{jcomments off}

Wiersze tygodnia – Ernest Bryll

 

 

bwroclawska044
Bogumiła Wrocławska

 

 

 

 

Chcesz głęboko wierzyć..

 

Chcesz głęboko wierzyć a dostajesz

Nie to, o co prosiłeś

Cóż ci pozostaje

Cofasz się modlitwy Dunajem

Do źródełka, do pierwszej kropelki

Co ruszyła w niewiadome strony

Do potoku, rzeki niezbyt wielkiej

Aż do skrzydeł wody rozłożonych

Przy ujściu w morze

 

Tam może

Popłyniesz. Dobrze? Niedobrze?

Jak za delfinami tak za modlitwami

Zanurzamy się w oceany

 

Nasz okręt zatonął. Choć Wyspy bezludnej

Nie widać. Płynie się trudno

Coraz głębiej w modlitwę – To trwa

Za długo. I serce i płuca

Rozniesie ciśnienie

Znów nas

Na byle fale wyrzuca

 

 

Wedle zapisu modlitwy z Mesti/ Swanecja  (2013)

 

 

 

 

 

A oni odchodzą..

 

A oni odchodzą: Za jednym drugi

I powracają ale z innej strony

Nagle zmieniony. Nienauczony

Tutejszego gadania. Jak to niemowlęta

Prawdziwej mowy nikt już nie pamięta

A tutejszą strach mówić

 

Więc nauczamy papląc: Koci , w łapki łapcie

Oskrobując słówka, żeby były gładkie

I nie utknęły w gardle przypadkiem

 

Cóż muszą rosnąć grubi, silni i okrutni

Nauczeni jak chodzić po ziemi

Na ogół jako – takiej, wpół wesoło- smutnej

Bo my z niej zaraz zejdziemy

 

Wtedy nas odprowadzą krokiem męskim, pewnym

Potem powitają znowu w niemowlętach

Co się im zdarzyło i nam się zdarzyło

Ukołyszę lulajką miłą

Bo płaczemy rzewnie

Nikt nic nie pamięta.

 

2013

 

 

 

 

Chciałbyś

 

Chciałbyś bratku wrócić w te strony

Jako tako żyło się, przeżyło

Ale już w książce koniec

I co jest ściemnia się w było

 

Czepiasz się byle deszczu

Śladów po deszczu bo jeszcze

Nie rozpłynął się w kałuży

Żeby dłużej

Pamiętać ślad sprzed lat

Odbity w błocie siarczyście

Jesień. Kasztanów liście

Rozczapierzony znak

 

Niby to , niby to więc nie to

W jaką dalej byś ruszył stronę

Niezobaczone

Jakby nocą

Zgubione

I to w deszczową noc

 

2013

 

 

 

Jeśli w drodze spotka nieszczęście

 

Jeśli w drodze spotka nieszczęście

Liść jak list rzuć za siebie w świat

Co możesz zrobić więcej?

Może znajdą go za parę lat

Najbliżsi

Wysuszą, wygładzą

Obejrzą oczywiście

Każde słowo z niego wyprowadzą

 

 I dowiedzą się wszystkiego wreszcie

O tobie. Ale to już było

Ty wędrujesz po innym mieście

I nieszczęście inne się zdarzyło

 

Tylko teraz – Ani liścia, czy świstka

Papieru. I jak list wysłać?

 

Więc rzucasz za siebie to puste

Może bliskim ziści się w ustach

Jak modlitwa, pamięć niepotrzebna

 

Ale jednak

Zawsze – Ale jednak

 

2013

 

 

 

I te drzewa całe..

 

I te drzewa całe w kopnym śniegu

Jakby twardo zatrzymane w biegu

Nad ranem przez ruski mróz

A na niebie ślady: Wielki Wóz

Jednak przetrwał

Słychać przekuwanie

Na płozy, na sanie

 

Bo już

Idzie z wiatrem biała zadyma

Na te trochę krajów co trzyma

Ziemię z niebem wstążeczką dymów

 

No i co z nami? Co z nami?

 

Przeciw mrozom kożuch oblekany

Pod kożuchem ciepła, długa koszula

Co najważniejsze otula

 

Staniemy barczyści jak las

No i spróbuj kto ruszyć nas

 

Mówią – W strachu im serce tak bije

A to życie w nas, widzicie, żyje

 

2013

 

 

 

Przemowa

 

Cóż, bracia krasnoludki, znów musimy być mniejsi

Świat się dla nas umniejszył

I to co miało swe miejsce

Teraz już nie na miejscu

 

Kraina nasza uboga

Byle kogo w bogactwo nie wpuszcza

Stałeś pewnie na obu nogach

Dziś ledwo na jednym paluszku

 

Przytnie się wszystko co zbędne

Będzie boleć. Niejeden zwiędnie

Taka jest przyszłość w której nam przyszło

Siebie skracać. Główki nie odwracaj

Za marzeniem. Bo dawno wyszło

 

2013

 

Pin It