Kazimierz Sopuch - wiersze


Albrecht Dürer
Albrecht Dürer



        Za sobą

                                  I

                                         

    Idę

                                          dwa kroki za sobą

                                          Chcę poznać siebie

                                          na odległość dotyku

                                          Tylko nie w marszu

                                          przed szeregiem

                                          gdy celują we mnie

 

                                          Może

                                          jak szanujący tradycję generał

                                          sam strzelę do siebie?

                                       

                                         Odpowiem

                                         gdy dojdę

                                         do siebie

 

                                         

                                      II                                             

 

                      Burza przeszła po mnie

                      Piorun wypalił dziurę w sercu

                      Nikt jej nie załata

Nawet ty

która stałaś zawsze przy mnie

uciekasz w iglasty młodnik

Wtulona w mech

zanikasz

 

Zanim utoniesz

Powiedz mi Amen

na zawsze 

 


              III

 

Chmury nad miastem

pokazały nam

jak pięknie mogłoby być

Wystarczyła chwila

gdy szłaś  przede mną

a  cała konfiguracja

rozsypała się

Nawet niebo poucza

że idziemy

w źle ustawionym szeregu



              IV

 

Miałem jechać z tobą –

jechałem za tobą

                 Ty wtulałaś się

                 w jego czerń

                 Ja gubiłem łzy

 

Kiedyś

staniesz przede mną –

w moich oczach

ujrzysz chłód  i ciemność


 

           V

 

Rozstaje dróg

niechciane rozstania –

każde na swoim

choć nie u siebie

Jak kupić

mieszkanie dla MdM

gdy ty rozkwitasz

a ja zanikam

 

Trudny wybór:

idziemy obok

czy każde za sobą

 

Nawet święty Józef

zamknięty w strefie wolności

nie znajdzie odpowiedzi

 

        

        VI

 

Karuzela czasu

pędzi w nieskończoność

 

Żeby przed nią uciec

trzeba wypaść z toru

bez lęku

 

Kręcąc się za sobą

boimy się siebie

 

                 wir wokół nas

zamyka nam oczy


 

            VII

 

Już czas –

wystrzel wreszcie we mnie

Amen

 

Niech już to mam

za sobą

                                         30.08 -  2.10.16

 

                Obrazki zapożyczone

                                                                           Roję śnię marzę

                                                                           o tym

                                                                          co się nigdy

                                                                          nie wydarzyło

                                                                          i co się już nigdy

                                                                         nie wydarzy

 

     x   x   x

 

Muza

towarzyszka mojej starości

odeszła

 

Jeszcze jest we mnie

jej ciepło

 

Dlatego piszę

                                            7.04.13



      x   x   x

 

Poetę

trzeba wygnać z kraju

wtedy coś znaczy

 

Nie doznałem

uczucia wypędzenia z kraju

 

Wielokrotnie

wyganiano mnie z wielu serc

lub sam odchodziłem

zostawiając

fałszywe rozpacze

 

Parę razy

łapałem Boga za nogi

ale mi się wymykał

 

Dotychczas

nie mogę Go dopaść

                                      7.04.13



     x   x   x

 

Moja Afrodyta

wyłoniła się z wanny

czysta

 

Wróciła do morza

by zanurzyć w nim

dziecko

 

… nie moje

                                       7.04.13


 

        x   x   x

 

Gdy rozprawiałem o Bogu

sądząc

że już pojąłem

Jego istotę

zapytała żona:

Czy możesz schować

naszą steraną życiem

pościel?

 

Roześmiałem się

patrząc na żonę

i pościel

 

W tym czasie

niepostrzeżenie

życie uszło z pościeli

 

Pochowałem ją

 

                                          7.04.13


 

     x   x   x

 

Miałem sen:

dąb

który ci ofiarowałem

powoli przeistaczał się

w ciebie

Szłaś do mnie naga

wyciągając ramiona

 

Gdy otworzyłem moje

chwyciłem pustkę

 

Znikając powiedziałaś:

To był sen prześniony

Gdy ciebie już nie będzie

postawię ci pod dębem

ołtarz z polnych kamieni

 

Tylko tyle

mogę ci dać

                                         13.04.13

 

 

 x   x   x

 

Pojawi się taki dzień -

wejdę wysoko

i po raz ostatni

zobaczę tę ziemię

na której przeżyłem

ponad osiemdziesiąt lat

 

Potem rozwinę ramiona

do lotu

ku mojemu słońcu

 

Gdziekolwiek będziesz

musisz to widzieć

już nie moja muzo

 

                                        14.04.13


 

        x    x    x

 

Spłynął anioł

nad mogiłę

i stała się jasność

która była od wieków

i będzie na wieki

                                      7.10.13


 

        x    x    x

 

Rozkazuję ci:

wyjdź ze mnie

Karmelito Bosy

i przestań mnie gryźć

w język

                                     7.10.13


 

x    x    x

 

Siedzę przy laptopie i czekam na to

co nigdy nie przyjdzie -

bo nie zostało wysłane

Czekam wierząc

że jestem nieśmiertelny

pod więdnącą skórą

Czekam nawet w nocy

śniąc o prześnionym

Byłoby lepiej

abym się nie obudził

Budzi mnie mój realny świat

zanim nie zmieni się w sen wieczny

choć nierzeczywisty

 

Jeszcze

Muzo Moja Niewdzięczna

pozwól śnić przed zaśnięciem

 

                                                        17.11.13


 

           x    x    x

 

Ogary poszły w las

bo taka ich natura -

w legowiskach

czekają samice

 

Mój las

oddala się ode mnie

a moje legowisko

stygnie

 

Czy jest gdzieś boleść większa

jako boleść moja?

 

To nie ja pytam

a Matka

stojąca nad grobem

syna

                                              

                                        8.12.13

 

Pin It