Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

 

 

Kalina Kowalska – wiersze z tomiku „Złodziejka głosu”

 

Powiedziane

 

Pozwalam ci na wiele słów, którym nie ufam

i na jedno, któremu wierzę. Możesz mnie nazywać poetą.

Tylko ty. Tylko tyle, by upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.

Tylko tyle, żeby zostało powiedziane jak należy. Wystarczy,

 

że mniej więcej rozumiemy, co ze sobą niesie to imię. Jaką męską rzecz

wkłada na ramiona. Mówisz tak o mnie i tak się staje, jak mówisz.

Jeszcze trzymam w palcach igłę, jeszcze w ręku kulki jarzębiny na korale,

a już mi nić odmawia. W twoje idzie zaparte. W twoje zaprawdę wiem.

 

 

Grawer

 

Tak się uparłam, żeby pisać, jakby chodziło o życie,

nie o pamięć. O samo życie, o ciebie. Jakby mi kazało

zostawić cechę na złocie. To moje kiedyś milczenie

 

w tym twoim kiedyś patrzeniu. Otulisz mnie ciepłą kołdrą,

ułożysz ręce i głowę przekręcisz do okna, by chociaż jedną

wiązkę światła rozżarzyć w mlecznych szkiełkach oczu.

 

I kiedy będę przy tobie już tylko kimś, kto oddycha,

prześpię bezradnie cichy gniew. Przeczekam cierpliwie.

Ten kiedyś w tobie smutek w tej kiedyś mojej pustce.

 

Byś z tego, co zapisałam, mógł wyprowadzić dowód.

Na moje nadal istnienie. W tobie. Jeszcze przez chwilę.

 

 

Ciebie pełna

 

Tańczą i śpiewają.

Popatrz, śpiewam i tańczę

razem z nimi. Jestem pełna świateł.

Z kolorowej krwi i kości jestem. Pełna

kolorowych świateł. Chwytam czyjeś ręce,

powietrze chwytam głębiej. To tylko

zabawa . Nic mnie nie kradnie,

na Boga, nikt mnie tobie nie odbiera!

 

Mój smutny ogniu,

biały karle,

dotyku,

moje od wewnątrz

jestem póki jestem.

 

 

Krzyk

 

Odkąd nauczyłam się pisać,

więcej pamiętam. Więcej nawet

– czuję, że kiedyś mogę obudzić się

z krzykiem o wiersz przeciw ludzkości,
który nie ulegnie przedawnieniu.

 

 

To wszystko

 

Przychodzisz do mnie z innego języka

i muszę siebie uprościć, żebyś zrozumiał

choćby tylko tę pierwszą mnie – w dwóch słowach.

Pytasz, jaka jestem.

 

Przez kilkanaście dni opieraliśmy się na obrazach, może tylko dzieci
bawiły się na dworze, może jeszcze ktoś wyszedł, bo musimy pracować i wtedy
nie zawsze mamy dostęp, poza tym ekran i relacje na gorąco, płoną, w każdym

kanale dym i głosy, głosy, a my w tych kanałach, a my tak bardzo blisko, a przecież
mówiliśmy, tylko nikt nas nie słuchał, a teraz patrzcie, patrzymy, czerwony
pasek u dołu, płoną nowe relacje na żywo, młody chłopak opuścił ten świat,
mówił, że nie chce umierać, będzie bohaterem, nie ma wyjścia, z każdej sytuacji
jest jakieś wyjście, szukamy wyjścia, szukają, my w obrazach, liczymy, że znajdą,
liczymy, że się nie powtórzy scenariusz, o którym wiemy, że może, my naród,
my honor, my ziemia współczująca, obyśmy się mylili, w obrazach siła i moc,
mówią, mówią, działają w tle, żółte paski, niebieskie paski, u dołu ekranu dzieje się,
piękna pani w hełmie w kolorze piasku pustyni, wstrząśnięta, zajmuje pierwszy plan,
kto ciebie, babo, tam posłał z nienagannym makijażem, my chcemy tła, chcemy
wiedzieć, co się dzieje w tle, ono jest tak blisko, głosy, głosy, dymy, ogień,
tu naprawdę nie chodzi o miłość, wierność i że nas nie opuszczą, aż do śmierci.
Może jednak mają jakiś plan B. Może mamy. A ja mam to wszystko ująć
w dwóch słowach?

 

–  Jestem zmęczona.

 

Taka jestem. Tylko w swoim języku mogę jeszcze cokolwiek zrozumieć.
I po raz pierwszy tu – w wierszu – ryzykuję wspólnotę. Jakąś zbiorowość.
W obrazach. Od kilku dni mówią, wyciszamy fonię. Patrzymy na paski

żółte, niebieskie, czerwone. Na chwilę wstajemy, żeby pokroić chleb,
posmarować masłem. Co się z nami stało? Nic. Jesteśmy normalni,
może po raz pierwszy, robimy, co się da, robimy to wszystko
i oszczędzamy krew. Kanały płoną, my tu, w bliskim dymie,
posyłamy dzieci do szkoły.

 

A ty przychodzisz do mnie z innego języka

i pytasz, co teraz robię.

 

 – Siedzę w fotelu i boję się wojny.

 


 

kowalska notaKalina Kowalska to pseudonim literacki Beaty Golacik – poetki i felietonistki, autorki komentarzy recenzenckich oraz blogerki, publikującej swoje utwory liryczne i teksty publicystyczne m. in. w lubelskim „Akcencie”, raciborskim „Almanachu Prowincjonalnym”, pomorskim magazynie literacko-artystycznym „Latarnia Morska” i roczniku kulturalnym „Piosenka”.

 Dotychczas ukazały się drukiem trzy tomiki tej Autorki: „Za mną przede mną” (2011 r.); „Światło” (2012 r.) i „Łupki” (2013 r.). W roku 2016  Wydawnictwo Psychoskok wydało tomik „Światło” w formie e-book’a oraz najnowszy zbiorek wierszy Kaliny Kowalskiej zatytułowany „Złodziejka głosu” w podwójnej formie – jako publikację tradycyjną (papierową) i elektroniczną.

[Adres internetowy do książki oraz miejsc dystrybucji: http://beatagolacik.autorzy365.pl/ksiazka/6926/zlodziejka-glosu-1 (przyp. red.)]

(…) Poetycka aura „Złodziejki głosu” – jej swoista „ciepła melancholia” – jest chyba tym, co najwyraźniej odróżnia ten zbiorek od poprzednich. Choć skłonność do czułej refleksji nad światem – zarówno tu, jak i we wcześniejszych tomikach – pozostaje niezmiennie znakiem rozpoznawczym poezji Kaliny Kowalskiej.

Źródło: http://pl.blastingnews.com/kultura/2016/10/zlodziejka-glosu-nowy-tomik-wierszy-kaliny-kowalskiej-001145633.html

Pin It