ANTOLOGIA


POETÓW POLSKICH

---------------------------------------------
2 0 1 6

antologia




 

Barbara Jurkowska

 

 

***

 

Jestem obok:

obok ciebie

obok was

i obok siebie.

 

Jestem tu

i tam też –

gdzie chcesz

jak chcesz –

wiem.

 

Gwiazdy na dłoniach mam –

szczęścia znak.

Jestem…

    Jeszcze…

 

 

***

 

usta

purpurą zakwitały

jak róża

ale

nie byłam różą

 

dni opadały

jak płatki

a słowa-kolce

broniły

przed obcością

ale

nie byłam różą

 

ogrody świata

podziwiałam

zapachy

zapamiętywałam

obrazy

zatrzymywałam

na fotografiach –

i wśród róż byłam

ale

nie byłam różą

Nie –

jestem

różą

dla

Ciebie

 

 

***

 

Co nam dasz

czasie nasz

kłamstwem

wypełniony

siłą chamstwa pchany

w gadżetowe krajobrazy

pustki durnej

bezrozumnej

odczłowieczej

 

Kto cię zmieni?

Dobrem?

Pięknem?

 

Słowem

przebijamy pustkę

dostrzegając

fragment lustra

w którym przeglądał się świat.

 

 

 

Z cyklu Syberia

 

***

 

Przestrzeń nie daje wolności

dal zamyka drogę

ucieczki

Bez drogowskazów

nie znajdziesz kierunku.

 

Możemy wędrować

w siebie

po znanych tropach

i odnajdywać

co nieznane

i niewiadome było.

 

Jakuck, 2012

 

 

Poeci

 

Z różnych krajobrazów

alfabetów

słyszycie szept

wiatru co za liściem goni

podziwiacie

ciało rzeki wygięte w zakola

smakujecie soczyste jabłka miłości

wyrosłe ze słów

 

Jesteście jak

znikająca

smuga na rozprutym niebie

 

Wasze wiersze

potrzebne na okazje –

ozdobniki do usunięcia

 

czasami

nie do zapomnienia.

 

 

 

Stefan Jurkowski

 

 

Za murem

 

Powiedz raz powiedz

co jest po Twojej stronie?

 

Jarosław Iwaszkiewicz

 

tu nie ma ciszy

tu jest wulkan wieczny

lawa gorąca tęsknoty i zbrodnie

 

ziemia się pali nienawiścią

na każdym krzyżu wisi wróg

 

rośliny obnażają kwiaty

coś owocuje o świcie umiera

 

pełzają choroby jadowite węże

podziemne wybuchy podcięte korzenie

 

nałogi zwarte w wielkiej bitwie głodu

śmierć zmartwychwstaje i zdobywa niebo

 

wersety z wiatru

zwisają jak pętle

 

 

 

* * *

 

tylko w wierszach poeta jest prawdziwy

nawet gdy zabija

oczyszcza ludzkość z chwastów

czasem wskrzesza lub unieśmiertelnia

 

wiersz jest niebem

drobiną wszechświata

która toczy się poprzez eony

poeta niczym bramkarz

chwyta ją i odrzuca

chwyta i odrzuca

 

w bezruchu byłby fałszywym obłudnikiem

szmatą do polerowania błękitu

istniałby tylko chwilę w czasie i przestrzeni

trwanie dlań na zawsze byłoby zamknięte

 

tylko niedosłowne

jest bardziej prawdziwe

 

jak ciało przez ciemność

zabite

 

 

Spacer do siebie

 

powiedziała:

słucham wichury

może tam znajdę odpowiedź

 

powiedział:

są tylko pytania

okrążają nas coraz ciaśniej

– trawy gałęzie twarze

odciśnięte w bryłach węgla

światło w nas

otwarte do ciemności -

 

idą w milczeniu

wśród spojrzeń drzew i trawy

jakby wytyczali drogę

 

wokoło gęstnieją pory lat

a oni ciągle idą poprzez wichurę

 

poprzez siebie – -

 

 

 

Wieża

 

widok z okna mam na bazylikę -

wieża niczym palec podniesiony w niebo

grozi: po coś tu przyjechał

czy za cenę istnienia warto było

tak się trudzić by własne stare drzewo

nieść w sobie do ziemi obiecanej

a prędzej obietnic

niszcząc po drodze to

co uprawiałeś wcześniej

choćby to był tylko spokój zewnętrzny

pozory wymazywane z pamięci miasto

które odpada płatami od krajobrazu

choćbyś to był tylko ty

gdy tak patrzysz przez okno w życie przyszłe

bardziej doczesne niż wiatr czy deszcz jesienny

– piękne są iluzje i drobne oszustwa -

 

patrzysz – nadzieja umiera w konwulsjach

które bierzesz za taniec weselny – -

 

 

In principio erat verbum?

 

jeśli powiemy słowo

z nicości powstaną galaktyki

 

może tylko wiersz

 

pojemny

niczym litera

której nie ma jeszcze

w żadnym alfabecie

 

albo ziemia

przed stworzeniem świata

przed nami

którzy utrwalamy kształty i znaczenia

nadajemy nazwy – co trwa nieustannie

 

tak modlimy się z wiarą do Słowa

choć

na początku była

Wyobraźnia

 

 

Irena Kaczmarczyk

 

 

Lubię Kraków

 

Lubię z tobą zapalać latarnie

Kiedy Kraków gołębie usypia

Zmierzch ma zapach zielonej herbaty

Gdy mnie szeptem jesiennym dotykasz

 

Kanonicza ponętnie się wije

Wawel oczy z zachwytu przymruża

Twoje ramię całuje się z moim

Gdy jesiennie się do mnie przytulasz

 

Gwiazdy jadą dorożką do Rynku

Skry się sypią spod kopyt nocy

Przytuleni jak księżyc do nieba

Zaglądamy latarniom w oczy

 

Lubię Kraków ze skrzypcami na ramieniu

Szalik Plant otula miasto

Dorożkarz w nutach hejnału

Gubi stukot czasu

 

Lubię z tobą zapalać latarnie

Kiedy Kraków gołębie usypia

Zmierzch ma zapach zielonej herbaty

Gdy mnie szeptem jesiennym dotykasz

 

 

 

Szklany słownik

 

bez interpunkcji

i diakrytycznych znaków

przesyłają sygnały

z jednej półkuli na drugą

z ulicy bliskiej na bliską

stworzyli szklany słownik

w którym brakuje wyrazów

 

bliskoludzkich

 

 

Skały Teplickie

 

zmęczeni codziennością

szukamy szczelin ciszy

w Skalnym Mieście

 

kamienny gotyk sklepień

unosi nasze głowy

ku szczytom

 

nie dosięgniesz ich ręką

nie dotkniesz ustami

choć chciałbyś napić się nieba

nabrać wiatru w dłonie

 

i fruwać z orłami

bez spętanych skrzydeł

 

 

Spowiedź u franciszkanów

 

w powadze witraży

spowiadam się tobie

ciszo kościelna

 

grzechy lekkie

jak smuga światła

drżą w konfesjonale

dłoni

 

niczym barwne motyle

fruwają w mroku

bratków mistrza

Wyspiańskiego

 

moja wina

moje motyle

Twoje Światło

 

 

Medytacje

 

spacerują przystają

przysiadają na ławkach

 

marszczą niebo

od trudnych pytań

 

 

Agata Kalinowska-Bouvy

 

 

Odwieczni kochankowie

 

Kocha go okrytego w gwieździste granaty

I gdy opadają z mgieł blade rankiem szaty

Dla niego

Zmienia się w rytm Vivaldiego

To śnieżną bielą okryta

Pastelami spowita

Tęczą przepasana to w purpurze to w złocie

Radośnie drżąca rosą i łkająca przy słocie

Ich namiętność burzy gromy ciska

Z oddali z bliska

A gdy zefiru pieszczotą owiani oddechem

Falują rytmicznie echem

Nierozłączni od dziejów zarania

Jakiegoż są imienia

On Niebo ona Ziemia

 

 

Zasmucony wszechświat

 

Wszechświat nocą patrzy na Ziemię

Księżyc w pełni to jego źrenica

Chwyta obraz uśpiony snem błogim

I wszechświat się Ziemią zachwyca

 

Jakże piękna jest wyjątkowa

Z tajemnicą co życie stworzyła

Czemu we dnie waśniami rozbrzmiewa

I do zniszczeń prowadzi ją siła

 

Jesteś piękna niebieska planeto

Jesteś cudem w przestworzu bez granic

Dałaś życie stworzeniu wszelkiemu

Lecz twe dziecię to życie ma za nic

 

Śpisz planeto nocą okryta

Zda się spokój pod gwiezdnym całunem

Wszechświat łzę nad Ziemią uronił

Człowiek zniszczy cię wojny piorunem

 

 

Ja piszę ....

 

Tylko szept pióra na papierze przerywa mi ciszę

Gdy piszę

W bólu smutku rozdarciu tragedią i otępieniu

Cierpieniu

W niepohamowanym szale buntu odwetu złości

Wściekłości

To co wczoraj akceptuję chrześcijańskim wybaczeniem

Nie zapomnieniem

Tego co dziś w historii krwawą kartą się znaczy

Nikt nie przebaczy

Mając pretensję za zadanie jakże ciężkiego ciosu

Do losu ?

Tylko szept pióra na papierze przerywa mi ciszę

 

Ja piszę ....

 

 

Wstąpić na pacierz

 

Odbija się echem krok po kroku

Stąpając po kamieniu posadzki katedry

Choć lekko stopy dotykają płyty

 

Cicho z głębią przestrzeni mistycznej

W świetle półmroku cień obejmuje

W bladym płomieniu świec dziękczynienia

 

Chłód kolana pieści posadzki dotykiem

Szept pacierzy ustami porusza

Myśl duszę ujmuje we władanie wiary

 

Drży serce gdy błagania modlitwa powierza

Nadzieje niezłomną pokłada

 

Łza wzruszenia spłynęła na Amen

 

 

Płacz dla mnie

 

Płacz dla mnie

Kocham twoje oczy błyszczące łzami radości

Z uśmiechem kącików twych ust drżących szczęściem

Kocham twoje oczy błyszczące łzami wzruszenia

Gdy płyną po policzkach dreszczem cię oplatając

Kocham twoje oczy błyszczące łzami i ...

I tylko proszę niech mi nie będzie dane patrzeć na twe zły rozpaczy




Barbara Jurkowska

Urodziła się w Grudusku, w jednej z najstarszych wsi Mazowsza. Z wykształcenia fotograf, pedagog i etyk. Wiersze własne oraz przekłady m.in. prozy Iwana Bunina i Tatiany Tołstoj publikowała w licznych pismach literackich. Współpracowała z wydawnictwami projektując okładki do książek. Przez 10 lat pisała artykuły i zamieszczała zdjęcia w ogólnopolskim tygodniku „Gazeta Szkolna – Aktualności”. W okresie pracy w Polskiej Akademii Nauk otrzymała nagrodę za osiągnięcia w nauce. Wiele lat pracowała w szkole i posiada stopień nauczyciela dyplomowanego. Od początku powstania pisma „POEZJA dzisiaj” pracuje przy jego redagowaniu, a także przy organizacji Światowych Dni Poezji i Festiwali Poezji Słowiańskiej.



Stefan Jurkowski

Poeta, krytyk literacki, dziennikarz, felietonista. Debiutował wierszami w 1967 r. na łamach „Kierunków”. Opublikował siedemnaście tomów poezji (najnowszy – Pamiątka po nieobecności, 2015). Laureat Nagrody Młodych im. Włodzimierza Pietrzaka za tom wierszy Wysokie lato, 1976., Wyróżnienia: XVI Międzynarodowego Listopada Poetyckiego za tom Poszerzanie przestrzeni, 1993; „Wielkiego Lauru Poezji” XV Międzynarodowej Jesieni Literackiej Pogórza, 2005; Nagrody UNESCO i Poezji Dzisiaj, 2006; nagrody im. Klemensa Janickiego za twórczość poetycką, 2007; „Złotej Książki Wincentego Różańskiego” na Międzynarodowym Listopadzie Poetyckim w Poznaniu za najlepszy tom roku 2012. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za działalność w Związku Literatów Polskich. Wiersze Stefana Jurkowskiego ukazywały się w licznych antologiach w Polsce i za granicą. Tłumaczone były m.in. na język angielski, niemiecki, rosyjski, węgierski, bułgarski, białoruski, niemiecki, macedoński, a nawet japoński.



Irena Kaczmarczyk

Poetka, publicystka, językoznawca. Zrzeszona w Związku Literatów Polskich – oddział Kraków (członkini Zarządu Głównego ZLP). Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Międzywydziałowe Studium Bibliotekoznawstwa na UJ. Mieszka w Krakowie. Autorka dziewięciu tomów poezji: Srebrne niepokoje, 2001; Malinowe przystanki, 2004; W witrażu pajęczyny, 2005; Lubię z tobą zapalać latarnie, 2006; Wzejdą wiosną – wybór wierszy w serii Kroniki Poetyckie nr 4, 2008; Światło, 2009;  Śpiew ziemi, 2013; Siódmy kontynent, 2015; Kanonicza 14, 2016. Publikuje w licznych almanachach i antologiach literackich oraz na łamach kulturalnych czasopism krakowskich, ogólnopolskich i zagranicznych. Jej wiersz pt. Smog został opublikowany w międzynarodowym albumie Krzysztofa Rapsy Rapsodia. Wiersze i obrazy, Mediolan, 2015. Uczestniczka Międzynarodowych Festiwali Poetyckich: Warszawska Jesień Poezji, Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka, Czeskie Dni Poezji, Jesień Polska w Wiedniu.



Agata Kalinowska-Bouvy

Tłumacz, poetka, publicystka, ur. w 1963 roku w Warszawie, zamieszkała we Francji. Autorka tomików poezji: Podgląd na poglądKropleKalendariumAsy i Burasy – Toutous et Minous. Członek redakcji francuskiego kwartalnika „Nouvel Essor”, w Polsce m.in. pisuje jako korespondent z Francji dla „Filatelisty”. Autorka przekładu Triptique romain – Tryptyk rzymski Jana Pawła II, wydanego we Francji, Belgii i Quebeku. Laureatka wielu konkurów poezji w kraju i zagranicą, publikowana m.in. w pracach zbiorowych i pismach we Francji, Polsce, zagranicą i Internecie. Redaktor techniczna i współautorka Indeksu haseł PSB. Założycielka i wydawca (1997-2009) Biuletynu Informacyjnego APAJTE. Członek Polskiego Towarzystwa Historyczno – Literackiego w Paryżu; Związku Pisarzy Polskich za Granicą w Londynie i francuskiego Związku zawodowego Syndicat des Journalistes de la Presse Périodique – SJPP. Prezes Honorowy Polskiego Stow. Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie – APAJTE w Paryżu.


Pin It