Andrzej Grabowski - wiersze


Franciszek Maśluszczak
Franciszek Maśluszczak



BALLADY dla Przyjaciół


CZARCI ZA BAREM


A z nami znowu wszyscy czarci
 i ci co diabła byli warci

 wciąż wybierają się na piwo

do naszej knajpy

gdzie poeci wiedli rozmowy

przenajszczersze czasami
zagryzając wierszem…

 

Jakiś się wokół wdarł niepokój

Już to znaliśmy z innej pory

gdy przestaliśmy patrzeć w oczy

chyłkiem  znikając  na nieszpory
Stawiając krzyżyk  w znanych listach

aby nikt o nas źle nie myślał…

Choć nikt z nas wcześniej

nie  potrafił, właściwie zagrać

aby trafić  w tej grze,

co szanse daje  znawcy…

Dzisiaj to ekspert - acz sprzedawczyk,
co czarci ogon długo ssał.

 

Jak  się odnaleźć przy stoliku

gdy wokół jeszcze gra muzyka

 znanych przebojów w nowej wersji…

 Wszak wczoraj tu byliśmy pierwsi,
czy odnajdziemy jeszcze słowa

Jakie  potrafią w tych rozmowach

odnaleźć to, co  jeszcze w nas…?

21VII 2010

 

 

 

       Mojej Karczmie z nadzieją na grubsze

 

BALLADA O DROBNYCH

 

Uśpiona wioska zastygła w poście

gości wyniosła bieda

Noc się zbiesiła marazm ostał,

jak pusty  piec bez chleba.

 

Kuchnia się dawno żaru wyrzekła

para nie tańczy w garnkach

Pokrywki rdzawe, fajerki martwe

gdy nikt im nie gra do tańca.

 

A tu się mówi znowu szeptem

i ciszej pod pajęczyną

Pająk krwi więcej nie pochłepcze

jak wszystkie muchy wyginą.

 

Jakiś się jeszcze tłucze w sadzie

ostatni  miejscowy święty

Zapomniał o nim  staruszek pleban

ZUS nie wypłacił renty.

 

Z karczmy do karczmy idzie swołocz

drze mordy wniebogłosy

Oni tu rządzą , oni pieniądzom

każą śpiewać na głosy.

 

Lecz nie ma komu podjąć refrenu

już nikt nie wierzy przybyszom

Bo jakże dłużej utrzymać w domu

garść rozmienianą ciszą.

 

 

 

                                    Arcymistrzowi Ernestowi

BALLADA DLA MISTRZA

 

Póki w nas jeszcze

nie gnije mięcho                                                                           

i nie odpada od kości.

A potrafimy mową , jak ręką

dzielić się jeszcze jadem...

 

Dokąd nam Pan Bóg

nie daje w zadek

znosząc tytuły i włości

Dotąd nam jeszcze pora na radę

a miłość godna zazdrościć.

                                                                                                         

Potąd w nas jeszcze

coś z podobieństwa,

a może nawet z obrazu

jakich zbyt wiele wokół się pęta

lecz ani ducha, ni razu.

 

Ale dopóty, dokąd i potąd

potrafi się w nas odmieniać...

Zawsze się może jeszcze przytrafić

jakiś ułamek w cieniach...

 

Co rozpoznany i ugoszczony

w porę się jeszcze zachowa,

aby go dłużej  wysmakowano

gdy resztę przyjdzie pochować.                                                                                                                                                            

 

 

 

                 Ballada dla Henia Cyganika

UNIESIENIE

 

 Będziemy się szukać

 w zapisanych słowach

i niechaj rozmowa trwa

Bo zawsze od nowa

można życie smakować

gdy się ma…

Gdy się ma

o czym opowiadać.

 

Ref: Poeci zawsze mają

       kolejne pytania

       jak dzieci ciekawość niebieską

      Tak szybko się w słowa ubierają

       zdziwienia w sobie nie mieszcząc.

 

Bo w snach i  w wierszach

byliśmy tak bliscy

Boskiej polany u szczytu

A w nas kiełkowała duma i niepokój,

że tak blisko, tak blisko niebytu

 

Tyle jeszcze w nas żaru

Tyle niepokoju o jutro

o bliskich i dzieci

Nie, nie ma potrzeby

na druga stronę błękitu

wybierać się, kiedy  nam świeci

prosto w oczy prawda…

Jakże życie bywa bałamutne

kiedy bezwiednie w krzyku

je wybierasz

już cię skreśla  kopiowym ołówkiem

już ci błękit zaczyna otwierać.

Ref:

Poeci zawsze umykają chyłkiem

za drzwi metafory w ciszę

A nam zostaje nierozszyfrowanie

kto kluczem resztę dopisze…?

 

                              1 III 2005 roku


 

                           Przyjaciołom Wiatrołapnym
                  pamięci Tadzia Kwiatkowskiego Cugowa
                               

WIETRZNA BALLADA lub WIERSZOWANIE

 

Już rozpisana cała przestrzeń

na oceanach w bezkres nieba

Pożeglujmy z liściem wiatru

tam gdzie byliśmy, a nas nie ma.

 

Ślady są w bukach i w jesionach

pod ściółką leśną i pod korą

Las zapamiętał każde słowo

Co się uniosło w magii porą

 

Schodzą się do nas znowu wiersze

na wielki festyn – LISTOBRANIEM

Ojcze nasz coś zaklęty w przestrzeń

podaruj nam zapamiętanie

 

Ref:

I znowu jesień nas uniesie

w babiego lata przemijanie

Bo tylko jesień w czas uniesień

jawi się w czasie wierszowaniem…

                               3 III 2009r

 

 

 

                  Tadeuszowi na powitanie kolejnej Jesieni Literackiej

 

BEZPRETENSJONALNA BALLADA

 

Już wieczorna gwiazda spada

i skry sypią się z ogniska

Cieniem karczma z nami gada

koniom para leci z pyska.

 

Słowem dzielą się poeci,

zakrapianą metaforą…

Liście szemrzą nam o lecie

pachnie jesień Wernyhorą

 

Ref.: Tylko w karczmie dźwięki gitar

skaczą w strunach do powały

Tylko w karczmie nie od dzisiaj

same nuty chodzą w tany

 

Z mgły wychodzą otulone

przesiąknięte dymem nocy

wiersze pierwsze, zapomniane

ktoś coś zoczył, coś przeoczył

 

Nasłuchuje lasem cisza,

kłóci się w rozmowach sowy…

W igłach wiatr zapisał lisa

tajemnice i rozmowy

 

Ref.: Tylko jeszcze dźwięki gitar

skaczą w strunach do powały

Tylko w karczmie nie od dzisiaj

nuty same idą w tany

                                    11X2004r

 

 

 

 

           Pamięci przyjaciół których zabrakło...

JESIENNE NIEPOKOJE – Ballada

 

Milczy telefon, chyba Anieli

nie przewidzieli

takiej awarii na łączach…

Plącze się wokół nasz świat

w garści pytań

niedokończonych rozmów…

 

Najszybciej kapelusz zdjął *Tadeusz,

znikając z ułańską fantazją

nie zdążyliśmy drugiej strony błękitu

otoczyć tą samą przyjaźnią…

 

**Henio najszczersze modlitwy   pierwsze

zawsze polecał szczytom

aby dotarły wprost do Pana

na przekór wszelkim niebytom…

 

A nam się marzy chociaż jeden

list zwykły, niepolecony

Jaki by dotarł do nas wreszcie

z tej drugiej nieznanej strony

 

Jak sobie radzą ; ***Jurek¸ i Wiesiek?

Kto idzie ścieżką szczęśliwą?                              

Czy Wojtek***** już czytał wiersze ****Czarka?

I jak tam smakuje piwo…?

 

Nam ku Jesieni coraz bliżej

liczymy liście na drzewach

Na skroni drzewa rysujemy

To co w nas z dawna dojrzewa.

Ballada wykonana po raz pierwszy podczas
XX Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej'2010r.



ANDRZEJ GRABOWSKI – Kawaler Orderu Uśmiechu. Poeta, prozaik, publicysta, autor licznych książek, w tym wielu dla dzieci i młodzieży, fraszek, satyr i humoresek. Urodził się 9 września 1947 r. we Wrocławiu. Laureat wielu ogólnopolskich konkursów literackich w dziedzinie poezji, prozy, satyry i tekstów estradowych. Opowiadania, humoreski, wiersze, felietony i fraszki publikował w większości tytułów prasowych w kraju. W latach 1983-2008 opublikował 13 tomików poezji oraz kilkanaście książek z dziedziny satyry i felietonistyki. Andrzej Grabowski jest wydawcą magazynu literacko – publicystycznego „ISKRA”, a także twórcą i organizatorem największej obszarowo w kraju i cieszącej się ponad 30-letnią tradycją Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej. Członek Honorowy Nowosądeckiego Stowarzyszenia Nauczycieli Nowatorów, Związku Zawodowego Dziennikarzy w Poznaniu, ZAiKS w Warszawie. Członek zespołu redakcyjnego kwartalnika „Krynica” w Kijowie. W latach 2009 -2011 był prezesem Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. W roku 2015 przewodniczył polskiej delegacji na Światowy Festiwal Literacki do Hanoi.

Pin It