sprawdzać, czy jeszcze oddycha.

* * *

Zastał Władek dziś nad Popradem

swoją żonę z krzepkim sąsiadem,

kiedyś taką obrazę

może puściłby płazem,

ale teraz puścił ją gadem.

* * *

Pragnie wydać się pani z Kórnika

za jurnego matematyka,

ostrzegano niewiastę:

gdy wyciągnie pierwiastek,

to ze śmiechu wszystkich zatyka.

 

WOJCIECH KULPIŃSKI

 

* * *

Nie wierzaj Jerzemu w Jeżynach

gdy Jerzy Tobie się zwierzy na

ucho szepcząc „kochana”.

Pomyśl, to Ty od rana

w jeżynach leżysz, a Jerzy… na.

* * *

Cherlawy Darek darł się w Darłowie

próbując zasnąć z cycem na głowie.

Lecz biustem żony

znów przygnieciony

mało że nie spał, spędzał… „sen” z powiek.

* * *

Do opisu Helki pryzm (Helka mieszka w Strzelkach)

jest potrzebny szósty zmysł, wyobraźnia wielka.

Nieprawdopodobny cyc.

Na początku cyca szpic,

potem długo, długo… nic, w końcu właścicielka.

* * *

Młodej turystce , gdzieś w Karkonoszach,

spadło ramiączko od biustonosza.

„Lepszy horyzontu zanik,

niż w fatalnym stanie stanik”,

...więc go rozpięła , te wzgórza to szał.

* * *

Przyciąga Pola w Dole Krynicznym.

Ma magnes w biodrach. Plus erotyczny.

Gdy wpada mimo woli

twój „biegun” w pole Poli,

to statystycznie nie jest statyczny.

* * *

Urzeka Żanetę w Jastrzębiku

gra grzeszna z narządem (w narzędniku).

Rządny żądzy urzędnik,

nierządnicy nadrzędny,

jej przyrzekł porządny narząd „wniku”.

* * *

Pewna dama , powiedzmy z Powidza,

w święto kobiet kolegów zawstydza

z pracy , gdy na biurku nago,

proponuje figo-fago,

solo , w grupie i …jeszcze wybrzydza.

* * *

Młoda artystka, ze wsi Twardy Róg,

grała na harfie palcami u nóg.

Ćwiczyła gamy po kryjomu,

bo mąż jej wrzeszczał (gdy był w domu)

„Wolne masz ręce, to może coś zrób!!!”…

* * *

Para muzyków z wizytą na Krecie

grała co wieczór preludia w duecie,

on palcówki jedną ręką

ćwiczył czule pod sukienką ,

ona wariacje szalone na flecie.

* * *

Józek swą „miłość” znalazł w Cimochach,

bo biust ma wielki i… imię Zocha.

Myśląc o „szczytach”

przytacza cytat:

„W górach jest wszystko , wszystko co kocham”.

* * *

Pewien samotny rybak na Helu

spędzał „upojne” noce w burdelu.

Pytany dlaczego,

w rozmowie z kolegą,

przyznał: cóż... zapach mój przyjacielu.

* * *

Skarży się żona strażaka z Tczewa,

że żaden płomień go nie rozgrzewa,

że w żarze łoża,

on krzyczy: „Pożar!!!”,

Włącza syrenę i ją olewa.

* * *

Z miotłą ma problem wiedźma gdzieś w Żorach,

bo jej przeciera majtki od Diora.

Na nic luksus w lasach,

satyna i klasa,

do lotów z gołym tyłkiem jest skora.

* * *

Słodka Iza, krem dam w Śremie

lubi sutki nurzać w dżemie.

Szepcze Iza:

„chodź polizać”...

Odtąd w nocy nie śpię… Drzemię!

* * *

Poszedł baca w Pireneje

„autochtonkę” wciągnął w knieje...

Świntuszka...ta kózka

chce w „usta”. Francuzka!

Wziął. Wydupcył. Chamem nie jest.

* * *

Haendel z Halle (a nie z Hanau)

w fugę z furią wpadł jak w kanał.

Zamienił „do” w „ut”,

by łatwiej do...ud

trafiać grając na... organach.

* * *

Młoda dziewczyna, powiedzmy z Wrzeszcza,

Niesymetrycznie tyłek przemieszcza.

Doszedł do wprawy

pośladek prawy,

natomiast lewy tę grację… streszcza.

* * *

Niezwykle uczynny ogrodnik z Pszczyny,

od urodzenia, ot … tak, bez przyczyny,

to podleje kwiatek,

to spełni mężatek

pragnienia ukryte… w gąszczu leszczyny.

* * *

Prostytutki w Sacramento

wciąż smarują cipki miętą,

bo zdaniem szeryfa

to chroni od syfa,

a woń świetną jest przynętą.

* * *

Słodka Vanessa, Bretoneczka z Vannes

kąpie się z panem Fryderykiem w wannie.

Lubi… gdy piana

opadnie już z pana,

kręcić kranikiem, który ma ten pan.

* * *

Szymon, tkacz, o… krośnie w Krośnie

śnił wrzecionem kręcąc sprośnie

Żył sam, bez żony,

więc był zdziwiony,

że mu nitka w rękach rośnie.

* * *

Rysiu zamieszkał w Sporyszu.

W zaciszu filmował wyszukane,

nowe pozycje

Kamasutry (nie… fikcję)…

więc żywcem w Żywcu spory szum.

 

ZBIGNIEW KURZYŃSKI

 

* * *

Erotoman w Zimnej Wodzie

na seks ma ochotę co dzień.

Lecz w łóżku, nocami,

gdy damę tym mami,

zwis mu staje na przeszkodzie.

* * *

Dosyć znany gość w Biedrusku

miał ogromny pewien muskuł.

Kiedy go naprężał,

przybierał kształt węża,

czym strach wzbudzał u pań w łóżku.

* * *

Pewien chłopak spod Prudnika

dziewczynie nad uchem BZYKA

zupełnie jak osa.

– No cóż?... Dla młokosa

dobra, wstępna, to praktyka…

* * *

Pewien żonaty z Nowego Miasta

w małżeńskim łożu gacha był zastał.

Spytał gacha: Gdzie żona?

Ten odparł: W szafie ona,

a ty właź do mnie, jam pederasta.

* * *

Pewien adonis z Trzebini

na widok LASEK się ślini.

Na kostura widok

gaśnie mu libido,

co bezpłciowca z niego czyni.

* * *

Pewien facet, gdzieś za Rabką

pływał w wannie żabką z babką.

Gdy na grzbietowy styl

przeszła, to on motylkiem

się rzucił na nią z sapką.

* * *

Pewien młodzieniec koło Dąbrowy

wybrał się w plener raz na sex-łowy.

Gdy spotkał się z panienką,

zaczął jej gmerać ręką

w szuwarku nad stawem (kolanowym).

* * *

Pewna kobieta z sołectwa Gać

nie chce własnego męża już znać.

Twierdzi bez osłonek:

obrzydł mi małżonek,

z nieznajomym milej będzie mi spać.

* * *

Pewien niesprawny kochaś z Czeladzi

uwielbia żonie cycuszki gładzić

dotąd, aż jej sutki

staną – niby fiutki.

(Z dalszą grą wstępną sobie nie radzi).

* * *

Podstarzały człek z Koblencji

stałym gościem jest agencji

– nie dla uciech z dań

od tych lepszych pań

– szuka tylko tam potencji.

* * *

Pewien dzieciorób pod Baligrodem

po każdej wpadce pluł sobie w brodę.

Wkrótce więc była

broda mu zgniła,

chociaż smarował ją co dzień miodem.

* * *

Pewien pedzio spod Dąbrowy

bardzo lubi seks grupowy,

więc na grupę

wypiął d..ę

i zdjął spodnie do połowy.

* * *

Pewna niewiasta z miasta Mogilno

była niezwykle panom przychylną.

Korzystali goście

więc z jej przychylności,

za pozycję to biorąc… odtylną.

* * *

Pewna maturzystka z Grodna

(wszelkiej wiedzy bardzo głodna)

setkę wierszy ułożyła

i trojaczki urodziła.

Jedno więc wie: że jest płodna.

* * *

Rzekła raz pieszczocha z Milo:

„gdy mnie gnieciesz jest mi milo”.

Na to zdziwiony gach:

„aż mi w to wierzyć strach,

przecież ważę ze sto kilo!”

* * *

Ktoś o Polaku (co był Azerem),

powiedział, że jest niezłym ogierem.

– Gdy ponętne widzi panie

zbiera mu się na wierzganie,

bo pociąg płciowy ma on z felerem.

* * *

Pewien jegomość gdzieś w Mariborze

przechwalał się tym, że zawsze może.

Plotkowano o nim w mieście

że seks-cechy ma niewieście.

A ty słyszysz i nie grzmisz – Amorze?!...

* * *

Pewien Alfons w Casablance

stał wraz z Blanką na leżance.

– On nie miał kasy, więc

nie chciała pod nim lec,

na swe wdzięki kładąc pancerz.

* * *

Pewien młodzian koło Łęcznej

znalazł w roli się niewdzięcznej:

musiał prawą nogą

robić sobie błogo,

bo robótki nie znał ręcznej.

* * *

Dziewczyna z miasta Raciążek

rozkłada się wzorem książek,

aby koledze

przekazać wiedzę,

gdzie winien trafić zalążek.

* * *

Cichodajka pewna z Broku

głośna stała się od roku,

bowiem z jednym z gachów

trzęsła się na dachu,

a mąż na to patrzył z boku.

* * *

Pewnej łajdaczce we wsi Podole

wyrosła złota kula na czole.

Powiedziała: „Do czarta,

jestem dziś więcej warta

niż – razem wzięte – mój dom i pole!”.

* * *

Podła pani ze Zwardonia

bez litości bije konia.

Napomknąć wypada,

że to koń sąsiada,

który mieści się w jej dłoniach.


 

Ryszard KRAUZE – łodzianin, już w szkole średniej założył kabaret „Bez protekcji”, którego nazwę wykorzystał też w studenckich czasach. Grupa „Bez protekcji” zadebiutowała w 1979 roku na festiwalu BAJA i zajęła II miejsce. Następnie założył grupę „Wrota Narodu”, która za jego autorską piosenkę „Niech się leje piwo z nieba” otrzymała Nagrodę Publiczności na YAPIE’80. W tymże roku rozpoczął występy indywidualne i od razu otrzymał Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki (za oryginalne propozycje estradowe) oraz Nagrodę Publiczności na III Spotkaniach Twórców i Wykonawców Piosenki Amatorskiej w Myśliborzu. W latach osiemdziesiątych zdobył mnóstwo nagród i wyróżnień, z czego najbardziej ceni sobie I miejsce (w 1988 roku) i Grand Prix (w 1989) na Akademickim Przeglądzie Piosenki Satyrycznej i Kabaretowej. Zdobył dwa razy Złotą Pinezkę (nagroda główna) podczas Łódzkiej Akcji Kabaretów Amatorskich, był także laureatem kilku konkursów poetyckich (w tym nagrody głównej w konkursie na „Wiersz a la Miron”) i reklamowych (m.in. nagroda główna w konkursie na hasło promujące Łódź, za hasło „Wypłyń w Łodzi!”). Należy do twórców niepokornych, a jego teksty były zaciekle zwalczane przez cenzurę (na co nawet ma stosowne dokumenty). Za działalność opozycyjną (jako były członek NZS-u) został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (2010 r.). Po wielu latach przerwy znów się uaktywnił, gdyż namówiono go do wzięcia udziału w projekcie „Fabryka Snów w mieście Łódź”. Na ten projekt napisał specjalnie dwie piosenki, a jedna z nich, „Szlak Livingstone’a”, otrzymała wyróżnienia podczas kabaretowego przeglądu OSPA’2013 i podczas lubelskich „Metamorfoz Sentymentalnych” (2014). Był finalistą Międzynarodowego Festiwalu Bardów OPPA 2015. Sam mówi, że w ciągu ostatnich dwóch lat napisał więcej piosenek, niż przez poprzednie dwadzieścia. Jego piosenki są owacyjnie przyjmowane przez publiczność. Występuje także, wspólnie z poetką Małgorzatą Skwarek-Gałęską (prezesem łódzkiego oddziału Związku Literatów Polskich), w kameralnym programie poetycko muzycznym pt. „Bajgosie i limerynie”.

 

Anna KULIG – urodzona w zamierzchłych czasach w puszczańskim przysiółku WIERSZE w pańszczyźnianej rodzinie RYMARZY. Uprawianie RYMARSTWA ludowego jednak odstręczało ją a wręcz budziło AWERSJĘ, więc na swoich małych STOPACH udała się do szkół, gdzie jednak była często STROFOWANA, a nawet karcona LINIJKĄ. Przelotne młodzieńcze romanse z miejscowymi z TROCHEJAMI i JAMBAMI zaowocowały wieloletnią ONOMATOPEJĄ. Pokonując drogę najeżoną licznymi ANAPESTAMI i akcydensami wreszcie osiągnęła i utwierdziła swoją pozycję opiniotwórczej SYNEKDOCHY. Pierwsze symptomy LIMERIOZY dawały o sobie znać już w młodości, jednak nieleczone i zlekceważone objawiły się u niej w stanie ostrym chronicznym, prawdopodobnie nieuleczalnym. Wykwity LIMERYCZNE powstałe w trakcie przesilenia choroby czasami zachowują jednak pozory konWENAnsu.

 

Wojciech KULPIŃSKI – urodził się 27 marca 1953 w Poznaniu. Po śmierci rodziców zamieszkał ze swoim dziadkiem w Trzemesznie. W 1972 r. wyjechał na studia do Wrocławia. Ukończył je z dyplomem elektroakustyka Wydziału Elektroniki Politechniki Wrocławskiej. Następnie, przez 2 lata pracował w tamtejszym Ośrodku Radia i Telewizji. W 1980 r. ze swoją żoną Francuzką wyjechali do Francji, gdzie mieszkają do dzisiaj. Pracował jako inżynier dźwięku w teatrze w Creteil i później z różnymi grupami muzycznymi. Aktualnie na emeryturze. W okresie wrocławskich studiów uczestniczył aktywnie w życiu kulturalnym uczelni. Prowadził kluby studenckie a przede wszystkim udzielał się muzycznie. Najpierw indywidualnie, później z grupą B-Complex. Kilkanaście piosenek, tekstów, muzyk… Nagrodzony na II Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Autorskiej w warszawskich „Hybrydach” w 1979 r. i w tym samym roku na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie z grupą B-Complex i Janem „Mufką” Błyszczakiem (w tym roku wystąpili również na Festiwalu w Opolu). Ostatnio powrócił do tej dawnej pasji piosenek – pisze i komponuje do tekstów znajomych autorów, spotkanych głównie wśród „limerykarzy” (od 2012 ponad 80 piosenek). Limeryki to jego druga pasja. Pisze dla zabawy, bez pretensji, traktując te pięciowersowe miniatury jak… klasówkę z języka polskiego. Jego nowym hobby stała się też fotografia.


Zbigniew KURZYŃSKI –
urodził się w Warszawie – Okęciu w 1936 r. Mieszka w Wilanowie. Technik mechanik. Technolog – od nakazu pracy po emeryturę. Od 1953 r. tworzy głównie drobne teksty satyryczne i humorystyczne: fraszki, aforyzmy, limeryki, parafrazy, makabreski, dowcipy itp. oraz wierszowane zadania szaradziarskie. Sporadycznie – wiersze liryczne, ballady, bajki, humoreski itp. Opublikował przeszło siedem tysięcy tekstów. Gościł w kilku antologiach o zasięgu ogólnopolskim. Zdobył ponad dwadzieścia nagród i wyróżnień w konkursach na fraszkę, aforyzm, limeryk i zadania szaradziarskie. Wydał osiem zbiorków fraszek, aforyzmów, limeryków i in. Należy do kilku klubów literackich: „Metafora” – Ursus, „Wena” – RSTK Warszawa, „Terra Poetica” – grupa niezależna, „Nasza Twórczość” przy Stow. Wspólnota Polska, „Klub Poszukiwaczy Słowa” – Piaseczno. Jest członkiem Związku Literatów Polskich i Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz Partii Dobrego Humoru (leg. nr 2575). W 2015 roku otrzymał odznakę honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

 

Pin It