Limeryki z „Seksu w pewnym mieście, Antologii limeryków kosmatych”
w wyborze i pod redakcją Mariusza Parlickiego, Wydawnictwo Pisarze.pl, Warszawa 2016.

Peter Paul Rubens

 

 

MICHAŁ WITOLD GAJDA

Żony Mariana

Pan Marian, dziad spod Lichenia,

raz na rok żonę wymieniał.

Dość często. Ale

skarpetek wcale,

albowiem były z kamienia.

Fryzjer

Fryzjer ze Zgierza

kumplom się zwierzał:

moja żona

wygolona.

A głowa na jeża.

Baden Baden

Maturzyści z Baden – Baden

chcieli seksu przed obiadem.

Zdybali turystę,

bo nogi miał czyste.

Lecz kochanek z gościa żaden.

Robal

Pewien tasiemiec z miasta Ułan Bator

chciał zostać mędrcem i arystokratą.

Myśli całkiem miał pijane

by go zwano jaśnie panem.

Ale stanowczo był zbyt cienki na to.

Attyla

Hun Attyla od kołyski

lubił baby oraz whisky.

Malkontenci

legli ścięci,

bo trzeba być towarzyskim.

Gość z Kutna

Gość z Kutna lub może gdzieś blisko,

chciał Marcie dać swoje nazwisko.

Wąs ci zwisa – rzekła ona.

No i miłość utracona.

Teraz wisi mu już wszystko.

Wędkarz

Wędkarz z Raciborskiej Kuźni

w towarzystwie pań był luźny.

Kiedy brała sztuka,

podobieństw nie szukał,

tylko namacalnych różnic.

Cieć z Wawelu

Raz cieć z Wawelu, Walery Rypciej

seks ze sprzątaczką uprawiał w krypcie.

Kustosz w rozpaczy,

chłopu tłumaczy:

idą turyści, więc rób to szybciej.

Pastewny

Gwidon Pastewny ze wsi Psia Góra

mawiał: kulturą nic tu nie wskóram.

Po czym, niezmieszany wcale

pokazywał pannom palec.

Bo to, po prostu, był zwykły burak.

Jurny

Pewien młodzieniec ze wsi Bieli

swoją jurnością chcąc się podzielić,

przy pomocy sąsiada

na niewiasty napadał.

Lecz orientację zmienił w celi.

Erotoman z Baraniej Głowy

Chłop ze wsi Barania Głowa

lubował się tylko w krowach,

bo w siole, niestety,

nie było kobiety.

Ale seks miał – tak, czy owak.

Buszmen

Buszmen wśród dziewiczej dziczy,

na swój pierwszy raz wciąż liczył.

Wreszcie się trafiła

słonica bardzo miła.

Bo kto miał go rozprawiczyć?

Edek z Łękna

Edek z Łękna, bardzo szczery,

pragnął kobiet i kariery.

Lecz był oborowym

i dramat gotowy.

Niech więc, chociaż ma limeryk.

Orangutan

Orangutan na Sumatrze

nie mógł już na żonę patrzeć.

Zwłaszcza, że ona

była owłosiona.

Tak bywa w życia teatrze.

Baletnica z Kazania

Baletnica, Tatiana z Kazania

miała za męża strasznego drania.

Ponieważ małżonek, niestety,

lubił różowe balety.

Bo tylko tak się lubił odchamiać.

Połowica

Połowica Janka z Brzega

uwielbiała nago biegać.

Porannym czasem

fikała pod lasem.

Bo tam już czekał kolega.

Narzeczony

Narzeczony spod Kórnika

często pannie z oczu znikał,

bo gdy leżeli sami

lubił być za plecami.

Ale czy to erotyka?

Paniusia

Paniusia, nie znając miary,

chadzała wciąż pod koszary.

Zamknięta brama,

więc stała sama.

Koszary, nie dla bab starych.

Para spod Piły

Żyli pod Piłą, dawno było:

on z rzeżączką, a ona z kiłą.

Chodzili więc, razem

roznosząc zarazę.

Bo zaraźliwa bywa miłość.

Potomek

Pastuch Ahmedow spod Ałma Aty

kochał się z kozłem, także brodatym.

Potem usiadł pod drzewem

i rzekł: jestem pewien,

że syn będzie podobny do taty.

 

JOANNA GONCZAROW

Z intelektualistą

Panią profesor z miasta Kielce

Męski intelekt kręcił wielce.

Aż w końcu nocą

Krzyknęła z mocą:

Do dzieła! I nie gadaj więcej!

Problem

Znany ortopeda gdzieś w Broku

Miał babę w Łańcucie, na boku.

Problem etyczno-liryczny

Zastąpił ortopedyczny.

Dyskomfort czuł, stojąc w rozkroku.

Krzyk duszy

Zmęczony redaktor z ulicy Małej Pancernej

Rugał ostrymi słowy tłumaczenie mierne.

Tłumacz kiepski, niestety,

Biorąc za wzór kobiety (?),

Pisał zgrabnie i pięknie, lecz bardzo niewiernie!

Konfabulantka?

Pewnej Celinie z Czarnogóry

Noc w noc się śnił ptak czarnopióry.

Czy w południe, czy z rana

Wstawała niewyspana,

Cała w pierzu, szczególnie od góry.

Egocentryk

Egocentryk w niedalekim Kaunasie

Wszystkim znanym damom mówi twardo – Zasię!

Żadna go nie zadowala

Ania, Zosia ani Wala.

Za to lustro go odbija w pełnej krasie!

Limeryk z myszką

Pani Myszka, gorseciarka z Łobody,

Długi szyła gorset dla panny młodej.

Gdy haftki rozpinał,

Już przeżył był finał,

Choć myszki nie ujrzał pan młody.

* * *

Sekretarka z dużej firmy (miasto Kraków)

Nie cierpiała pogwizdywań jurnych żaków,

Kiedy w mini zakutana

Podążała co dzień z rana

By zza biurka zdawać sprawę z własnych braków.

* * *

Napalona Gocha z miasta spod Warszawy

Porzuciła męża, choć był jeszcze żwawy.

Spięta niesłychanie

Czekała na branie,

Aż została wzięta gdzieś na kupie trawy.

Wojtek, co został strażakiem

Dzielny Wojtek, znany strażak z Kozich Różek,

Badał w swojej gminie stan panieńskich łóżek.

Czy pod wpływem tarcia

Może dojść do zwarcia?

Nie żałował wsparcia. Wszystkie panny urzekł.

Kolizja terminów

Pewien adwokat z Milano

Miał w planie mizianie z flamą

Ale niestety

Inne kobiety

Miały z nim w planie to samo

Kolizji terminów c.d.

Mecenasowa z pięknego Milano

Trzymała sztamę z męża swego flamą

Obie boli głowa

Żadna nie gotowa

(Z visą mecenasa szaleją w Makao)

Afryka – moja miłość

Podróżniczka pod Kilimandżaro,

Nie chcąc być miraży ofiarą,

Badała, och, skrycie

Czy dmucha należycie

Pewien Pigmej, co nie był fujarą.

Bez uprzedzeń

Romek na plaży nad Balatonem

Siedzi z tabletem i swym iphonem

Panny pozują

Doń się krygują

A on umawia się z autochtonem!

Po sąsiedzku

Miła psia dama z Białołęki

Miewała nocą dziwne lęki

Nękało ją ciało

Czegoś jej się chciało -

A to z psa sąsiedzkiego poręki

Leciwy Lesław 1

Leciwy Lesław ze wsi Zawoje

Mimo demencji ruszył w podboje

Wdowencję trzasnął,

Lecz w trakcie – zasnął.

Zwiędły mu zwoje. Oj, miał za swoje.

Leciwy Lesław 2

Leciwy Lesław ze wsi Zawoje

Cierpi na serce lecz chce we troje

A jego diwa

Równie leciwa

Ruga go ostro za paranoję

Badaczka

Starsza pani w mieście Błonie

Przyklaskuje w obie dłonie

Śpiewając covery,

Sprawdza w Discovery

Czy spółkują stare konie...

100 lat

Jarosławna z okolic Tykocin

Obchodziła rocznicę urodzin

Lat wiele, stan jej już mdły

Lecz nadal ją bierze gdy

Jarosław na trybunę wychodzi

* * *

Pewien Daniel jakoby z Manchester

Pewnej pani słał fotki obleśne

Obiecywał miłość bez granic

Jednak pani miała go za nic

Bo na fotkach był Thomas spod Chester

 

ADAM GWARA

* * *

Raz na plaży nudystów w Kotorze

pani panu szepnęła: „być może...”

Zaskoczony tym pan,

aby ukryć swój stan,

na golasa do pasa wszedł w morze.

* * *

Pewnej turystce z Wronek

śni się po nocach członek

wyprawy w góry.

Nie powie, który,

bo zmartwi się małżonek.

* * *

Żona poety z Falent

znalazła ekwiwalent

w postaci Dyzia,

którego mizia,

zdradzając wielki talent.

* * *

Pewien rolnik do żony w Prabutach

rzekł uprzejmie: „Nie dzisiaj, Danuta,

bowiem, excusez-moi,

taka gęsta dziś mgła,

że nie mogę odnaleźć w niej fiuta!”.

* * *

Pewien strażak, co mieszkał pod Barem

tak rozpalił raz pannę Barbarę,

że zachciało się pannie,

by się kąpał z nią w wannie.

Ach, jak piękną tworzyli tam parę!

* * *

Rzekł małżonek do żony swej w Kioto:

„Nie wytrzymam, dochodzę Doroto!”

Na co ona: „Eugeniusz,

okulary ty zmień już,

bo nie jestem Dorotą, idioto!”.

* * *

Polonistka z miasteczka Wodzisław

jeszcze dzisiaj się gubi w domysłach

czy wiatr co w Zakopanem

ją wydmuchał, orkanem

był, czy może to inny Władysław?

* * *

Pewien pan z pewną panią w Trapani

sypia stale, lecz są niewyspani,

bo wciąż dręczy ich sen,

że ten pan nie jest ten,

a ta pani, to jest nie ta pani.

* * *

Spotykają się gdzieś pod Kudową

tajemnicą złączeni bankową.

Ona pogląd ma jasny.

Ceni jego wkład własny,

on odpłaca się jej zbliżeniowo.

* * *

Pewna dama pod Santa Agata

zapoznała w motelu Mulata.

Pozostawił ten Mulat

damie swój ejakulat

i zostawił ją, bowiem mu lata.

* * *

Atrakcyjną Anetę z Morąga

tylko to w starym mężu pociąga,

że ją gładzi po brzuszku,

oraz dobry jest w łóżku,

bo nie chrapie i kołdry nie ściąga.

* * *

Pewien sklerotyk na Manhattanie

zawsze usilnie upraszał panie,

by po orgazmie

strącać go raźnie,

no bo inaczej to nie przestanie.

* * *

Pewien chłop pańszczyźniany z Oszmiany

całkiem słusznie się czuł uciskany,

gdyż hrabina studiując Hegla,

na nim mięsień ćwiczyła Kegla,

przez co spore na prąciu miał zmiany.

* * *

Pewna pani, (ogólnie Trójmiasto),

ma z lenistwa kochanka. Niech was to

nie oburza, -skromnego,

co chce tylko jednego.

Nie jak mąż. Zupa, drugie i ciasto.

* * *

Kulturalny Mieczysław z Suraża

nie wyraża się i nie obraża,

a dla wielu pań Mietek

ma też inną zaletę.

Gdy ma wrażeń dostarczyć, to wraża.

* * *

Mógł z tą panią pan pewien w Sopocie

na huśtawce, na ławce, na płocie,

na spokojnie i w pędzie...

Mógł z nią zawsze i wszędzie.

Miała pani z tym panem sto pociech.

* * *

Pewien pan z miejscowości Poryte

miał swój plan, jak od tyłu wziąć Zytę.

Wychędożył niebogę,

gdy zmywała podłogę.

Nie uciekła, bo jak? Na umyte?!

* * *

Pewien samuraj z miasta Kioto

machając mieczem uciął „toto”.

Lecz gdy go pyta gejsza,

czy satysfakcja mniejsza,

to odpowiada: „mniejsza o to”.

* * *

Marynarz z miasteczka Korsze

do łóżka chodził spać z dorszem

i choć żonę miał mądrą,

to zadawał się z flądrą.

Doprawdy, nie wiem, co gorsze.

* * *

Pewien baca, co żonę wziął z Mrowiec,

rzekł do owcy: „Kochanie, odpowiedz,

czy to przez moją Zdzichę

mamy z sobą dni ciche,

czy to tylko milczenie jest owiec?”.

* * *

Młoda żona Mariana spod Wrzeszcza

ze zdziwienia aż oczy wytrzeszcza,

bowiem męża ma zucha.

Zawsze kończył w dwóch ruchach,

ale dziś wyjątkowo się streszcza.

* * *

Pewna pani z ulicy Niedźwiedzia

depilując intymny swój przedział

wyskubała raz z rana

brwi i wąsy Mariana,

|który tam się po nocy zasiedział.

* * *

Mieszkał facet na końcu Wetliny,

który w życiu nie widział waginy.

Więc gdy spotkał raz typa,

co wyglądał jak cipa,

przypatrywał mu się pół godziny.

 

AGNIESZKA HANDZEL

* * *

Biła Heńka Mańka w centrum Bielowicka,

bo jej na festynie przydepnął pół cycka.

Tu dylemat bierze:

czy tańce w parterze,

czy jednak miseczka, jak z klombu doniczka?

* * *

Przemierzał Johny jeepem Afrykę,

lecz silnik nagle stracił muzykę,

choć w sercu dziczy,

coś ciągle ryczy,

miał stosunkowo udany weekend!

* * *

Widział Johnego lew spod Chartumu,

taki, co rykiem narobi szumu

i choć na lwicę,

wieczną ma chcicę,

nie gardził gładkim, co bez rozumu!

* * *

Zgarnął gołego goryl z Mombasy,

chciał powspominać goryle czasy.

Jedzie z mięczakiem

pod gęstym krzakiem,

żyją, jak kumple od pierwszej klasy!

* * *

John, przemierzając pieszo Afrykę,

miał stosunkowo udany weekend,

ale z daleka,

widząc człowieka,

przyjął chodzenia dziwną taktykę!

* * *

Wietrzył baca gacie w Tatrach,

bo zaśmierdły mu po wiatrach.

Ten baca, tak szczerze,

tylko kota pierze,

a wyżyma cepry w watrach.

* * *

Wyjdzie za mąż Anna – Gubin

i po ślubie nic nie zgubi,

tylko zyska

dwa nazwiska…

Ona mieć dwa człony lubi.

* * *

Pyta mąż żony w Małem Cichem:

-,, Czemu masz lico takie liche?

Za grubaś, za stara

już na bara bara…,

kiedyś ruchliwą brałem szprychę…’’.

* * *

Żona mężowi w Małem Cichem:

-,,Czemu ty stałeś się oprychem?

To, co tam ci wisi

jest, jak ogon mysi…

A tyś mnie twardym brał wytrychem!’’.

* * *

Stary ramol August z Rabki

wciąż podgryzać lubił babki.

Jednak szczęka

często pęka…

Wtedy musi mamlać papki.

* * *

Umówił się Tadek pod szczytem Szyndzielni,

na randkę z szefową pobliskiej cukierni.

Liczy na całuski

i rozpięcie bluzki,

bo żona już tylko całuje z patelni!

* * *

W aurze wiosennej na żonę pod Lwowem

przyszło marzenie… na jakąś odnowę.

Na męża patrzy – kluchę,

na to, co ma pod brzuchem…

Szuka wieszaka na futro zimowe!

* * *

Stałą klientką krawca w Stryszawie

była Marianna cały rok prawie.

Sukienka lila-róż

dziś jest za ciasna już…

Taki jej numer wykroił krawiec!

* * *

Raz Ola z przedszkola nad Białką

nie chciała się bawić piszczałką,

bo w domu słyszała,

jak mama piszczała,

na widok kółeczka ze strzałką.

* * *

Raz skarżył się farosz z Ustronia Polana,

że młodzież jest grzeszna i wyrachowana:

- ,,Wciąż w spowiedzi słyszę głosik,

aż mi czapka się podnosi!’’

Lecz nadal ją trzyma na swoich kolanach…

* * *

Raz trakowy chandrę miał, nieopodal Leska,

chociaż w drewnie wszystko brał – pracę, dom i pieska.

Twardy, gruby jest, jak pień,

lecz gdy wkracza w próg i w sień…

Pies osika… syn, jak dąb… ale żona deska!

* * *

Pan Wiesław w przyszłości… prawy brzeg Parsęty.

Krzyk z bólu donośny… cały Kreml wstrząśnięty.

Skorzystał niestety

z damskiej toalety.

Ciepły głos oznajmił: – ,,tampon usunięty!’’

* * *

Raz myśliwy z Twardorzeczki

przechwałkami sypał z beczki!

W dziki strzelał – leciał kurz…

Na to żona: – Lepiej włóż

między nogi te bajeczki!!!

* * *

Spodobał się baca bogaczce z Kentucky.

Przyleciał do Stanów… tu bruki, nie krzaki!

Problem miał niemały:

kierpce mu kielzały…

Powiła mu syna, a mogła bliźniaki!

* * *

Podziwiał Staś rzeźby w parku przy Fałata,

gładził lite drzewo, jakby się z nim bratał,

lecz w sercu na głosy,

śpiewał w nim niedosyt:

– ,,Żeby chociaż jedna była tu cycata…’’.

* * *

Raz Roman – piroman, co mieszka w Suwałkach,

powiedział do lubej: – Zasuwaj do wałka!

Lecz kuchnia – to klatka

i suwak jest w gatkach,

otwiera więc drzwiczki, a tam jest… zapałka!

* * *

Napisawszy najsampierw pani lima w Jaworzu,

poetycko drąc słowa na mężowskim porożu,

pięknie śliwy nabija,

bo myśliwy, a z kija

tylko strzela, gdy zdobycz swą położy na łożu.

 

Z palindromem

 

Zaś winił Romek pod Krzyżem,

bo marzył poznać ją bliżej.

Spódnica pstrokata

podnosi ją, a tam...

JEŻ INO, PASA PONIŻEJ!


 

Michał Witold GAJDA – (57 lat) Pisze, z przerwami, od ponad czterdziestu lat, poświęcając się głównie tworzeniu wierszy. Działa w kaliskim Stowarzyszeniu Promocji Sztuki „Łyżka Mleka”. Należy także do Partii Dobrego Humoru. W 2011 roku „wyszedł na zewnątrz” i zaczął publikować swoje utwory na portalach literackich. Od tego czasu zdobył kilkadziesiąt nagród oraz wyróżnień w ogólnopolskich konkursach poetyckich i literackich. Jego wiersze ukazały się m.in. w: „Okolicy Poetów”, „Gazecie Kulturalnej”, „Akancie”,„Elewatorze”, „Pisarze.pl” oraz w wielu antologiach i w wydawnictwach pokonkursowych. Wydał tomiki poetyckie: ”Cztery strony roku. Ostrów” (wyd. Miniatura; Kraków, 2012); „Zabawa w samotność” (Wyd. Krywaj; Koszalin,2015).

 

Joanna GONCZAROW – urodzona w roku 1950. Warszawianka. Filolog polski. Były nauczyciel akademicki. Tłumacz i redaktor tekstów specjalistycznych. Wierszokleci od zawsze. Ostatnio również limeryki.

 

Adam GWARA – lat 61, zamieszkały w Hornówku pod Warszawą. Z wykształcenia aktor. Autor bajek dla dzieci, wierszy i limeryków. Wyróżniany w kilku konkursach literackich, m.in. w Bielsku-Białej i Gdańsku.

 

Agnieszka HANDZEL – urodzona 29.10.1972 w Bielsku-Białej i mieszka tam do teraz. Z wykształcenia technik ekonomista. Pasję i talent do pisania odkryła dopiero kilka lat temu. Przygodę z poezją zaczynała od zera, wychodząc z życiowego zakrętu. Większość swoich utworów publikuje na profilu fb i w grupach. Limeryków nauczyły ją koleżanki i koledzy z grupy ,,Ulica Limeryków’’. Trafiając tam, nie miała pojęcia, że taka forma w ogóle istnieje! Tworzy również palindromy, którymi ,,zaraził’’ ją Władysław Kozieł. W tym roku zaczęła zdobywać pierwsze laury: w poezji wyróżnienie – Nagrodę Starosty Bielskiego w konkursie w Bestwinie, a w kategorii tekst satyryczny, trzecie miejsce w konkursie ,,Wrzuć na luz’’ w Bielsku-Białej.

Pin It